___________________
Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie.
W czasach kiedy można odnieść wrażenie, że wszyscy starają się nas usilnie zapewnić, że jesteśmy warci wszystkiego, że jesteśmy w porządku dokładnie tacy, jacy jesteśmy w tej chwili, że niczego nie musimy zmieniać, warto od czasu do czasu uświadomić sobie swoją małość wobec Boga.
Warto – nie po to, by się tym zadręczać i wpadać w kompleksy, ale po to, by nie wpadać w nadmierną pychę. Bo takie przekonanie, że jesteśmy super, że jesteśmy wystarczający, czy że zasługujemy na to, co najlepsze, wcale nie musi nam przynieść radości. Sami widzimy, że mamy różne wady, że wcale nie jesteśmy zawsze tacy wspaniali, że niekoniecznie na cokolwiek zasługujemy (bo niby z jakiego powodu?) i szczere przyznanie przed sobą, że po prostu – wobec Boga nie jesteśmy godni, aby On do nas przychodził – może paradoksalnie przynieść pewną ulgę.
Nie jesteśmy godni, nigdy nie będziemy, nie musimy więc niczego udawać ani tworzyć pozorów, że jesteśmy bardziej święci niż jesteśmy.
I z drugiej strony – do nas, niegodnych, Pan jednak przychodzi. Nie bacząc na tę naszą „niegodność”. Nie musimy na Jego łaskę „zasługiwać”, nie musimy się obawiać, że jeśli nas lepiej pozna, to się od nas odwróci.
Nie musimy się bać.
Warto się zastanowić – co by się zmieniło w naszym życiu, gdybyśmy sobie tak mocno uświadomili swoją małość wobec Boga? Jak by to wpłynęło na przykład na naszą modlitwę? Może przestałaby być listą żądań? Może przestalibyśmy się przejmować tym, czy udaje nam się na niej skupić, czy też wszystko nas rozprasza? Może z większą ufnością byśmy powierzali swoje sprawy Bogu?
Agnieszka Ruzikowska
***
Nowenna przed uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (Dzień III) – odmów
***
Biblia pyta:
Teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro udamy się do tego oto miasta i spędzimy tam rok, będziemy uprawiać handel i osiągniemy zyski, wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze?
Jk 4, 13-14
***
Kto będzie odprawiał spowiedź z dłuższego czasu niech się nie martwi, że nie potrafi dokładnie policzyć swoich grzechów. Niech powie, ile razy mógł zgrzeszyć w tygodniu czy w miesiącu. A jeśli ma stary, nałogowy grzech, niech sobie przypomni, jak długo trwa w nałogu – ile mniej więcej lat, czy były przerwy, ile mogło być z tego powodu świętokradzkich spowiedzi i komunii.
św. Jan Maria Vianney, O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu
***
KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział VII O MIŁOWANIU JEZUSA PONAD WSZYSTKO
1. Szczęśliwy, kto zrozumiał, co znaczy miłować Jezusa i opuścić siebie dla Jezusa. Miłowane porzucać dla miłowanego, bo Jezus chce być kochany sam jeden, ponad wszystko. Miłość ziemska jest zawodna i niestała, miłość Jezusa wierna i nieprzemijająca. Kto lgnie do tego, co stworzone, ginie, gdy ono przemija, kto obejmuje miłością Jezusa, utwierdza siebie na wieki. Jego kochaj, Jego wybierz za przyjaciela. On, gdy wszyscy cię opuszczą, zostanie przy tobie i na koniec nie da ci zginąć. Z wszystkimi kiedyś musisz się rozstać, chcesz czy nie chcesz.
2. Uchwyć się Jezusa w życiu i śmierci, Jego wierności się powierz. On jeden, gdy wszyscy odejdą, potrafi ci pomóc. Taki już jest ten twój Ukochany, że niczego innego nie pragnie, tylko twego serca, aby w nim zasiąść jak król na tronie.
Gdy zdołasz opróżnić swoje wnętrze ze wszystkiego, co ziemskie, Jezus chętnie w tobie zamieszka. Pewnego dnia zobaczysz, że utraciłeś wszystko, co z siebie umieściłeś w ludziach poza Jezusem. Nie ufaj, nie opieraj się na trzcinie chwiejącej się na wietrze, bo ciało to siano, a cały blask jego jak kwiat na łące opadnie Iz 36,6; 40, 6-7; Mt 11,7; Łk 7,24; Syr 14,18; Jk 1,10; 1 p 1,24.
3. Łatwo zbłądzisz, jeśli będziesz przywiązywał wagę do ludzkiej urody. Jeśli u innych szukasz pociechy i zysku, znajdziesz tylko utratę. Lecz jeżeli we wszystkim szukasz Jezusa, na pewno znajdziesz Jezusa.
Jeżeli zaś szukasz siebie, znajdziesz siebie, ale na własną zgubę. Bo ten, kto nie szuka Jezusa, więcej sobie szkodzi, niż mógłby mu zaszkodzić cały świat ze wszystkimi wrogami.
Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'
***
RZECZ ZANIEDBANA
Jedna jest rzecz na świecie godna ludzkiej pieczy;
Ludzie o wszystkim myślą, prócz tej jednej rzeczy.
Adam Mickiewicz
***
Nigdy nie zamawiaj więcej niż jeden cocktail lub jedną lampkę wina podczas służbowego obiadu z kontrahentami. Jeżeli nikt inny nie pije, ty też nie pij.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'
Patron Dnia

św. Jan od Krzyża
kapłan i doktor Kościoła
Syn tkacza, Jan de Yepez urodził się w Hiszpanii w roku 1542. Od dzieciństwa miał duży kult do Najświętszej Maryi Panny. Ukończywszy kolegium jezuickie, przywdział w roku 1563 habit karmelitański w klasztorze w Medina del Campo. W 4 lata później otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował nad przeprowadzeniem reformy terezjańskiej w męskich klasztorach narażony na liczne prześladowaniach, a nawet uwięzienie w Toledo. Brutalnie gnębiony przez przełożonych, niechętnych reformie, zmarł w klasztorze w Ubeda 14. XII. 1591 roku. Jest jednym z największych mistyków Kościoła. Był pełnym żaru religijnego, głębokim teologiem, znawcą dusz, poetą. Pozostawił szereg pism, wśród których przede wszystkim warto wymienić: "Wstepowanie na górę Karmel", "Ciemną noc duszy", "Pieśń duszy i jej Oblubieńca", "Żywy pomnik miłości".
jutro: św. Ninony