logo
Czwartek, 26 listopada 2020 r.
imieniny:
Leona, Leonarda, Lesławy, Konrada, Delfiny, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomas Molnar
Religia, Kościół, nowoczesność
Fronda
 


Kryje się w tym wszakże niebezpieczeństwo, bo i dziś - jak zawsze - istnieją religie dynamiczne, systemy religijne i ideologie, które czekają na to, żeby swoich (religijnych) rywali, a wśród nich przede wszystkim katolicyzm, osłabić i zneutralizować. Taką ideologią był komunizm, dzisiaj jest nią liberalny humanizm i religia mahometańska. Nie jest naszym zadaniem poświęcać im w tym miejscu więcej uwagi, możemy jedynie stwierdzić, że nie działają one w duchu „pluralizmu", że uważają go za porażkę Rzymu, nie zaś za „nową myśl" Watykanu. Czyli że bardzo dobrze wiedzą, iż bez władzy nie można kierować ludźmi i że wiernym trzeba też dać nadzieję na zwycięstwo.
 
Właśnie tej nadziei brakuje dzisiaj w szerokich kręgach katolików. Przyzwyczajono ich do tego, że w „nowym świecie" (pluralistycznym, humanistycznym, nieskończenie tolerancyjnym) „triumfalizmem" byłoby dążenie do odzyskania centralnej pozycji. Nie tylko dążenie, ale nawet wspominanie o tym. Natomiast inne ideologie i religie robią to otwarcie, często agresywnie, dla nich perspektywa zwycięstwa stała się bliższa, ich możliwości znacznie się poszerzyły. Zaakceptowano na przykład, że w Rzymie powstał wspaniały, piękny meczet na chwałę Allaha, głównie z pieniędzy Arabii Saudyjskiej, a więc ortodoksów, ale na obszarze islamskim nie wolno budować kościołów chrześcijańskich. Naiwnością byłoby przypuszczać, że muzułmanin, protestant, żyd, hinduista docenia fakt, iż Kościół wyciągnął do niego prawicę. Jak pisał po Soborze rabin Berkowitz z Chicago, jest to oznaka słabości. Żydzi do tej pory „triumfowali" nad swoimi przeciwnikami i prześladowcami i teraz też nie potrzebują „dialogu". Nawet bliscy katolicyzmowi anglikanie odrzucają propozycję pojednania (wielu ich księży przeszło w ostatnich latach na katolicyzm), a kierujący oficjalnym dialogiem po obu stronach nie są w stanie uzgodnić, co ich dzieli. Weźmy choćby wspólnotę z Taize we Francji: od dialogu rozpoczęło się to rokujące wielkie nadzieje spotkanie katolików i protestantów, ale potem dialog się urwał, a jeden z przywódców tej grupy, Max Thurian, został katolikiem. Niech to wszystko nie odbiera nikomu odwagi, ale przyznajmy, słowo „dialog" nie jest środkiem magicznym, jedna ze stron musi ustąpić. Tylko która?
 
Skoro istnieją takie bariery między religiami chrześcijańskimi - patrz również problemy Rzymu w stosunkach z Moskwą - to jakaż mroczna rysuje się przyszłość, kiedy to chrześcijaństwo „pojedna się" z laickim humanizmem? Ten ostatni awansował dziś do rangi światowej religii, nauczają go w szkołach (oczywiście pod innym szyldem), uważany jest za neutralny, a zatem za nieszkodliwy i tolerancyjny. Wystarczy jednak przeczytać Manifest humanistyczny czy deklaracje paryskiego Koła Voltaire'a, by wiedzieć, jak zawzięta może być nienawiść wobec chrześcijaństwa. Człowiek nie oczekiwałby zawieszenia broni, gdyby Rzym nie zasługiwał na to, by wśród jego księży i teologów sformować „piątą kolumnę" pod przewodem - jak to ma miejsce ostatnio i datuje się od Soboru - takich postaci jak Hans Kiing, Schillebeecks, Gaillot, Charles Curran, McBrien, Drewermann czy niektórzy południowoamerykańscy księża z kałasznikowami w ręce.
 
