logo
Środa, 08 grudnia 2021 r.
imieniny:
Delfiny, Marii, Wirginiusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marek Ciesielski SChr
Słowo - Boski dar niedoceniony
Profile
 


 
"A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego” (ŁK 4,22)
 
 Człowiek - istota niezwykła - został wyposażony przez Stwórcę w wiele atutów i darów, dzięki którym może powiedzieć o sobie, że jest szczególnym stworzeniem. Przywykliśmy do takiego epatowania nas określeniami: niezwykły, godny, wyjątkowy, wybrany. Jednocześnie widzimy i mamy świadomość, że coraz bardziej nie dorastamy, nie dostajemy do tego wielkiego wybrania, którym zostaliśmy obdarzeni. Najlepszą chyba płaszczyzną, w której dostrzec można niezwykle szybko postępującą degradację człowieka, jest właśnie SŁOWO. Nie mówię tego tylko w kontekście katastrofalnych i absurdalnych werdyktów Szwedzkiej Akademii przyznającej literacką Nagrodę Nobla, ale niewątpliwie profanacja tej nagrody jest powszechnie dostrzeganym elementem owej degradacji SŁOWA.
 
Czyż to przypadek, że Bóg postanowił przemówić do człowieka poprzez SŁOWO, które stało się Ciałem? Przemówił do swojego stworzenia SŁOWEM, w które najpierw owo stworzenie wyposażył. Można, więc śmiało powiedzieć, że SŁOWO stało się kluczową płaszczyzną spotkania Boga z człowiekiem. Spotkanie, jak wiemy może się dokonać jedynie wówczas, gdy obie strony zaproszone do dialogu, potrafią ten dialog uprawiać. Tym, co spaja dialog, co pomaga mu w doprowadzeniu do najgłębszego spotkania jest właśnie SŁOWO. Jest ono nie tylko kluczem porozumienia, ale także po części i podmiotem, w którego zaistnienie Bóg szczególnie się zaangażował.
 
Na naszych oczach dokonuje się swoisty dramat SŁOWA. Słyszymy to nie tylko w mediach, gdzie coraz trudniej spotkać ludzi pięknie korzystających ze SŁOWA, ale także w literaturze, która najczęściej jest na usługach czytelników, a nie sztuki. Widać to wreszcie chyba najbardziej dosadnie w naszym życiu codziennym. Spotkania z drugim człowiekiem, z grupą, ze wspólnotą ludzi są często momentem odkrywania potwornego niesmaku brzydkiego i prymitywnego SŁOWA, które stało się dzisiaj niemal normą powszechną. Jedni nam tłumaczą, że to wymóg czasu, inni mówią, że tak było zawsze, ale gdy śledzimy historię języka i SŁOWA, to widzimy, że ten kryzys był niemal zawsze połączony z kryzysem cywilizacji – kultury. Jakbyśmy tego nie ujmowali, to przecież SŁOWO jest jej najdobitniejszym wyznacznikiem.
 
Był czas wielkich systemów totalitarnych (i chyba się nie skończył), które SŁOWO wykorzystywały do manipulacji człowiekiem. To SŁOWO w rękach i umysłach tyranów stawało się najokrutniejszym orężem w walce z człowiekiem i światem. Dokonując degradacji i upadku prawdy w SŁOWIE poniżono jego wartość i skuteczność. Efektem tego jest dzisiejsza nieufność wobec SŁOWA. Nie wierzymy politykom, reklamodawcom, dziennikarzom. Nie wierzymy ostatecznie SŁOWU. Wobec tej niewiary SŁOWO jest bezsilne, bo cóż ono znaczy bez człowieka, który przecież nadaje mu wartość. Co w takim razie uczynić, jak walczyć? Walka o SŁOWO jest wyjątkowo trudna, bolesna i wymagająca. To ostatecznie przecież walka o godność człowieka, o to, aby zrozumiał, że SŁOWO, którym szafuje jest wielkim i trudnym darem. Jedno SŁOWO może zniszczyć i jedno SŁOWO może uratować relacje między nami. Jakże ogromna to moc! Jeśli dojrzejemy do odkrycia tej wielkiej mocy SŁOWA, dojrzejemy do odkrycia godności człowieka. Godność ta jednak zaczyna się od odkrycia tej wielkości w każdym z nas. Nie poddawajmy się upadkowi SŁOWA wokół. Zacznijmy szanować każde SŁOWO, które wypowiadamy. Nie rzucajmy zbyt wielu SŁÓW na wiatr. Nie żonglujmy SŁOWEM dla przyjemności. W SŁOWIE i poprzez SŁOWO szanujmy człowieka, z którym przyszło nam podążać drogą dialogu.
 
Gdy jako kapłan mam mówić o szacunku do Bożego SŁOWA, często przeżywam swoistą frustrację. Jak mam, bowiem wzywać człowieka do szacunku wobec Bożego SŁOWA, gdy widzę i czuję, że on często nie potrafi szanować swojego własnego SŁOWA? Zacznijmy, więc uczyć się szacunku do naszych SŁÓW oraz do tych, których nimi obdarzamy.
 
Zacznijmy kochać SŁOWO i to, co może ono w nas oraz w naszym środowisku uczynić. Ono jest najpotężniejszą bronią w walce o godność naszych relacji nie tylko z człowiekiem, ale także z naszym Stwórcą. SŁOWO przekracza granice tak ostro wyznaczone między tym, co widzialne i niewidzialne. Wszak należy ono do świata niewidzialnego, a dokonuje tak wielu czynów w świecie absolutnie realnym. Czyż to nie jest moc przewyższająca potęgę tego świata? Każdy z nas został wyposażony w tę potężną broń. Jak więc z niej korzystamy?
Niech SŁOWO, które stało się Ciałem będzie dla nas najjaśniejszym drogowskazem na drodze odkrywania godności i wielkości naszego SŁOWA.
 
Marek Ciesielski SChr
 
Zobacz także
ks. Jan Sadowski
W październiku 1961 roku w pewnej szkole na Mazowszu podczas drugiej przerwy między lekcjami kilku łobuziaków z piątej klasy otworzyło szafę stojącą na szkolnym korytarzu. Ujrzeli krzyże, które za lepszych czasów wisiały w każdej klasie. I chociaż sami nie byli zbyt gorliwi w nauce religii, stwierdzili, że te przedmioty powinny znajdował się na widocznym miejscu, a nie leżeć zamknięte w szafie...
 
ks. Jan Sadowski
Wielki Post w ogóle nie miałby żadnego sensu gdyby nie to, co stoi na jego szczycie. Gdyby nie krzyż. A sam krzyż byłby bezsensownym symbolem, drzewem hańby i narzędziem kata gdyby nie fakt, że z tego krzyża płynie dla nas Życie i cała historia krzyża, tak czy inaczej zanurza się w prawdzie zmartwychwstania. Pan Jezus nie przyszedł na świat po to, żeby umrzeć, ale po to żeby umrzeć i zmartwychwstać. Czyli na Wielki Post musimy patrzeć przez perspektywę zmartwychwstania...
 
ks. Marek Dziewiecki
Zajęcie dojrzałej postawy wobec ciała nie jest ani czymś spontanicznym ani łatwym. W sposób spontaniczny grożą postawy skrajne i zaburzone. Jedną ze skrajności jest sytuacja, w której dany człowiek redukuje całego siebie do sfery cielesnej, czyli utożsamia się głównie albo wyłącznie z własnym ciałem. Ciało staje się wtedy podstawowym punktem odniesienia. W konsekwencji dana osoba podporządkowuje się ciału kosztem pozostałych wymiarów swego człowieczeństwa, to znaczy kosztem sfery psychicznej, moralnej, duchowej, religijnej i społecznej...
 
 
___________________
 
 reklama