logo
Środa, 03 marca 2021 r.
imieniny:
Kingi, Kunegundy, Maryna, Tycjana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mirosław Cholewa
Siedem grzechów przeciwko jedności
Zeszyty Odnowy
 


Trzeci grzech przeciw jedności: brak szczerości
 
Zastanówmy się, jak reagujemy, kiedy dochodzi do jakiegoś wewnętrznego konfliktu w grupie. Co robię, co się wówczas we mnie dzieje? Czy nie jest tak, że „chowam głowę w piasek”, stosując metodę strusia? Czy nie brakuje mi szczerości, by otwarcie przedstawić pewne sprawy. Czy nie mówimy sobie, że samo się to jakoś rozwiąże?
 
Jednym z zaangażowań, do których mnie Pan Bóg wezwał, jest pismo formacyjne „Pastores”. Mniej więcej przed rokiem okazało się, że wydawnictwo, które, do tej pory wydawało to pismo, przestanie je wydawać. Zastanawiałem się, gdzie został popełniony błąd, że tak się stało. Teraz, z perspektywy roku widzę, że błąd polegał właśnie na braku szczerości. Kiedy ujawniały się pewne konflikty, wycofywaliśmy się i liczyliśmy na to, że samo się rozwiąże. Owszem, samo się rozwiązało – wydawnictwo zakończyło z nami współpracę.
 
Ufaliśmy, że jest to Boże dzieło. Nic chcieliśmy niczego zaniedbać. Kiedy szukaliśmy nowego wydawcy, zobaczyłem, jak ważne jest, żeby szczerze i odważnie stawiać pewne sprawy. Przez rok Pan Bóg mnie tego uczył. Rozmawiałem z trzema wydawnictwami, które jak sądziłem mogą przejąć „Pastores”. Najpierw rozmawiałem z jednym wydawnictwem. Wydawało się, że jest ono dane nam od Boga, ale rozmawiałem z nimi tak nieśmiało, że po pół roku „dali nam kosza”. Zwróciłem się do drugiego wydawnictwa. Wydawało się, że tym razem jasno i otwarcie stawiam sprawy związane z wydawaniem pisma. Okazało się jednak, że nie wszystko było jasne i klarowne dla dyrektora tego wydawnictwa i w pewnym momencie znowu doszło do rozstania. Prawdę powiedziawszy, byłem już nieco zdesperowany. Rok się kończył. Zacząłem gorąco modlić się w tej sprawie i wtedy zrozumiałem, że sprawy trzeba stawiać szczerze, jasno i odważnie. W rozmowie z trzecim, ostatnim wydawnictwem postanowiłem tak właśnie zrobić. Nie tylko rozmawiałem, ale to, o czym mówiłem, zapisywałem, żeby zostawał ślad, o czym rozmawialiśmy, co ustaliliśmy, żeby później nic było niejasności. Było to może niewygodne i dla mnie, i dla wydawnictwa, ale z perspektywy czasu, widzę że było to bardzo istotne.
 
Pan przestrzega: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy, z zewnątrz jesteście uczciwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości (Mt 23,27). Jeśli cały mój wysiłek będzie skierowany na to, żeby zachować pozory, to może się okazać, że idzie on w fałsz, w budowanie fasady, a ukryty konflikt, jak rak, może toczyć cały organizm, wspólnotę, czy nawet szersze środowisko. Można być pewnym, że w którymś momencie problem wybuchnie ze zdwojoną siłą i może nastąpić detonacja, która bardzo ludzi porani.
 
Co jest lekarstwem na tę sytuację? Przejrzystość, szczerość, podejmowanie i rozwiązywanie powstających konfliktów. Jest rzeczą normalną, że gdzie są ludzie, tam będą konflikty. Nic trzeba się ich bać, uciekać przed nimi lub chować głowy w piasek. Konflikty są po to, żeby przed nimi stawać i rozwiązywać je w duchu Jezusa.
 
Czwarty grzech przeciw jedności: grzechy języka
 
Szemranie za plecami jest bardzo niebezpiecznym grzechem, który może prowadzić do wewnętrznego rozkładu. Jak reaguję, kiedy dostrzegam jakieś braki albo rzeczywiste lub pozorne zło w drugim człowieku? Co robię?
 
Na własnej skórze doświadczyłem czegoś takiego podczas mojej posługi w seminarium, kilka lat temu. W pierwszym okresie wydawało mi się, że mam dobry kontakt z klerykami, że się dobrze rozumiemy, że praca duchowa idzie do przodu, lecz w pewnym momencie doszło do konfliktu. Ja byłem bezkompromisowy, postawiłem sprawy jasno i klarownie, ale zobaczyłem, że seminarzyści odsunęli się ode mnie. Mijały miesiące, a wokół mnie była pustka. Przychodziły do seminarium kolejne roczniki, a ja widziałem, że nie mam z nimi kontaktu. Zacząłem się zastanawiać, gdzie zgrzeszyłem, gdzie tkwi problem. Badałem sprawę z różnych stron. Rzecz rozwiązała się ostatecznie na początku tego roku akademickiego, kiedy przyszedł do mnie jeden z kleryków i powiedział wprost: „Proszę ojca, był taki czas, kiedy bardziej wierzyłem koledze niż temu, co ojciec mówił. Kolegi już nie ma, a ojciec jest. Chce skorzystać z kierownictwa duchowego”. Widzicie więc, że szemranie za plecami może spowodować bardzo wiele zamętu.
 
Nie jest też łatwo, kiedy ktoś mówi nam w oczy prawdę – jego subiektywną prawdę. Zdarzały się sytuacje, kiedy alumn przychodził do mnie i wylewał mi na głowę „kubełek pomyj”. Nie jest to mile, prawda? Ale powiedziałem mu: „Wiesz, cieszę się, nic dlatego, że mówisz mi te trudne rzeczy, ale dlatego że mówisz to, co przeżywasz w tej relacji, co ci tę relację utrudnia. Możemy rozmawiać na ten temat i sytuacja się oczyszcza”. Co mówi Pismo: Niech wasza mowa będzie Tak-tak; nie-nie. A co ponadto, od Złego pochodzi (Mt 5,37). Kiedy nie podejmuję wprost problemów – zaczynają one krążyć podziemnym nurtem i zaczyna się rozkład.
 
Język jest bardzo niebezpiecznym narzędziem, który rani bardzo głęboko, może nawet zabić! Kiedy wypowie się słowo, ono zaczyna żyć swoim własnym życiem, już nie można go cofnąć. Zastanówmy się więc, jak reagujemy, kiedy dostrzegamy zło w strukturze wspólnoty, rejonu, diecezji, prawdziwe lub pozorne zło w drugim człowieku.
 
Lekarstwem jest prawda w miłości. Miłość bez prawdy będzie sentymentalizmem. Prawda bez miłości może bardzo głęboko ranić. Chodzi więc o prawdę w miłości. Chodzi o dobrą komunikację, o prawdziwy, rzeczywisty dialog pomiędzy nami, w którym słucham i mam możliwość wypowiedzenia się i bycia wysłuchanym. Jak ktoś słusznie zauważył: mamy dwoje uszu i jedne usta, więc dobrze jest zachować te relacje – dwa razy więcej słuchać i mniej mówić.
 
 
Zobacz także
o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD

Autentyczna modlitwa - według Mistrza z Avila - wyzwala z egoizmu i samolubstwa: "Zamykasz za sobą drzwi, by się modlić, zaraz jednak szukasz swojej chwały, ostentacyjnie wykonując niby dobre uczynki. Tam w skupieniu opłakujesz swoje grzechy, a zaraz potem jesteś przyczyną łez drugich ludzi. Tam oświadczasz, że jesteś prochem, jednak zaraz przysięgasz na niebo, że twoja krew jest lepsza. Zapominasz o tym, że wszyscy pochodzimy z tej samej ziemi. (...) Staraj się poznać, jak jesteś przyziemny, pełen samolubstwa. We wszystkich twoich ćwiczeniach szu­kasz samego siebie" (648).

 
o. Marcin Kowalewski CMF
Jedną z największych pokus, jaką szatan wzbudza w sercu człowieka, by odciągnąć go od spowiedzi, jest: „Po co masz klękać w konfesjonale przed kimś, kto też jest tylko człowiekiem i też grzeszy? Idź do lasu, Bóg jest wszędzie! Wykrzycz swoje grzechy, napisz na kartce i spal – to jakoś do Boga dojdzie”. A jednak Pan Bóg wymyślił to tak, że mam uklęknąć przed kapłanem i jemu powiedzieć swoje grzechy. Wiedząc jednocześnie, że w nim sam Chrystus słucha mojej spowiedzi. 
 
Ks. Mariusz Berko
Coraz częściej otwieram pocztę internetową i tu... nic. Nikt nie napisał do mnie z Polski przez dwa tygodnie... Wiem, to przecież normalne. Czas leczy, ale też zaciera związki. Zima w Polsce... czas śniegu, czas ferii zimowych i wypraw na narty... A u nas zaczęło się lato i słońce znowu pali niemiłosiernie...
 
 
___________________
 
 reklama