logo
Środa, 08 grudnia 2021 r.
imieniny:
Delfiny, Marii, Wirginiusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama
 

"Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie" (Mt 5,12a)

 

Każdy chce być w niebie. Nawet jeśli o tym nie mówi i prawie wcale o tym nie myśli, to gdzieś w podświadomości tkwi ta prawda o niebie. Kiedy ktoś umiera, myślimy: poszedł do nieba, jest już w niebie. Tak tłumaczymy dzieciom, tak tłumaczymy rodzinie zmarłego. Jednak o swoim pójściu do nieba myślimy rzadko, a może nawet w ogóle. Pewnie dlatego, że nie chcemy umierać i nie chcemy o swojej śmierci myśleć.

 

Każdy jednak chce być w niebie. Powiem więcej: każdemu podświadomie wydaje się, że na pewno będzie w niebie. Po prostu taka jest kolej rzeczy. Innego scenariusza nie bierzemy pod uwagę. Niestety, często zatrzymujemy się na tej myśli na poziomie dziecka. A jednak od czasu do czasu coś nami wstrząśnie na tyle, że zaczynamy myśleć o niebie jako o czymś, co wcale nie musi być nasze.

 

Pierwszy raz może być ta myśl wtedy, kiedy usłyszymy, że jeden grzech ciężki wystarczy, aby pójść do piekła. Że piekło nam się należy nawet za jeden tylko grzech ciężki, bo ten grzech oddziela nas od Boga. Bo tym grzechem odrzucamy Boga. Sami wybieramy tym grzechem piekło. Kiedy uświadomimy to sobie naprawdę, pojawia się strach, bo przecież grzech ciężki nie zdarzył nam się raz, ani dwa razy. Nawet nie chcemy myśleć ile to razy było. Dobrze, jeśli ten strach pomaga nam natychmiast skorzystać z konfesjonału. Gorzej, jeśli przynosi rozpacz, a tak bywa, jeśli o grzechach myślimy bez Boga.

 

Drugi raz myśl, że niebo wcale nie musi być nasze, może przyjść wtedy, kiedy dociera do nas, że w niebie będą tylko święci. Tylko święci. Nawet bardzo pobieżna myśl o naszym życiu z góry nas wyklucza, bo o naszej świętości nawet wstyd pomyśleć. To prawie jak profanacja. Przerzucamy w myśli własne grzechy i pojawia się gorycz. Śmiech szatana. Dobrze, jeśli ten ból wykorzystamy do pracy nad sobą i do poszukiwania własnej drogi do świętości. Gorzej, jeśli uznamy, że w takim razie nie ma po co walczyć.

 

Zbytnie upraszczanie tak ważnych spraw może się dla nas skończyć tragicznie. Odejściem od Boga. Właśnie piekłem. Tymczasem są to prawdy, o których trzeba myśleć w obecności miłosiernego Boga, a nie w bliskiej obecności szatana. O własnych grzechach trzeba myśleć na kolanach. Tylko Bóg nas z grzechu podźwignie i tylko On wskaże dalszą drogę. Bo to prawda, że zasłużyliśmy na piekło. Ale przecież Jezus umierał za nas właśnie po to, żeby otworzyć drogę do Nieba. I to prawda, że tam będą tylko święci. Ale przecież nie tylko ci z aureolką na głowie. Tam będą także zwyczajni ludzie, którzy wybrali Boga i aż do końca walczą z grzechem by być blisko Niego. Jeśli nie zdążymy się uświęcić na ziemi, wtedy czyściec będzie naszym miejscem ostatecznego uświęcenia. Czyściec jest ogromnym darem dla tych, którzy wytrwali z Bogiem do końca, ale nie potrafili oddać Mu się całkowicie. Czyściec to właśnie czas ostatecznego oczyszczenia i uświęcenia. Bo rzeczywiście, do Nieba mogą wejść tylko święci.

 

Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com

 

 

***

Jest tylko jeden taki dzień w roku
gdzie przy mogiłach stoimy do zmroku,
w złocie chryzantem, przy blasku zniczy 
biegnących godzin nikt z nas nie liczy.

Przejrzysta mgiełka grobami się snuje 
mistyczny nastrój dokoła panuje
obecność czyjąś czujemy wokół
kochanych osób przybyłych z obłoków.

Z odległych do nas przybyli światów
by pobyć z nami wśród zniczy i kwiatów,
by w ciche się nasze słuchać rozmowy,
zatęsknić za życiem straconym tak młodym.

Grobowa cisza panuje dokoła 
nikt głośno nie mówi ani nie woła
i nawet dzieci ucichły krzyki,
wpatrzonych w na wietrze tańczące płomyki.

A każdy z ludzi poważny skupiony 
w swej księdze życia przewraca strony,
radości i smutki przeżywa na nowo
w tęsknocie za bliską straconą osobą.

I choćby nam lat upłynęło tysiąc,
wydaje się wszystkim jak by to był miesiąc,
w smutku, tęsknocie błądzą wspomnienia,
tak bardzo daleko od śmierci, cierpienia.

Przeszłości cienie wśród mogił się snują
w powrotną drogę w zaświaty szykują,
tysiące światełek im drogę oświeca,
w gorących modlitwach Bogu poleca

Bo oprócz modlitwy im więcej nie trzeba
by mogły stanąć u progu Nieba.

Dziękuje, ze JESTEŚ i ubogacasz moje Życie. 
Może ja za Tobą, albo Ty za mną
Będziemy kiedyś tęsknić…

***

 

O Chryste, Zbawco ludzkości,
Czuwaj nad swymi sługami,
Wzruszony orędownictwem
Błogosławionej Dziewicy.

Niebieskich duchów zastępy,
Swoją potęgą oddalcie
Wszelakie zło, które było,
Jest i nadejdzie w przyszłości.

Prorocy Sprawiedliwego,
Apostołowie Chrystusa,
Niech wasze modły to sprawią,
Byśmy zyskali zbawienie.

O męczennicy chwalebni,
Boga promienni wyznawcy,
Pomóżcie dojść nam do nieba
Waszym skutecznym błaganiem.

A wy, nietknięte dziewice,
Mnisi żyjący dla Pana,
I wszyscy Święci, uproście
Dla nas królestwo Chrystusa.

Zechciejcie z nami połączyć
Głosy, by pieśnią wdzięczności
Wysławiać teraz i zawsze
Ojca i Syna, i Ducha. Amen.

 

***

 

Kazanie św. Bernarda, opata
(Sermo 2: Opera omnia, Edit. Cisterc. 5 [1968] 364-368)
Śpieszmy ku braciom, którzy na nas czekają


Na cóż potrzebne świętym wygłaszane przez nas pochwały, na cóż oddawana im cześć, na cóż wreszcie cała ta uroczystość? Po cóż im chwała ziemska, skoro zgodnie z wierną obietnicą Syna sam Ojciec niebieski obdarza ich chwałą? Na cóż im nasze śpiewy? Nie potrzebują święci naszych pochwał i niczego nie dodaje im nasz kult. Tak naprawdę, gdy obchodzimy ich wspomnienie, my sami odnosimy korzyść, nie oni. Co do mnie, przyznaję, że ilekroć myślę o świętych, czuję, jak się we mnie rozpala płomień wielkich pragnień.

Pierwszym pragnieniem, które wywołuje albo pomnaża w nas wspomnienie świętych, jest chęć przebywania w ich upragnionym gronie, zasłużenie na to, aby się stać współobywatelami i współmieszkańcami błogosławionych duchów, nadzieja połączenia się z zastępem patriarchów, ze zgromadzeniem proroków, z orszakiem Apostołów, z niezmierzoną rzeszą męczenników, wspólnotą wyznawców, z chórem dziewic, wreszcie zjednoczenie się i radość we wspólnocie wszystkich świętych. "Kościół pierworodnych" chce nas przyjąć, a nas to niewiele obchodzi, pragną nas spotkać święci, my zaś nie zważamy na to, oczekują nas sprawiedliwi, a my się ociągamy.

Obudźmy się wreszcie, bracia, powstańmy z Chrystusem. Szukajmy tego, co w górze; do tego, co w górze, podążajmy. Chciejmy ujrzeć tych, którzy za nami tęsknią, śpieszmy ku tym, którzy nas oczekują, duchowym pragnieniem ogarnijmy tych, którzy nas wyglądają. A nie tylko trzeba nam pragnąć wspólnoty ze świętymi, lecz także udziału w ich szczęściu. Gdy więc pragniemy ich obecności, z największą gorliwością zabiegajmy również o wspólną z nimi chwałę. Taka gorliwość nie jest zgubna ani też zabieganie o taką chwałę nie jest niebezpieczne.

Drugim pragnieniem, które budzi w nas wspomnienie świętych, jest, aby Chrystus, nasze życie, ukazał się tak jak im również i nam, abyśmy i my ukazali się z Nim w chwale. Teraz bowiem nasza Głowa, Chrystus, objawia się nam, nie jakim jest, ale jakim stał się dla nas; ukoronowany nie chwałą, ale cierniami naszych grzechów. Byłoby rzeczą niegodną, aby ten, kto przynależy do Głowy ukoronowanej cierniami, szukał łatwego życia, albowiem purpura nie jest dlań oznaką chwały, ale hańby. Nadejdzie chwila pojawienia się Chrystusa i jego śmierć nie będzie już głoszona. Wówczas poznamy, że i my umarliśmy, a nasze życie ukryte jest w Chrystusie. Ukaże się Głowa w chwale, a wraz z nią zajaśnieją uwielbione członki. Wtedy to Chrystus odnowi nasze ciało poniżone upodabniając je do chwały Głowy, którą jest On sam.

Do tej chwały podążajmy bezpiecznie i z całą usilnością. Aby zaś dane nam było pragnąć i dążyć do tak wielkiego szczęścia, powinniśmy się starać o pomoc świętych. Za ich łaskawym wstawiennictwem otrzymamy to, co przerasta nasze możliwości.

***

Litania do Wszystkich Świętych: odmów

***
 

Biblia pyta:

A skądże możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?
1 Kor 7,16

 

***

 

KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego
Rozdział III O NAUCE PRAWDY
 
1. Szczęśliwy, kogo prawda sama o sobie poucza, nie poprzez przepływające głosy i obrazy, lecz przez istotę rzeczy Lb 12,8. Myśl i uczucie często nas zwodzą i ukazują rzeczywistość niepełnie. Na cóż to całe drążenie zagadek i niejasności, kiedy na Sądzie nikt nas nie oskarży o to, żeśmy czegoś nie rozumieli? Jakże to niemądre, że zaniedbujemy rzeczy ważne i konieczne, a pociągają nas zgubne i błahe. Mamy oczy, a nie widzimy Jr 5,21; Sdz 6,9-10; Mt 13,13-15; Mk 4,12; J 12,40; Dz 28,26-27; Rz 11,8.

2. Po cóż nam się kłopotać o podziały i rozróżnienia? Ten, do kogo przemawia przedwieczne Słowo, uwalnia się od wszelkich zawiłości. Wszystko pochodzi od jednego Słowa i wszystko mówi o jednym: to jest właśnie początek, który do nas przemawia J 1,3. Bez niego nikt nic nie zrozumie i właściwie nie pojmie J 8,25.

Ten, dla którego wszystko stanowi jedno i wszystko sprowadza się do jednego i kto dostrzega, że wszystko zawiera się w jednym, potrafi być w sobie niezłomny i trwać spokojnie w Bogu. 

O Prawdo, Boże, racz zjednoczyć mnie z sobą w miłości nieodmiennej Jr 31,3. Jakże często mierzi mnie wiele z tego, co czytam i słyszę: w Tobie jest wszystko, czego chcę i pragnę. Niech umilkną mędrcy, niech ucichnie przed Tobą każde stworzenie; Ty jeden mów do mnie. 

3. Im kto bardziej skupiony w sobie, a do głębi przepojony prostotą, tym więcej, tym wznioślejsze sprawy bez trudu pojmuje, bo otwiera się na przyjęcie z góry światła mądrości. Duch czysty, prosty i wytrwały nie rozprasza się w zbędnej krzątaninie, bo wszystko robi dla chwały Boga, a w głębi spoczywa bez żadnej osobistej zachłanności.

Cóż bardziej ci przeszkadza i dręczy niż nieprzezwyciężony niepokój serca? Człowiek dobry i pobożny najpierw uporządkuje swoje wewnętrzne sprawy, zanim przejdzie do działania na zewnątrz. Wtedy nie odciągają go one ku pragnieniom zrodzonym ze zgubnych skłonności, lecz sarn skierowuje je na szlachetniejszą płaszczyznę rozumu.

A któż dzielniej wojuje niż ten, kto stara się pokonać samego siebie? Mdr 10,12. To winno być naszym zadaniem: pokonać naprawdę samego siebie, stawać się codziennie coraz mężniejszym, coraz lepszym w tej walce.

4. Do każdej doskonałości w życiu miesza się coś niedoskonałego, a żadne dociekanie nie jest wolne od cienia. Pokorne poznanie siebie pewniej prowadzi do Boga niż głębokie roztrząsania naukowe.

Wiedza i proste poznawanie świata nie są naganne, bo są dobre same w sobie i dane nam od Boga, lecz zawsze ważniejsze jest czyste sumienie i życie prawe. Tymczasem ludzie częściej starają się o wiedzę niż o dobre życie, dlatego błądzą i tak mało albo wcale nie odnoszą wewnętrznej korzyści.

5. O, gdyby tak samo gorliwie przykładali się do wykorzenienia wad i pielęgnowania dobra, jak do roztrząsania abstrakcyjnych zagadnień, nie byłoby tyle zła i zbrodni na świecie i tyle rozprzężenia w klasztorach! To pewne, że w godzinie Sądu nie zapytają nas, cośmy czytali, ale co robiliśmy; ani czyśmy dobrze przemawiali, lecz czy żyliśmy po Bożemu.

No powiedz, gdzie są owi wszyscy mędrcy i profesorowie, których tak dobrze znałeś, póki żyli i chodzili w blasku swej wiedzy? Ich majętności dawno inni zabrali, a nie wiem, czy jeszcze ich wspominają. Za życia wydawali się wielcy, a oto już cicho o nich.

6. O, jak szybko przemija chwała świata! Gdyby ich życie było zgodne z ich nauką! Wówczas można by rzec: dobrze, że badali i studiowali 1 J 2, 17. Jak wielu tych, co mało troszczyli się o służbę Bożą, tonie w niepewnej wiedzy swego czasu. Wolą być wielcy niż pokorni, dlatego giną razem ze swymi myślami Rz 1,21.

Prawdziwie wielki jest ten, kto ma w sobie wielką miłość. Prawdziwie wielki jest ten, kto w głębi czuje się mały i za nic ma najwyższe godności. Prawdziwie mądry jest ten, kto wszystko, co ziemskie, uważa za śmiecie, byleby Chrystusa pozyskać Flp 3,8. I prawdziwie uczony jest ten, kto pełni wolę Boga, a własnej woli się wyrzeka.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

 

***

 

Oddawaj biednym wszystkie ubrania, których nie miałeś na sobie przez ostatnie trzy lata.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



Najświętsza Maryja Panna Niepokalanie Poczęta


Bóg wybrawszy od wieków Maryję na Matką swojego Syna, zachował Ją od wszelkiej zmazy grzechu i obdarzył pełnią łaski. Dzięki temu Maryja stała się godnym przybytkiem Wcielonego Słowa. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu został ogłoszony przez papieża Piusa IX 8 grudnia 1854 roku. Dogmat ten jest zgodny z tekstami Pisma świętego: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej" (Rdz 3, 15); "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą" (Łk 1,28), a także wynika z tradycji oraz pism ojców Kościoła. Kult Maryi niepokalanie Poczętej istniał wśród wyznawców wiary chrześcijańskiej na długo przedtem, zanim papież ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu.

jutro: św. Piotra Fourier

wczoraj
dziś
jutro