logo
Poniedziałek, 15 października 2018 r.
imieniny:
Jadwigi, Leonarda, Teresy, Florentyny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Paweł Bortkiewicz TChr
Sumienie - autonomiczne, wolne, formowane
Zeszyty Karmelitańskie
 


Bohaterem dramatu dziejów świata, oglądanych z perspektywy teologicznej, jest Bóg i człowiek, człowiek i Bóg. Ich wzajemny dialog, milczenie, podejmowanie rozmowy są zapisem dziejów czegoś absolutnie unikalnego.

Kim jest człowiek?
 
Podejmując próbę refleksji nad tym, kim jest człowiek, autorzy Pisma Świętego dokonują przede wszystkim opisu świadomości moralnej człowieka. Istnienie tej świadomości, pozwalającej wyraźnie rozpoznawać dobro i zło, jest niekwestionowane nie tylko z punktu widzenia teologicznego. Język ludzki jednoznacznie wyraża przekonanie o pewnej zdolności intuicyjnej, dzięki której człowiek jest w stanie osądzać wartość czynów już dokonanych lub zamierzonych. Wiedza o tych czynach i ich wartości ma przy tym charakter nie tyle teoretyczny, co raczej nosi znamiona sądu praktycznego. Ta właśnie intuicja moralna, zdolność rozpoznawania i wartościowania ludzkich czynów, ów rodzaj sądu praktycznego nosi nazwę sumienia.

Fenomen sumienia
 
Nie sposób podjąć tutaj choćby zarysu oglądu fenomenu sumienia. Warto jednak może zwrócić uwagę na kilka zasadniczych elementów takich podejmowanych prób.
 
Pierwsza z tych prób, choć nie najstarsza, dotyczy wizji sumienia w Nowym Testamencie. Widoczna jest tam oczywiście kontynuacja nauki o sumieniu z objawienia starotestamentalnego. A Stary Testament posługiwał się przy opisie sumienia terminem „serce”. Serce oznacza zatem wnętrze człowieka, w które patrzy Bóg. Charakterystyczny jest kontekst wypowiedzi i sama wypowiedź Boga do proroka, który miał dokonać wyboru króla Izraela: „Jednak Jahwe rzekł do Samuela: «Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Jahwe natomiast patrzy na serce»” (1 Sm 16,7).
 
„Nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, […] Jahwe […] patrzy na serce” – te słowa sugerują wyraźnie bardzo szczególne miejsce w konstrukcji człowieka, jaką zajmuje „serce” – sumienie. Jest ono w bardzo bezpośredniej, bliskiej, intymnej i absolutnie osobistej relacji z Bogiem. Poszanowanie tej relacji zawsze będzie świadczyło o godności sumienia.
 
W Nowym Testamencie, obok terminu „serce”, znajduje powszechniejsze zastosowanie grecki termin syneidesis. Serce, wyrażane najczęściej jako kardia (rzadziej nous), jest źródłem myślenia i rozumowania. W nim także rodzą się świadome decyzje woli. Ich inspiracją może być natchnienie Boga (Dz 17,17). Ale jest także i tak, że powstają one pod wpływem złego ducha (J 13,2). Ten dualizm wyrażają biblijne zwroty takie jak: „Bóg natchnął ich serca” (Dz 17,17) czy „diabeł nakłonił serce” (J 13,2).

Rozróżnianie dobra i zła
 
Chrystus wielokrotnie podkreśla, że człowiek może rozróżnić dobro i zło: „dlaczego sami z siebie nie odróżniacie tego, co jest słuszne?” (Łk 12,57). Stwierdza też, że faryzeusze dlatego trwają w grzechu, że choć „widzą”, odrzucają to, co prawdziwe i dobre (J 9,41). Będą zatem ukarani za odrzucenie uznanej w sumieniu prawdy. Od swoich uczniów Jezus domaga się, by ich postępowanie płynęło z serca (Mt 5,20). Rozeznanie dobra i zła powstaje w blasku wewnętrznego światła, które jednak może zostać przyćmione przez grzechy (Łk 11,25; J 3,20: „każdy, kto dopuszcza się nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła”). Grzech narusza, według nauki Jezusa, nie tylko sferę cielesną człowieka, jego myślenie, czucie i pragnienie. Jest nade wszystko destrukcją najgłębszego wnętrza człowieka, jego serca. To właśnie ze zniewolonego serca pochodzą złe myśli: „Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z ludzkiego serca pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym” (Mk 7,20-23).
 
Bardzo bogate przesłanki do teologii sumienia znajdują się w refleksji św. Pawła Apostoła. Dokonał on zapożyczenia terminu syneidesis nie ze źródła laickiego czy filozofii stoickiej (określenie to nie występuje u Epikteta, Plutarcha czy Marka Aureliusza), lecz z języka religijnego tamtej epoki. W przejęciu terminu chodziło o pewną ideę refleksji niezależnej, suponującej biblijne pojęcie serca. Stosowanie obydwu terminów uwidacznia przejścia znaczeniowe, tak jak ma to miejsce we fragmencie Listu do Tymoteusza: „Celem zaś nakazu jest miłość płynąca z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej” (1 Tm 1,5).
 
W przeciwieństwie do stoików Paweł naucza, że sumienie nie jest zupełnie autonomiczne. Sąd sumienia zawsze winien być podporządkowany wyrokom Bożym: „Nic mi bowiem sumienie nie wyrzuca, co jednak nie stanowi dla mnie wyroku usprawiedliwiającego. A Tym, który mnie sądzi, jest Pan” (1 Kor 4,4). Dlatego wybitny znawca teologii biblijnej Xavier Léon-Dufour napisze: „Wypowiedziom Pawła na temat nienagannego sumienia towarzyszą zwykle jakieś wzmianki o Bogu (2 Kor 4,2) lub świadectwie Ducha Świętego (Rz 9,1). Sumienie jest więc «teonomiczne». Nazywane «dobrym» lub «czystym», sumienie już u swych korzeni jest oświetlone autentyczną wiarą (1 Tm 1,5.19; 3,9; 4,1n; 2 Tm 1,3; por. Hbr 13,18; 1 P 3,16)”.
 
W tym miejscu trzeba na chwilę się zatrzymać.

Zakorzenienie w Bogu jako źródło
 
Paweł Apostoł jest teologiem godności sumienia, jego suwerenności i autonomii. Ale nie jest to autonomia absolutna. Źródłem tej autonomii jest zakorzenienie w Bogu – mówimy wówczas o tak zwanej autonomii uczestniczącej. Im bardziej sumienie jest związane z Bogiem, tym większym jest autorytetem.
 
Nie było to oczywiste w czasach Apostoła, a dzisiaj budzi to bodaj jeszcze większe niezrozumienie.
 
Wielu ludzi odwołuje się dzisiaj do sumienia. Niejednokrotnie słychać buńczuczne wypowiedzi niektórych polityków, którzy deklarują się, że jako katolicy potrafią zarazem dać wyraz kompromisom i pluralizmowi ocen w trudnych sprawach naszej współczesności. Niezapomnianym dla mnie przykładem pozostaje deklaracja ówczesnego kandydata na prezydenta RP, dzisiaj zwycięskiego, który jako katolik był i jest za in vitro, wspiera tak zwany kompromis w sprawie aborcji eugenicznej. Nie jest w tym względzie odosobnionym przypadkiem. Reprezentanci tego podzielonego sumienia deklarują, że kierują się sumieniem w sprawach moralnych, i że jest to przecież sąd decydujący.

Sumieniem błędnym, nieprawdziwym...
 
Problem w tym, że sumienie oderwane od Boga – staje się sumieniem błędnym, nieprawdziwym. Dobre lub czyste sumienie jest u swych korzeni oświetlone wiarą.

Inną interesującą kwestią podjętą przez Apostoła jest relacja sumienia i wolności. Otóż człowiek dochodzi do pełnej wolności dzięki sumieniu, które jest u swych podstaw oświetlone autentyczną wiarą. O ile Prawo nakładało obowiązek wyboru pomiędzy kategoriami różnych pokarmów czy świąt, o tyle chrześcijanin kierowany „teonomicznym” sumieniem umie dostrzec dobro w każdym stworzeniu. Uzdalnia go to do przekonania, że wszystko jest dozwolone (1 Kor 6,12; 10,23). Chrześcijanin jest więc wolny od przepisów rytualnych Prawa: „Pan jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność” (2 Kor 3,17).
 
Jednakże św. Paweł z równą wyrazistością podkreśla, że tak rozumiana wolność chrześcijanina nie jest absolutna; do tezy „wszystko wolno” Apostoł dodaje „ale nie wszystko przynosi korzyść” (1 Kor 10,23). Praktyka życia może prowadzić do konfliktów między sumieniami, które były poddane różnorodnej formacji. Wspomniany już Xavier Léon-Dufour stwierdza: „Chrześcijanin «mocny» (Rz 5,1) powinien uczynić wszystko, by nie zgorszyć bliźniego, który jest jeszcze «słaby»: «Swoim stanowiskiem w sprawie pokarmów nie narażaj na zgubę tego, za którego umarł Chrystus» (Rz 14,15)”. Ostatecznie więc wiedza powinna zostać podporządkowana miłości.
 
1 2  następna
Zobacz także
Jacek Stojanowski
Wielki, prawy człowiek został niesłusznie skazany. Jak to się w ogóle mogło stać? Kto do tego dopuścił? Judasz, ta zdradliwa żmija, zadowolił się nędznymi ochłapami. Podstępni, zakłamani arcykapłani żydowscy bali się Chrystusa więc kazali Go pojmać. Tylko Piłat starał się jak mógł żeby nie dopuścić do skazania Jezusa. Ale co miał zrobić skoro głupi, ciemny lud się uparł?...
 
Łukasz Wojciechowski
Moje pierwsze nabożeństwo majowe pamiętam doskonale. Miałem wtedy może 5 lat. Zabrała mnie na nie mama w piękny, słoneczny dzień. Pamiętam klęczącego kapłana w bogato zdobionej kapie i ogromną złotą monstrancję, z której spoglądał na mnie Zbawiciel.
 
Fragment dokumentu wydanego 22 lutego 2002 roku przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu dokumentów - "Kościół a Internet".ka
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama