logo
Środa, 08 lipca 2020 r.
imieniny:
Arnolda, Edgara, Elżbiety, Prokopa, Eugeniusza, Grymbalda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Agnieszka Maria Maliszewska
Samoocena u dzieci w opiece zastępczej
Wychowawca
 
fot. Jonathan Borba | Unsplash (cc)


Szczególną rolę w kształtowaniu samooceny mają osoby znaczące, a także środowisko, w którym dziecko funkcjonuje. Bardzo duże znaczenie odgrywa to, jak opiekunowie odnoszą się do dzieci i je oceniają. Zazwyczaj od opiekunów dziecko dowiaduje się, jakie jest, od nich też w dużym stopniu zależy, czy będzie czuło się akceptowane, czy odrzucone.

 

Zaspokojenie wszystkich niezbędnych potrzeb dziecka osieroconego i odpowiedzialność za warunki jego rozwoju i wychowania należą do funkcji ośrodków opiekuńczo-wychowawczych [1]. Opieka nad dzieckiem porzuconym, skrzywdzonym, niejednokrotnie maltretowanym niesie za sobą wiele trudności. Dzieci odczuwają odtrącenie, osamotnienie, brak przynależności, inność, co przyczynia się do ukształtowania u nich niskiej samooceny i braku poczucia kompetencji. Formy opieki zastępczej starają się podejmować złożone zadania kompensacji braku naturalnego środowiska rodzinnego, zaspokojenia potrzeb i rozwijania różnorodnych umiejętności, które są późniejszym źródłem pozytywnej bądź negatywnej samooceny.

 

W pedagogice wyróżnia się kilka podziałów form opieki zastępczej. Jednym z bardziej tradycyjnych jest podział na:

(1) zastępcze formy rodziny (rodzina adopcyjna, rodzina zastępcza),

(2) instytucje o charakterze rodzinnym (rodzinny dom dziecka, wioska dziecięca) oraz

(3) zastępcze formy opieki zakładowej (dom dziecka, pogotowie opiekuńcze) [2].

 

Wymienione formy opieki różnią się jednak efektywnością i skutkami w działaniu na rzecz dziecka.

 

Najlepszą formą wychowania dziecka jest rodzina naturalna. Jednak niejednokrotnie z pewnych względów trzeba umieścić dziecko poza ową rodziną. Jak twierdzi M. Andrzejewski [3], opieka zastępcza powinna być dopasowana do indywidualnych potrzeb dziecka. Według niego najlepsza kolejność form opieki zastępczej jest następująca:

1. rodzina adopcyjna,

2. rodzina zastępcza,

3. rodzinny dom dziecka,

4. placówka opiekuńczo-wychowawcza.

 

Nie wszystkie dzieci mają możliwość trafienia do rodziny adopcyjnej czy zastępczej, dlatego należy wziąć pod uwagę rodzinny dom dziecka oraz dom dziecka i zastanowić się nad różnicami między nimi.

 

Rodzinny dom dziecka. Opieka w nim podobna jest do funkcjonowania wielodzietnych rodzin naturalnych, przeznaczona dla dzieci osieroconych i pozbawionych opieki rodzicielskiej. Rodziny te mieszkają w specjalnie przystosowanych domach rodzinnych. W placówce rodzinnej może przebywać od 4 do 8 dzieci.

 

Dom dziecka jest placówką opiekuńczo-wychowawczą, która zapewnia całodobową opiekę i wychowanie tym dzieciom, których rodzice okresowo lub trwale nie mogą, nie potrafią bądź nie chcą stworzyć odpowiednich warunków życia i rozwoju [4]. Jest to instytucja przeznaczona dla dzieci i młodzieży, znajdujących się w normie rozwojowej, w wieku od 3. do 18. lat lub, jeśli kontynuują naukę, do ukończenia szkoły [5]. Dziecko może trafić do domu dziecka dopiero wtedy, gdy zostaną wyczerpane wszelkie możliwości znalezienia dla niego rodziny adopcyjnej czy zastępczej [6]. Dom dziecka podzielony jest na grupy wychowawcze. Przeważnie liczą one kilkanaście osób, zazwyczaj w różnym przedziale wiekowym. Mogą być to grupy koedukacyjne lub nie. Każdej grupie przypisanych jest nie mniej niż dwóch wychowawców [7].

 

Poziom samooceny

 

Czy tak różnie funkcjonujące instytucje zawsze potrafią spełnić prawidłowo wszystkie zadania związane z przebiegiem procesu rozwoju dziecka? Czy placówki te zdolne są zapewnić dziecku osamotnionemu właściwe wychowanie i pełne zaspokojenie potrzeb w równy sposób?

 

Z badań wynika, że istotny wpływ na rozwój społeczny dzieci ma ich samoocena i wiara we własne sukcesy. Tworzenie im warunków do pozytywnej samooceny zwiększa również szanse rozwoju poznawczego uczniom dobrym jak i słabym, co przy dzieciach z poczuciem sieroctwa jest ważnym czynnikiem funkcjonowania w życiu dorosłym [8]. To, jak człowiek postrzega samego siebie poprzez oddziałującą na niego rzeczywistość, determinuje niejednokrotnie cały tok jego postępowania, jego kontakty interpersonalne, czy nawet postrzeganie świata [9]. Analiza samooceny może ułatwić zrozumienie przyczyn nieadekwatnych i pozornie nie umotywowanych reakcji emocjonalnych, zwłaszcza u dzieci z trudną przeszłością.

 

Samoocena (self-appraisal) rozumiana jest jako zespół opinii i sądów o właściwościach psychicznych, fizycznych i społecznych, które jednostka odnosi do siebie samej. Pojęcie to wskazuje na istotne kategorie cech (psychiczne, fizyczne i społeczne), którym odpowiadają „ja psychiczne”, „ja fizyczne” i „ja społeczne” [10]. Samoocena zaczyna kształtować się od 4. do 11–12. roku życia. Dziecko już wtedy zaczyna oceniać samego siebie i wyrażać swoje pragnienia. Zainteresowanie sobą, swoim światem psychicznym czy własnym „ja”, a więc poziom rozwoju samoświadomości, osiąga jednostka w wieku około 12–13. roku życia.

 

Ukształtowanie się „ja świadomego” dokonuje się poprzez porównanie „ja realnego”, tworzonego o sobie w perspektywie aktualnych doświadczeń życiowych jednostki z „ja idealnym”, tworzonym przez cechy, jakie jednostka chciałaby posiadać [11].

 

Szczególną rolę w kształtowaniu samooceny mają osoby znaczące, a także środowisko, w którym dziecko funkcjonuje. Bardzo duże znaczenie odgrywa to, jak opiekunowie odnoszą się do dzieci i je oceniają. Zazwyczaj od opiekunów dziecko dowiaduje się, jakie jest, od nich też w dużym stopniu zależy, czy będzie czuło się akceptowane, czy odrzucone. Doświadczenie akceptacji, miłości i bezpieczeństwa ze strony rodziców bądź opiekunów sprzyja wyrażaniu uczuć i emocji oraz kształtowaniu pewności siebie. W takiej atmosferze jednostka ma potencjalne możliwości do prawidłowego rozwoju i wytworzenia pozytywnego obrazu własnej osoby, co może przyczynić się do właściwego przystosowania społecznego. Jeśli natomiast dziecko od najmłodszych lat odczuwa, iż nie jest akceptowane, kochane, darzone uznaniem oraz czuje się zbędne w rodzinie, rodzi się w nim podejrzliwość, brak zaufania, wrogość i zamknięcie się w sobie. W takiej sytuacji stosuje mechanizmy obronne, co powoduje niejednokrotnie, iż jest podejrzliwe, ostrożne, tłumi swoje uczucia i emocje oraz często udaje [12].

 

Wyniki badań poziomu samooceny u dzieci w opiece zastępczej

 

Przeprowadzone badania miały na celu porównanie poziomu samooceny dzieci wychowujących się w rodzinnych domach dziecka z samooceną dzieci wychowujących się w domach dziecka. Kwestionariusz ankiety zawierał 30 twierdzeń z zakresu „ja psychicznego”, „ja fizycznego” i „ja społecznego” oraz drabinkę zawierającą 12 pytań (sześć pytań dotyczyło samooceny posiadanych kompetencji, a sześć oceny kompetencji pożądanych, czyli takich, jakie dziecko chciałoby posiadać).

 

Z badań wynika, że około 10% więcej dzieci z rodzinnych domów dziecka, niż dzieci z Domów Dziecka, znalazło się w przedziale świadczącym o wysokiej samoocenie, natomiast mniej w przedziale świadczącym o niekorzystnym spostrzeganiu własnej osoby. Ponadto dzieci z rodzinnych domów dziecka posiadają wyższą samoocenę „ja realnego”, co dowodzi, że placówki rodzinnych domów dziecka tworzą bardziej sprzyjające warunki do kształtowania wyższej samooceny u dzieci. Skupiając znacznie mniejsze grupy dzieci, są w stanie poświęcić więcej uwagi problemom swoich podopiecznych, a co za tym idzie, mają większą możliwość niesienia pomocy.

 

Ponadto należy zwrócić uwagę na fakt, że dzieci przebywające w domach dziecka gorzej spostrzegają własne funkcjonowanie w sferze poznawczej i społecznej niż dzieci z rodzinnych domów dziecka. Niemniej jednak postrzegają siebie lepiej w sferze fizycznej, co oznacza, że mimo trudności finansowych, kadrowych czy braku indywidualności można objąć dziecko opieką zapewniającą konstruktywną samoocenę pod pewnymi aspektami. Mimo iż wielu pedagogów uważa, że nie ma możliwości w indywidualny sposób traktować wychowanka tak wielkiej placówki, z pewnością można zapewnić mu podstawowe warunki, które mają znaczny wpływ na kształtowanie pozytywnej samooceny.

 

Podsumowując powyżej przytoczone badania, można pokusić się o podjęcie refleksji dotyczącej możliwości rezygnacji z dotychczasowych, instytucjonalnych form opieki i skupienia się na formach zbliżonych do rodziny naturalnej sprzyjającej kształtowaniu struktury osobowości jednostki, które zapewne pomogłyby w wyprowadzeniu wychowanka ze swoistej izolacji do normalnych warunków życia społecznego [13]. Jeśli nie jest to możliwe, należy przynajmniej zwrócić uwagę, że na kształtowanie się samooceny ma wpływ opinia znaczących osób (sądy opiniujące), dlatego tak ważną kwestią jest wyszkolenie odpowiedniej kadry ze szczególnym uwzględnieniem umiejętności rozmawiania wychowawców z podopiecznymi.


Agnieszka Maria Maliszewska
Wychowawca 12/2012
______________________
Przypisy:

 

[1] A. Kelm, Odzyskane domy rodzinne. Warszawa 1976, s. 6.
[2] T. Pilch, Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku, Tom V, Warszawa 2006, s. 408.
[3] M. Andrzewski, Domy na piasku. Poznań 2007, s. 30–31.
[4] T. Pilch (red.), Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku, Tom V, Warszawa 2006, s. 733.
[5] W. Okoń, Nowy słownik pedagogiczny, s. 82–83.
[6] T. Pilch (red.), Encyklopedia Pedagogiczna XXI wieku, s. 733–734.
[7] W. Pomykało (red.), Encyklopedia pedagogiczna, Warszawa 1997, s. 119.
[8] M. Deptuła, Koncepcje diagnozy rozwoju społecznego dzieci w klasie I-IV, Bydgoszcz 1996, s. 164.
[9] H. Kulas, Samoocena młodzieży, Warszawa 1986, s. 5.
[10] Tamże, s. 27.
[11] H. Kulas, Samoocena młodzieży, s. 33.
[12] L. Niebrzydowski, Psychologia wychowawcza. Samoświadomość, aktywność, stosunki interpersonalne. Warszawa 1989, s. 49–50.
[13] B. Harwas-Napierała, Rodzina jako wartość a współczesność, [w:] B. Harwas-Napierała (red.), Rodzina jako wartość w rozwoju człowieka, Poznań 2009, s. 16.

 
Zobacz także
o. Rafał Myszkowski OCD
Pewien kapłan, aby zilustrować młodzieży potrzebę modlitwy, zaproponował, aby każdy z uczestników spotkania wstrzymał oddech jak najdłużej potrafi. Chociaż każdy się starał jak najdłużej wytrzymać, w końcu wszyscy w niewielkim odstępie czasu z ulgą łapali powietrze... Możemy zatem sobie wyobrazić, co przeżywają aniołowie, gdy przez wiele lat patrzą na kogoś, kto się nie modli, nie oddycha tchnieniem, jakie jest źródłem jego istnienia… 
 
ks. Tadeusz Kwitowski

Mówiąc o głoszeniu Ewangelii nie należy od razu kojarzyć tego z nieustannym mówieniem o Panu Bogu. „Ewangelia” to Dobra Nowina dla człowieka, czyli również dobro, życzliwość, radość, miłosierdzie, miłość, nadzieja, pokój – wyrażone w słowach, które niosą prawdę o Bogu, choć nie wymieniają Go z imienia. Taką „Ewangelię” usłyszał ów pogański kapłan z pustyni (wspomniany w poprzednim rozwazaniu). Takie też orędzie poznał dowódca rzymski, który teraz pragnie podzielić się z nami swoim doświadczeniem prostej modlitwy...

 
Danuta Piekarz
Wielkim problemem Laodycei jest fałszywe poczucie samowystarczal-ności i bezpieczeństwa, związane ze świadomością posiadanego bogactwa. Laodycea nie czuje potrzeby ciągłej więzi z Jezusem, wzywania Jego pomocy i miłosierdzia, bo przecież wszystko ma, wszystko idzie dobrze... Przyznam, że czasem ja też czuję się „mieszkanką Laodycei”...
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー