logo
Wtorek, 06 grudnia 2022 r.
imieniny:
Dionizji, Leontyny, Mikołaja, Emiliana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Łukasz Ogórek SCJ
Rut - towarzyszka przy starości
wstań
 


Spacerując po Krakowie słynną ulicą Grodzką, łatwo przeoczyć kościół św. Marcina. Ta niewielka, zbudowana w połowie XVII wieku, świątynia nie wyróżnia się niczym szczególnym. Niegdyś zamieszkiwały tutaj karmelitanki. Dzisiaj gospodarzami tego miejsca są krakowscy ewangelicy. Nad głównym wejściem widnieje wyryty w kamieniu napis: Frustra vivit qui nemini prodest – „Na próżno żyje, kto nikomu nie jest potrzebny (nie przynosi pożytku)”. Ta prosta łacińska sentencja doskonale oddaje sens ludzkiej egzystencji.

 

Czas – cenny dar

 

Jak przeżyć życie? Na to pytanie jest zapewne tyle odpowiedzi, ilu pytających. Jednak wiele z udzielonych odpowiedzi ma jeden wspólny mianownik, który streścić można ową przytoczoną powyżej łacińską sentencją: „Na próżno żyje, kto nikomu nie jest potrzebny”. Człowiek, istota z natury społeczna, osiąga pełnię swego człowieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem. Można w życiu tylko brać i być szczęśliwym, ale można też nauczyć się dawać i być jeszcze szczęśliwszym. Gdy wydaje się nam, że mamy niewiele, trudno się dzielić. Przecież inni mają więcej. Niech oni się dzielą. Warto wówczas przypomnieć sobie ewangeliczną przypowieść o ubogiej wdowie (por. Mk 12,41-44). Każdy ma coś do zaoferowania. Bywa, że największą wartością, jaką możemy dać drugiej osobie, jest czas. Czas, którego wszystkim nieustannie brakuje. Spotkanie, telefon, chwila rozmowy, zwykłe „co słychać?”. Dla kogoś może to być wszystko, czego potrzebuje. Warto o tym pamiętać, póki jeszcze nie jest za późno. Przyjdzie bowiem taki moment, że zapukamy do czyichś drzwi, a nikt nam nie otworzy. Zadzwonimy, ale nikt nie podniesie słuchawki.

 

„Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę,
gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam,
twój naród będzie moim narodem,
a twój Bóg będzie moim Bogiem”.
Rt 1,16

 

Wierna przyjaciółka

 

Doskonałym przykładem poświęcenia i służby jest kolejna biblijna bohaterka, Moabitka o imieniu Rut, która związała swój los z losem swej teściowej Noemi. Smutek wypełniał serce i umysł Noemi – kobiety, która w czasie wielkiego głodu wraz z mężem i synami Machlonem i Kilionem opuściła Betlejem i udała się do Moabu, w którym synowie pojęli za żony Moabitki: Rut i Orpę. Źródłem rozpaczy Noemi była śmierć, która spowiła jej rodzinę czarnym całunem i sprawiła, że uśmiech nie wschodził już na twarzach tych, którzy pozostali przy życiu. Choroba zabrała najpierw męża, a potem synów Noemi, teraz pozostały jej tylko synowe, które zamiast czcić Boga Izraela, oddawały cześć figurkom bożków wykonanych ludzkimi rękami. Co czuje człowiek, kiedy umiera ktoś, kogo on kocha? Co czuje kobieta, kiedy śmierć zabiera męża, a potem dwoje dzieci?

 

Gdy Noemi dowiedziała się, że czas głodu w Betlejem minął, podjęła decyzję o opuszczeniu Moabu i powrocie do domu, nie wiedząc, czy ktokolwiek z jej krewnych lub przyjaciół nadal żyje. W drodze powrotnej zaczęła przekonywać swoje synowe, aby wróciły w rodzinne strony. Tylko jedna z nich zdecydowała się towarzyszyć Noemi w dalszej drodze, nie zważając na to, że życie jej teściowej w niczym nie przypomina tego, które ona wiodła do tej pory. Bowiem Hebrajczycy muszą przestrzegać szabatu i innych świątecznych dni, w których nie wolno im pokonać odległości większej niż 2000 łokci. Nie wolno im nocować tam, gdzie nocują poganie, i muszą przestrzegać ponad 600 przepisów. Poza tym nie wolno im czcić żadnych obcych bogów. Zaś wobec tego, kto przekracza Prawo, czyli kto go nie przestrzega, stosuje się cztery rodzaje kary śmierci: ukamienowanie, spalenie, powieszenie lub zabicie mieczem. Jednak Rut nie zważając na słowa teściowej, wyznała, że jedynie śmierć może je rozdzielić, a Bóg Noemi będzie od tej chwili także jej Bogiem.

 

Nie żyjemy dla siebie

 

Być może zachowanie synowej było dla Noemi zaskoczeniem. Spodziewała się bowiem, że samotnie opuści miejsce swojego zamieszkania i wyruszy w drogę do Betlejem, jednak Rut niestrudzenie jej towarzyszyła. Była przekonana, że nie będzie miała środków do życia, a jej synowa ciężko pracowała w polu, starając się utrzymać ją i siebie. Święty Charbel pisał: „Uważaj, nie potępiaj, nie twórz sobie przedwczesnych opinii i sądów o kimkolwiek”. A Carlos Ruiz Zafón dodaje: „Ten, kto kocha naprawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami”.

 

Gdy tuż przed święceniami przyszło mi wybierać motto na tradycyjny prymicyjny obrazek, moją uwagę przykuły słowa św. Pawła: „Nikt (…) z nas nie żyje dla siebie” (Rz 14,7). I chociaż niejeden biblista zarzuci mi, że słowa te zostały przeze mnie wyrwane z kontekstu, to jednak doskonale streszczają one chrześcijańską ideę miłości bliźniego, kochania Boga w człowieku. Nikt z nas nie żyje dla siebie, żyjemy dla kogoś. A przynajmniej powinniśmy się uczyć żyć dla kogoś. I umieć czerpać z tego radość. A chociaż zabrzmi to może banalnie, pamiętajmy, że więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu.

 

Łukasz Ogórek SCJ
Wstań nr 202
wstan.scj.pl