logo
Niedziela, 16 maja 2021 r.
imieniny:
Andrzeja, Jędrzeja, Małgorzaty, Szymona – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Tomasz Podlewski
Stań się jak dziecko!
Droga
 
fot. Edi Libedinsky | Unsplash (cc)


Jesteśmy dziećmi swoich rodziców, ale przychodzi czas, kiedy „wyzbywamy się tego, co dziecięce”. Nasze przeżywanie dziecięctwa wobec Boga jest inne. Tutaj bycie „dzieckiem” to nie tylko kwestia pokrewieństwa, a bycie „dziecięcym” nie ma nic wspólnego z byciem „dziecinnym”.
 
Po co być i „czuć się” dzieckiem przed Bogiem? Dlatego, że sam Jezus pragnie, byśmy się „odmienili i stali jak dzieci” (Mt 18, 3). Poza tym, „kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten do niego nie wejdzie” (Mk 10, 15). Czy „bycie dzieckiem” jest ważne? Tak, ponieważ dzisiejszy świat wpędza cię w mentalność zasługiwania. Zdobywając kolejne szczeble kariery (począwszy od ocen w szkole), nabierasz przekonania, że twoja wartość zależy od sukcesów i zasług. Przerzucasz przesadny perfekcjonizm na relację z Bogiem. Wydaje ci się, że jeśli nagromadzisz więcej „zasług”, to tym chętniej się tobą zaopiekuje i wysłucha próśb. Z drugiej strony – jeśli w czymś zawalisz, to uważasz, że Bóg patrzy na ciebie gniewnym okiem, że skoro Go zawiodłeś, to nie masz do Niego prawa. Inaczej myśli dziecko (biblijne „niemowlę”). Jest bezgranicznie ufne, wyciąga do rodzica ręce, nawet gdy coś spsoci. Wie, że samo nie da rady, i nie wymaga od siebie zadań ponad siłę. Serce rodzica jest jego portem, domem. Tu nabiera sił, wzrasta.
 
Dusza jak dziecko
 
To twoja dusza ma się stać duszą dziecka. Nie chodzi jednak o brak dojrzałości! Każdy nosi w swoim sercu pragnienie miłości, potrzebę bycia przygarniętym, kochanym. Dziecko potrzebuje rodzica. Podobnie jest z twoim wnętrzem. Nawet jeśli na zewnątrz pełnisz ważne funkcje i stawiasz czoła problemom, na modlitwie potrzebujesz wytchnienia i podniesienia przez Boga. A Bóg oczekuje, aby to od Niego pochodziła „twoja” siła. Jeśli dziecko czuje się kochane – nie martwi się, nawet jeśli świat czasem brutalnie je potraktuje. Postawa dziecka wobec Boga sprawia, że przestajesz się przejmować ludzkimi opiniami. Dziecięctwo Boże jest stylem życia, „klimatem relacji”. Po czasie zaczyna owocować także na zewnątrz: stajesz się łagodniejszy, bardziej wyrozumiały, cieszysz się tym, co proste, piękne i czyste.
 
Modlitwa „robaczka”
 
Dziecięca modlitwa to dostrojenie serca. Taka postawa odsłoni ci prawdziwą twarz Boga, który mówi: „Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam” (Iz 41, 14). Dziecięca modlitwa da ci osobiste doświadczenie tego, że Bóg rzeczywiście „podnosi do swego policzka niemowlę”, „schyla się ku tobie i karmi cię” (Oz 11, 4). Pięknym opisem dziecięcej ufności jest Psalm 131. Jeśli chcesz pozwolić swojej duszy na prawdziwy odpoczynek i doświadczenie tego, że jesteś ukochanym dzieckiem Boga, módl się często jego słowami.
 
Maleńcy święci
 
Gdy siostra Faustyna borykała się z trudnościami na modlitwie, Chrystus powiedział do niej: „Chcę cię nauczyć dziecięctwa duchowego. Chcę, abyś była bardzo mała, bo kiedy jesteś maleńka, noszę cię przy Sercu Swoim” (1481). Jezus pragnie, abyś był „maleńki”! Wtedy twoja dusza doświadczy tego, co przeżyła św. Faustyna: „Byłam wtedy cała zanurzona w Bogu, tak jak gąbka rzucona w morze”. Także św. Teresa z Lisieux odkryła w dziecięctwie duchowym drogę do świętości. Ofiarowywała Bogu swoje małe „nic” i była pewna, że Bóg, jak najczulszy Rodzic, karmi jej duszę i cieszy się jej małymi staraniami. Ty również masz być święty. A żeby spotkać Jezusa, „nie musisz być pierwszy, możesz być najmniejszy” (jak śpiewają dzieciaki z Arki Noego w piosence Ja nie umieram). To nasz cel, a stawanie się jak dziecko to sposób, by go osiągnąć.
 
ks. Tomasz Podlewski
Droga 19/2016
 
Zobacz także
Dorota Kornas-Biela
Przysłowie polskie mówi „Bóg się takim brzydzi, kto się ojca wstydzi”. Myśl wyrażona w tym przysłowiu mówi nie tylko o stosunku Boga do nas, ale również o tym, że brak ojca jako autorytetu i osoby godnej czci, utrudnia kształtowanie się obrazu Boga jako Osoby godnej czci najwyższej, dzięki której my też jako Jego obraz jesteśmy godni szacunku i ten szacunek w pierwszym rzędzie odbieramy właśnie od Boga.  
 
Przemysław Radzyński
Bałem się i wciąż boję się samotności. Nie rozumiem tych, którzy mówią, że w kapłaństwie nie można czuć się samotnym. Można… Można się spalać dla innych, można posługiwać, ewangelizować, nawracać, rozgrzeszać, ale przecież prędzej czy później po takiej posłudze wraca się do zakonnej celi, gdzie nie ma się do kogo odezwać. I jest doświadczenie samotności. Jest i ma być. 

O tym, co jest najtrudniejsze w kapłaństwie, ale także o największych radościach księdza mówi o. Piotr Recki SP, w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.
 
 
ks. Mieczysław Maliński
Oto świat przyjmuje swego Zbawiciela, kwilącego kładzie na sianie w chłodnym zakamarku groty lub stajni. Owija Go w cokolwiek, bo nie ma pieluszek. Na powitanie wysyła delegację złożoną z pasterzy. Niższych rangą już nie było. Jezus jako Bóg mógł się pojawić między nami w dowolny sposób, jako człowiek dojrzały, w kwiecie wieku, dobrze wykształcony, znający języki… Bez traumatycznych przeżyć z dzieciństwa i wspomnień wygnańczego losu w obcym kraju. Ale On właśnie to uznał za jakąś wartość. Przyjął nasze ludzkie ciało jako bezbronne dziecko nastawione na branie.
 
___________________
 
 reklama