logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
Spojrzeć w oczy…
wstań
 


Tak jak z biegiem lat zmienia się nasza fizyczność, tak samo zmianie podlega w nas to, co psychiczne i duchowe. Z drugiej strony jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania pozostają wciąż nieoczywiste. Dziecko, które poznaje świat, dopiero zaczyna uczyć się Pana Boga, człowiek starszy zaś wciąż jeszcze się Go uczy. Czy starość zbliża do Boga? Czy w starości łatwiej się modlić? Czym jest zdrowa i dojrzała duchowość osób starszych?
 
Relacja domaga się wzrostu
 
Nie można zakonserwować relacji. Zamknąć jej w zapasteryzowanym słoiku i odłożyć na bezpiecznej półce. Trwanie w relacji wymaga podjęcia ryzyka jej przemian. To, co dzieje się między dwiema bliskimi osobami jest zmienne, dynamiczne. Dlatego niezbyt celne są życzenia składane młodej parze dotyczące tego, by za kilkanaście lat kochali się tak samo jak w dniu ślubu. To nasz lęk dyktuje taki scenariusz. Tymczasem młodym trzeba życzyć, by kochali się właśnie inaczej, bardziej, dojrzalej. Ich miłość spod ołtarza musi ewoluować, inaczej nie przetrwa zmagań codzienności.
 
Podobnie wygląda nasza znajomość z Panem Bogiem. Nie może pozostać niezmienna. Religijność osoby dorosłej wygląda przecież inaczej niż religijność dziecka. Dla tych z nas, którzy wiarę pojmują głównie przez pryzmat praktyk religijnych istotnie może wydawać się, że w tej materii nic się nie zmienia. Msza Święta, spowiedź, Komunia Święta, w końcu Boże Narodzenie, Wielkanoc – wciąż to samo. I tak, i nie – powiemy. Bo racja, znowu Msza Święta, znowu rekolekcje, ale ja z moim byciem dla Boga z każdym dniem jestem inny. W każdą modlitwę wnoszę inne emocje, myśli, potrzeby. Z każdym kolejnym rokiem inaczej postrzegam świat. Ja jestem inny, zmieniam się, dorastam, dojrzewam, mogę pojąć więcej. Pan Bóg chce zatem pokazywać mi się coraz bardziej i wchodzić ze mną w coraz intymniejszą relację.
 
Czas wyboru
 
W poszczególnych etapach naszego życia musimy odnosić się do Boga. Musimy dokonywać wyborów. Trwać przy Nim czy budować swoje życie bez Niego? Czas starości to czas, w którym nasze wybory się utrwalają. Można więc jeszcze bardziej wyrzucić Boga z serca. Z drugiej strony dla wielu osób starszych może to być intensywny okres wzrostu duchowego. Wzrost ten przybiera rozmaite formy zewnętrzne – udział w codziennej Mszy Świętej, bycie członkiem wspólnoty modlitewnej, uczestniczenie w pielgrzymkach. Ważne jest jednak to, co dzieje się w sercu człowieka. Pogłębiona modlitwa, celebrowana bliskość, ofiarowanie siebie. Kiedy nasza relacja z Bogiem staje się coraz bardziej intymna i osobista, a zarazem rzeczywista, wtedy wiemy, że podążamy dobrą drogą. Jest wiele osób starszych żyjących tu i teraz, lecz oczami duszy z błogością wpatrujących się w otwarte dla nich niebo.
 
Starość to też czas walki i to walki duchowej. To czas podsumowań, przyglądania się sobie z perspektywy przeżytych lat, rozliczania samego siebie. Upływające lata jasno informują nas o tym, że pewnych rzeczy już nie poprawimy, nie zrobimy inaczej. Co nam pozostaje? Rozpamiętywać? Chować do siebie samego żal i urazę? Oczywiście nie. Trzeba nam spojrzeć na siebie oczami kochającego Ojca. Zobaczyć to, co dobre i to, co złe. Pielęgnować w sobie wdzięczność za to, co się udało i przebaczyć samemu sobie wszystkie popełnione błędy, utracone szansy. Jeśli trudno nam przebaczyć sobie, to przyjmijmy w to miejsce przebaczenie, które daje Bóg. Jeżeli On przebacza, Ty nie przebaczysz?
 
A jednak być jak dziecko
 
Starość jest mądra siłą doświadczenia. Ma za sobą dziecięcą ciekawość świata, nastoletnie przeglądanie się w oczach rówieśników oraz dorosłe starania i zmagania. Także w sferze wiary osoba starsza posiada wiele doświadczeń, mieszczących się między radością nawrócenia a bólem odejścia i zdrady. To wszystko pozwala odnaleźć w sobie olbrzymią pokorę wobec życia i jego Dawcy. Często odczuwamy presję, by wiedzieć, potrafić, być na bieżąco. W dorosłym świecie jesteśmy oceniani z perspektywy naszych dokonań. W starości możemy to wszystko odpuścić. Starość to dojrzałe poszukiwanie w sobie dziecka. Odpuszczenie wewnętrznej kontroli pozwala nam zanurzyć się w ramionach Ojca i poczuć bezpiecznie mimo wszystko. Dziecko nic nie musi, ono po prostu cieszy się z kontaktu z rodzicem. Być jak dziecko przed Bogiem – to zaproszenie dla nas wszystkich.
 
Na starość lista codziennych obowiązków maleje, pozostawiając puste miejsca do zapełnienia. Nie ma już pracy zawodowej, dzieci posiadają własne dzieci, wcześniejsze zobowiązania wygasają. Co zrobić z czasem wolnym? Można zagłuszać własne pragnienia i potrzeby, wybierając codzienne samotne godziny przed telewizorem. Ale można inaczej. Można realizować się jeszcze pełniej i piękniej, niż gdy byliśmy w pełni sił i aktywności. Kiedy, jeśli nie teraz doświadczać głębi modlitwy, spotkania z Bogiem, trwania w relacji z braćmi? Kiedy zanurzać się w intensywny i intymny dialog ze Stwórcą? A to wszystko bez pośpiechu i presji, tak zwyczajnie, na tyle, na ile jesteśmy w danej chwili gotowi. Jedyne, czego potrzebujemy, to decyzja trwania przy Bogu. Nie bójmy się na starość korzystać z kierownictwa duchowego, spróbować nowych form rekolekcji, zacząć uczęszczać na spotkania modlitewne. Dajmy sobie szansę na rozwój duchowy. Zadbajmy nie tylko o własne ciało, ale i o domagającego się naszej uwagi ducha.
 
Aneta Pisarczyk
Wstań grudzień-styczeń 6 (162)/ 2015
 
 
fot. Unsplash Eyes
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
ks. Radosław Rafał MSF
Stając na pierwszej linii frontu – np. posługując modlitwą uwolnienia i uzdrowienia –narażasz się na strzały wroga. Ale jeśli skupisz się tylko na nich, utkniesz w okopach w obawie przed atakiem. Jak więc prowadzić walkę duchową tak, żeby to diabeł się bał, a nie my? 
 
Jacek Salij OP
Tak to jest z ewangelicznymi przypowieściami, że użyty przez Pana Jezusa obraz praktycznie nigdy nie pokrywa się całkowicie z ich duchowym przesłaniem. Niekiedy zaś oba elementy – obraz oraz wyrażone za jego pomocą przesłanie – zupełnie się rozmijają. Już Ojcowie Kościoła starali się wydobyć jedno i drugie...
 
o. Włodzimierz Zatorski OSB
Grzech pierwszych rodziców polegał w istocie na zwątpieniu w absolutną dobroć i bezinteresowność Boga, zwątpieniu w to, że Bóg rzeczywiście pragnie człowiekowi dać dobro. Ono popchnęło człowieka do złamania Bożego zakazu, odrzucenia Jego woli, po to, aby poznać wszystko, by zdobyć wiedzę (por. Rdz 3,6), poznać dobro przez poznanie zła, aby samemu ocenić ich wartość. Dotychczasowa wiedza czerpana z przyjaznego obcowania z Bogiem, Stwórcą wszystkiego, miała być zastąpiona wiedzą przedmiotową, porównawczą...
 
 
___________________
 
 reklama