logo
Poniedziałek, 18 stycznia 2021 r.
imieniny:
Beatrycze, Małgorzaty, Piotra, Woluzjana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra Wojtyna
Rozdziawiona gęba
Rycerz Młodych
 


 
 Większym „literaturomanom” zda się pewnie, że będzie zaraz mowa o Gombrowiczu. Otóż nic bardziej mylnego, choć i tak zatrzymamy się przy szkole i nauce.
Więc do rzeczy.
 
Zapewne każdy z nas nie raz i nie dwa marzył, aby choć na chwilę oderwać się od tej szarej rzeczywistości i móc wzlecieć ponad wszystkie problemy i troski, które każdego dnia w mniejszy czy większy sposób życie nam uprzykrzają. Marzenie to jeszcze bliższym staje się kompanem, gdy spojrzymy na kartki kalendarza: koniec roku szkolnego, sesje, egzaminy, kartkówki, kolokwia itp. Nauczyciele uzbrojeni w coraz to bardziej wymyślne zadania, sprawdziany obnażające moją niewiedzę i wreszcie ja sam, na sali, wzięty w krzyżowy ogień pytań egzaminatora. Tak to by w największym skrócie wyglądało. Ten obrazek towarzyszy światu od niepamiętnych czasów, ale zatrzymajmy się na chwilę na XVII wieku.
 
Boccaperta
 
Włochy, Cupertina i mały Józio – dziecko bardzo osobliwe. Wychowany przez bardzo surową i wymagającą matkę, chłopak o usposobieniu cholerycznym, oportunistycznym i zmysłowym, lecz w gruncie rzeczy dobre dziecko. Łatwo i nad byle czym wpada w zachwyt, wtedy to szeroko otwiera usta i potrafi tak trwać kilka minut, stąd też bardziej złośliwi przykleili mu etykietkę: Boccaperta, co w rodzimej mowie znaczy: „Rozdziawiona Gęba”. Przez swój specyficzny charakter w szkole posądzany jest o ociężałość umysłową i brak inteligencji (co wcale nie jest prawdą), a nawet zyskuje miano niezrównoważonego. Zachwyca się wszystkim: i przyrodą, i pięknem wnętrza kościoła, i śpiewem ptaków, zapomina wtedy o Bożym świecie, ale nie o Bogu, bo wie, od Kogo to wszystko pochodzi. Te zachwyty i oczarowania wcale nie pomagają mu w nauce, przeciwnie, nastręczają problemów, i to jakich.
 
A czy my, siedząc w szkolnej ławie, przyznajmy się, zawsze myślimy o tym, co mówi do nas kochany nauczyciel? Eksploatuje on swoje struny głosowe, a i tak słyszymy go, ale nie słuchamy. Przez to i nam podobne, i sobie właściwe roztargnienie, nasz Józio zostaje wydalony z klasztoru kapucynów, bo mieli go najzwyczajniej w świecie dosyć. Nic dziwnego, Józek nie dość, że słabo widział, to jeszcze łatwo zamyślał się, a w pracy przy garach to umiejętność niepożądana. Często więc i gęsto ścielił się talerz za talerzem, za co był nagminnie przez braci „błogosławiony”. Józio, poddany niemiłosiernym ocenom ludzkim, zwymyślany przez bliźnich od dziwolągów i popaprańców, trafia wreszcie do franciszkanów.
 
Szczęściarz?
 
Niestety, tam jego cechy też nie ułatwiają mu życia. Rozpoczyna się trudny okres egzaminów. Chłopak przykłada się do nauki z największą sumiennością, ale cóż z tego, gdy nie może długo  skupić myśli w jednym miejscu. Modli się więc gorąco przed każdym egzaminem, by Dobry Bóg zesłał mu to pytanie, z którego najlepiej jest przygotowany. Nie wiadomo, czy bardziej się modlił, czy uczył. Wiedział on, co znaczy trwoga przedegzaminacyjna, ściskał nie raz swe spocone ręce, doświadczając palpitacji serca. Najgorsza była świadomość: „Wiem, że nic nie wiem” oraz powszechne przekonanie kolegów, że „Józek i tak skazany jest na porażkę”. Cóż było robić, wszedł na egzamin, a tam, na chybił trafił, egzaminator cytuje mu fragment do przetłumaczenia, akurat ten jeden, jedyny, który Józek miał przygotowany. Aż parska śmiechem, ale odpowiada celująco, wzbudzając tym zachwyt egzaminatorów.
 
Dobry patron...
 
To autentyczna historia św. Józefa z Kupertynu, patrona zdających egzaminy, niezbyt hojnie wyposażonego przez naturę w błyskotliwość umysłu czy sprawność fizyczną. Kapłanem został mimo swych licznych nieudolności. Posiadł zdolność lewitacji. Gdy wpadał w zachwyt przed Bogiem, jego ciało wznosiło się samoistnie nawet kilka metrów w górę. Choć nie dane mu były zdrowie i uroda, choć nie miał umysłu bystrego i wyszydzany był przez ludzi za swoje rzekome dziwactwa, to nie odmówiono mu świętości. Najwyższy Egzaminator zadbał o to, by Józek był najlepszym uczniem w Jego szkole.
 
XXI wiek. Jakże niezniszczalny jest system egzaminowania, ostał się wśród niejednej zawieruchy. Nadal sprowadza na uczniów bezsenność, neurastenię, palpitację serca, suchość w gardle i pustkę w głowie. Ale jako jedyny może nas również przekonać, jak wielkie jest wstawiennictwo Patrona egzaminowanych. Czy trzymasz w ręku pióro i nie wiesz, jak odpowiedzieć na zadane pytanie, czy boisz się, że zbraknie ci czasu, choć „wykuty jesteś na blachę”, zawsze możesz zwrócić się do Józefa, on to, co ty teraz przeżywasz, ma już za sobą.
 
Aleksandra Wojtyna
 
Zobacz także
Aleksandra Wojtyna
Zapewne każdy z nas nie raz i nie dwa marzył, aby choć na chwilę oderwać się od tej szarej rzeczywistości i móc wzlecieć ponad wszystkie problemy i troski, które każdego dnia w mniejszy czy większy sposób życie nam uprzykrzają. Marzenie to jeszcze bliższym staje się kompanem, gdy spojrzymy na kartki kalendarza...
 
Aleksandra Wojtyna
Dzieci pytają rodziców, jak to się stało, że się spotkali i pobrali. Kiedy, gdzie, jak i kto w tym brał udział. Muszą to wiedzieć. Łatwiej im wtedy się określić, opisać swoją tożsamość. Na tym budują poczucie własnej wartości. Młodzi pytają swoich księży, jak to się stało, że poszli za głosem powołania. To nie prosta ciekawość. Stoi za tym potrzeba zmierzenia się z pytaniem o własną przyszłość.  
 
Aleksandra Wojtyna
Różnie się modlimy... raz lepiej raz gorzej... Warto wciąż odkrywać nowe drogi, by stanąć przed Bogiem i w poczuciu jedności móc do końca rzucić się w Jego ramiona, czyli zaufać Mu w każdej sytuacji naszego życia. Pytałam, jak się modlić tu i teraz, i wsłuchałam się w słowa Etty Hillesum, kobiety, która spotkała Boga w swoim życiu. Etty zmarła w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu w 1943 roku, lecz wcześniej przeżyła długie chwile, rozmawiając z Bogiem sam na sam...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー