logo
Sobota, 03 grudnia 2022 r.
imieniny:
Hilarego, Franciszka, Ksawerego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

skrzynka intencji
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm

"Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim" (Mt 4,20)

Dzisiejszy patron, św. Andrzej, jest jednym z tych, którzy "porzucili sieci i poszli za Nim". Są takie dni, kiedy nie wydaje nam się to niczym szczególnym. Kiedy sami jesteśmy gotowi iść za Jezusem. Wstać i iść. Teraz, już. To dobre, piękne myśli. Szkoda, że to najczęściej są tylko emocje, które za chwilę opadną, wyciszą się, zmienią. Tłumaczymy się potem, że to rozsądek każe nam jeszcze wcześniej coś zrobić, coś załatwić przed wyjściem, coś przygotować, uporządkować. I pewnie tak jest. Mamy przecież jak zawsze tysiące spraw odłożonych na później. Problem w tym, że ten poryw serca może już nie wrócić. Przychodzi strach przed nowym życiem, przychodzi żal za tamtym życiem, przychodzi tęsknota za tym, czego się jeszcze nie przeżyło.
 
Może tak miało być. Może to nie była droga dla nas. Nie każdy ma powołanie. Tylko dlaczego, gdy nas samych nie stać na jakąś decyzję, tak szybko uznajemy, że to wcale nie jest trudne dla tych, którzy potrafią to zrobić? Poszli, bo Jezus zawołał. Poszli, bo przecież mieli z tego jakąś korzyść. Byli znani. Lubili swoją robotę, a sieci i łodzi mieli pewnie już dość. To znana metoda. Umniejszanie wartości cudzego życia wycisza wyrzuty sumienia.
 
Czy jest tu miejsce na wyrzuty sumienia? Owszem, jest. Bo to prawda, że nie każdy ma powołanie. Ale powołanie do bycia kapłanem lub zakonnikiem. Każdy jednak ma powołanie do świętości. Każdego z nas Jezus wzywa po imieniu i zaprasza do pójścia za Nim. I zawsze przy nawróceniu coś trzeba zostawić. Jakieś sieci, jakieś łodzie. Może tylko na chwilę, może na zawsze. Na tym polega nawrócenie, że coś staje się mniej ważne od Jezusa. Że Jezus staje się ważniejszy od tego, co mieliśmy dotychczas. Czasem będzie to totalna zmiana życia. A czasem na zewnątrz nie zmieni się prawie nic, za to serce stanie się nagle wolne od grzechu, od złych myśli, od złych pragnień. Ale zawsze będą jakieś sieci i jakieś łodzie, które trzeba pożegnać. Czasem mogą to być nawet bardzo bliscy ludzie, którzy wbrew pozorom po rozstaniu mogą stać się jeszcze bliżsi, bo już nie dzieli ich grzech. Bo grzech nigdy nie łączy. Grzech nas dzieli.
 
Św. Andrzej poszedł za Jezusem, na zawsze. Aż po śmierć. Nie każdy ma możliwość umierania za Jezusa. Ale każdy może żyć dla Jezusa aż po śmierć. Żyć dla Jezusa wcale nie jest łatwiej niż umierać. Nasza wierność jest sprawdzana dzień po dniu, dzień po dniu. Aż po śmierć.
 
Bogumiła Szewczyk
https://rozwazaniabogumily.wordpress.com
 
***
Adwent z Jordanem 2022: Łap chwilę

O szczęśliwa chwilo!
O święta chwilo!
O niezapomniana chwilo!
DD I/117

Dzisiejsze ewangeliczne spotkanie Jezusa z Szymonem, jego bratem Andrzejem oraz braćmi Jakubem i Janem, synami Zebedeusza to kolejny etap adwentowej drogi, na której naprawdę można o codzienności powiedzieć: szczęśliwa, święta, niezapomniana chwila.

W Ewangelii na dziś (por. Mt 4,18-22) obrazek całkiem zwyczajny, codzienny – jezioro, rybacy i ryby, łódź i sieci. To ciężka robota, nie rekreacyjne wędkowanie. Czterej powołani przez Jezusa są profesjonalnymi rybakami. To jest ich źródło utrzymania, sposób zarabiania na życie. Nie ma lekko.

I przychodzi ta wielka chwila, której wcale nie przeszkadza prosta sceneria, ani spracowane ręce jej bohaterów. I zmienia się wszystko. Przechodzący Jezus woła: „Pójdźcie za Mną”. A oni idą. Zostawiają ojca, sieci, łódź i w ogóle wszystkie zgoła inne sprawy, do których przywykli. I idą. Św. Mateusz dwukrotnie podkreśla, że te decyzje – w obydwu przypadkach – zostają podjęte natychmiast. Już nie pora łapać ryby, złapać trzeba tę chwilę.

To chyba kluczowe słowo dla łapania chwil: natychmiast. Do adwentowego czuwania pasuje jak ulał. Tak, bardziej do czuwania niż do czekania. Bo czekanie może czasem przypominać mieszaninę zniecierpliwienia i nudy. Czuwanie jest czymś innym. To jest właśnie ta zdolność zrobienia czegoś natychmiast. Zdolność pójścia natychmiast za wezwaniem Bożym to wynik czuwania.

Nie ma co myśleć, że nad Jeziorem Galilejskim to mogło „chwycić”, ale w moim życiu Jezus tak sobie nie przechodzi. Przechodzi. Każdego dnia można tego doświadczyć. Codziennie przez nasze myślenie, świadomość, przepływa milion pomysłów, które w gruncie rzeczy są pójściem za Chrystusem: przeproś kogoś, zadzwoń do niego, wyjdź naprzeciw, podaj rękę, zatroszcz się o kogoś, zauważ go, powiedz dobre słowo, pomódl się, doceń, zaangażuj się, zawalcz. Oczywiście, da się to łatwo zneutralizować. Ot, nie zwracać uwagi. Albo odłożyć na później. Powiedzieć sobie: dobra, ale nie w tej chwili.

Jezus nie przechodził? Serio przechodził. Tylko tak jakoś bardziej podpasowało nam, że: „co się odwlecze…”.

Naprawdę może tak być, że w jednym momencie życia skupia się cała historia człowieka. To, co było przedtem, nabiera sensu. To, co będzie potem, zaczyna się dziać w nowym świetle. Wszystko dlatego, że On ujrzał i zawołał ich, a oni pozwolili się zobaczyć i odpowiedzieli na wołanie.

Wczoraj było tu o „doświadczeniu libańskim”, o którym nawet sam bł. Jordan pisał: stanąłem jak wryty (…), uderzony niebiańską prawdą. I chociaż był to finał długiego procesu powołaniowego, wydarzył się w chwili właśnie, w tej jednej chwili na Libanie, po której już nic nie było tak, jak wcześniej: od chwili otrzymania tego znaku ks. Jordan postępował w sprawie instytutu z niezwykłą pewnością i zdecydowaniem. Całkiem jak ewangeliczne „natychmiast”… Cytowany dziś u góry wpisu tekst, to także przykład na „łapanie chwili”, wyjątkowego przeżycia mistycznego, którego Błogosławiony doznał podczas odwiedzin w Katakumbach (23 września 1874 roku w Rzymie).

Raczej nigdy nie uda nam się wyjaśnić tajemnicy takich chwil. Nigdy nie przenikniemy łaski, którą słusznie bł. Franciszek definiował jako niewypowiedzianą (por. DD II/86). Nigdy nie wyczerpiemy głębi tego momentu. Wiemy tylko, że w tej jednej chwili wszystko się zmienia. Wiemy, że bez takich chwil i nasze życie byłoby zupełnie inne.

Właśnie po to jest Adwent.
By łapać szczęśliwe, święte i niezapomniane chwile, wypełnione Jego obecnością zmieniającą wszystko.
I by natychmiast odpowiedzieć, gdy przechodzący przez zwyczajną codzienność Jezus ujrzy i zawoła nas.

Małgorzata Janiec
slowozjordanem.com
***
 

 Homilia św. Jana Chryzostoma, biskupa, do Ewangelii św. Jana
(Homilia 19, 1)
Znaleźliśmy Mesjasza


Andrzej pozostał więc u Jezusa i nauczył się wiele. Tego skarbu nie zachował jednak wyłącznie dla siebie, ale udał się śpiesznie do swego brata, aby podzielić się tym, co otrzymał. Zastanów się nad słowami, jakie wypowiedział do brata: "Znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy Chrystusa". Zauważ, że w tych słowach zawiera się wszystko, czego się nauczył w krótkim czasie. Wskazuje bowiem zarówno na niezwykłą moc Nauczyciela, który przekonał idących za Nim o tej wielkiej prawdzie, jak też na gorliwość i pilność, z jaką uczniowie starali się o niej dowiedzieć. Słowa te pochodzą z duszy, która gorąco pragnie pojawienia się Mesjasza, oczekuje Jego przyjścia z nieba na ziemię, która skoro już przyszedł, przyjmuje Go z radością i weselem i śpieszy, aby oznajmić wszystkim pozostałym wspaniałą wiadomość. To wzajemne pomaganie w sprawach duchowych jest wyrazem braterskiej życzliwości, serdecznej przyjaźni i szczerego uczucia.

Zauważ także, jak bardzo otwarte i ochocze było od samego początku nastawienie Piotra. Wyrusza natychmiast nie zwlekając. "Przyprowadził go" - powiada ewangelista - "do Jezusa". Niech jednak nikt nie gani jego łatwości i tego, że bez dokładnego zbadania przyjmuje wiadomość. Bardzo prawdopodobne, że Andrzej opowiedział wszystko dokładnie i obszernie, ale ewangeliści w trosce o zwięzłość wypowiedzi przedstawiają wszystko w wielkim skrócie. Zresztą nie powiedziano, że uwierzył natychmiast, ale że Andrzej "przyprowadził go do Jezusa", pragnąc przekazać go Jezusowi, aby od Niego wszystkiego się dowiedział. Był bowiem jeszcze inny uczeń i także brał udział w spotkaniu.

Podobnie jak Jan Chrzciciel mówiąc: "Oto Baranek Boży" oraz "On chrzci Duchem Świętym", pozostawił pełniejsze wyjaśnienie tej nauki samemu Chrystusowi, tak też i Andrzej tym bardziej się nie uważał za odpowiedniego do wyjaśniania tych spraw. Zaprowadził więc brata do samego źródła światła bez żadnej zwłoki z wielką radością i weselem.

***

Nowe Sieci

Nie chciałeś, bym 
zwykłe rzucał sieci,
i dłużej chodził 
obojętny po ziemi.
Powiedziałeś mi: 
- ‘Pójdź za mną’.
Odtąd 
mam dla Ciebie
łowić serca ludzi.

Usłyszałem,
jak mnie wołasz;
zostawiłem sieć:
- rodzinę i łódź.
Wtedy spojrzałem
po raz pierwszy
w Twoje oczy.
Zrozumiałem.
Już wiem, 
co mnie czeka.
Patrzysz na mnie
tak dobrotliwie.
- Więcej mi nic
nie potrzeba.

W moją duszę
wlewasz wolność 
w mocy wiary;
dajesz mi
Nowe Sieci.
Nierozerwalne.
- Mymi rękoma
chcesz zarzucać
je na świecie.

Bo Ty, Panie,
Tajemnice nieba
otwierasz temu, 
kto Ci zaufał. 
Przyjacielem
się stajesz, który
wszystko wie,
nie musi pytać.
A tylko jednego
pragniesz:
- bym przyjął
i innym rozdawał 
Twoją Miłość.

 Alina Girjatowicz

***

 

Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – dzień II: odmów

 

***

Biblia pyta:

Jeden jest Prawodawca i Sędzia, w którego mocy jest zbawić lub potępić. A ty kimże jesteś, byś sądził bliźniego?
Jk 4:12

***

Przy dłuższej spowiedzi grzechy ciężkie trzeba wyznać zaraz na początku, a nie zaczynać od małych, bo wtedy bardzo łatwo wpaść w sidła diabła i coś zataić.

św. Jan Maria Vianney, O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu

 

***

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział VI, O RADOŚCI CZYSTEGO SUMIENIA

 
1. Czyste sumienie to chluba dobrego człowieka 2 Kor 1,12. Miej czyste sumienie, a radość będzie zawsze z tobą. Czyste sumienie pomaga wiele znieść i chronić radość nawet wśród przeciwności. Nieczyste sumienie jest przyczyną lęku i niepokoju Mdr 17,10.

Słodszy będzie odpoczynek, jeśli serce nic ci wyrzucać nie będzie 1 J 3,21. Nie ma radości poza czynieniem dobra. Ludzie źli nigdy nie doznają prawdziwej radości i nie odczują wewnętrznego pokoju: Nie ma pokoju dla bezbożnych - mówi Pan Iz 48,22; 57,21. 

A gdyby nawet mówili: Żyjemy w pokoju, nie zdarzy nam się nic złego 1 Tes 5,3, bo któż ośmieli się nam szkodzić? Mi 3,11- nie wierz im, bo nagle podniesie się gniew Boga, w nicość obrócą się ich czyny, a myśli przepadną Prz 24,22.


2. Temu, kto kocha, nietrudno jest się chlubić nawet w cierpieniu, bo tak się chlubić to znaczy chlubić się w krzyżu Pana naszego Ga 6,14. Krótka to chwała, którą ludzie biorą od ludzi.

Chwale świata tego zawsze towarzyszy smutek. Chwała dobrych jest w sumieniu, nie w gębach ludzi. Radość sprawiedliwych jest od Boga i w Bogu, a wesele ich płynie z prawdy 1 Kor 13,6.

Kto pragnie prawdziwej i trwałej chwały, nie dba o chwałę doczesną. A kto szuka chwały doczesnej lub przynajmniej nie całkiem ją odrzuca, okazuje, że niezbyt miłuje chwałę niebieską. Ten, kto nie dba ani o pochwały, ani o nagany, osiąga wielkie uspokojenie.

3. Kto ma czyste sumienie, z łatwością zdobywa zadowolenie i pokój. Pochwały nie czynią cię świętszym, a nagany gorszym. Jesteś, czym jesteś, i nie więcej znaczysz niż to, czym jesteś w oczach Boga.

Gdybyś zważał na to, jaki jesteś w swej głębi, nie dbałbyś, co mówią o tobie ludzie. Człowiek widzi twarz, a Bóg serce 1 Sm 16,7. Człowiek ocenia czyny, Bóg waży intencje.

Zawsze dobrze czynić, a mało mniemać o sobie to oznaka prawdziwej pokory. Nie pragnąć pocieszenia od nikogo to znak czystości i ufności wewnętrznej.

4. Kto nie szuka opinii o sobie na zewnątrz, świadczy, że cały powierzył się Bogu. Nie ten bowiem, kto siebie chwali, jest wypróbowany, rzecze święty Paweł, ale kogo chwali Bóg 2 Kor 10,18. Chodzić z sercem pełnym Boga bez uwikłania w żadne ziemskie uczucia - to stan człowieka wewnętrznego Rdz 5,22.24; Mi 6,8.

 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

Codziennie zrób żwawym krokiem półgodzinny spacer.

H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia' 

Patron Dnia



św. Franciszek Ksawery
 
kapłan,
patron misji zagranicznych
 

Urodził się w Hiszpanii w roku 1506. Na studiach w Paryżu poznał św. Ignacego Loyolę i jako jeden z pierwszych w stolicy Francji jezuitów złożył śluby zakonne na ręce fundatora zakonu. W roku1537 uzyskał w Wenecji święcenia kapłańskie; pięć lat później wyjechał na misje do Portugalii, a wkrótce potem do Indii gdzie nawrócił niezliczone rzesze pogan. Następnie rozpoczął prace ewangelizacyjną w latach 1549-1551 w Japoni, której został pierwszym misjionarzem i gdzie wkrótce wyrosła kwitnąca gmina chrześcijańska. Zamierzał dostać się jeszcze do Chin, lecz Bóg odwołał go do wieczności na wyspie Sancian koło Kantonu 3 grudnia 1559 r. Jest po św. Pawle apostole największym misjonarzem Kościoła katolickiego, patronem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary i apostołem Indii.

jutro: św. Jana Damasceńskiego

wczoraj
dziś
jutro