logo
Sobota, 03 grudnia 2022 r.
imieniny:
Hilarego, Franciszka, Ksawerego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

„Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; nagle przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi” (Łk 17,26-37)
 
Dzień naszej śmierci, czyli nas osobisty koniec świata, tak samo jak koniec całego obecnego świata, są dla nas zakryte. Jezus przedstawia dwa wydarzenia, których dokładny opis mamy w Biblii Starego Testamentu. One nastąpiły nagle. Koniec świata, podobnie jak koniec naszego życia nastąpi i w to nie można mieć żadnych wątpliwości. Jednak będą pewne znaki, symptomy, po których możemy wnioskować, że czas naszego odejścia się zbliża. Jeżeli u kogoś odkryto jakąś nieuleczalną chorobę, to znak, że dla tego konkretnego człowieka nie zostało już wiele czasu. Podobnie będzie z naszą ziemią. Koniec świata nie będzie nagły, gdyż będą go poprzedzać różnego rodzaju znaki, wydarzenia i kataklizmy. Te wielkie znaki i wydarzenia nie będą się działy niezależnie od siebie, przeciwnie, będą ze sobą powiązane i uzależnione. Najpierw Ewangelia ma być głoszona całemu światu. „A ta Ewangelia o Królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom” (Mt 21, 14). Z tego nie wynika, że ludzie się nawrócą. Przeciwnie, wiekszość ludzi odrzuci ofertę zbawienia. Kryzys wiary spowoduje kryzys moralności. Konsekwencją moralnego upadku będą kary Boże. Pan Bóg dopuści do wielkich kataklizmów i do pojawienia się Antychrysta. Kataklizmy i kompletny chaos spowoduje, że część ludzi się opamięta i nawróci, jak to jest przepowiedziane w księdze Apokalipsy: „A pozostali ulegli przerażeniu i oddali chwałę Bogu nieba” (Ap 11, 13). Ostatnim znakiem będzie nawrócenie Żydów. Ich nawrócenie dokona się dopiero po upadku Antychrysta. Wielu bowiem Żydów w nim upatrywało obiecywanego Mesjasza, stąd udzielą mu swego poparcia. Po jego upadku Żydzi zorientują się, że zostali oszukani i wykorzystani. Dopiero wtedy dadzą posłuch prawdziwemu Mesjaszowi. Wkrótce po nawróceniu Żydów nastąpi
koniec świata i Sąd Ostateczny.

Czy my musimy obawiać się końca świata? Codziennie w modlitwie wymawiamy słowa: „Przyjdź Królestwo Twoje”. To Boże Królestwo nadejdzie, ale ten świat toczony przez zło moralne i fizyczne musi przeminąć, aby na jego miejscu, nowy, już bez jakiegokolwiek zła, mógł być zbudowany. Dlatego Jezus powiedział: „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

diakon Franciszek
diakonfranciszek@gmail.com
 
***
Zwycięzca
  
Na ziemi 
został człowiek,
co złu się oparł; 
zastygł prawie
po czubki włosów
w tym, co kruche.
I ustrzegł swój
kielich gliniany
- nie dał go stłuc,
ani zmącić w nim
krysztalicznej rosy,
choć wszędzie
kapało błoto
z legionu pokus.
A obok niego
nie było widać 
ni klęczącego.
Sam uciekł 
na bezludną wyspę
- świątyni pustej.
Patrzył na krzyż
i razem z nim
płakał. 
Tu mrok nadciąga 
wielkimi krokami,
zakwitły już znaki,
a ludzie wciąż
tańczą i tańczą
z chochołami.

Jeden
za wszystkich;
trwał na adoracji,
patrzył w twarz
przybitego 
Sprawiedliwego.
To on był teraz 
po prawej stronie
- wołał bezgłośnie,
o Królestwo
dla swych braci.
 
Chociaż nie miał
oliwnego Drzewa,
ani tamtych gwoździ,
bolał tak mocno.
Składał świat w ręce 
miłosiernego Ojca
i błagał Niebo
o darowanie,
ufał, dziękował,
- unosząc w górę
milczącą Hostię.
 

Alina Girjatowicz
alina_girjatowicz@yahoo.com

***
 

 
Oto wyznawca niezrównany Pana,
Który zasłużył, aby wejść do nieba;
Dziś jego święto lud z radością sławi
Na całej ziemi. 

Kiedy na świecie wiódł pokorny żywot,
Stał się przykładem wielkiej pobożności,
Mądry, spokojny, pełen umartwienia
I sercem czysty.

Często przy grobie tak dobrego męża
Modlą się chorzy, aby ich uleczył,
On zaś cierpiącym daje zdrowie ciała
I słabym siły.

Chór nasz mu śpiewa dziś z weselem ducha
Prosząc pokornie, aby swą opieką
Bronił od złego i wyjednał łaskę
Wiecznego życia.

Chwała niech będzie, cześć i uwielbienie
Temu, co mieszka ponad szczytem niebios,
Rządzi wszechświatem, siebie zaś objawia
W Najświętszej Trójcy. Amen.

***
 
Z listów Sulpicjusza Sewera
(List 3, 6. 9-10. 11. 14-17. 21)

Marcin ubogi i pokorny

Marcin na długo wcześniej znał dzień swojej śmierci i zapowiadał braciom, że bliskie już jest jego rozłączenie z ciałem. Tymczasem wynikła potrzeba udania się do diecezji Candes, ponieważ duchowni tego Kościoła poróżnili się między sobą. Marcin pragnął przywrócić tam pokój. Choć dobrze wiedział o zbliżającym się końcu, nie powstrzymało go to jednak przed podróżą dla załatwienia tego rodzaju sprawy. Sądził, że będzie to szczęśliwym dopełnieniem cnót, jeśli pozostawi Kościołowi na nowo odzyskany pokój.

Przez jakiś czas pozostawał w tej miejscowości, albo raczej w kościele, do którego zaszedł. Po przywróceniu pokoju wśród duchowieństwa, kiedy zamierzał już powrócić do klasztoru, nagle zaczął opadać z sił. Zwołał więc braci i oświadczył, że chwila jego śmierci jest blisko. Wtedy to żałość i płacz ogarnęły wszystkich i wszyscy wśród łez wołali jednogłośnie: "Dlaczego nas opuszczasz, ojcze? Komu zostawiasz nas strapionych? Do twej owczarni wtargną wilki drapieżne; skoro zabraknie pasterza, któż nas obroni przed ich atakami? Wiemy, że pragniesz być z Chrystusem, ale twoja nagroda jest pewna i nie zmniejszy się na skutek zwłoki; ulituj się raczej nad tymi, których pozostawiasz".

Wtedy Marcin, wzruszony łzami - ponieważ zawsze był zjednoczony z Panem przez serdeczne miłosierdzie - zapłakał, i zwróciwszy się do Pana, tyle tylko odpowiedział płaczącym: "Panie, jeśli jeszcze potrzebny jestem Twemu ludowi, nie wzbraniam się przed pracą. Niech się dzieje wola Twoja".

Jakże niezwykły człowiek! Niezwyciężony przez trudy, niezwyciężalny nawet przez śmierć. Nie skłaniał się ani w jedną, ani w drugą stronę: śmierci się nie lękał, przed życiem się nie wzbraniał. Podniósłszy oczy i ręce ku niebu, nie odrywał od modlitwy niestrudzonego ducha. Kapłani, którzy zebrali się wokół niego, prosili, aby ulżył ciału kładąc się na bok. On jednak odpowiedział: "Pozwólcie mi, bracia, pozwólcie patrzeć raczej w niebo niż na ziemię, aby moja dusza, która ma wyruszyć do Pana, przyjęła właściwy kierunek". To powiedziawszy, ujrzał stojącego obok szatana. Wtedy rzekł: "Na co czekasz, krwawa bestio? We mnie niczego nie znajdziesz, przeklęty; mnie przyjmie łono Abrahama".

Z tymi słowami oddał ducha niebu. Szczęśliwy Marcin zostaje przyjęty na łono Abrahama, Marcin ubogi i pokorny wstępuje do nieba jako bogaty.

***

Biblia pyta:

Jesteśmy miłą Bogu wonnością Chrystusa zarówno dla tych, którzy dostępują zbawienia, jak i dla tych, którzy idą na zatracenie; dla jednych jest to zapach śmiercionośny - na śmierć, dla drugich zapach ożywiający - na życie. A któż temu sprosta?
2 Kor 2, 15-16

***

 

Nałogiem nazywamy łatwość wracania do starych grzechów – łatwość w którą popadliśmy wskutek złego życia. Trzeba więc po spowiedzi wykonywać dobre uczynki przeciwne dawnym grzechom.
św. Jan Maria Vianney, O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu

***

 

KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego
Rozdział XII, O POŻYTKU Z TRUDNOŚCI
 
1. To dobrze, że niekiedy napotykamy trudności i przeszkody, bo one zmuszają człowieka, aby wejrzał w swoje serce i przypomniał sobie, że jest tu tylko przechodniem i nie ma prawa budować nadziei na żadnej rzeczy tego świata.

To dobrze, że cierpimy czasem zarzuty i oskarżenia i że niektórzy źle o nas myślą, nawet jeśli staramy się i czynimy dobrze. To pomaga nam wyrobić w sobie pokorę i nie dopuszcza do nas próżnego rozgłosu. Wtedy bowiem, kiedy ludzie nie doceniają nas i niedobrze o nas sądzą, usilniej szukamy naszego wewnętrznego świadka, Boga.

2. Dlatego człowiek powinien opierać się wyłącznie na Bogu, aby nie musiał szukać nieustannie potwierdzenia siebie u ludzi. Człowiek dobrej woli, dopiero kiedy gnębią go pokusy albo złe myśli, pojmuje, jak bardzo potrzebny mu jest Bóg i już wie, że bez Niego nie mógłby zdziałać nic dobrego.

A przecież kiedy jest smutny, jęczy i modli się, aby Bóg odjął mu cierpienie 2 Kor 1,8. Czasem wydaje mu się, że nie warto żyć dłużej, przywołuje śmierć, aby uwolnić się od bólu i móc już przebywać z Chrystusem Flp 1,23. Dopiero wtedy zaczyna rozumieć, że tu, na świecie, nie ma trwałego bezpieczeństwa i pokoju.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Wywieś sztandar.

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'  

Patron Dnia



św. Franciszek Ksawery
 
kapłan,
patron misji zagranicznych
 

Urodził się w Hiszpanii w roku 1506. Na studiach w Paryżu poznał św. Ignacego Loyolę i jako jeden z pierwszych w stolicy Francji jezuitów złożył śluby zakonne na ręce fundatora zakonu. W roku1537 uzyskał w Wenecji święcenia kapłańskie; pięć lat później wyjechał na misje do Portugalii, a wkrótce potem do Indii gdzie nawrócił niezliczone rzesze pogan. Następnie rozpoczął prace ewangelizacyjną w latach 1549-1551 w Japoni, której został pierwszym misjionarzem i gdzie wkrótce wyrosła kwitnąca gmina chrześcijańska. Zamierzał dostać się jeszcze do Chin, lecz Bóg odwołał go do wieczności na wyspie Sancian koło Kantonu 3 grudnia 1559 r. Jest po św. Pawle apostole największym misjonarzem Kościoła katolickiego, patronem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary i apostołem Indii.

jutro: św. Jana Damasceńskiego

wczoraj
dziś
jutro