logo
Sobota, 17 listopada 2018 r.
imieniny:
Grzegorza, Salomei, Walerii, Elżbiety – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

Zaduszki

___________________
 
 reklama
Wybrałem i uświęciłem tę świątynię
 
Z księgi Wyjścia:

Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu!

A on odpowiedział: Jestem tu.

Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce na którym stoisz jest ziemią świętą.
Z osobistych wspomnień:

Trwa Msza święta. Właśnie czytane jest słowo Boże. Wtem zza pleców dobiega mnie dźwięk dzwonka telefonu komórkowego. Ktoś najwyraźniej zapomniał go wyciszyć. Wprawdzie wydawałoby się, że sprawdzenie przed wejściem do kościoła czy aby telefon nie spowoduje jakiejś niezręcznej sytuacji nie jest czynnością wymagającą wielkiego wysiłku, niemniej jednak – chyba każdemu może się to przytrafić…

Słyszę jednak ciąg dalszy:
– Zadzwonię do ciebie później, bo teraz nie bardzo mogę rozmawiać. Jestem w kościele…
Kościół jest miejscem szczególnym. Wszystko, co się w nim znajduje jest (powinno być) podporządkowane jednemu celowi. Każda czynność, którą się w nim wykonuje jest (powinna być) podporządkowana jednemu celowi.
Istnieje mnóstwo przepisów określających, co w kościele może się znajdować, a co nie, jakie czynności można tam wykonywać, a jakie nie i w jaki sposób te czynności powinny być wykonywane. Przepisy te regulują w zasadzie wszystko – od słów, które są wypowiadane podczas Mszy świętej, poprzez kolor szat liturgicznych, aż po pieśni, które można śpiewać podczas Mszy i instrumenty, na których można podczas Mszy grać.
Przepisy te mogą się niekiedy wydawać aż nazbyt szczegółowe, czasem trochę staroświeckie, czasem nieco dziwne i skomplikowane. Co jakiś czas podejmowane są dyskusje, że może by to i owo zmienić, to i owo lekko zmodyfikować, a z czegoś w ogóle zrezygnować.
I czasem to i owo się zmienia.
W tej zmienności jedno jest jednak niezmienne – każda czynność, każdy gest, każdy element stroju liturgicznego, każdy element wystroju kościoła, każde słowo, każda pieśń ma wymiar symboliczny. Ma głębokie teologiczne znaczenie.
Albowiem kościół jest naprawdę miejscem szczególnym.
 
Jest miejscem świętym.
Nie dlatego, że Pan Bóg jest w nim obecny, a gdzie indziej nie (choć… choć w kościele, w Tabernakulum Pan Bóg jest rzeczywiście obecny w sposób szczególny).
Nie dlatego, że w kościele Pan Bóg chętniej wysłuchuje naszych modlitw.
Nie dlatego, że w ciszy kościoła łatwiej o skupienie i modlitwę.
Ale dlatego, że kościół jest miejscem KONSEKROWANYM.
Poświęconym.
Oddanym na własność Bogu.
Kościół jest miejscem, które nie należy do nas, ale które należy do Boga. I dlatego jest to miejsce święte.
I tak sobie myślę, że gdybyśmy mieli większą tego świadomość, nie trzeba byłoby na drzwiach mocować tabliczek z przypomnieniem o wyłączeniu telefonu komórkowego, z przypomnieniem jaki strój jest odpowiedni, ani ze słowami „prosimy o zachowanie ciszy”.
Nie byłoby też miejsca w kościołach zabytkowych na kasę, w której sprzedawane są bilety wstępu, i na oddzielne wejścia „dla zwiedzających” i dla tych, którzy chcą się pomodlić.
Nie byłoby elektrycznych świeczek, które zapalają się po wrzuceniu monety, nie byłoby wystaw odwracających uwagę od tego, co najważniejsze. Od Tego, Który jest najważniejszy.

Zdejmij sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz jest ziemią świętą…

Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com

***

Kazanie św. Cezarego z Arles, biskupa
(Kazanie 229, 1-3)


Przez chrzest wszyscy staliśmy się świątyniami Boga
 

Umiłowani bracia, dzięki dobroci Chrystusa obchodzimy dziś z radością i weselem rocznicę poświęcenia tej świątyni. Prawdziwą jednak i żywą świątynią mamy być my sami. Niemniej jednak chrześcijanie słusznie obchodzą uroczystość macierzystego kościoła, bo wiedzą, że w nim dostąpili duchowego odrodzenia. O ile bowiem przez pierwsze narodzenie byliśmy "naczyniami zasługującymi na gniew Boga", o tyle dzięki drugiemu staliśmy się "naczyniami miłosierdzia". Pierwsze narodzenie sprowadziło na nas śmierć, drugie powołało na powrót do życia.

Najmilsi, przed chrztem wszyscy byliśmy mieszkaniem szatana, po chrzcie staliśmy się świątyniami Chrystusa. A jeśli uważniej zastanowimy się nad zbawieniem naszej duszy, zrozumiemy, że jesteśmy żywą i prawdziwą świątynią Boga. Bóg mieszka nie tylko "w świątyniach zbudowanych ręką ludzką", nie tylko w domu uczynionym z drzewa i kamieni, ale przede wszystkim w duszy, stworzonej na obraz Boga ręką samego Stwórcy. Tak właśnie mówił święty Paweł Apostoł: "Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście".

Chrystus przyszedł i wyrzucił szatana z naszych serc, aby przygotować w nas świątynię dla siebie. Ile tylko potrafimy, starajmy się z Jego pomocą tak postępować, aby z powodu złych czynów świątynia ta nie doznała szkody. Kto bowiem źle postępuje, wyrządza krzywdę Chrystusowi. A zatem jak już powiedziałem, zanim Chrystus nas odkupił, byliśmy mieszkaniem szatana; potem dostąpiliśmy łaski, aby stać się mieszkaniem Boga; Bóg bowiem zechciał uczynić w nas mieszkanie dla siebie.

Toteż, najmilsi, jeśli chcemy obchodzić w radości rocznicę poświęcenia świątyni, nie wolno nam złymi czynami rujnować w sobie żywych świątyń Bożych. Powiem tak, aby wszyscy mogli zrozumieć: Jakim chcemy oglądać kościół, ilekroć doń przychodzimy, tak też powinniśmy przygotować nasze dusze.

Chcesz, aby bazylika była piękna? Nie zaśmiecaj swej duszy brudem grzechów. Jeśli chcesz, aby bazylika lśniła blaskiem, pamiętaj, że i Bóg pragnie, aby twa dusza nie była mroczna. Niechaj - jak mówi Pan - tak świeci w was światło dobrych czynów, aby uwielbiony był Ten, który jest w niebie. Podobnie jak ty wchodzisz do tego oto kościoła, tak Bóg pragnie wejść do świątyni twej duszy, zgodnie ze słowami obietnicy: "Zamieszkam i będę chodził pośród nich".

***

Biblia pyta:

Chciałbym, żebyście wszyscy mówili językami, jeszcze bardziej jednak pragnąłbym, żebyście prorokowali. Większy jest bowiem ten, kto prorokuje, niż ten, kto mówi językami - chyba że jest ktoś, kto tłumaczy, aby to wyszło na zbudowanie Kościołowi.
Bo przypuśćmy, bracia, że przychodząc do was będę mówił językami: jakiż stąd pożytek dla was, jeżeli nie przemówię do was albo objawiając coś, albo przekazując jakąś wiedzę, albo prorokując, albo pouczając?
Podobnie jest z instrumentami martwymi, które dźwięki wydają, czy to będzie flet czy cytra: jeżeli nie można odróżnić poszczególnych dźwięków, to któż zdoła rozpoznać, co się gra na flecie lub na cytrze?
Albo jeśli trąba brzmi niepewnie, któż będzie się przygotowywał do bitwy?

1 Kor 14, 5-8

***

Pokutę należy odmówić pobożnie, z gorącym postanowieniem nie wracania do dawnych grzechów. Przez pobożne odmówienie pokuty rozumiem uwagę i żarliwość serca. Gdybyście odmówili ją z dobrowolnym roztargnieniem, popełnilibyśmy grzech.
św. Jan Maria Vianney, O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu

***

KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego
Rozdział X, O TYM, ŻE NALEŻY STRZEC SIĘ NADMIARU SŁÓW
 
1. Strzeż się, jak tylko możesz, ludzkiego zgiełku, bardzo bowiem szkodzi gadanie o sprawach błahych, nawet gdyby wypływało z najlepszych intencji. Szybko owieje nas pustka i schwyta w swe sidła. Jakże często wolałbym milczeć i nie przebywać wśród ludzi. Ale czemuż to tak chętnie gadamy i wdajemy się w rozmowy, jeśli tak rzadko udaje nam się bez skazy sumienia wrócić do swojej ciszy?

Dlaczego tak chętnie mówimy, że w wymianie zdań szukamy pociechy i chcielibyśmy w ten sposób ulżyć sercu zmęczonemu rozmyślaniem? A przecież wolimy rozmawiać i myśleć o tym, co lubimy i czego pragniemy, niż o tym, co jest nam przykre.

2. Ale niestety! Jakże to wszystko daremne! Bo zewnętrzne uciechy powodują tylko utratę prawdziwej Bożej pociechy. Dlatego czuwajmy i módlmy się, aby czas nie przepływał przez nas daremnie Mt 26,41. Jeżeli trzeba mówić, mówmy o tym, co ważne. 

Niedobre przyzwyczajenie i niedbalstwo przyczyniają się do tego, że źle pilnujemy naszego języka. A przecież rozmowa o sprawach ducha może pomóc naszemu rozwojowi, zwłaszcza gdy ludzie bliscy sobie duchem i myślą, rozmawiają, łączą się wzajemnie w Bogu Ef 4,29.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Pamiętaj, że w interesach i stosunkach rodzinnych najważniejszą rzeczą jest zaufanie.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



św. Elżbieta Węgierska
zakonnica

Św. Elżbieta, córka króla Węgier, mając 14 lat poślubiła landgrafa Turyngii, Ludwika IV. Z małżeństwa urodziło się troje dzieci. Mąż wkrótce zmarł podczas wyprawy krzyżowej. Elżbieta, opuściwszy Wartburg, zamieszkała w Marburgu, gdzie ufundowała szpital. Pod wpływem surowego kierownika duchowego złożyła w 1228 roku ślub wyrzeczenia się świata i przyjęła habit tercjarski św. Franciszka. Ostatnie lata spędziła w skrajnym wyrzeczeniu i ubóstwie, oddając się bez reszty posłudze chorym i biednym. Umarła z wycieńczenia 17 listopada 1231 roku. W 4 lata później kanonizował ją Grzegorz IX. Jest patronką trzeciego zakonu św. Franciszka. Od jej imienia wzięło nazwę kilka żeńskich zgromadzeń zakonnych i innych dzieł katolickich.

jutro: bł. Karoliny Kózkówny

wczoraj
dziś
jutro