logo
Środa, 27 stycznia 2021 r.
imieniny:
Anieli, Juliana, Przemysława, Jerzego  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Andrzej Sąsiadek OFMConv
Sakrament pożegnania z Kościołem?
Rycerz Młodych
 


Niestety, tak właśnie wielu mówi o jednym z sakramentów. Nie chcę pisać o teologii sakramentu, bo przecież o tym można przeczytać choćby w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Chcę, abyśmy razem odkryli jego wartość.

A cóż to jest sakrament?

Sakrament to widzialny znak niewidzialnej łaski Pana Boga. Na pierwszy rzut oka trochę zawile brzmi ta definicja, jednak gdy chwilkę pomyślimy, okazuje się zupełnie prosta i oczywista. Na podstawie bierzmowania pięknie można to wyjaśnić. Widzę biskupa, który namaszcza czoło kandydata, i słyszę słowa, które wypowiada podczas bierzmowania – to nic innego jak widzialny znak. A gdzie łaska? No właśnie, przecież jej nie widzimy, ale wiemy, że bierzmowanie między innymi pomnaża w nas dary Ducha Świętego, udoskonala więź z Kościołem czy wreszcie udziela specjalnej mocy, by być świadkiem Chrystusa. Czy jestem w stanie to zobaczyć? Myślę, że nie, dlatego właśnie mówimy o niewidzialnej łasce. Jeśli więc z każdym sakramentem związana jest łaska, to czemu ja nie chcę z niej skorzystać? Ona jest dla mnie! Zupełnie za darmo!

Dlaczego akurat bierzmowanie ma być pożegnaniem? Dlaczego mamy się żegnać z Kościołem, który jest przecież naszą matką? A może trzeba zapytać: po co w ogóle bierzmowanie? Przecież bez niego da się żyć.

Przyznam się, że kiedy sam pisałem te słowa, przeraziłem się, że, niestety, wielu tak myśli i takie stawia pytania. Dla wielu tych, którzy przygotowują się do bierzmowania czy też sami już przeżyli bierzmowanie, jest to po prostu zwykła formalność, której trzeba dopełnić, bo: „Potem się będą czepiali przed ślubem i będą robić problemy”.

Trudno nam zrozumieć przygotowania, egzaminy czy jakiekolwiek praktyki, do których jesteśmy zobligowani jako kandydaci, np. spotkanie z animatorem w małych grupach (do tego jeszcze raz w tygodniu). Wszystko wydaje się nam ogromnym ciężarem nie do uniesienia i oczywiście za wszystko obwiniamy Kościół, kapłanów, katechetów. „A ja bym tylko chciał ten świstek” – usłyszałem od jednego z kandydatów do bierzmowania. „Świstki to można kupić w papierni, na pewno nie tutaj” – odpowiedziałem i niezadowolony usiadł, by wysłuchać comiesięcznej konferencji.

Może to trudne słowa i wiem, że na pewno nie odnoszą się do wszystkich, ale kiedy rozpocząłem konferencje, przypomniał mi się fragment z Ewangelii św. Mateusza: „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały” (7,6). Sakramenty są darem, łaską, ale jeśli ktoś ich nie docenia i nie uszanuje, nie powinien ich otrzymywać. Mocne słowa, ale mi pozwoliły lepiej spojrzeć na dar, jaki otrzymujemy.

Ale od początku

Pięćdziesiątnica – Zesłanie Ducha Świętego – to pierwszy sakrament bierzmowania udzielony na ziemi. Dostąpili tej łaski Apostołowie z Maryją zgromadzeni w Wieczerniku. Niesamowite! Z zalęknionych i przestraszonych prostych ludzi, od pięćdziesięciu dni ukrywających się w sali na górze, Pan uczynił „wariatów”, którzy, nie bacząc na niebezpieczeństwa, są gotowi iść na krańce ziemi, by wypełnić nakaz Jezusa. Oni wyszli pełni takiej mocy, że wszyscy, którzy ich obserwowali, wiedzieli, że coś wyjątkowego się wydarzyło. Nie tylko dlatego, że słyszeli szum, że przemawiali obcymi językami, ale także widzieli w nich odwagę i radość, której nie potrafili nazwać, dlatego niektórzy mówili: „Upili się młodym winem”. Dziś, kiedy czytam te strofy o wylaniu Bożego Ducha, zawsze rodzi się we mnie nutka Bożej zazdrości. Piotr, który wygłosił jedno kazanie, sprawił, że dzięki jego słowu nawróciło się trzy tysiące dusz, a ja wygłosiłem już kilkaset i nie wiem, czy choć kilka osób postanowiło zmienić swoje życie dla Pana. Wiem jedno: To był właśnie Duch Święty! Działał On 2000 lat temu przez Piotra i działa dzisiaj, także przeze mnie i każdego z was.

Dom wariatów

To właśnie Pan chce uczynić z każdym z nas przez sakrament bierzmowania: chce, abyśmy byli Jego „wariatami”. Niektórych te słowa mogą przerażać i gdy są jeszcze przed bierzmowaniem, mogą powiedzieć: Ale ja nie chcę byś takim „wariatem”. Ja chcę być normalnym chrześcijaninem. A cóż to znaczy być „normalnym” chrześcijaninem? Być w kościele co niedziela, czasem pójść do spowiedzi i modlić się, ale najlepiej tak, by nikt nie zauważył, bo to trochę „obciach”. Pan rzeczywiście mówił o tym, by modlitwa nie była na pokaz, ale On chciał nas uchronić przed faryzeizmem, a nie przed wstydem. Czy to aby wszystko, by być dobrym chrześcijaninem?

Zapominamy chyba o bardzo ważnym aspekcie naszego bycia w Kościele. Pan każdego z nas powołuje do głoszenia Jego Dobrej Nowiny, by być świadkiem dzisiaj. Nie uda nam się to, jeśli nie będziemy mieli Bożego Ducha. Właśnie dlatego tak ważny jest sakrament bierzmowania, aby nas umocnić, by nigdy nie wstydzić się mówić o wierze i Bogu. By stać się strażnikiem i obrońcą mojego domu, czyli Kościoła.

By tak się stało, muszę zakochać się na nowo w Bogu. „Ale to brzmi górnolotnie” – powie nie jeden z was. Może i tak brzmi, ale to prawda. Jeśli nie zachwycę się Jezusem od nowa i nie zapragnę Ducha Świętego, wtedy wszystkie przygotowania staną się udręką, a sam sakrament stanie się rzeczywistym pożegnaniem z Kościołem, z którym i tak już nic mnie nie łączyło. Może przypomnę sobie o Nim, gdy postanowię żyć z drugą osobą na zawsze – a w Kościele przecież takie ładne te uroczystości.

Nowa droga

Kochani! Tylko miłość może sprawić, że bierzmowanie nie tylko nie będzie pożegnaniem, ale nową drogą, na którą każdy chrześcijanin jest zaproszony. To wspaniała przygoda – nie możesz jej przegapić.
Na koniec myślę, że warto, gdy przygotowujemy się do sakramentu bierzmowania, a może jesteśmy już po, zastanowić się:
Kim jest dla mnie Duch Święty?
Czy modlę się do Ducha Świętego?

Tak często jesteśmy w stanie sobie wyobrazić Boga Ojca i Jemu polecać prośby, jako Temu, który nas stworzył. Boży Syn – Jezus Chrystus oddał za nas swoje życie, aby nas zbawić, jest więc dla nas nie tylko Mesjaszem, ale i naszym Bratem, który nas zna i rozumie. A Duch Święty? Pamiętajcie: nasza wiara to wiara w Trójcę Świętą: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Nie wierzymy w „Dwójcę Świętą!”
Prośmy więc Bożego Ducha, aby ożywiał to, co skamieniałe, abyśmy byli Jego świadkami, szczególnie jako ci umocnieni przez sakrament bierzmowania.

o. Andrzej Sąsiadek OFMConv

 
Zobacz także
Małgorzata Szewczyk
Kim jesteśmy, by oceniać tych ludzi, osądzać ich? Nie znamy okoliczności, w jakich nastąpił rozpad małżeństwa, nie wiemy, jakie były powody odejścia od współmałżonka itd. Zwykle oni wiedzą doskonale, że ich związek jest przeciwny nauczaniu Kościoła, od którego się nie odżegnują. Stąd też nie ma potrzeby wypominać im tego przy byle okazji.

O małżeństwach niesakramentalnych z Józefem Augustynem SJ – jezuitą, znanym rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym rozmawia Małgorzata Szewczyk
 
 
Małgorzata Szewczyk
Msza Święta dla wielu z tych, którzy uczestniczą w niej w niedzielę, jest nieraz jedyną formą modlitwy, jaką praktykują. Dla innych – drugą, obok mniej lub bardziej systematycznej modlitwy osobistej. Natomiast dla pewnej grupy osób, które więcej się modlą, Eucharystia stanowi najistotniejszy punkt ich duchowego życia. Bardzo zależy im na głębokim przeżyciu Mszy Świętej, pragną, by się stała poruszającym wydarzeniem spotkania z Chrystusem.
 
...powierzenie się Duchowi Świętemu znacznie ułatwia proces uzdrawiania; to samo dotyczy przebaczenia. Gdy ludzie są prowadzeni przez Ducha Świętego, wtedy On sam uświadamia im nieodpartą potrzebę przebaczenia innym, a jednocześnie coraz pełniej ich do tego uzdalnia. Duch Święty zawsze jest Tym, który wzywa nas do przebaczenia. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー