logo
Środa, 14 stycznia 2026 r.
imieniny:
Feliksa, Hilarego, Sawy, Krzesimira  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
abp Władysław Ziółek
Sól i światło świata
Przewodnik Katolicki
 


Czyśmy nie utracili smaku?
 
Wy jesteście solą czymś bardzo powszednim i codziennym, ale równocześnie cennym i niezastąpionym. To jest ewangeliczne zadanie, ale i pytanie: Czyśmy nie utracili swojego smaku?
 
Czyśmy nie zwietrzeli i nie stali się pośród tego świata „zbyteczni” ze swoim chrześcijańskim świadectwem? Ile razy się zdarza, że nie tylko nie „poprawiamy smaku” – jak dobra i świeża sól – ale naszymi słowami i czynami pozostawiamy po sobie „niesmak” i „wiele goryczy”. Nie można żyć między ludźmi i nie dbać o to, jaki wpływ na nich wywieramy, jaki dajemy im przykład. Trzeba wiedzieć, co zrobić z naszym chrześcijaństwem i jak powinna „działać” nasza wiara.
 
Kiedy wielu próbuje nas dzisiaj skazać „na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”, tym bardziej mamy być dla świata „solą ziemi” – czyli odpowiedzialni za rodzinę, w której żyjemy, za dom, w którym mieszkamy, za pracę, którą wykonujemy, za ludzi, których spotykamy…
 
Posłani do walki z ciemnością
 
„Wy jesteście też światłem świata”. Światłem nazywał Chrystus tylko siebie: „Ja jestem Światłością świata”, która rozjaśnia ciemności, przezwycięża grzech, przywraca nadzieję. Światło oznacza w Biblii Bożą obecność. Zatem i chrześcijanin powinien „być światłem” – znakiem obecności Boga wśród ludzi. Przez nasze „dobre uczynki” Bóg powinien być „widoczny” dla innych. Oby tylko nie błyszczeć swoim „słowem i mądrością”, ale „ukazywać ducha i moc Bożą”. I tego Bożego światła nie „ukrywać”. Bo w tym jest sens, żeby światło postawić „na świeczniku, aby świeciło wszystkim”. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy wielu to światło drażni.
 
Jesteśmy posłani do walki z ciemnością tego świata, dlatego nie można się tylko tlić. Trzeba tak żyć wiarą, żeby można było się spokojnie i bez wstydu „pokazać” ludziom. Może „nasze światło” oświeci czyjeś ciemne i poplątane drogi?
 
Być „solą i światłem” w świecie, który często „uważa Boga za zbytecznego lub obcego”, który zdaje się przekonywać, że „Bóg nie zajmuje się życiem i problemami człowieka”, a Jego obecność „może stanowić zagrożenie dla ludzkiej autonomii”. Być „solą i światłem”, żyjąc samemu słowem Bożym i świadczyć, że jest ono „żywe i skuteczne” także dzisiaj.

Rozsmakowywać się w słowie Bożym
 
Do tego zachęca nas papież Benedykt XVI w adhortacji o słowie Bożym, które „nie przeciwstawia się człowiekowi, nie niszczy jego autentycznych pragnień, co więcej, oświeca je, oczyszczając i doprowadzając do spełnienia”. Dlatego trzeba „rozsmakowywać się w głębokim sensie słowa Bożego”, żeby być dla tego świata „dobrym nasieniem”.
 
Obyśmy byli „solą i światłem”, pamiętając o „wewnętrznym związku między przekazywaniem Słowa i świadectwem chrześcijańskim”. Ważne jest głoszenie słowa, ale „nieodzowne jest nadanie temu słowu wiarygodności, by nie jawiło się jako piękna filozofia lub utopia, ale jako rzeczywistość, którą można żyć i dzięki której można żyć”.
 
Jezus nie oczekuje od nas rzeczy niemożliwych: czynów wielkich i wyjątkowych, które zrobią z nas „herosów” chrześcijaństwa. Nie o wielkość czynów chodzi, ale o to, by były wyraźnie i jednoznacznie chrześcijańskie. Niech będą proste i skromne, pełne światła – pełne Bożej obecności.
 
abp Władysław Ziółek
Przewodnik Katolicki 6/2011
 
 
fot. Graphicstock.com  
 
Zobacz także
ks. Damian Płatek SCJ

Jak łączyć stare i nowe? I czy to w ogóle możliwe? Zdecydowanej większości ludzi dane jest przeżywać zarówno młodość, jak i starość. Pierwsza z nich tchnie pewną świeżością życiową, ideałami, wizjami przyszłości przybierającymi najczęściej formę marzeń. To początek drogi, na której umysł ludzki chłonie wszystko, co nowe, wszystko chce zbadać, zmierzyć, posmakować, nie bojąc się przy tym ryzyka. Starość jest z kolei czasem weryfikacji obranej przed laty drogi, okresem analizy, wnioskowania i zbierania owoców oraz dzielenia się własnym doświadczeniem.

 
ks. Edward Staniek
Twórcze działanie w społeczeństwie jest w dużej mierze oparte na autorytecie, na zaufaniu, jakim społeczeństwo darzy danego człowieka. Taka działalność z reguły budzi zazdrość. Inni bowiem pozostając w cieniu wybitnych autorytetów, nie mogąc im dorównać, zazdrośnie zmierzają do ich skompromitowania, a przez to do podcięcia zaufania społecznego. W tymdziałaniu nie przebierają w środkach, a najskuteczniejszym z nich jest oszczerstwo. 
 
Urszula Pękala
Posłuszeństwo nigdy nie jest jakieś abstrakcyjne, lecz zawsze bardzo konkretne. Jestem posłuszny Bogu, który działa w Kościele i rozeznawanie woli Bożej dokonuje się poprzez pośrednictwo konkretnych ludzi. Czasem jest to trudne do przyjęcia, bo jak kogoś nie lubię, to posłuszeństwo wobec niego bardziej mnie kosztuje.

Z o. Tadeuszem Florkiem OCD, wychowawcą kleryków w Wyższym Seminarium Duchownych OO. Karmelitów Bosych w Krakowie i odpowiedzialnym za Ośrodek Konsultacyjno-Formacyjny przy Karmelitańskim Instytucie Duchowości, rozmawia Urszula Pękala
 

___________________