logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Michał Nieniewski
Spotkanie z Bogiem... w kosmosie
Droga
 


"Patrzyłem i patrzyłem, ale Boga nie zobaczyłem" – miał powiedzieć pierwszy astronauta. Jednak przyjaciel Jurija Gagarina twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca.
 
Kiedy Sowieci wysyłali Gagarina na orbitę okołoziemską, chcieli wyprzedzić USA i udowodnić wyższość komunizmu nad kapitalizmem. Zgodnie z ich ideologią, tylko ustrój oparty na ateizmie umożliwiał postęp naukowy. Wykorzystywali w tym celu niewątpliwe sukcesy, jakie odnieśli w tej rywalizacji, zwanej "wyścigiem kosmicznym". ZSRR jako pierwsze państwo na świecie z powodzeniem umieścił sztucznego satelitę oraz wysłał człowieka w kosmos 12 kwietnia 1961 r. 

Sztuczny ateizm na orbicie
 
Prywatnie Gagarin był zainteresowany wyznaniem prawosławnym i dawał dowody przywiązania do rosyjskiej Cerkwi. Krótko przed słynnym lotem ochrzcił swoją córkę, a kilka lat później, ku przerażeniu partyjniaków, zaproponował odbudowanie Soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie. Reprymendę za "kierowanie Jurija Gagarina w stronę Ortodoksji" otrzymał jego przyjaciel kpt Walentyn Pietrow, który po latach z dumą to wspominał.
 
Słowa przypisane Gagarinowi wypowiedział w rzeczywistości Chruszczow na zebraniu poświęconym propagandzie antyreligijnej. Dał przykład, jak wykorzystać obecność kosmonauty w sferze publicznej: "Ktoś z was chce się uczepić Boga? Tu jest Gagarin, który poleciał w kosmos, ale Boga nie widział".
 
Kłamstwo było nieodłącznym elementem systemu totalitarnego. Włożenie w usta Gagarina słów, których nie wypowiedział, było tylko jedną z wielu manipulacji wokół pierwszego lotu w kosmos. Władze ukrywały przez 20 lat śmierć jednego z jego kolegów, Walentyna Bondarenki, podczas treningu w komorze ciśnień. Wprowadziły też w błąd Międzynarodową Federację Lotniczą, podając fałszywą lokalizację startu (Bajkonur zamiast Tiuratam) i okoliczności lądowania (statkiem zamiast spadochronem).
 
Sowieci wyprzedzili Amerykanów o ponad trzy tygodnie, jeśli chodzi o wysłanie człowieka w kosmos. Następnym celem w rywalizacji pomiędzy imperiami był Księżyc.
 
Słowo Boże nad Księżycem
Niedaleko od Centrum Lotów Kosmicznych w Houston znajduje się zbór prezbiteriański, zwany "Kościołem Astronautów". Nie bez powodu: wśród aktywnych członków wspólnoty znalazło się kilku kosmonautów i inżynierów NASA. Amerykanie nie musieli ukrywać swojej wiary.
 
Wyrażali ją w 1968 r. w trakcie misji Apollo 8, mającej na celu okrążenie Srebrnego Globu. Kiedy 24 grudnia jako pierwsi w historii osiągnęli orbitę okołoksiężycową, podczas transmisji telewizyjnej i radiowej dysponowali największą publicznością wszech czasów - ponad miliardem osób! Na ten moment załoga zaplanowała odczytanie pierwszych dziesięciu wersów Księgi Rodzaju, które mówią o stworzeniu świata. Jak później sami wyjaśniali, chcieli przekazać swoje "poczucie bliskości Stwórcy wszystkich rzeczy". Można powiedzieć, że w ten sposób rozpoczęli epokę kosmiczną w historii religii.
 
Jeden z nich, Frank Borman, pożegnał się tymi słowami: "I kończymy, przesyłając od załogi Apollo 8 życzenia dobrej nocy, powodzenia, wesołych Świąt Bożego Narodzenia, niech Bóg błogosławi was wszystkich - wszystkich was na dobrej Ziemi". Wigilijny przekaz z kosmosu podobno tak poruszył pewnego japońskiego dziennikarza, że zadzwonił do NASA z prośbą o kopię scenariusza. Kiedy przedstawiciel NASA zorientował się, że jego rozmówca dzwoni z hotelu, poradził mu, by otworzył szufladę. Reporter znalazł tam Biblię (jako że o jej dystrybucję w hotelach dba Stowarzyszenie Gedeonitów).
 
Tymczasem amerykańskich astronautów czekało dziesięć okrążeń Księżyca, brak łączności z Ziemią po jego "ciemnej stronie" i powrót, całkowicie zależny od głównego silnika. Jeśli by nie zadziałał, zostaliby tam, czekając na śmierć. Jednak kilkanaście godzin później - w dzień Bożego Narodzenia - już wracali, szczęśliwi, że im się udało. "Przyjmijcie proszę do wiadomości, że Święty Mikołaj istnieje", zażartował (?) jeden z pilotów Jim Lovell.
 
Znaczek pocztowy, który upamiętnił misję, przedstawiał Ziemię tak, jak widziała ją załoga, orbitując wokół Księżyca, czyli tzw. wschód Ziemi. Pierwsze słowa Pisma Świętego posłużyły za podpis: "Na początku Bóg..." (Por. Rdz 1,1).
 
Modlitwa przy słabej grawitacji
 
To nie koniec wyścigu. 21 lipca 1969 r. padły słynne słowa "To jest mały krok dla człowieka - gigantyczny skok dla ludzkości" i Neil Armstrong jako pierwszy człowiek zszedł na powierzchnię Księżyca. Każdy z rozproszonych po całej Ziemi widzów przekazu telewizyjnego i słuchaczy radia mógł poczuć, że bierze udział w czymś wyjątkowym. Zanim to jednak nastąpiło, Armstrong i Buzz Aldrin przez kilka godzin odpoczywali po locie w lądowniku.
 
W pewnym momencie Aldrin zwrócił się do wszystkich słuchaczy o włączenie się w akt dziękczynienia w dowolny sposób, a następnie poprosił o przerwę w transmisji. Później wyjaśniał: "Poprosiłem ludzi, żeby dziękowali na swój własny sposób i mam nadzieję, że zachowają to całe wydarzenie w pamięci, a poza drobnymi szczegółami czy technicznymi osiągnięciami dostrzegą kryjące się za nimi głębsze znaczenie: wyzwanie, misję, ludzką potrzebę, by je podejmować, i potrzebę, by dostrzec, że wobec Boga wszyscy tworzymy jeden rodzaj ludzki".
 
Jako prezbiterianin Aldrin wybrał znane wszystkim chrześcijanom symbole. 20 lipca 1969 r. na powierzchni Księżyca wyciągnął chleb i wino pobłogosławione przez pastora. Przy sześciokrotnie słabszej grawitacji wino powoli wypełniło mały srebrny kielich, który Aldrin od niego otrzymał. W akcie dziękczynienia spożył je po odczytaniu fragmentów Biblii (J 15,5 i Ps 8,4-5).
 
Według prezbiterianów Komunia tylko symbolizuje przymierze z Bogiem, ale jej celebracja jest odnowieniem tego przymierza. Aldrin jako starszy zboru mógł to zrobić. W ten sposób łączył się ze swoją wspólnotą, zgromadzoną w tym samym momencie na nabożeństwie w "Kościele Astronautów".
 
W efekcie pierwszą lekturą na Księżycu była Ewangelia, a posiłkiem – chleb i wino mszalne. A pierwszym aktem religijnym - dziękczynienie.
 
Księża na Księżyc!
 
To znane antyklerykalne hasło... A teraz zupełnie serio. Kto wie, być może kiedyś będzie potrzebna księżycowym kolonizatorom posługa kapłana, który będzie mógł odprawić Mszę Świętą. Wtedy dokona się także pierwsze pozaziemskie Przeistoczenie i Komunia Święta.
 

Michał Nieniewski
Droga 15-16/2016
 
fot. Unsplash Night 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Ks. Mariusz Pohl
Zapewne wielu z nas przeżyło kiedyś w czasie Gwiazdki takie doświadczanie: wszystko było pięknie stół suto zastawiony, goście, kolędy w telewizji, choinka i prezenty, czyli nie zabrakło niczego, co składa się na tradycyjny, świąteczny nastrój… 
 
Marcin Majewski
Kiedyś podczas adoracji Najświętszego Sakramentu, kiedy śpiewana była pieśń: Jezu, mój Jezu…, bardzo mocno dotarły do mnie słowa: Ty mi dajesz swojego Ducha. Zrozumiałem, że otrzymuję do mego serca dar Ducha Jezusa, czyli jakby Jego duszę, Jego wewnętrzne życie, pełnię Jego jestestwa i Jego miłości, Jego Ducha – który jednocześnie jest Osobą – Ducha Świętego. Trudno to wyrazić, ale odkryłem, że Duch Święty i Jezus to nie różne, oddzielne byty – jak my ludzie – gdyż łączy Ich niesamowita jedność.
 
ks. dr Krzysztof Michalczak
Komu potrzebny jest program duszpasterski? Mówiąc najkrócej: i księżom, i wiernym świeckim. Dlaczego? Bo ma on być pomocą w uświadomieniu sobie, że Bóg i wieczność istnieją, a więc chodzi o życie wiarą na co dzień. 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm