logo
Środa, 30 września 2020 r.
imieniny:
Geraldy, Honoriusza, Wery, Hieronima, Felicji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomasz Górka
Rozumienie wolności w myśli filozoficznej Karola Wojtyły
Cywilizacja
 


W samostanowieniu mamy do czynienia ze swego rodzaju uprzedmiotowieniem osoby, którego dokonuje ona sama. Dzięki temu osoba jako podmiot sama dla siebie staje się przedmiotem. Należy zaznaczyć, że nie chodzi o urzeczowienie, reifikację osoby. Osoba nie może dla siebie samej stać się rzeczą. W uprzedmiotowieniu (obiektywizacji) podmiotu, osoba dla siebie samej staje się „pierwszym i zasadniczym przedmiotem, o którym sama stanowi. Właśnie w tym stanowieniu o sobie jej podmiotowość objawia się w swych najgłębszych możliwościach [...], które świadczą o tym, co człowiecze i zarazem osobowe” [2]. Uprzedmiotowienie osoby przez samą siebie nie dokonuje się w sposób czysto intencjonalny, jak ma to miejsce przy aktach chcenia. Akty chcenia są zawsze intencjonalne – jest to zawsze „chcenie czegoś” – przedmiot chcenia jest zewnętrzny w stosunku do podmiotu. Oczywiście przedmiotem chcenia można uczynić również samego siebie, własne „ja”, ale w przypadku samostanowienia nie chodzi o tego rodzaju odniesienie do siebie samego, nie chodzi o samą intencjonalność aktu, lecz o wskazanie głębszego wymiaru przedmiotowości osoby danej w samostanowieniu. Tym głębszym wymiarem jest to, że w samostanowieniu (w strukturach i relacjach samo-posiadania i samo-panowania) dokonuje się aktualizacja zawartej w osobie przedmiotowości. Każdorazowe intencjonalne skierowanie się do jakiegokolwiek przedmiotu zewnętrznego ma podstawę w tym, że występuje równocześnie podstawowe skierowanie się do samego siebie, do własnego „ja”, jako przedmiotu.

W tym miejscu, podsumowując dotychczasowe rozważania, można powiedzieć, że w samostanowieniu, jako przejawie ludzkiej wolności, możliwym dzięki strukturom samo-posiadania i samo-panowania, ujawnia się złożoność człowieka. W aspekcie metafizycznym, jak również fenomenologicznym, przeżyciowym, człowiek dany jest zarazem jako podmiot i przedmiot, jako ten, który siebie samego posiada oraz jest posiadany, który sobie panuje, ale jednocześnie nad którym sprawowana jest władza. W samostanowieniu, w przejawiającej się w niej złożoności, osoba uwidacznia się – o czym już mówiliśmy wcześniej – jako sui iuris et alteri incommunicabilis, czyli jako podmiot posiadający samego siebie i kierujący sobą w swej oryginalności i nieodstępności.

Zwracanie się podmiotu ku przedmiotom chcenia

Należy stwierdzić, że akty woli cechuje intencjonalność, czyli zwracanie się podmiotu ku przedmiotom chcenia. Poprzez intencjonalne zwrócenie się podmiotu ku zewnętrznym w stosunku do niego przedmiotom następuje transcendencja tego podmiotu, czyli wyjście poza siebie, przekroczenie samego siebie. Wojtyła transcendencję opartą na intencjonalności nazywa transcendencją poziomą. Transcendencja podmiotu przez intencjonalne zwrócenie się ku zewnętrznemu przedmiotowi nie jest jedyną transcendencją. Wojtyła stwierdza, że jest jeszcze inna transcendencja realizowana w samostanowieniu osoby, którą nazywa transcendencją pionową. Jest to transcendencja aktualizująca się przez sam fakt wolności, przez bycie wolnym w działaniu, a nie tylko przez skierowanie intencjonalne w stronę przedmiotu. Człowiek nie tylko dokonuje skierowania ku jakiejś wartości (intencjonalnie), ale przede wszystkim sam decyduje o tym skierowaniu i poprzez nie stanowi też o sobie. „Pionowość” tej transcendencji polega na tym, że człowiek dzięki samostanowieniu przekracza samego siebie, przekracza swoją naturę, swoją podmiotowość, przez co wyzwala i umacnia siebie jako osoba.

Intencjonalne skierowanie chcenia osoby zawsze ma za cel jakąś konkretną wartość, jakieś konkretne dobro. Owo chcenie – jak już mówiliśmy – jest zawsze „chceniem czegoś”. Jednak chcenie czegoś nie jest determinujące w stosunku do osoby – przedmiot chcenia nie determinuje osoby do zrealizowania danego dobra czy osiągnięcia danej wartości. Osoba w swoim wyborze jest wolna. Jest ona wolna, ponieważ ma wybór, może dokonywać wyboru wartości, które chce osiągnąć bądź zrealizować. Przedmioty chcenia są przez osobę poznawane pod względem ich wartości. Mamy do czynienia z poznaniem, ale jest to poznanie specyficzne, poznanie aksjologiczne – osoba poznaje dane przedmioty pod kątem ich wartości, ich dobra. Ten typ poznania różni się od poznania ontologicznego, gdzie celem jest poznanie przedmiotów ze względu na nie same, na to, czym one są; w poznaniu aksjologicznym natomiast celem jest wartość poznawanego przedmiotu.

Zachować wolność

Osoba poznając wartości przedmiotów zachowuje w stosunku do nich wolność. Jawią się one wobec osoby w swojej prawdzie, którą Wojtyła nazywa „prawdą o dobru” [3]. Dzięki uzyskanej prawdzie o dobru osoba może dokonywać rozstrzygnięć odnośnie ich wyboru i realizacji. Nie dokonuje tego wyboru na zasadzie wybrania jednej wartości kosztem innych, ale wybór ten dokonuje się na zasadzie prawdy o tych dobrach. Osoba w stosunku do poznanych wartości jest niezależna, natomiast uzależnia swój wybór, swoje chcenie od poznanej prawdy. Zależność, czy nawet należałoby powiedzieć – współzależność poznania i woli, czyli myślenia i aktów chcenia, wyraża łacińskie adagium: nihil volitum nisi praecognitum. Człowiek nie może wybrać dobra, którego wcześniej by nie uznał za takie właśnie, a jednocześnie wybierając, kieruje się poznaną prawdą o jawiących się przed nim dobrach.

Każde działanie człowieka, które jest czynem, posiada swój skutek. Skutek ten, który jest wynikiem sprawczości, w stosunku do osoby jest zarazem zewnętrzny, jak i wewnętrzny, a także przechodni i nieprzechodni. Zewnętrzność czynu polega na jego intencjonalnym nakierowaniu na jakiś przedmiot bądź wartość, a także na wywoływaniu widzialnych skutków, np. napisany artykuł. Jednocześnie ten sam czyn mocą samostanowienia wnika w podmiot, który w samostanowieniu jest jego pierwszym i podstawowym przedmiotem, wywołując jakiś wewnętrzny skutek, np. utwierdzenie się w przekonaniu, że dobrze uchwyciło się badany przedmiot w artykule naukowym.

 
Zobacz także
ks. Grzegorz Strzelczyk

Sumienie to „głos Boga” w duszy, który mówi, co jest dobre, a co złe. Taką lub zbliżoną odpowiedź przyniosłaby zapewne sonda uliczna przeprowadzona wśród katolików. Ten sposób definiowa­nia sumienia ma jedną zasadniczą zaletę – wiąże silnie sumienie z Bogiem. Zaleta ta jednocześnie jednak okazuje się wadą: może bowiem wyrażać przekonanie, że sumienie cieszy się jakimś ro­dzajem nieomylności właściwej Bożej przemowie.

 
Monika Białkowska
Jedni je lubią, drudzy się boją, jeszcze inni omijają „na wszelki wypadek” – jakby udawanie, że cmentarze nie istnieją, odsuwało od nas konieczność śmierci. Ani udawanie, ani lęk nie zmienią rzeczywistości: śmierć przyjdzie. Boimy się własnej śmierci i boimy się śmierci bliskich. Być może właśnie uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, kiedy odwiedzamy groby, są dobrą okazją do tego, by skonfrontować się ze swoimi lękami. To okazja, by zapytać o ich źródło, o sens i o to, czy jesteśmy wobec nich bezradni. 
 
Cezary Sękalski
Dla chrześcijan w centrum tajemnicy paschalnej znajduje się zbawcza ofiara Jezusa uwieńczona Jego zwycięskim zmartwychwstaniem. Już na kartach Ewangelii widzimy, że uczniowie potrzebowali czasu, aby dojrzeć do przyjęcia i zrozumienia tej tajemnicy. Pascha także dla nas może oznaczać duchowy proces odrodzenia, ale tylko wtedy, kiedy wejdziemy w jej wyzwalającą dynamikę.
 
 
___________________
 
 reklama