logo
Wtorek, 25 września 2018 r.
imieniny:
Aureli, Kamila, Kleofasa, Władysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O. Anselm Grün OSB
Ślady pulsującego życia
Posłaniec
 


Towarzysząc jako zakonnicy i kapłani rekolektantom w domu rekolekcyjnym opactwa Münsterschwarzach dzieliliśmy się kiedyś tym, co naszym zdaniem wydaje się być punktem centralnym kierownictwa duchowego. Jaka jest nasza koncepcja duchowości? Czy w ogóle można mówić o czymś takim? Podczas rozmowy okazało się, że wszystkim czterem kierownikom chodzi przede wszystkim o pytanie, jak każda osoba odkrywa w sobie oznaki własnej pełni życia. Tam, gdzie czuje, że żyje całym swym jestestwem, tam jest najbliżej Boga. Tam spotyka Boga. Nie chodzi więc o to, aby najpierw dociekać jak wygląda religijna praktyka albo różne osobiste rytuały, które rekolektant stara się przestrzegać. To może być ważne w rozmowie, ale dopiero na dalszym etapie, bowiem życie duchowe niewątpliwie potrzebuje także form, w których może się rozwinąć. Jednak jeśli już na samym początku pytamy o formy, a nie o roślinę, która chce rozkwitnąć w tej formie, stajemy się nieco krótkowzroczni. Wówczas pytanie o codzienną medytację jest ważniejsze, niż doświadczenie Boga w naszym życiu. Wszystkie formy służą jedynie pełni życia, którą Bóg nas obdarza.

Gdzie odnajdujesz w sobie ślady pulsującego życia? 
 
Wokół tego pytania koncentruje się ostatecznie duchowe towarzyszenie. Gdzie czujesz, że żyjesz pełnią życia? Gdzie pozostajesz w zgodzie z samym sobą? Wtedy ktoś zaczyna opowiadać, jak bardzo jest obecny podczas wędrówki przez las, jak potrafi zapomnieć o sobie i zatopić się całkowicie w danej chwili. Ktoś inny czuje tętno życia w sobie podczas muzykowania. Kiedy siada przy fortepianie i gra Mozarta, na bok odchodzą wszystkie codzienne problemy i otwiera się w nim okno na Transcendencję. Jeszcze inna osoba jest całkiem w sobie, kiedy wieczorem zapisuje w swoim dzienniku to, co ją porusza albo kiedy odważa się na napisanie jakiegoś wiersza, aby dać wyraz swoim najgłębszym intuicjom i odczuciom. Niektórzy czują się z tego powodu bardzo zakłopotani, ponieważ ich zajęcia nie są zbyt pobożne. Uważają, że w duchowej rozmowie muszą opowiadać tylko o pobożnych sprawach. Jednak wszędzie tam, gdzie są zespoleni z sobą, są także złączeni z Bogiem. Tam, gdzie wyraźnie czują tętno swego życia, tam doświadczają Boga, Ojca życia, tam spotykają Chrystusa – wodza życia.
 
Kiedy ludzie opowiadają o doświadczeniu pełni życia w swoim ciele i duchu, nagle ich twarz się rozjaśnia i znika spojrzenie pełne rezygnacji. Wówczas w jednym momencie wyprostowują się i mówią z werwą o tym, co sprawia im radość i przyjemność. Życie, o którym się wypowiadają, odbija się nawet w ich postawie ciała. Niektórzy pytają z nutą wątpliwości, co to ma wspólnego z Bogiem. Ale wtedy zapraszam ich, aby dokładnie opisali, co takiego przeżywają, kiedy pływają, wędrują, muzykują, dobrze jedzą, rozmawiają z przyjaciółmi, czują się dobrze przy kochających ludziach. Ktoś podczas pływania ma wrażenie, że ustępują jego wszystkie napięcia, że pozwala sobie na swobodę bycia wydanym i zupełnie bezbronnym, a on sam czuje w wodzie ukojenie, jak w wodach płodowych matki. Ktoś inny podczas wędrówki doświadcza swej wewnętrznej wolności i nieograniczoności. Koniec końców są to duchowe doświadczenia, które stają się udziałem ludzi wtedy, gdy czują w sobie życie w całej jego rozciągłości i intensywności. Albowiem wolność, nieograniczoność, ukojenie, ojczyzna, transcendencja – to odbicia doświadczenia Boga. Gdzie jest Bóg, tam jest wolność. Bóg jest tym, kto prawdziwie obdarza mnie poczuciem zadomowienia. Bóg jest tym, kto otwiera moje zmysły na to, co zupełnie inne. Bóg jest Jednym, który umożliwia mi doświadczenie bycia jednością.
 
Ostatnio pewna kobieta zwierzyła mi się, jak podczas spaceru w parku doświadczyła bezgraniczności i rozległości przestrzeni. Musiała zmierzyć się z przykrym przeżyciem, kiedy jej jasny obraz Boga i bardzo osobisty stosunek do Chrystusa nagle rozsypał się na kawałki. Wszystkie jej wysiłki o zachowanie duchowego programu dnia w jednej chwili wydały jej się puste, ponieważ Bóg, którego w tym wszystkim doświadczała, zniknął. Odniosła wrażenie, że także poprzez konsekwentne przestrzeganie codziennych rytuałów nie mogła w sobie zatrzymać głębi duchowego życia. Życie nie pozwala się okiełznać. Jej kryzys w istocie był duchowym kryzysem. Wskazywał on na to, że życie duchowe – tak jak ona je rozumiała- stało się zbyt ciasne, aby mogło w nim pojawić się jeszcze coś nowego, aby jej pragnienia pełni życia mogły poprowadzić ją dalej. W tym wewnętrznym rozdarciu przeżyła doświadczenie bezgraniczności. Tam Bóg spotkał ją jako ktoś zupełnie inny, jako ten, kto rozszerza serce, kto wprowadza w niezmierzoność i bezbrzeżność boskości. Odczucie nieograniczoności był jej śladem, prowadzącym do większej bujności życia; był miejscem, w którym w nowy sposób spotkała Boga. Oczywiście, także to doświadczenie potrzebuje jakiegoś znaku, który będzie o nim stale przypominał, aby nie przepłynęło nam ono między palcami. Modlitwa nie wtłoczy Boga w nasze małe formy, lecz – jak wyraża się Augustyn – ciągle na nowo chce nas połączyć z wewnętrznym pragnieniem całkiem Innego. Modlitwa chce wzniecić w nas pragnienie Boga. Chce nam przypomnieć o tym, że istnieje jeszcze coś Innego, coś Niepojętego, Nieskończonego, Nieogarnionego.

Życie duchowe oznacza podążanie za śladami naszej pełni życia
 
Wszystkie formy doświadczania życia, które rozwijamy, pragną służyć jego pełni. Chcą nam o niej przypominać, abyśmy mogli od czasu do czasu doświadczać jej orzeźwiających owoców. Czasami te formy są wyrazem tej pulsującego w nas życia. Wówczas wzmacniają one życie. Kto podczas wędrówki doświadczy intensywności własnego życia, ten musi to czynić wciąż od nowa. Działanie nie gwarantuje mu tego doświadczenia. Może się zdarzyć, że człowiek podczas spaceru czy pływania czuje się jedynie rozbity. Jednak nawet wtedy, pojawią się w nim przebłyski wewnętrznego bogactwa życia. Wówczas doświadczy on życia w sobie, wówczas doświadczy w nim samego Boga. I to jest cel wszelkiej duchowości: doświadczyć Boga jako Boga życia, spotkać Chrystusa jako wodza życia.
 
Anselm Grün OSB
Z niemieckiego tłumaczył Dariusz Piórkowski SJ
Tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Geist und Leben”. Opublikowany za zgodą o. Grüna
Posłaniec 04/2009

 
fot. Johnny Chen | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
Grzegorz Kurp SAC
Proszę czekać – to dwa słowa, które informują i irytują jednocześnie. Kiedy mam czekać, nie wiem, co ze sobą zrobić. Czas skazany na czekanie jest zazwyczaj zmarnowany i wyczerpujący. Czekanie jest szczególnie niemile widziane w kulturze instant, w której wszyscy, chcąc nie chcąc, uczestniczymy. W czasach, kiedy jogurt ma dłuższy termin przydatności niż idee, nie ma czasu na czekanie. Tyle jest do zobaczenia, do posmakowania, do przeżycia…  
 
ks. Bogdan Giemza SDS
Pokusa to sytuacja, w której człowiek jest wewnętrznie nakłaniany do złego i dlatego musi wybierać między Bogiem a szatanem, między planem Bożym a planem ludzkim, między dobrem a złem. Pokusę należy odróżnić od grzechu. W dzisiejszym języku codziennym słowo „pokusa” jest często używane w innym znaczeniu, niż zwykliśmy to czynić w chrześcijaństwie. Coraz częściej jest utożsamiana z silnym pragnieniem czegoś. Stąd mówi się o pokusie bogactwa, zrobienia kariery, szukania przygód...
 
Lilla Danilecka
Rozmowa z Philippe Madre, francuskim psychiatrą i członkiem Wsplnoty Błogosławieństw.

Zranienie życia dotknąć może zarówno ludzi wierzących w Boga, jak i niewierzących. Ci ostatni nie mają poczucia, że są osieroceni przez Boga, lecz cierpią z powodu zwątpienia w samego siebie. Zranienie życia jest zjawiskiem szczególnym, którego sama psychologia nie jest w stanie poprawnie zdiagnozować.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama