Katolik.pl - Różańcowy sen ks. Ignacego
logo
Sobota, 24 października 2020 r.
imieniny:
Arety, Marty, Marcina, Antoniego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Wojciech Przybylski
Różańcowy sen ks. Ignacego
Różaniec
 
fot. Anna Hecker | Unsplash (cc)


Błogosławiony Ignacy Kłopotowski był wizjonerem, śnił o rzeczach wielkich. I nie tylko śnił. Tam, gdzie inni mówili o nieprzekraczalnych trudnościach, on uruchamiał wyobraźnię i zmysł wiary, szukając sposobów, by wcielić słowo, ideę, myśl w czyn. Idea była zazwyczaj odpowiedzią na palące potrzeby ludzi, czasu i środowisk, w których przyszło mu żyć oraz pracować. Widział więcej, dalej.

 

Ignacy był kapłanem. Pracował jako duszpasterz najpierw w Lublinie, potem w Warszawie. Na jednym z obrazów widzimy go otoczonego ludźmi, którym rozdaje chleb i prasę katolicką. Tak było w rzeczywistości, chleb rozdawał tysiącom. Karmił ciało, ale też przez prasę chciał karmić głodne dusze. Pragnął rozbudzać w nich tęsknotę za Bogiem – przez Maryję. Matkę Bożą uważał bowiem za pewną drogę do Boga. Ducha pobożności Maryjnej wyniósł z domu rodzinnego. Kochał więc Matkę Bożą od dzieciństwa, a Ona towarzyszyła mu przez całe jego życie, do końca. Często widziano go z różańcem w ręku, bo nigdy się z nim nie rozstawał.

 

Naśladowanie Maryi

 

W 1920 r. założył Zgromadzenie Sióstr Loretanek. Każdej nowo wstępującej do zgromadzenia siostrze wkładał do ręki różaniec. Był przekonany, że ta modlitwa powinna mieć w Kościele szczególne miejsce. Zauważył, że tkwi w niej szczególna duchowa moc. Mówił, że Różaniec pobudza modlącą się osobę do miłości Boga i miłości bliźniego. Miłość zaś jest pierwszorzędnym owocem modlitwy i wiary.

 

Uzasadniając potrzebę i zbawienne skutki tej modlitwy, wskazywał, że rozważanie tajemnic różańcowych wychowuje serce, skłania je do serdecznego żalu za grzechy i słabości. Modląc się w ten sposób, czciciel Różańca wchodzi na drogę szczególnego podobieństwa do Maryi, a przez Nią – do samego Boga. Wchodzi na drogę osobistej świętości. Bł. Ignacy pisał: „Różaniec święty wywiera na nas zbawienny wpływ, bo nas pobudza i skłania do tego, abyśmy swe postępowanie wzorowali na najświętszych przykładach”. W jednym z kazań mówił: „Nie dość sercem i ustami wielbić Matkę Najświętszą – trzeba Ją uczcić i czynami, naśladować Jej święte życie”.

Takie idee przyświecały bł. Ignacemu, kiedy powoływał do istnienia bractwa i koła Żywego Różańca oraz czasopismo „Kółko Różańcowe” (1909 r.) znane dziś pod nazwą „Różaniec”. Przechodziło ono swoje próby. W 1995 r. po okresie zawieszenia wznowiono wydawanie tego miesięcznika. Czasopismo w zamierzeniach ks. Ignacego miało być ważną stałą pomocą formacyjną dla czytelników. Chciał kształtować ich duchowość na wzór Maryi. Sam był zresztą kapłanem na wskroś Maryjnym. Praktykował różne formy kultu Maryjnego i zalecał je wiernym. Był żarliwym apostołem modlitwy różańcowej.

 

Maryja prowadzi do Jezusa

 

Uczył, że Różaniec jest skoncentrowany na Osobie Chrystusa, a Maryja, kiedy odwołujemy się do Niej, prowadzi nas za rękę do swojego Syna. Przez Nią jednoczymy się z Chrystusem, by służyć bliźnim. Polecał Różaniec tym, którzy zobojętnieli na Boga, wskazując, że stanowi odtrutkę na wszystkie choroby duszy. Pisał o wstawiennictwie modlitewnym tych, z którymi za życia odmawiał Różaniec. Twierdził, że łączność duchowa z nimi będzie trwała także po śmierci. „Im częściej zgłębiamy tajemnicę Różańca świętego, tym bardziej Bóg się nam objawia, ukazuje się przedziwnym w swoich dziełach, wielkim w swych działaniach, więcej Jego dobroci nas pociąga i serce czuje też większą potrzebę uwielbiania Go”.

 

Jak bardzo zależało bł. Ignacemu na tym, by pociągnąć wielu do ukochania modlitwy różańcowej, niech posłuży przykład z jego własnego życia, świadectwo wiary. Oddajmy więc głos Błogosławionemu: „Tej spowiedzi nigdy w życiu nie zapomnę. (…) Mam spowiadać chorego na wściekliznę. (…) Jak tylko mię spostrzegł, począł się rzucać i okazywać, że nie życzy sobie spowiedzi. (…) Wyjąłem z kieszeni różaniec (…) i zacząłem go głośno odmawiać. Za moim przykładem poszła jego rodzina (…). Potem wstałem, a podszedłszy do chorego, podałem mu krzyż do pocałowania. Jakby nie ten, którego przy wejściu widziałem. Zerwał się z łóżka. Porwał z moich rąk wizerunek Zbawiciela, padł na kolana i począł się spowiadać”.

 

Różańcowe apostolstwo

 

Jeden z wierszy autorstwa Pauli Wężyk zamieszczony w „Kółku Różańcowym” z 1928 r., przy cytowaniu którego zachowałem oryginalną pisownię, tak wyraża Maryjną ideę różańcową: „O jak szczęśliwy, kto w Matce Bożej Orędowniczkę ma w niebios chwale, żadna go troska tutaj nie strwoży, ni go pogrążą zepsucia fale. Bo Ona w każdej podtrzyma walce, z każdej najgłębszej toni, gdy sznur różańca dzierzgają palce, gdy Zdrowaś Marjo modlim się do Niej. I każde Zdrowaś cicho szeptane, godzi nas z życiem, śląc życie nowe, i każde jedną zagoi ranę, i uczy kochać Niebios Królową”.

 

Bł. Ignacemu zależało nie tylko na tym, byśmy sami odmawiali Różaniec, lecz także – co nieustannie podkreślał – abyśmy stali się w naszych środowiskach, zwłaszcza wśród najbliższych, apostołami tej cudownej modlitwy. Zechciejmy to wezwanie podjąć, potraktować na serio, nie zrażając się trudnościami. A jeśli się pojawią, będą dowodem, że Maryja wybrała tę modlitwę i kocha ją jako własną.

 

ks. Wojciech Przybylski
Różaniec 10/2020

 
Zobacz także
Alicja Bronakowska
Zaczynamy dzień od kawy, od gimnastyki, od śniadania. Pracę zaczynamy od zaplanowania czasu, od ciastka albo od rozmowy z szefem. Uczenie się zaczynamy od powtórki ostatnio opanowanego materiału albo od zapoznania się z nowym tematem. Początki są różne... A jak zaczynamy dzień jako chrześcijanie?...
 
ks. Marek Dziewiecki
Jedną z głównych pokus, jaka czyha na człowieka w każdej epoce, jest pożądanie dóbr materialnych i mylenie bogactwa ze szczęściem. Miłe jest posiadanie wypchanego portfela, luksusowego domu, drogiego samochodu. Przyjemne jest pozwalanie sobie na wystawny tryb życia i na zaspokajanie każdej zachcianki. Już dzieci zauważają, że kto ma dużo pieniędzy, temu wygodniej jest żyć. Łatwo wtedy o wyciagnięcie błędnego wniosku, że im bogatszy jest człowiek, tym szczęśliwszy. Kto ulega temu naiwnemu przekonaniu, tego najważniejszym pragnieniem jest chęć zdobycia wielkiego majątku – najlepiej szybko i bez wysiłku. 
 
ks. Mieczysław Piotrowski TChr.
Każdemu człowiekowi do pełni szczęścia potrzebna jest tylko ta jedyna Miłość, której na imię jest Jezus Chrystus. Pełnię szczęścia osiągają tylko ci, którzy dążą do świętości, ucząc się kochać od Jezusa. Matka Teresa często powtarzała: „Musicie być święci tam, gdzie jesteście, a ja muszę być świętą tam, gdzie posłał mnie Bóg. Więc nie ma nic nadzwyczajnego w byciu świętym. Świętość nie jest luksusem dla kilku wybranych.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー