Katolik.pl - Samotna modlitwa we wspólnocie
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Paweł Koza
Samotna modlitwa we wspólnocie
eSPe
 


Na poduszce medytacyjnej, powtarzając jedno słowo albo trwając w ciszy, chrześcijanin słucha Jezusa. Patrzy w pustkę i słyszy ciszę, ale pomimo tego odosobnienia i pustyni wierzy, że jest z Nim Pan. Nie świadczą o tym żadne myśli, ani żadne uczucia. Po ludzku – Jezusa nie ma. Jestem tylko ja i moje ciało na poduszce. A jednak… Na tej pustyni nie ma ludzi, nie ma nic. Jeśli moje dziecko potrzebuje wówczas rozmowy ze mną, to mojego wsparcia nie dostanie. Tak jak tego wsparcia "wokół rozmaitych posług" nie otrzymała od Marii Marta.

Z tego powodu wzorem dla kontemplatyków jest Marta. Ona już ma za sobą "siedzenie u stóp Pana i przysłuchiwanie się Jego mowie". Pamięta dobrze tę jedność, fascynację i bliskość, której trochę zazdrości Marii – dlatego mówi z wyrzutem: "Panie, czy ci to obojętne…". Ewangelista Łukasz pisze: "W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu" (Łk 10, 38). To Marta podejmowała Gościa i "miała ona siostrę imieniem Maria" (Łk 10, 39). Marta była albo starsza albo dominująca, ale to ona grała pierwsze skrzypce. Jezus mówi: "Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona" (Łk 10, 41-42). Jezus nie mówi o wyższości życia kontemplacyjnego nad czynnym dlatego, że zarówno Maria jak i Marta są zanurzone w kontemplacji - bo obie są Jego przyjaciółkami.

Jezus mówi: "Marto, Ty jesteś już dalej i widzisz więcej, pozwól jednak Twojej siostrze się mną nacieszyć. Przyjdzie moment, gdy Ona Ci pomoże, gdy pracując razem, rozmawiając i przygotowując posiłek, będziecie się cieszyć moją obecnością bez patrzenia mi w oczy. Po Pięćdziesiątnicy. Teraz jednak pozwól Jej na ekstazę, rozpłynięcie się w moich słowach". Najlepszą cząstkę ma również Marta. Jezus napomina ją jednak, aby pozwoliła Marii na rozwój, na to, aby ta "najlepsza cząstka" zamieszkała w niej na dobre.

Kontemplacja w codzienności

Przywołując ponownie bardzo sugestywny w naszej kulturze obraz seksu, można powiedzieć, że Maria przeżywa relację z Bogiem jak nowożeńcy. Zachwyceni pięknem ciała i intensywnością seksualnych doznań wyjeżdżają na miesiąc miodowy, aby tam móc się sobą nacieszyć bez zaprzątania sobie głowy pracą czy jedzeniem. Marta natomiast ma już za sobą miesiąc miodowy, ale pomimo to nadal kocha Boga całym sercem. Miłość jest wyrażana nie tylko poprzez orgazm, ale też przez czuły dotyk, czy zrobienie ukochanemu herbaty. Jednak bez przeżycia miesiąca miodowego podanie kubka herbaty może być zimne jak lód.

Maria odda wszystko za choćby minutę u stóp Pana. Do czego jednak zmierza życie Marty, skoro nie dąży do kontemplacyjnych uniesień, a pomimo to prowadzi życie kontemplacyjne? Medytacja rozpoczyna się od doświadczenia pustyni, która staje się udziałem człowieka siedzącego na poduszce: tylko ja i Bóg. W pewnym momencie Bóg zaprasza nas do powrotu i zanurzenia się w codzienności. Dzielimy wówczas życie z naszymi braćmi i siostrami, a sami mamy własne radości i melancholie. Do tego powrotu zawsze wzywa nas Pan Bóg. Gdyby to zależało od człowieka nigdy nie wstałby "od stóp Pana". Uczyni tak tylko wtedy, gdy usłyszy wezwanie: "Wstańcie, chodźmy!" (Mt 26, 46), podobnie jak nowożeńcy w pewnym momencie rozumieją, że trzeba iść do pracy, a nie do łóżka. Jednak Bóg cały czas tej codzienności towarzyszy w sposób niezwykle dyskretny, a nawet dla człowieka niezauważalny. Marta musiała dobrze pamiętać ten moment, gdy Pan wezwał ją, aby wróciła do "rozmaitych posług". Dlatego nie zwraca się do siostry: "przestań się lenić i mi pomóż" (taki zwrot byłby zupełnie naturalny w relacjach z rodzeństwem), lecz zwraca się do Jezusa: "Powiedz jej, żeby mi pomogła" (Łk 10, 40). Czy to oznacza, że złości się na siostrę? Pewnie uczucia tego typu też w niej były. Jednak tak naprawdę Marta chce siostrze pomóc, bo wie, że życie kontemplacyjne nabiera kolorów właśnie "wokół rozmaitych posług".

Jezus pragnie tylko i wyłącznie naszego rozwoju, który dokonuje się wówczas, gdy jesteśmy coraz bliżej Niego. Chrystus nie chce karmić naszego ego, dlatego nie zsyła co tydzień kontemplacyjnych wizji. Mamy przecież telewizję i internet w każdym domu, więc nie musimy się martwić – nasze ego nie umrze z głodu. Jezus pragnie tylko jednego – być bliżej nas, niż my samych siebie. To jest Jego najlepsza cząstka, której nikt Go nie pozbawi.

Paweł Koza
 
Zobacz także
Teofil Jan Szeja
Mioł żech wtedy nie wiyncyj, aniżeli dwanoście lot, a bóło to wtynczos, kej sie dziepiyro co Drugo Wojna Światowo skóńczóła. W naszyj parafiji bóły wtynczos Misyje, na kerych nauki głosiół jakisik zakónnik. Do dziś - choć żech już emeryt - pamiyntóm, co łón nóm, bajtlóm wtedy godoł. Musiały te Misyje być w październiku, bo tyn zakónnik nóm zakwoloł rzykanie różańca...
 
Maciej Zachara MIC
Znak pokoju jest drugim obrzędem przygotowującym do komunii świętej. Od czasów apostolskich istniał zwyczaj pozdrawiania się przez wierzących pocałunkiem (zob. 2 Kor 13, 12). W pierwszych wiekach pocałunek pokoju nie był ograniczony tylko do Eucharystii, stosowano go także na zgromadzeniach modlitewnych poza Eucharystią, na zakończenie modlitw. 
 
Ewelina Gładysz
Kilkoro dorosłych, pytanych o wspomnienia z dzieciństwa związane ze spowiedzią, odpowiada: strach i wstyd. Agatka, która za moment będzie miała 10 urodziny, opisując spowiedź, używa słów „stres” i „przejęcie”, ale dodaje: – Jak idę do spowiedzi świętej, to czuję się pewnie, wiem, że mogę poczuć się tak czysta jak przy pierwszej Komunii Świętej.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー