logo
Wtorek, 21 września 2021 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Rafał Masarczyk SDS
Samobójstwo a grzech
materiał własny
 


Samobójstwo a grzech

Czy popełnienie samobójstwa jest równoznaczne ze 100% pewnością pójścia do piekła? Czy chociażby samo myślenie że życie jest beznadziejne i nie ma po co żyć jest grzechem?

Nad samobójstwem ludzie zastanawiali się już od dawna. Arystoteles uważał, że "Samobójstwo jeśli jest ucieczką przed ubóstwem, miłością lub jakimś zmartwieniem nie dowodzi męstwa, lecz raczej tchórzostwa, słabością bowiem jest ucieczka przed trudnościami i śmierć wybiera tu człowiek nie dlatego, że jest moralnie piękna, lecz dla uniknięcia niedoli."
Za czasów św. Augustyna działała sekta donatystów, osoby do niej należące dążyły do męczeńskiej śmierci. Profanowały więc świątynie pogańskie, aby zasłużyć na karę śmierci. Gdy takie środki okazywały się bezskuteczne, popełniali zbiorowe samobójstwa rzucając się z wysokiego urwiska. Pod wpływem tych okoliczności św. Augustyn czuł się zobowiązany zająć stanowisko i przypomnieć, że samobójstwo jest wykroczeniem przeciwko piątemu przykazaniu. Pozbawia ono także człowieka możliwości skruchy i odpokutowania grzechów. Uznał samobójstwo za znak tchórzostwa.

Kościół wielokrotnie wypowiadał się na ten temat, między innymi na synodzie w Bradzie w 563 roku. Zgodnie z jego wypowiedziami samobójstwo w celu osiągnięcia palmy męczeństwa, czyli osiągnięcia nieba przez śmierć, jest niedopuszczalne, a osoby tak postępujące obłożył ekskomunikom.

W XVIII w. powstaje w Rosji prawosławnej sekta raskolników, której wyznawcy z pogardy do ciała popełniają samobójstwo.
Takie i inne poglądy spowodowały zdecydowany sprzeciw Kościoła i stanowcze potępienie poglądu, widzącego w samobójstwie coś dobrego. Myślę, że stanowisko Kościoła jest tutaj zrozumiałe. Taka postawa przyczyniła się do powstania praktyki odmawiania pogrzebu chrześcijańskiego samobójcom i grzebania ich na nie poświęconej ziemi. Miała być to nie tyle kara, ile sposób odstraszenia innych przed popełnieniem takiego czynu.

Kościół jednak zrezygnował w dzisiejszych czasach z tej praktyki, ze względu na rozwój wiedzy psychologicznej. Okazuje się, że większość samobójstw jest wynikiem załamań psychicznych. Liczba samobójstw wzrasta przeważnie w okresach jakiś kataklizmów, lub kryzysów. Np.: w okresach epidemii, dziesiątkującej Europę, wiele osób popełniało samobójstwa ze względu na zbliżające się cierpienie, nie wytrzymywało psychicznie trudnej sytuacji powszechnego lęku.
Trudno więc straszyć tych ludzi wiecznym potępieniem, skoro to im prawdopodobnie nie pomoże przezwyciężyć swojego załamania. Kościół więc zrezygnował z tej metody. W dniu dzisiejszym śmierć samobójcza traktowana jest jako wynik załamania psychicznego, czyli choroby.

Mogą oczywiście wystąpić przypadki, kiedy ktoś w sposób całkiem świadomy i dobrowolny odrzuca swoje życie jako dar Boga, chcąc w ten sposób pokazać swoją pogardę do Stwórcy. Sartre uważał, że największym przejawem wolności człowieka jest samobójstwo jako całkowita negacja Boga. W tym duchu samobójstwo będzie zanegowaniem prawa Boga do ludzkiego istnienia. Życie jest darem Bożym, ono do Niego należy. On jest Panem życia i śmierci. Gdy człowiek odrzuca ten dar z intencją odrzucenia Boga, nie ulega wątpliwości, że grzeszy i to śmiertelnie. Na ogół jednak w zdecydowanie większości przypadków osoby popełniające samobójstwa mają problemy psychiczne. Mogą one nastąpić w postaci nagłego załamania lub stopniowo się rozwijać w sposób ukryty dla otoczenia.

Źródła takiego stanu rzeczy mogą być różne. Psychologia wymienia wiele czynników, które mogą mieć wpływ na targniecie się na swoje życie np.: zły stan zdrowia, choroby psychiczne, zatrucia, alkoholizm, zła atmosfera w otoczeniu, liczne konflikty, brak poczucia samorealizacji itd. (Cz. Cekiera) i jeden z ważniejszych przyczyn czynów samobójczych, ból istnienia, który czasami nie pozwala żyć.

Załamanie jakie występuje przed podjęciem próby samobójczej oznacza się obsesyjnością myślenia o własnej śmierci, paniczny lęk przed zbliżającymi się trudnościami, silne rozchwianie emocjonalne (stany wesołości przeplatane z stanami przygnębienia), trudna do opanowania autoagresja. Nie można więc mówić o pełnej świadomości i dobrowolności, bo coś zaczyna dziać się z człowiekiem nad czy człowiek nie może zapanować. Zmniejszona jest więc odpowiedzialność, lub w ogóle jej nie ma. Mamy raczej do czynienia z cierpieniem niż z winą.
Czy winne jest więc otoczenie? Nie zawsze, czasami tak, często otoczenie nic nie wie o wewnętrznych problemach ukochanej osoby, samobójcza śmierć bywa wtedy tragicznym zaskoczeniem.

Myśli samobójcze pojawiają się u wielu zdrowych ludzi, zaczynają mieć znamiona chorobowe dopiero wtedy, gdy są bardzo intensywne i człowiek nie potrafi sobie z nimi porodzić.
Kiedy męczy Cię przygnębienie drogi czytelniku, i masz ciemne myśli, warto wtedy szukać nadziei, że wszystko przemija złe chwile także, że "na twojej ulicy także kiedyś zaświeci słońce." Zwłaszcza, że wierzymy w Bożą opieką i pomoc w trudnych chwilach i na pewno się nie zawiedziemy.

ks. Rafał Masarczyk SDS

 
Zobacz także
Fr. Justin
W książce Tomasza a Kempis "O naśladowaniu Chrystusa" natknąłem się na zdanie, które nie daje mi spokoju i mąci myśli. Autor mówi, że powinniśmy siebie samych nienawidzieć. Czy nie jest to sprzeczne z przykazaniem boskim, które nakazuje miłować bliźniego jak siebie samego?
 
ks. Jarosław Czyżewski
Jeżeli bronimy się rękami i nogami przed uznaniem problemu, jeśli mówimy, że go nie ma, choć fakty pokazują zupełnie coś innego, to niewiele różnimy się od wielkich korporacji, w których dochodzi do nadużyć, a które bronią się za pomocą piarowskich zabiegów, płacąc w takiej czy innej formie za milczenie. W ten sposób usiłują ratować twarz, aby nie stracić klientów. Nie mamy prawa moralnego wypominać światu jego grzechów, jeśli tuszujemy swoje własne. 

O seksualnym wykorzystaniu małoletnich w Kościele z jezuitą o. Józefem Augustynem rozmawia ks. Jarosław Czyżewski
 
s. Bernadetta Rusin FMA

Papież Franciszek tak często podkreśla, że pójście za Chrystusem, towarzyszenie Mu, trwanie z Nim wymaga wyjścia z samych siebie, z utartego i opartego na przyzwyczajeniu sposobu przeżywania wiary. Chce, abyśmy oddalili pokusę zamykania się we własnych schematach, które przysłaniają horyzont stwórczego działania Boga.

 

 
___________________
 
 reklama