logo
Niedziela, 27 września 2020 r.
imieniny:
Damiana, Mirabeli, Wincentego, Stanisława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tomasz Górka
Rozumienie wolności w myśli filozoficznej Karola Wojtyły
Cywilizacja
 


Każdy czyn pod pewnym względem przemija

Czyny cechuje także przechodniość i nieprzechodniość. Każdy czyn osoby pod pewnym względem przemija, ma swój początek i koniec zarówno w wymiarze zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Jednak w wymiarze wewnętrznym osoby czyn, oprócz charakteru przemijalnego, posiada również charakter nieprzemijalny. Dzieje się tak, ponieważ czyn wywołuje w osobie skutek trwalszy niż sam czyn. Skutek ten wypływa ze sprawczości osoby i jest zakorzeniony w jej samostanowieniu; czyn jest zaangażowaniem osoby w wolność. Zaangażowanie w wolności uprzedmiotowia się „nie tylko w samym czynie jako skutku przechodnim, ale ze względu na swój skutek nieprzechodni uprzedmiotowia się w osobie” [4]. Właśnie z uwagi na to, że czyny – ze względu na skutki wewnętrzne i nieprzechodnie – pozostają w działającym podmiocie, dlatego w wymiarze moralnym mają one moc czynienia człowieka dobrym bądź złym. Człowiek jest nie tylko „kimś”, ale przez swoje czyny, przez wybierane wartości staje się „jakimś” – człowiekiem dobrym bądź złym.

Należy podkreślić czynny udział człowieka jako podmiotu w stawaniu się dobrym bądź złym poprzez swoje czyny. To człowiek jest sprawcą czynów i poprzez te czyny jest również twórcą samego siebie. Poprzez samostanowienie, przez zwracanie się ku konkretnym wartościom, a dalej poprzez ich realizowanie, człowiek określa siebie samego w wymiarze moralnym. W ten sposób samostanowieniu odpowiada stawanie się człowieka jako człowieka.

Człowiek spełniając czyn, spełnia w nim również siebie jako osobę. Doprowadza do pełni swoją strukturę osobową, a więc samostanowienie ze strukturami samo-posiadania i samo-panowania [5]. Spełnienie poprzez czyn możliwe jest w dwóch wymiarach: ontologicznym oraz aksjologicznym (moralnym). Spełnienie osoby poprzez czyn w wymiarze ontologicznym ma miejsce zawsze, gdy osoba danego czynu dokona, przy czym nie ma znaczenia, jakiego rodzaju będzie to czyn, ani czego będzie dotyczył. Spełnienie osoby poprzez czyn w wymiarze moralnym następuje wtedy, gdy człowiek w swoim działaniu wybiera dobro – staje się wówczas dobrym człowiekiem pod względem moralnym. Natomiast gdy człowiek wybiera zło, mamy do czynienia z jego niespełnieniem się jako osoby pod względem moralnym.

Sumienie, które informuje

O dobru lub złu moralnym informuje nas sumienie. To dzięki niemu mamy możliwość przeżywania prawdy o dobru. Prawda ta jest zewnętrzna w stosunku do podmiotu, który ujmuje ją za pomocą sumienia. Sumienie nie tworzy prawdy, lecz ją odczytuje i informuje o niej za pomocą sądu: „x jest dobre” (bądź: „y jest złe”). Jednak funkcja sumienia na tym się nie kończy. Jego właściwa i całkowita rola polega na uzależnieniu działania człowieka od poznanej prawdy („x jest dobre, dlatego x należy czynić” lub w wersji negatywnej: „y jest złe, y nie należy czynić”). Oznacza to, że człowiek od poznanej prawdy uzależnia swoje samostanowienie, a wraz z nim swoją wolną wolę.

Sumienie nie tylko informuje nas o prawdzie przedmiotów, które są celem działania, ale również informuje nas o rodzącej się z poznanej prawdy powinności. Poznanie prawdy jest uprzednie w stosunku do powinności. Jednak sumienie nie ogranicza się tylko do wydania sądu o wartości moralnej przedmiotu chcenia oraz do przeżycia powinności zrealizowania tego dobra (lub zaniechania jakiegoś działania). Tak pojmowane sumienie jest tego sumienia zawężeniem niejako tylko do aspektu formalnego i ostatniego etapu jego działania, czyli wydania sądu. Pełne i właściwe działanie sumienia polega na podejmowaniu przez osobę wysiłku, zmierzającego do ujęcia prawdy w aspekcie moralnym, czyli pod kątem wartości. Jest to najpierw szukanie prawdy i jej zrozumienie, by następnie prawdę tę przyjąć i uznać za własną oraz wyrazić ją za pomocą sądu. Jest to więc swoisty proces, który ukoronowany zostaje wydaniem sądu: „powinienem x”.

W sumieniu następuje swoiste sprzężenie prawdy z powinnością, które Wojtyła określa jako „normatywną moc prawdy” [6]. Na jej podstawie w czynie każdorazowo następuje przejście od „jest”, czyli od poznanej prawdy, do „powinienem”, do powinności wynikającej z prawdy. Inaczej mówiąc następuje przejście od „x jest prawdziwie dobre” do „powinienem spełnić x”. Naturalnie owo przejście nie dokonuje się tylko na drodze dedukcji czy logicznej konsekwencji, chociaż i one są niezbędne. Osoba przez uwewnętrznienie poznanej prawdy, które dokonuje się w przeżyciu jej jako prawdy, oraz przez nabranie wewnętrznej pewności co do prawdziwości poznanego dobra, przeżywa powinność jako nakaz zrealizowania poznanego dobra. Należy podkreślić, że bez przeżycia prawdziwości dobra oraz bez przeżycia powinności nie występuje moralny obowiązek zrealizowania jakiegokolwiek dobra. Tylko wtedy coś mnie moralnie obowiązuje, gdy staje się to treścią mojego sądu „powinienem”. Przez pójście za głosem sumienia, przez wypełnienie w czynie zrodzonej w sumieniu powinności, następuje spełnienie osoby jako osoby. Prawda bowiem nie niweczy wolności, ale ją wyzwala, pozwala jej w całej pełni zaistnieć.

Relacja prawdy do wolności

Zagadnienie relacji prawdy do wolności, zwłaszcza w perspektywie sumienia, podejmował w swoich analizach uczeń Karola Wojtyły – ks. Tadeusz Styczeń SDS. Według niego sumienie jest szczególnym „miejscem” stykania się osoby z prawdą oraz w sposób wolny wiązania się nią wraz z pojawieniem się powinności. Jednak czy owo wiązanie się prawdą oznacza, że wiążąca prawda jest czymś, co osobę zniewala, pozbawia ją wolności? Otóż uważa on, że tak nie jest, co więcej, sumienie jest gwarantem wolności, rozumianej jako samozależność, i wolności tej strażnikiem [7].

Styczeń zwraca uwagę na pewien fakt (ściśle związany z sytuacją Polski oraz innych państw socjalistycznych, które uzależnione były ekonomicznie, ale jeszcze bardziej ideologicznie od ZSRR), że próby swoistego „uwolnienia” człowieka od dokonywania wyboru między dobrem a złem, „uwolnienia” go od sumienia rzekomo w imię jego dobra oraz obrony jego wolności, zawsze wywoływały zdecydowany sprzeciw. Ludzie występując w obronie wolności sumienia, domagali się niejako pozostawienia ich – paradoksalnie – w więzieniu sumienia, ponieważ tylko w ten sposób czuli się wolni. Można dodać, że tylko tak ludzie mogą czuć się wolni zawsze. Jak więc można wytłumaczyć ten swoisty paradoks?
 
Zobacz także
Siostra Augustianka
Trwają Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Płonie olimpijski znicz, by swoim ogniem przypominać szczytne idee olimpijskie. My, wygodnie przed telewizorami podziwiamy cudowne krajobrazy i olimpijczyków zabiegających o medale. Przeżywamy ich zwycięstwa i porażki...
 
Paweł Wieczorek
Lęki związane z podjęciem nieodwołalnej decyzji o małżeństwie są zrozumiałe. Narzeczeni chcą się sprawdzić zanim powiedzą sobie sakramentalne tak. Stąd chęć realizacji modelu, który pół wieku temu zaproponowała amerykańska antropolog Margaret Mead. Otóż postulowała ona model dwustopniowego małżeństwa...
 
Dariusz Piórkowski SJ
Każdy zajmuje jakieś stanowisko wobec cierpiącego. Albo przechodzi wobec niego obojętnie, albo stara się, tak jak potrafi, pospieszyć z pomocą. Jedno jest pewne: człowiek w pełni władz nie może zaprzeczyć, że nie widzi i nie słyszy kogoś, kto cierpi. Ten apel dociera do każdego człowieka, ale to od ludzkiej wolności i miłości zależy jakość odpowiedzi. 
 
 
___________________
 
 reklama