logo
Niedziela, 26 września 2021 r.
imieniny:
Kosmy, Damiana, Justyny, Łucji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Joanna Oborska
Rodzinne domy dziecka w Polsce
Wychowawca
 
fot. Warren Wong | Unsplash (cc)


Dzieci przebywające w rodzinnych domach dziecka stosownie do swoich możliwości pomagają przy wykonywaniu obowiązków domowych, uczą się samodzielności, współdecydują razem z opiekunami o sprawach ważnych i ich dotyczących. Rodzinne domy dziecka starają się stworzyć warunki wychowawcze najbardziej zbliżone do środowiska, jakim jest rodzina.

 

Prekursorem tworzenia w Polsce zastępczego rodzinnego środowiska dla osieroconych dzieci był ekonomista, działacz społeczny, z zamiłowania pedagog Kazimierz Jeżewski, który jeszcze w okresie zaborów zajmował się ratowaniem i organizowaniem opieki dla dzieci osieroconych. Odnosząc się krytycznie do ówcześnie panującego w sierocińcach stanu opieki i warunków wychowawczych, opracował koncepcje wychowania opuszczonych, osamotnionych dzieci w tzw. gniazdach sierocych, które miały stanowić zastępcze domy rodzinne. Idea gniazd sierocych polegała na tym, że rodzina otrzymywała w dzierżawę ziemię wraz z zabudowaniami i przyjmowała na wychowanie najczęściej dziesięcioro dzieci pozbawionych opieki, tworząc wspólnie wielodzietną rodzinę, pracującą na swoje utrzymanie, zapewniającą wychowankom warunki do rozwoju. W roku 1908 ten wybitny pedagog utworzył w Galicji Towarzystwo Gniazd Sierocych, z jego inicjatywy rok później powstało pierwsze Gniazdo w Stanisławczyku niedaleko Przemyśla, które przez dwa lata prowadził jego pomysłodawca. Okres międzywojenny sprzyjał idei i działalności Jeżewskiego, wtedy bowiem nastąpił szybki rozwój nauk, w tym medycyny, psychologii i pedagogiki, który przyczynił się do przełomu w opiece nad dzieckiem w Europie i Polsce, a co za tym idzie, do powstania różnych form opieki zarówno częściowej jak i całkowitej. W 1919 roku z jego inicjatywy Sejm odrodzonej Polski „podjął uchwałę o utworzeniu żywych pomników pamięci Tadeusza Kościuszki – wiosek kościuszkowskich złożonych z gniazd sierocych”. Jednak uchwała ta weszła w życie dopiero w roku 1929 i mimo dużego wysiłku Towarzystwa Wiosek Kościuszkowskich, któremu zostało powierzone tworzenie i organizacja tych żywych pomników, nie została w pełni zrealizowana, co spowodowane było narastającym wówczas kryzysem gospodarczym. Funkcjonowanie gniazd sierocych opierało się na oryginalnych rozwiązaniach, między innymi wychowywały się w nich grupy koedukacyjne, rodzicom-opiekunom pozostawiono swobodę wyznania religijnego, opieka nad dziećmi była sprawowana do uzyskania przez nie zawodu i samodzielności, celowi temu służyła Bursa w Warszawie. Młodzież opuszczająca gniazda sieroce mogła otrzymać pomoc w postaci stypendium, które zobowiązywała się zwrócić w ciągu piętnastu lat Towarzystwu Gniazd Sierocych. Swą działalność Jeżewski kontynuował do końca swego życia (do roku 1948), nawet podczas II wojny światowej.

 

W roku 1947 Towarzystwo Gniazd Sierocych i Towarzystwo Wiosek Kościuszkowskich połączyło się tworząc Towarzystwo Gniazd Sierocych i Wiosek Kościuszkowskich. Jego działalność została szybko przerwana na skutek likwidacji wielu społecznych organizacji, „w ramach realizowanej doktryny socjalistycznej państwa opiekuńczego” i związanego z nią pierwszeństwa wychowywania zakładowego dzieci pozbawionych opieki rodziców naturalnych nad formami rodzinnymi. Lata 1955–1957 przyniosły pewne zmiany, w tym okresie rozpoczęto badania dotyczące możliwości poszerzenia form opieki nad dzieckiem. Przyjęto, zgodnie z opinią psychologów, pedagogów i lekarzy, że wychowanie zakładowe nie stwarza optymalnych warunków rozwoju i w pełni nie zaspokaja potrzeb swoich wychowanków, a najlepszym środowiskiem rozwoju dla dzieci jest rodzina. To właśnie niezadowolenie z organizacji, funkcjonowania, efektów pracy oraz warunków panujących w domach dziecka, a także „inspirująca rola koncepcji wychowania opiekuńczego opartego na modelu rodziny legły u podstawy powstania i rozwoju rodzinnych domów dziecka”. W tym okresie powołano również skupiające współpracowników oraz byłych wychowanków gniazd sierocych Koło Przyjaciół Dzieci im. Kazimierza Jeżewskiego, działające w ramach Towarzystwa Przyjaciół Dzieci.

 

Pierwsze dwa rodzinne domy dziecka zostały utworzone w 1958 roku. Były to: dom utworzony przez Weronikę i Grzegorza Dowlaszów w Szczecinie oraz dom w Świdwinie w dawnym woj. koszalińskim, prowadzony przez Marię i Stanisława Zapartów. Domy te różniły się nie tylko liczbą dzieci, ale także odmienny był sposób ich finansowania oraz organizacji. Rodzinny dom dziecka w Świdwinie finansowany był z budżetu państwa na zasadach, które odnosiły się do rodzin zastępczych. Natomiast rodzinny dom dziecka w Szczecinie był filią państwowego domu dziecka, podlegał więc „całemu systemowi planowania, rozliczania wydatków i dokumentacji macierzystej placówki”. Od tego czasu zaczęły powstawać nowe rodzinne domy dziecka, najczęściej stanowiły one filię państwowych domów dziecka, „niektóre z nich wywodziły się z rodzin zastępczych […], rozwijały się też domy pod patronatem Towarzystwa Przyjaciół Dzieci”, przy czym niektóre z nich z biegiem czasu zostały rozwiązane, a w kilku opiekunowie zmieniali się nawet kilkakrotnie. Ilościowy rozwój rodzinnych domów dziecka rozpoczął się w latach siedemdziesiątych, a w latach dziewięćdziesiątych liczba rodzinnych domów znacznie się zmniejszyła. Jak wskazuje Bożena Matyjas, mogło to wynikać z nowej z sytuacji politycznej i społeczno-ekonomicznej po 1989 r., a także z usamodzielnienia się wychowanków oraz osiągnięcia wieku emerytalnego przez osoby je prowadzące. W latach 2000–2005 liczba rodzinnych domów dziecka wzrosła o około 60%. Od początku powstania tej formy opieki prowadzący rodzinne domy dziecka wymieniali się swoimi wnioskami, refleksjami podczas szkoleń a także na łamach czasopism. Od 1975 r. kolejno, co 10 lat dokonuje się próby podsumowania, zestawienia doświadczeń związanych z organizacją, funkcjonowaniem oraz problemami tych placówek.

 

Początkowo rodzinne domy dziecka funkcjonowały jako eksperyment pedagogiczny, ich statut nie był do końca określony, często musiały dokonywać drobiazgowych finansowych rozliczeń, czy prowadzić zbędną dokumentacje. „Przełomowym dla tej formy opieki był rok 1987, w którym Minister Oświaty i Wychowania, określił ogólne zasady organizacji i działalności rodzinnych domów dziecka, nadających im status państwowych placówek opiekuńczo-wychowawczych”, mających za cel „zapewnienie właściwej opieki wychowawczej dzieciom pozbawionym opieki rodzicielskiej, a wymagającym zindywidualizowanych form i metod pracy wychowawczej”. W zarządzeniu, o którym mowa, „przyjęto regułę rozliczania domów dziecka na zasadzie rodzin zastępczych, przy zachowaniu wskaźników przewidzianych dla domów dziecka”. Wielokrotnie modyfikowane, obowiązywało ono do 1994 roku, określając odrębne przepisy dotyczące organizacji i funkcjonowania rodzinnych domów dziecka. Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 21 lutego 1994 roku w sprawie rodzajów, organizacji i zasad działania publicznych placówek opiekuńczo-wychowawczych i resocjalizacyjnych, zakwalifikowało rodzinne domy dziecka do placówek opiekuńczo-wychowawczych. Oznaczało to, że rodzinne domy dziecka zaczęły być traktowane jako placówka a nie rodzina, czego konsekwencją były pewne wymogi formalizujące ich funkcjonowanie. Reforma terytorialno-administracyjna w 1999 roku przeniosła zadanie opieki nad dzieckiem, jakie do tego czasu pełniły województwa, na powiaty i „powołane w ich strukturach powiatowe centra pomocy rodzinie”. „Do 2000 r. rodzinne domy dziecka funkcjonowały w ramach sytemu oświaty i wychowania (edukacji narodowej)”, jednak w 2000 r. zostały przekazane resortowi pracy i polityki społecznej, „w ramach zmian w podziale kompetencji w sprawach opieki nad dzieckiem”. W tym samym roku minister pracy i polityki społecznej „w ramach ustawy o pomocy społecznej zaliczył w swoich rozporządzeniach z 2000 r. i z 2005 r. rodzinne domy dziecka do placówek opiekuńczo- wychowawczych typu rodzinnego”. Rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej wydane w 2000 r., dotyczące placówek opiekuńczo-wychowawczych, nałożyło na rodzinne domy dziecka wiele nowych formalnych rygorów w postaci między innymi rozliczeń finansowych, prowadzenia karty pobytu dziecka, nadzoru jak i też kontroli finansowej i pedagogicznej tych placówek.

 

Rodzinne domy dziecka są obecnie jednostkami pomocy społecznej. Podstawowe akty normatywne regulujące ich organizacje i funkcjonowanie to:

 

Ustawa o pomocy społecznej z dnia 12 marca 2004 r.,
Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 października 2007 r. w sprawie placówek opiekuńczo-wychowawczych.


Rodzinny dom dziecka jest placówką opieki całkowitej, opartą na zasadach bardzo zbliżonych do wychowania rodzinnego, sprawującą opiekę nad dziećmi z różnych względów niemogących się wychowywać w rodzinie naturalnej, powoływaną specjalną uchwałą przez władze lokalne, w odpowiedzi na zapotrzebowanie utworzenia jej na danym terenie. Osoby chcące założyć i prowadzić rodzinny dom dziecka, powinny za pośrednictwem miejskiego ośrodka pomocy społecznej oraz powiatowego centrum pomocy rodzinie właściwego ze względu na miejsce, gdzie taka działalność miałaby być prowadzona, zaczerpnąć informacji dotyczących zasadności powstania tej formy opieki.

 

Lokal, w którym prowadzony jest rodzinny dom dziecka, zazwyczaj jest własnością osób go prowadzących. Lokal taki musi spełniać określone wymagania, między innymi oprócz właściwie wyposażonych pokoi dla dzieci nie więcej niż pięcioosobowych, pomieszczeń sanitarnych (odpowiednio urządzone łazienki, toalety, kuchnia), powinien posiadać pomieszczenie przeznaczone do wypoczynku, wyposażone w telewizor, stoliki i krzesła, książki, różnego rodzaju gry i zabawki, a także miejsce służące do cichej nauki.

 

Placówka opiekuńczo-wychowawcza typu rodzinnego, czyli m.in. rodzinny dom dziecka, tworzy wielodzietną rodzinę, szczególnie umożliwia wspólną opiekę i wychowanie licznego rodzeństwa. Umożliwia kształcenie dzieci w niej przebywających, jej zadaniem jest wyrównywanie ich opóźnień szkolnych jak i rozwojowych, w jej gestii leży także ustalanie w porozumieniu z odpowiednim sądem oraz odpowiednimi ośrodkami pomocy rodzinie zasad kontaktu podopiecznych z ich rodzicami naturalnymi. Należy podkreślić, że pobyt dziecka w różnego rodzaju placówkach opieki całkowitej ma na celu nie tylko zapewnienie dziecku właściwej opieki i warunków wychowawczych, ale także powinien związany być z podjęciem przez określone instytucje oddziaływań skierowanych do rodziny naturalnej dziecka, poprzez które polepszą się jej możliwości w zakresie sprawowania władzy rodzicielskiej nad dzieckiem, które umożliwią jego ewentualny powrót do tejże rodziny.

 

Prowadzenie rodzinnych domów dziecka najczęściej powierza się małżeństwom. Przyjmują one pod opiekę od czterech do ośmiorga dzieci, jednak w szczególnych przypadkach (np. liczne rodzeństwo) liczba dzieci może ulec zwiększeniu bądź zmniejszaniu. Gdy w placówce wychowuje się nie więcej niż czworo dzieci, do jej prowadzenia zatrudniona jest jedna osoba pełniąca funkcję dyrektora-wychowawcy, co oznacza, że za swą pracę otrzymuje wynagrodzenie oraz posiada prawa, jakie przysługują osobom zatrudnionym. Natomiast, jeśli w placówce przebywa więcej niż czworo dzieci, wówczas istnieje możliwość zatrudnienia osoby do pomocy w zakresie opieki nad dziećmi oraz prowadzenia gospodarstwa domowego. W praktyce tą osobą zazwyczaj zostaje współmałżonek osoby już zatrudnionej. Placówka rodzinna otrzymuje określone kwoty pieniężne przeznaczone na zaspokajanie potrzeb podopiecznych oraz na utrzymanie placówki. Prowadzący rodzinny dom dziecka muszą posiadać co najmniej średnie wykształcenie, ukończyć specjalne szkolenia dla osób chcących prowadzić taką działalność, otrzymać od ośrodka adopcyjno-opiekuńczego opinie o odpowiednim przygotowaniu do podjęcia takiej roli. Kierując dziecko do placówki, o której mowa, uwzględnia się różnicę wieku pomiędzy dzieckiem a dyrektorem-wychowawcą, by usamodzielnienie dziecka nastąpiło przed okresem uzyskania przez osobę prowadzącą rodzinny dom dziecka wieku uprawniającego do przejściem na emeryturę.

 

W rodzinnym domu dziecka prowadzi się dla każdego wychowanka kartę pobytu zawierającą ważne informacje dotyczące aktualnej oceny sytuacji dziecka dokonywanej nie rzadziej niż co pół roku, jego stanu zdrowia, postępów szkolnych. Zaraz po przybyciu wychowanka do placówki tworzony jest indywidualny plan pracy z dzieckiem. Podstawą służącą do jego utworzenia jest dokumentacja o stanie zdrowia, dokumentacja szkolna oraz dokumentacja związana z dotychczasowymi działaniami podjętymi względem dziecka oraz jego rodziny, jak też kwestionariusz wywiadu środowiskowego przeprowadzonego z rodziną naturalną wychowanka. W tworzeniu planu bierze udział wychowawca (wychowawcy), dziecko, a jeśli jest to możliwe również tacy specjaliści, jak pedagog, psycholog, prawnik. Indywidualny plan pracy uwzględnia sytuacją rodzinną oraz prawną dziecka, jego wiek oraz psychofizyczne możliwości, zawiera opis działań krótko i długoterminowych, jakie są lub będą realizowane względem dziecka.

 

Wychowanek przebywa w rodzinnym domu dziecka zazwyczaj do momentu usamodzielnienia lub do momentu, kiedy możliwy jest jego powrót do rodziny naturalnej. Wyjątkiem są sytuacje, gdy dziecko zakwalifikowane zostanie podczas pobytu w rodzinnym domu dziecka do innej formy opieki. Obowiązkiem „przybranych” rodziców jest pomoc wychowankowi w jego usamodzielnieniu, obowiązek ten jest realizowany przy współpracy określonych instytucji. Rodzinne domy dziecka współpracują bowiem z rożnymi stowarzyszeniami i organizacjami, ośrodkami adopcyjno-opiekuńczym, powiatowymi centrami pomocy rodzinie, sądami, a także ze szkołami, do których uczęszczają dzieci w nich się wychowujące.

 

Dzieci przebywające w rodzinnych domach dziecka stosownie do swoich możliwości pomagają przy wykonywaniu obowiązków domowych, uczą się samodzielności, współdecydują razem z opiekunami o sprawach ważnych i ich dotyczących. Rodzinne domy dziecka starają się stworzyć warunki wychowawcze najbardziej zbliżone do środowiska, jakim jest rodzina. Istnieje w nich podział ról i obowiązków, członkowie wspólnie planują i spędzają swój czas wolny. Liczba dzieci, jak też kameralność tej formy opieki sprzyja kształtowaniu pozytywnej atmosfery, poczuciu bezpieczeństwa dzieci, ułatwia poświęcenie odpowiedniej ilości czasu, uwagi, troski każdemu wychowankowi, wpływa na nawiązanie więzi emocjonalnej pomiędzy dziećmi a opiekunami. Należy jednak pamiętać, że do placówek tych trafiają również dzieci z różnego rodzaju schorzeniami, wadami rozwojowymi, dzieci zaniedbanie, często od początku negatywnie, a czasem nawet wrogo nastawione do nowych opiekunów. Trudno się temu dziwić, dzieci zazwyczaj nie chcą znaleźć się w placówce opiekuńczo-wychowawczej, nawet jeśli jest wspaniałe wyposażona i funkcjonuje wzorowo, szczególnie, jeśli żyją ich rodzice naturalni. Prowadzący rodzinny dom dziecka muszą mieć świadomość, że jeśli tylko będzie to możliwe, dziecko powinno powrócić do rodziny naturalnej. Ich zadaniem jest podejmowanie działań mających na celu współpracę z rodzinami naturalnymi na rzecz zaistnienia takiej właśnie możliwości.

 

Joanna Oborska
Wychowawca 12/2012
___________________
Przypisy:

 

1. Badora S., Główne formy opieki kompensacyjnej w Polsce, [w:] System opieki kompensacyjnej w zjednoczonej Europie, red. S. Badora, D. Marzec, Kraków 2002.
2. Kaczmarek M., Reforma systemu opieki zastępczej. Założenia a rzeczywistość, [w:] Z opieki zastępczej w dorosłe życie, red. A. Kwak, Warszawa 2006.
3. Kamińska U., Zarys metodyki pracy opiekuńczo-wychowawczej w rodzinnych i instytucjonalnych formach opieki, Katowice 2005.
4. Kelm A., Rodzinne domy dziecka, [w:] Encyklopedia pedagogiczna XXI wieku, t. V, red. T. Pilch, Warszawa 2006.
5. Kelm A., Stulecie gniazd sierocych i pięćdziesięciolecie rodzinnych domów dziecka, [w:] „Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze”, 2008, nr 2, s. 42–43.
6. Kozdrowicz E., Rodzinny dom dziecka, [w:] Elementarne pojęcia pedagogiki społecznej i pracy socjalnej, red. D. Lalak, T. Pilch, Warszawa 1999.
7. Matyjas B., Rodzinny dom dziecka – w perspektywie tradycji i nowych rozwiązań, [w:] Sieroctwo społeczne i jego kompensacja, red. M. Heine, G. Gajewska, Zielona Góra 1999.
8. Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 października 2007 r. w sprawie placówek opiekuńczo-wychowawczych, Dz. U. Nr 201, poz. 1455.

 
Zobacz także
Michał Frąckowicz

Co robić, kiedy twoje ufne i pogodne dziecko z dnia na dzień staje się kimś zupełnie obcym? Zamiast uśmiechu, radości, dobrych relacji – pojawia się oschłość, brak zainteresowania nauką czy wspólną modlitwą. Znajomi stają się ważniejsi od rodziny. Dziecięcy pokój przypomina pole bitwy. A kolejne próby nawiązania kontaktu z dzieckiem – skutkują pogłębiającym się poczuciem twojej klęski jako rodzica i katolika…

 
Michał Frąckowicz
Słowo "zdrada" jest dzisiaj bardzo nielubiane przez ludzi, którzy w jakiś sposób odchodzą od pierwotnego stylu życia, miłości i zobowiązań. Znajdują całą masę rozmaitych wytłumaczeń, próbują zwalić winę na innych, dzięki temu sami czują się niewinni. Oczywiście uważam, że słowem "zdrada" nie należy zbytnio szafować, gdyż w naszej kulturze ma ono bardzo negatywne konotacje. Jeżeli spojrzymy z punktu widzenia etyki - zdrajca jest człowiekiem zasługującym na najwyższą naganę.
 
Fr. Justin
Moja znajoma skarżyła się, że księża czynili jej trudności, że chciała trzymać dziecko do chrztu. W tym celu uszyła nawet sobie nową suknię. Księża w parafii pytali ją, czy uczęszcza do sakramentów świętych, i w ogóle, jaki jest jej stosunek do Boga. Wiem, że nie była u spowiedzi od lat, stąd chcąc zadowolić księży, udała się do spowiedzi. A mimo to ją odrzucili.
 
___________________
 
 reklama