I to także składa się na obraz dzisiejszego Kościoła, przynależy do niego, podobnie jak dwa tysiące lat temu rzymskie igrzyska cyrkowe. Wówczas jednak jądra chrześcijańskiej religii bronili wybitni ludzie i święci - jako wiary, jako filozofii i jako instytucji. Pogrążanie się w nostalgii to jednak niepotrzebna strata czasu, ponieważ, jak podkreślaliśmy, Kościół nie jest w stanie uwolnić się z więzów umowy społecznej i oddaje pole modernizmowi na warunkach przeciwnika. Zachodnia ideologia naszej epoki jest wroga instytucjom, preferuje rozdrobnienie, a w imię dialogu inicjuje kampanie przeciwko sakralnej tradycji. Formułując to inaczej, można powiedzieć, że triumfuje wrażliwość protestancka, bo przecież reformacja, od Lutra po groteskowe sekty amerykańskie (telewizyjni ewangeliści itd.), głosi ciągłą odnowę, nawet wówczas, gdy jej hasło brzmi „Z powrotem ku Ewangelii!". W żadnym razie nie wolno reformacji lekceważyć, ale nie wypada też zapominać, że z tej gleby wykiełkowała demokracja i że pluralizm nieszczególnie sprzyja podstawowym zasadom religii rzymskokatolickiej. Dialog - owszem, caritas -w każdym razie, ale drobiazgowa analiza doktryny partnera dialogu i niestrudzone, otwarte głoszenie racji Kościoła muszą zarazem być samoobroną.
 
Tomas Molnar
 
Tłumaczyła Elżbieta Cycielska
 
Tekst jest rozdziałem książki Szdzadvegi merleg [Bilans u schyłku wieku],
Wyd. Kairos, Budapest 1998.
 
poprzednia  1 2 3 4 5
Zobacz także
Małgorzata Glabisz-Pniewska
Niewątpliwie jest tak, jak mówił Sokrates – „wiem, że nic nie wiem”. Trzeba mieć dosyć dużą wiedzę, aby zdawać sobie sprawę z jej wielkich ograniczeń. Jeśli zaś miałbym wskazać miejsce w nauce, które mnie najbardziej zbliżyło do Boga, to byłoby to odnajdywanie w świecie racjonalności.

Rozmowa z ks. prof. Michałem Hellerem.
 
Małgorzata Glabisz-Pniewska
To, co istotne w Kościele, jest święte, media zaś z istoty są obrazoburcze – z reguły kierują się zasadą good news no news (dobre wiadomości to żadne wiadomości). Kościół głosi to, co stare (objawione przed wiekami), media szukają tego, co nowe, nowinkarskie. Przesłanie Kościoła promuje harmonię i pokój, a media interesują się konfliktami, walką i niezgodą – bad news good news (złe wiadomości są dobrymi wiadomościami). Kościół żyje tym, co niewidzialne i duchowe, media zaś tym, co widzialne i zjawiskowe, sensacyjne. Ergo: mass media informacyjne – z natury rzeczy – nie są w stanie przekazywać pełnej prawdy o religii, a nawet są skazane na jej zniekształcanie.
 
 
Agata Pawłowska
Na scenie politycznej nikt nie liczył się z Portugalią, której znakiem rozpoznawczym były wynędzniałe wsie i opuszczone miasta. Kraj ten nie miał żadnych szans w coraz bardziej zaciekłej rywalizacji między mocarstwami europejskimi. Maryja wybrała „to, co głupie w oczach świata, to, co niemocne i nie szlachetnie urodzone” (por. 1 Kor 1, 26-27): niepiśmienne zabiedzone dzieci z lichej wioski ze zrujnowanego kraju.  
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー