logo
Poniedziałek, 15 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Marii, Napoleona, Stelii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Roman Aleksander Soczewka OFM
Sobota – dzień Matki Jezusa
Rycerz Młodych
 


Tylko czasem zastanawiamy się nad nazwami dni tygodnia, chociaż używamy ich codziennie. A nazwy te mają swoją treść i swoją etymologię, a poza tym są powiązane z tajemnicami wiary.
 
Dlaczego „sobota”?
 
W niedzielę świętujemy na cześć Trójcy Przenajświętszej i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jemu też są poświęcone czwartki i piątki ze względu na ich związek z ustanowieniem Eucharystii i śmiercią na krzyżu. We wtorki czcimy wielkiego cudotwórcę – św. Antoniego z Padwy, w środy – św. Józefa, oblubieńca Matki Bożej, a sobota to dzień Matki Pana naszego Jezusa Chrystusa. I tak już od wieków w soboty myśl nasza biegnie do Królowej Polski, Zakonu i Świata.
 
Nazwa „sobota” wywodzi się z języka hebrajskiego, w którym wyraz szeba znaczy szabat, czyli siódmy dzień po sześciu dniach pracy. Geneza tego dnia wywodzi się z Księgi Rodzaju (2,2), gdzie zapisano: „Bóg odpoczął od wszelkiego dzieła, które uczynił”.
 
Powstaje pytanie, dlaczego sobota jest dniem Matki Bożej, a nie inny dzień tygodnia? To pytanie stawiali już sobie średniowieczni liturgiści, teolodzy, także poeci. Jednym z poszukujących odpowiedzi był Durand z Mende (†1296). Podał on kilka racji, które trzeba przyjąć, bo są słuszne. Jeżeli dniem Jezusa Chrystusa jest każdy piątek ze względu na zbawczą śmierć na krzyżu, to wypada, aby następny dzień należał do Jego Matki, Współodkupicielki. Sobota jest przedsionkiem niedzieli, Dnia Pańskiego. Dobrze więc, że Służebnica Pańska stoi u bram tego dnia i jest jego Gospodynią, jak Ją nazywali średniowieczni pisarze – Introitus ad Dominicam Diem – Przedsionek Dnia Pańskiego. Jeszcze jeden powód przytaczają liturgiści. Sobota jest dniem Bożego odpoczynku po sześciu dniach stworzenia świata, jak to opisano w Księdze Rodzaju: „A Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym”. Siódemka z dawien dawna była liczbą świętą i łączono z nią pojęcie pełni, uporządkowanej i obecnej w Bogu. Dlatego siódemka jest symbolem nieba. Mówiono o szczęśliwcach porwanych do Siódmego Nieba. Siódemka jest też liczbą dziewiczą, gdyż nie da się podzielić bez reszty przez żadną inną liczbę. Słusznie więc tak szczęśliwy dzień, ozdoba wszystkich innych dni, uznano godnym imienia Maryi.
 
Są przekazy, może prawdziwe, może legendarne, że – jak twierdzi wspomniany Durand – w jednym z kościołów Konstantynopola, w świątyni zwanej Lucerna, znajdował się obraz Maryi. Każdego piątku wieczorem obraz zwykle zasłonięty odsłaniał się samoistnie i był odsłonięty aż do wieczora w sobotę, po czym sam się zasłaniał aż do następnego piątku. Przez ten znak Maryja jakby dawała przesłanie, iż oczekuje szczególnej czci właśnie w soboty.
 
Sobotni promyk
 
Dobrze jest znać motywy kultu, ale jeszcze lepiej uczcić Matkę Jezusa szczególnie w sobotę: w sobotę być lepszym, pobożniejszym, miłosierniejszym ze względu na Matkę Bożą. Kościół aktualnie w kalendarzu liturgicznym uwzględnia soboty jako dni wspomnienia o Najświętszej Maryi Pannie, wyznaczając w brewiarzu i w mszale formularze o treści maryjnej. W szczególny sposób obchodzi się pierwsze soboty miesiąca, a to na wyraźne życzenia samej Matki Bożej, przekazywane w prywatnych objawieniach. Czcimy wtedy Matkę Bożą w tajemnicy Jej Niepokalanego Serca. Normy zakonne franciszkanów polecają, aby w każdą sobotę odprawiać wieczorne nabożeństwo maryjne na wzór powszechnie odprawianych nabożeństw w maju lub październiku. Św. Maksymilian Kolbe lubił soboty i radością z tego dnia dzielił się ze współbraćmi zakonnymi, wygłaszając im pogadanki lub konferencje o Matce Bożej Niepokalanej.
 
Rolnicy, jak pamiętam z chłopięcych lat, zwłaszcza na Podlasiu, w soboty rozpoczynali polne prace: orkę, zasiewy, żniwa i wykopki. Polski malarz Piotr Stachiewicz namalował cykl obrazów o Matce Bożej, a jeden z nich zatytułował Sobotni promyk. Przedstawił na nim Maryję, jak w sobotni poranek rozwiesza w ogrodzie uprane pieluszki i koszulki małego Jezusa, troskliwie spoglądając na bawiącego się obok Synka. Obraz ten nawiązuje do dawnej legendy, według której – jak podaje jej autor – „w każdą sobotę musi choć na chwilę jasne słoneczko złotym okiem błysnąć, choć jeden promyk musi strzelić z nieba i spaść na ziemię niebieskim uśmiechem, by wszystkim dzieciom rozjaśnić oczęta i wszystkim matkom rozpogodzić twarze.
 
W każdą sobotę sam Pan Jezus każe choć odrobinę słonka rzucić na ziemię, bo kiedy na niej dziecięciem przebywał, to Macierz Jego przy zdroju co rano giezłeczka prała dla swego Syna i same one suszyła na słonku, aby Dzieciątko w świętą niedzielę białością szaty jaśniało w kościele.
 
Brała aniołów zazdrość o tę pracę, lecz się nie śmiały sprzeciwić Panience, wiedząc, że dziecku na ziemi najlepiej służą macierzyńskie ręce i żaden anioł matki nie zastąpi...
 
„W każdą sobotę, czy zimą, czy latem,
musi się słońce uśmiechnąć nad światem,
by na pamiątkę Jezusowych latek
błysnąć pogodą w sercu ziemskich matek”.
 
o. Roman Aleksander Soczewka OFM
Rycerz Młodych maj-czerwiec 2014
 
fot. James Bradley IMG_9006 
Flickr (cc) 
 
Zobacz także
ks. Mirosław Tykfer
Dusza pozostaje silnie obecna w terminologii kościelnej, ale poza nią pojawia się raczej jak echo twórców i pisarzy, którzy niezupełnie jeszcze zapomnieli język z dziecięcej nauki katechizmu. Niestety pojawia się ona czasem w poetyckich uniesieniach czy ślubnych życzeniach wypisanych na kiczowatych karteczkach. W obu przypadkach traci jednak swoją realną moc bycia czymś, co decyduje o być lub nie być człowiekiem. 
 
Wanda Półtawska
Zdolność przekazywania życia jest darem Stwórcy – i ten dar swoją wielkością zaskakuje człowieka. Jedynie wtedy, gdy człowiek w pełni zrozumie wymiar tego daru, może on realizować rodzicielstwo w sposób właściwy. Osoba ludzka, stworzona niejako z nadmiaru miłości Bożej, ma przelać tę Bożą miłość w nowego człowieka...
 
ks. Zdzisław Kroplewski
Każdy człowiek jest w relacjach z innymi ludźmi, nie ma człowieka, który byłby całkowicie ich pozbawiony. Nawet pustelnik pozostaje w jakichś relacjach z innymi. Relacje jednak mogą zarówno przynosić człowiekowi zadowolenie, jak i powodować trudności, być przyczyną frustracji, negatywnych emocji, zwłaszcza urazów. Dzieje się tak przede wszystkim w przypadku nierozwiązanych lub źle rozwiązanych konfliktów, a także wtedy, gdy kontakt z drugim człowiekiem pozostawia poczucie skrzywdzenia, niedocenienia, poniżenia. 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm