logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Tadeusz Miłek
Równi wobec śmierci?
Przewodnik Katolicki
 


Zimowa opowieść

W zimowy wieczór jedna ze stacji radiowych nadała audycję poświęconą katastrofie zawalonej hali wystawowej na Śląsku w 2006 r. W studiu byli uczestnicy tamtych wydarzeń: poszkodowani i ratownicy, przedstawiciele służb ratunkowych. Telefonowali słuchacze. Z audycji wyłaniał się przejmujący obraz.  Z jednej strony potęga niszczącego żywiołu, zabici, ranni, unieruchomieni pod stalową konstrukcją i oczekujący w tę mroźną noc na ratunek, z drugiej potęga ludzkiej solidarnej pomocy.

Jedna z telefonicznych wypowiedzi jakby nie pasowała do tonu audycji. Telefonowała młoda kobieta, która mówiła mniej więcej tak: „Dobrze pamiętam tamten wieczór. Z dwójką maleńkich dzieci oczekiwałam na powrót męża z pracy. Mąż pracował w prywatnej firmie, wracał o różnych porach, ale tym razem powrót przeciągał się ponad miarę. Niepokój wzrastał z każdą chwilą. Kiedy zadzwoniłam do szefa i dowiedziałam się, że mąż wyszedł z pracy ponad dwie godziny temu, niepokój zamienił się w najgorsze przeczucia. 

Była sobota...

Telefon do Pogotowia nie pozostawiał złudzeń: zespół reanimacyjny wyjeżdżał do człowieka potrąconego przez samochód, ale poszkodowany już nie żył. Nie wiedzieli, co dalej działo się z ciałem zmarłego. Pomogła informacja z policji, że zabitego przewieziono do prosektorium. Była sobota, tylko dzięki życzliwości portiera około północy udało się znaleźć pracownika prosektorium. Nie potrafię wypowiedzieć tego, co poczułam, kiedy zobaczyłam martwego męża leżącego na kamiennym podeście. W jednej chwili cały świat legł w gruzach. 

Czy mój ból był mniejszy?

Nie mam rodziców, mąż miał tylko starszą, schorowaną mamę. Trzeba było opuścić wynajmowane mieszkanie, wrócić do kawalerki razem z mamą. Dziś otrząsnęłam się trochę z tamtych wydarzeń, ale pozostał jakiś żal.  Dlaczego ludziom poszkodowanym pod zawaloną halą i ich bliskim pospieszyła z pomocą niemal cała Polska, a gdy ja straciłam męża, a moje dzieci ojca, nie było nikogo, kto by mi pomógł. Nie było żadnego psychologa, nie miałam pieniędzy. Musiałam sama sobie radzić. Nie zazdroszczę pomocy okazywanej poszkodowanym, ale czy śmierć mojego męża potrąconego na przejściu dla pieszych przez pijanego kierowcę była mniej ważna, też zostawił rodzinę. Dlaczego pomaga się tylko wybrańcom? Czy dlatego, że śmierć mojego męża nie była ani  medialna, ani «zbiorowa» i że żaden prominent nie pokazał się w blasku jupiterów. Czy mój ból był mniejszy?”.

Prowadząca audycję redaktorka nie była przygotowana na taki głos. Odpowiedziała coś nieskładnie, że każda śmierć jest bardzo przykrym doświadczeniem dla bliskich. Audycja wytraciła swój impet i szybko dobiegła końca. Ale pytania pozostały.
 
Czyje życie warte więcej?

Ile kosztuje życie? Pytanie wydaje się być naiwne. Życie człowieka jest bezcenne. Tak jest przynajmniej w teorii, bo w praktyce...
Jednym z elementów pomocy poszkodowanym lub ich rodzinom jest pomoc materialna. Nikt nie kwestionuje jej potrzeby. Problem zaczyna się w ocenie „wartości życia zmarłych”. Prasa szeroko informowała o wysokiej pomocy materialnej dla rodzin poszkodowanych w katastrofie autokaru pod Grenoble, w zawalonej hali na Śląsku, katastrofie w „Halembie" czy w „Wujku”.

Kiedy w katastrofie samolotu zginęli wojskowi, premier zapewnił, że rodzinom poległych będzie udzielony każdy wymiar pomocy, jaki będzie potrzebny. Kiedy jednak w katastrofie zginęli maturzyści jadący na Jasną Górę, już zabrakło informacji o pomocy materialnej dla ofiar i ich rodzin. Czy życie maturzysty mniej znaczy od życia górnika czy żołnierza? Pytań jest więcej:

- Dlaczego jednym poszkodowanym, czy ich rodzinom, spieszy z pomocą cała Polska, prezydent i premier, Caritas i organizacje społeczne, a rodziny innych muszą nieraz latami po sądach chodzić, żeby otrzymać należne im odszkodowania?

- Czy ci, co giną codziennie na polskich drogach, są gorsi od tych, co zginęli we Francji?! 

- W czym ważniejsze jest życie pilotów i pasażerów samolotu wojskowego, którzy giną w katastrofie, od życia kierowcy autobusu i pasażerów, którzy zginęli na drodze?

 

 
1 2  następna
Zobacz także
Urszula Solińska
Młodzież zawsze staje przed ważnymi wyborami, dotyczącymi dalszej drogi kształcenia oraz zawodu, który w przyszłości będzie wykonywać. Niegdyś wiązało się to w dużej mierze z wyborem rodziców oraz z dziedziczeniem pewnych zawodów. Czynniki, które współcześnie kształtują aspiracje młodych osób, można podzielić na trzy grupy uwarunkowań: koniunkturalne, środowiskowe oraz indywidualne. 
 
Urszula Solińska
Chrześcijaństwo nie jest zbyt mocno popularne. Wątki związane z prawdami tej wiary czy też z życiem Kościoła nie goszczą na pierwszych stronach gazet oraz w serwisach informacyjnych. Wielu ludzi nie widzi również konieczności chociażby głębszego zastanowienia się nad postrzeganiem świata w ujęciu nauk Chrystusa. Co więcej, nie przesadzę chyba, jeżeli napiszę, że Jezusowa religia jest pod nieustannym obstrzałem i uderza się w nią przy każdej nadarzającej się okazji. Dlaczego jednak tak się dzieje?...
 
Alfred Cholewiński SJ
W wielkiej mowie pożegnalnej Jezus wyjaśnia, iż jedność pomiędzy Nim a Jego uczniami polega na jedności miłości. Z jednej strony uczniowie powinni pozostawać w Jego miłości, z drugiej zaś strony winni kochać się wzajemnie, jak Jezus ich ukochał. Miłość wzajemna uczniów ma swoje źródło we wspólnym ich uczestnictwie w miłości Chrystusa.
 
 
___________________
 
 reklama