logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Roman Zając
Równość czy sprawiedliwość – o co walczyłby Jezus?
Stacja 7
 


Jaki ustrój popierałby Jezus? Czy byłby socjalistą czy kapitalistą? I czy w ogóle takie pytania mają sens?
 
W kręgach amerykańskich protestantów niektórzy chrześcijanie, przed podjęciem decyzji (także tych dotyczących kwestii politycznych, czy gospodarczych) stawiają sobie pytanie "What would Jesus do?", próbując wyobrazić sobie Jego hipotetyczne zachowanie w danej sytuacji. Uczynił to również – jak pamiętamy – poseł John Godson (były pastor zielonoświątkowy Kościoła Bożego w Chrystusie), który doszedł do wniosku, że gdyby Jezus zasiadał w polskim parlamencie, to udzieliłby wotum zaufania dla rządu, ponieważ... przebaczył jawnogrzesznicy.
 
Dla mnie stawianie pytań, jak postąpiłby Jezus, wydaje się nieco absurdalne, bo na ogół ludzie, udzielają sobie wówczas takich odpowiedzi, jakie chcieliby usłyszeć i jakie im najbardziej odpowiadają.
 
Innymi słowy, próbują potwierdzić SWOJE wybory, twierdząc, że tak samo uczyniłby Jezus. No cóż... Na podstawie Biblii, przy odrobinie fantazji, można wyprowadzić bardzo konkretne wskazówki, na kogo głosować (wszak Bóg "miłuje prawo i sprawiedliwość" – Ps 33,5) oraz jak uprawiać politykę ("Niech nie wie lewica, co czyni prawica" – Mt 6, 3). Teraz oczywiście żartuję, ale właśnie z podobną "egzegezą" kojarzy mi się, wnioskowanie, jaki ustrój popierałby Jezus, na jaką partię by głosował, komu udzielałby wotum zaufania oraz czy byłby socjalistą, czy też raczej kapitalistą. Próby wtłaczania Jezusa w systemy które powstały ok. 2000 lat później, są rozważaniami czysto abstrakcyjnymi, bo Jezus nie mieści się w żadnym z systemów politycznych, a wszystkie tego typu wnioski należy uznać co najmniej za nieuprawnioną nadinterpretację.
 
Jezus socjalista?
 
Istniały już teorie socjalistyczno-socjalne, tłumaczące powstanie chrześcijaństwa walką klas i widzące w Jezusie symbol wyzwoleńczych oczekiwań uciskanego ludu oraz dążeń do przemiany swojego losu. Tak to ujmował chociażby Karl Kautsky w książce "Poprzednicy współczesnego socjalizmu".
 
W teoriach marksistowskich Jezus albo w ogóle nie istniał, albo był postrzegany jako pierwszy komunista. Trudno się temu dziwić skoro w PRL-u widziano zapowiedź socjalizmu nawet w fakcie, że "Piast był kmieciem".
 
Środowiska lewicowe bardzo często podejmowały próby oderwania Jezusa od kontekstu religijnego i uczynienia z niego rewolucjonisty o socjalistycznych poglądach. Kilka lat temu Sławomir Sierakowski, redaktor naczelny "Krytyki Politycznej" stwierdził na łamach "Tygodnika Powszechnego", że "lewica jest nieodrodnym dzieckiem chrześcijaństwa", co oczywiście nie przekreśla marksistowskiego poglądu, że religia jest jak opium dla ludu.
 
W Nowym Testamencie znajdziemy przecież liczne wypowiedzi Jezusa nakazujące jałmużnę, wsparcie ubogich, "dawanie każdemu, kto prosi" czy wzywające do wyzbywania się dóbr. Podobnych cytatów jest wiele, czy jednak świadczą one o słuszności socjalistycznych rozwiązań gospodarczych? Czy rzeczywiście ten, którego tak wielu uważa za Zbawcę Świata miał lewicujące poglądy?
 
Czy dokonania socjalistycznej Europy są zgodne z nauczaniem Jezusa, czyli tego, który wywarł ogromny wpływ na historię całej ludzkiej cywilizacji?
 
Przypomnijmy, że socjalizm to doktryna gospodarcza postulująca upowszechnienie świadczeń socjalnych i podporządkowanie gospodarki kontroli społecznej (poprzez instytucje państwowe, samorządowe, korporacyjne lub spółdzielcze). Jezus uczył, abyśmy pomagali innymi, ale dobrowolnie – z dobroci naszego serca i bez przymusu. Socjaliści nakładają zaś podatki, i w ten sposób wszyscy przymusowo zrzucają się na świadczenia socjalne (nie wspominając o biurokracji i innych kwestiach, związanych z rozdzielaniem pieniędzy).
 
Choć Jezus wielokrotnie zachęcał do jałmużny, dzielenia się z bliźnimi i nieprzywiązywania się do dóbr materialnych, to nigdy nie twierdził, że państwo powinno odbierać jednym i dawać drugim.
 
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w pierwszych gminach jerozolimskich, pod kierownictwem Jakuba, faktycznie organizowano życie w sposób, który interpretuje się czasem jako przykład wczesnochrześcijańskiego komunizmu:
 
Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne (...) Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby (Dz 4,32-35).
 
Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że była to inicjatywa spontaniczna i dobrowolna, odzwierciedlająca wczesnochrześcijański entuzjazm, z jakim podjęto wezwanie Chrystusowe. Możemy tu dostrzegać system organizacji życia oparty na wspólnocie duchowej z biednymi, w którym nie chodziło wcale o zniesienie własności prywatnej, bo pozbywanie się własnego mienia nie stanowiło warunku wstąpienia do wspólnoty. Duch chrześcijański otwierał po prostu serca, dłonie i skarbce. Należy też zauważyć, że z tego pomysłu dość szybko się wycofano, bo pojawiły się nadużycia, o czym świadczą chociażby słowa św. Pawła: Kto nie chce pracować, niech też nie je! Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli (2 Tes 3,10-12).
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Sylwia Gawrysiak
Tajemnicę krzyża przez wieki próbowali zgłębić nie tylko wybitni teologowie, ale również wielcy artyści. Gwoździe, cierniowa korona, przebity bok. Chrystus skłania głowę. Cierpi. Takie krucyfiksy znamy najlepiej. Z muzeów i albumów. Z ołtarzy kościołów i ścian naszych domów. Ikonografia krzyża jest jednak znacznie bogatsza i pomaga poznać wiele wymiarów jego tajemnicy.
 
ks. Marek Dziewiecki
Duchowość to ta niezwykła sfera, dzięki której człowiek jest zdolny do zrozumienia samego siebie. To ta sfera, w której człowiek stawia sobie pytanie o to, kim jest i po co żyje. Duchowość jest zdolnością człowieka do odkrycia i zrozumienia jego własnej tajemnicy. W konsekwencji duchowość – i tylko duchowość – może stać się dla człowieka centralnym systemem zarządzania życiem.
 
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Nie można żyć życiem godnym człowieka bez wytrwałej modlitwy. Przystępując do modlitwy „nie chowaj w sercu urazy, przebaczaj wszystko wszystkim”, wtedy będziesz mógł mówić ze Zbawicielem. Tylko w zjednoczeniu z Jezusem wszystkie twoje doświadczenia życiowe staną się drogą prowadzącą do wiecznego szczęścia...
 
 
___________________
 
 reklama