logo
Czwartek, 09 grudnia 2021 r.
imieniny:
Anety, Leokadii, Wiesława, Walerii, Piotra – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama
 
"Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie" (Łk 21,27-28)

Teksty o końcu świata bardzo nas niepokoją, a może wręcz przerażają. Tyle w nich okrucieństwa, że muszą wywoływać lęk. Zauważmy jednak, że dzisiejszy tekst o końcu świata jest poprzedzony zapowiedzą zniszczenia Jerozolimy. To w nim przede wszystkim jest mowa o pomście, o spustoszeniu, ucisku, niewoli. Jerozolima wielokrotnie wzywana przez proroków do nawrócenia – teraz została okryta hańbą. Miasto i świątynia zniszczona przez pogan. Dziś wiemy, że przepowiednia zagłady świętego miasta została spełniona. Okrucieństwo naprawdę było takie jak opisuje Biblia. To może przerażać.

Prawda jednak jest taka, że tak wyglądają i inne wojny, także te współczesne. Mieszkamy w miejscu w miarę bezpiecznym i czasem zapominamy, że gdzieś ludzie ciągle giną w okrutnych męczarniach, umierają z głodu, są niewolnikami często bez nadziei na zmianę sytuacji. Czasem dotyczy to całych regionów, czasem pojedynczych ludzi w miejscach, które wydają się bezpieczne. Ten sam ból, to samo okrucieństwo. To my zbiorowe katastrofy i kataklizmy dostrzegamy inaczej, ale to przez nasze emocje, spotęgowane liczbą ofiar, długością trwania czy wielką przestrzenią. Śmierć pojedynczego człowieka w zbiorowej katastrofie czy "prywatnej" jest taka sama. Prywatny koniec świata.

Nie łączymy zazwyczaj końca świata z naszą śmiercią. I słusznie. Codziennie rzesze zmarłych stają przed Bogiem i czekają na Boży sąd. A przecież końca świata jeszcze nie było. Bo koniec świata to coś ostatecznego. Podobnie jak nie wiemy dokładnie w jaki sposób świat został stworzony, tak nie wiemy jaki będzie jego koniec. Dla naszej wiary ani jedno, ani drugie nie ma żadnego znaczenia. Tak jak istniał świat przed stworzeniem pierwszego człowieka, tak może jeszcze istnieć po śmierci ostatniego człowieka na ziemi. Może się powoli oziębiać czy rozpaść w jednej sekundzie, może to być piękne albo obrzydliwe. To nie ma znaczenia. Ten świat nie będzie już miejscem życia człowieka. Każdy z nas będzie już wtedy na swoim wiecznym miejscu. Z Bogiem lub bez Boga. Dla wierzącego koniec świata to powtórne przyjście Jezusa i zmartwychwstanie ciał. To zakończenie historii zbawienia.

Dlaczego końca świata boimy się bardziej niż własnej śmierci? Może właśnie tak, jak boimy się wielkiej katastrofy bardziej niż jednego wypadku samochodowego, zatonięcia okrętu bardziej niż jednego utonięcia w pobliskiej rzece. Nie wiedząc jak to będzie, wyobrażamy sobie nagłą śmierć wszystkich żyjących wtedy na ziemi ludzi poprzez wielkie, straszne wydarzenie, którego nikt nie mógł przeżyć. I z tym strasznym czymś kojarzymy koniec świata. Tymczasem śmierć będzie jak każda śmierć. Prawie zawsze boli, a jednak umrzeć można także bezboleśnie, podczas snu. Trzeba jednak przygotować się na to, że w bólu się rodzimy i w bólu umieramy. Natomiast "to straszne coś" podczas śmierci to nie jest ból. To dotyczy tych, którzy na ziemi odrzucili Boga. Którzy odrzucają Go nadal w chwili śmierci. I tak, oni mają się czego bać. Każdy z nas, gdy odrzuci Boga na zawsze, w chwili śmierci będzie miał się czego bać. Szkoda, że nie bał się wcześniej.

Ale czego mają się bać przy końcu świata ludzie, którzy wybrali Boga? "Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą". Ujrzą Tego, którego wcześniej pokochali. Bać się Tego, którego się kocha? Przecież to chwila wielkiej radości. Nareszcie razem. Piękne jest zakończenie dzisiejszej Ewangelii: "A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie".

Bogumiła Szewczyk
bog-szew@wp.pl 
 
***
 
"Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte" (Łk 21, 25-26).
 
Dzień naszej śmierci, czyli nas osobisty koniec świata, tak samo jak koniec całego świata są dla nas zakryte. Jednak musimy czuwać i być zawsze gotowymi na przyjście Chrystusa w chwili naszej śmierci, a dla wszystkich przy końcu świata. Koniec świata to może jeszcze daleka przyszłość, ale dla nas powinna być ważniejsza chwila naszej śmierci. Czy jesteśmy na to przygotowani? Nasilające się choroby są znakami, po których możemy wnioskować, że czas naszego odejścia się zbliża. Jeżeli u kogoś odkryto jakąś nieuleczalną chorobę, to znak, że dla tego konkretnego człowieka nie zostało już wiele czasu. Podobnie będzie z naszą ziemią. Koniec świata nie będzie nagły, gdyż będą go poprzedzać różnego rodzaju znaki i kataklizmy.

Czy my musimy obawiać się końca świata? Codziennie w modlitwie wymawiamy słowa: „Przyjdź Królestwo Twoje”. To Boże Królestwo nadejdzie, ale ten świat toczony przez zło moralne i fizyczne musi przeminąć, aby na jego miejscu nowy mógł być zbudowany. Co by było, gdyby po grzechu pierworodnym Bóg skazał pierwszych rodziców i ich potomków na wieczne życie na ziemi, ale z różnymi utrapieniami, fizycznymi i psychicznymi, jako konsekwencjami popełnionego przez nich zła. Czy można być szczęśliwym, gdy nękają nas różne choroby i dolegliwości? Dlatego św. Fraciszek śmierć nazywał siostrą, gdyż ona kończy te nasze utrapienia związane z ziemskim życiem. My oczekujemy doskonałego życia wolnego od wszelkich cierpień i takie życie zapewni nam Jezus po zmartwychwstaniu naszych ciał. Podobnie będzie z naszym światem. Będzie odnowiony. Święty Jan apostoł w apokaliptycznej wizji zobaczył Nowe Niebo i Nową Ziemię już bez żadnego zła. Dlatego Jezus powiedział: „A gdy się to dziać zacznie nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28). W Księdze Apokalipsy Jezus mówi: "Tak. Wkrótce przyjdę". Maranatha, Przyjdź Jezu Panie.

diakon Franciszek
diakonfranciszek@gmail.com
 
***
 
Biblia pyta:

Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą.
Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna?
Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym?

Jk 2, 19-21

 

***

 

Często osłania się okoliczności grzechów. Mówicie, że 'występowaliście przeciw wierze i moralności', ale przemilczacie okoliczność, że chcieliście zachwiać wiarę młodej osoby, żeby łatwiej zgodziła się ulec waszej żądzy. Opowiadaliście jej, że w tym nie ma nic złego i nie trzeba się z tego spowiadać.
św. Jan Maria Vianney, O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu

 

***

 

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział I, O ZWRÓCENIU SIĘ DO WNĘTRZA

1. Królestwo Boże jest w was - mówi Pan Łk 17,20-21. Nawróć się ku Panu całym sercem i porzuć lichą świetność świata, a dusza twoja odnajdzie spokój Jl 2,12. Ucz się odsuwać od siebie rzeczy zewnętrzne i oddaj się cały życiu wewnętrznemu, a zobaczysz jak wchodzi w ciebie Królestwo Boże Mt 11,29.

Królestwo Boże to pokój i radość w duchu, niedostępne żyjącym bez Boga Rz 14,7. Przyjdzie do ciebie Chrystus i przyniesie ci swoje ukojenie, jeżeli przygotujesz mu w swej wewnętrznej głębi mieszkanie.

Cała jego chwała i blask pochodzą z głębi, tam lubi On przebywać Ps 45(44),14. Człowiek zwrócony do wnętrza pozna Jego częste nawiedziny, czułe rozmowy, tkliwe ukojenie, spokój bezmierny, Jego zadziwiającą bliskość.

2. Pośpiesz się, duszo, przygotuj serce dla Ukochanego, niech przyjdzie do ciebie i raczy w tobie zagościć 1 Sm 7,3. Tak bowiem mówi: Jeśli mnie kto miłuje, będzie chował moje słowa, a przyjdziemy do niego i przebywać u niego będziemy J 14,23. Zrób więc w sercu miejsce dla Niego, a wszystko inne zostaw za progiem.

Gdy masz przy sobie Chrystusa, jesteś bogaty i nic ci więcej nie trzeba. On twój troskliwy opiekun i wierny obrońca, po cóż masz się oglądać na ludzi? Ludzie są często zmienni i zawodni, Chrystus zaś zostaje z nami na zawsze i aż do końca wiernie nam towarzyszy J 12,34.

3. Cóż za sens pokładać zbyt wielką nadzieję w kruchym śmiertelnym człowieku, nawet gdyby ci był pomocny i bliski, bo gdy nagle odwróci się od ciebie i zdradzi, wielkim smutkiem za to zapłacisz. Ci, którzy dzisiaj są z tobą, jutro mogą wystąpić przeciw tobie, bo ludzie obracają się jako wiew wiatru.

Złóż całą ufność w Bogu Prz 3,5, niech On będzie jedynym lękiem, jedyną twoją miłością. On sam za ciebie odpowie i sprawi, że to, co dobre, stanie się jeszcze lepsze. Nie masz tu żadnej stałej ojczyzny Hbr 13,14, gdziekolwiek się obrócisz będziesz cudzoziemcem i przechodniem Ps 39(38),13, nie zaznasz nigdy spoczynku, póki Chrystus nie spocznie w twojej głębi.

4. Za czym tu się oglądasz, kiedy nie to jest miejsce twego wytchnienia? W niebie będzie twoje mieszkanie, patrz więc na wszystko, co ziemskie, jak na to, co mijamy w drodze Dz 7,49; Iz 66,1; 2 Kor 5,2. Wszystko przemija, a ty razem ze wszystkim Mdr 5,13. Strzeż się tu sercem przylgnąć do czegoś, bo ugrzęźniesz i zginiesz.

Myśl twoja niech będzie tam, w górze, u Boga, a modlitwa niech bezustannie zmierza do Chrystusa Ps 141(140),2; 1 Tes 5,17. Jeśli nie umiesz wyobrażać sobie rzeczy wzniosłych i niebieskich, spoczywaj tylko w męce Chrystusa i zamieszkaj w Jego świętych ranach.

Jeśli zaś przybliżysz się ze zbożną nieśmiałością do ran i najdroższych blizn Jezusa, uczujesz pokrzepienie w swoim cierpieniu, nie będziesz już dbał o krzywdy, doznane od ludzi, łatwiej zniesiesz słowa upokorzenia.

5. Chrystus także był na tym świecie wzgardzony przez ludzi, a w najcięższych chwilach obelg i zniewagi opuścili go bliscy i przyjaciele. Chrystus zgodził się cierpieć i być wzgardzonym, a ty ośmielasz się skarżyć?

Chrystus miał wrogów i oszczerców, a ty chcesz mieć samych przyjaciół i dobroczyńców? Jakże miałaby być nagrodzona twoja cierpliwość, gdybyś nigdy nie zaznał przeszkód? Jeśli nie chcesz doświadczać cierpienia, w jaki sposób chcesz zostać przyjacielem Chrystusa? Przeżywaj ból z Chrystusem, jeżeli chcesz wejść do Jego Królestwa 2 Tm 2,12.

6. Gdybyś raz a naprawdę wniknął w głąb Jezusa i zrozumiałbyś choć trochę Jego miłość, nie dbałbyś o swoją wygodę czy niewygodę, ale raczej cieszyłbyś się z doznawanej przykrości, bo miłość Jezusa sprawia, że człowiek nie myśli już o sobie.

Kto kocha Jezusa i miłuje prawdę, kto żyje rzeczywiście życiem wewnętrznym, wolny od nieopanowanej uczuciowości, ten zdoła swobodnie zwrócić się ku Bogu, wznieść się w duchu ponad siebie i zaznawać owocnego spoczynku.

7. Kto każdą rzecz pojmuje w samej jej istocie, nie kierując się opinią i oceną ludzi, ten jest prawdziwie mądry i pełen wiedzy Bożej, nie zaś ludzkiej. Kto umie przebywać we wnętrzu, a rzeczy zewnętrzne niewiele sobie ceni, nie szuka miejsca, nie wybiera czasu dla ćwiczeń duchowych.

Człowiek wewnętrzny szybko umie się skupić, bo nigdy nie rozprasza się w zewnętrzności. Nie przeszkadza mu ani praca, ani zajęcia przypadające na określoną porę, lecz cokolwiek przynosi życie, on się ku temu nakłania.

Kto w głębi jest opanowany i uporządkowany, nie przejmuje się dziwacznymi i przewrotnymi poczynaniami ludzi. Tyle ma człowiek przykrości i niepokoju, ile sam ich ku sobie przyciąga.

8. Gdybyś był w pełni prawy i czysty, wszystko przyczyniałoby się do twego dobra i wewnętrznego rozwoju Rz 8,28. Właśnie dlatego tyle rzeczy ci nie dogadza i tyle przeszkadza, że nie zdołałeś jeszcze umrzeć naprawdę dla siebie i nie odsunąłeś się jeszcze od wszystkich spraw świata.

Nic tak nie plami i nie oplątuje serca ludzkiego, jak niedobra miłość ziemska. Jeżeli odejdziesz od zewnętrznych radości, będziesz mógł myśleć o rzeczach Bożych i cieszyć się szczęściem wewnętrznym Ps 77(76),3.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

 

***

Nigdy nie przeklinaj.

 

Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



św. Piotr Fourier
kapłan

 

Urodzony w Lotaryngii w roku 1565, Piotr Fourier został kanonikiem regularnym św. Augustyna w Chamorey. Po otrzymaniu święceń kapłańskich i ukończeniu dodatkowych studiów w Pont-a'-Mousson, został proboszczem w miasteczku Mattaincourt w Wogezach. Miał wtedy trzydzieści trzy lata. Założył podług reguły św. Augustyna zgromadzenie kanoniczek regularnych od Najświętszej Panny, dla wychowania dziewcząt. Był też pionierem bezpłatnego nauczania ubogich. W roku 1621 Stolica Apostolska mianowała go apostolskim wizytatorem domów jego zgromadzenia w Lotaryngii. Został generalnym superiorem zreformowanej później kongregacji. Z powodu wydarzeń politycznych, na siedem lat przed śmiercią, wybrał dobrowolne wygnanie. Zmarł w roku 1640.

jutro: św. Romaryka

wczoraj
dziś
jutro