logo
Niedziela, 23 września 2018 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
br. Andrzej Zębik OFMCap.
Św. Feliks z Cantalice
Głos Ojca Pio
 


Św. Feliks z Cantalice

W 1543 r. do furty kapucyńskiego klasztoru zadzwonił dwudziestoośmioletni Feliks, wyrażając pragnienie zostania zakonnikiem. Był dojrzałym mężczyzną, miał za sobą doświadczenie ciężkiej pracy na roli. Od dziecka wychowany przez głęboko wierzących rodziców w atmosferze zdrowej i prostej religijności. Jego powołanie kształtowało się pod wpływem dziecięcego zauroczenia opowieściami o pustelnikach, a przede wszystkim dzięki codziennemu chrześcijańskiemu życiu w rodzinie, praktykowaniu wiary i modlitwy w domu oraz przyjmowaniu sakramentów świętych.

Była w życiu św. Feliksa nadzwyczajna interwencja Boża. Doświadczył jej jako głosu Anioła, objawiającego mu wolę Bożą, by wstąpił do zakonu. Kapucyni, do których się zgłosił, nie spieszyli się z przyjęciem go do swego grona. Gwardian klasztoru w Leonessie skierował go do prowincjała. Feliks nie wiedział, gdzie go szukać i powrócił do domu. Bóg jednak przynaglał go do podjęcia decyzji. W międzyczasie nadarzała się okazja wstąpienia do innego zakonu, ale Feliks mówił: Albo kapucynem, albo nikim. Czyż nie przypomina się Ojciec Pio, który w młodości uparł się, że może zostać tyłko kapucynem?

Pod odbyciu nowicjatu, 18 maja 1545 r. złożył śluby zakonne. Przebywał w różnych klasztorach, a w 1547 r. przełożeni skierowałi go do Rzymu i zlecili funkcję kwestarza. Pełnił ją aż do śmierci, która nastąpiła 18 maja 1587 r.
Jako kwestarz przebywał między ludźmi, zbierał jałmużnę dla klasztoru i ubogich. Z przepastnej torby kwestarskiej wyciągał chleb dla głodnych.

ŚW. FELIKS Z CANTALICE

Wędrując ulicami Rzymu, spotykał przede wszystkim biednych. Im śpieszył z pomocą, starając się uczulić bogatych na potrzeby biednych, i rzeczywiście, znajdywali się ofiarodawcy.
Br. Feliks nie tylko kwestował i rozdawał chleb... Był prosty i niewykształcony, a jednak pełen mądrości płynącej z kontemplowania Bożego Słowa, z długich modlitw przed Najśw. Sakramentem, z rozważania prawd Bożych. Charakterystyczne było jego zawołanie Deo gratias! Za wszystko dziękował Bogu. I tego uczył spotykanych ludzi, zwłaszcza dzieci. Z miłością i wiarą wykrzykiwał: Jezus, Jezus! Była to najprostsza forma przepowiadania słowa Bożego.
Gwar i hałas ulicy nie przerywał jego skupienia. Powtarzał: Oczy zwrócone ku ziemi, serce ku niebu, różaniec w ręku. Taką postawę zalecał innym jako prostą formę ustawicznej modlitwy.

Nie byłoby tej modlitwy pośród tłumu, gdyby nie modlił się w klasztorze z braćmi i indywidualnie. Były to długie godziny nocnego czuwania (po dwóch czy trzech godzinach snu). Najchętniej zostawał sam w kościele, by śpiewać i recytować hymny czy antyfony, a także, co jest szczególnie interesujące, fragmenty Ewangelii. A znał ich na pamięć wiele. Modlił się Słowem Bożym.

Te ustne modlitwy br. Feliksa w pewnym momencie urywały się. Zatrzymywał się na wypowiedzianych słowach, by je rozważać. Następowały godziny zatopienia się w Bogu. W modlitwie był podobny do św. Franciszka. Były w niej ekstazy, westchnienia, żar wypowiadanych słów, płacz. Czuł się odpowiedzialny za tych, których znał z kwestarskich wędrówek. Modlił się: Panie, polecam Ci ten lud.

Br. Feliks zawsze przesuwał paciorki różańca. Jednak z trudem wypowiadał słowa Modlitwy Pańskiej czy Zdrowaś Maryjo. Nie wypowiadał ich w pośpiechu, bezmyślnie, ale na każdym słowie skupiał uwagę. Jego modlitwa nie była "klepaniem zdrowasiek". Upominał innych, by pamiętali, że język serca jest ważniejszy od języka warg. Dziwił się tym, którzy na modlitwie czytali i czytali, nie zatrzymując się i nie przerywając lektury, by zastanowić się nad poznanymi prawdami. Br. Feliks kochał dzieci, a one jego. Miał dla nich nie tylko kromkę chleba, ale uczył je kochać Jezusa. Biegały więc za nim, czując jego życzliwość. Wiele rodzin zwracało się do niego z prośbą o modlitwę w intencji swoich dzieci, zwłaszcza gdy były problemy z porodem. Br. Feliks polecał je z ufnością Bogu i wypraszał łaski. Jego dobroczynne działanie nie zakończyło się w chwili śmierci. Rzymianie tłumnie zgromadzili się na jego pogrzebie, pragnęli go jeszcze raz zobaczyć, dotknąć, zdobyć skrawek jego habitu. Bardzo potrzebowali jego pomocy i orędownictwa. Do jego grobu przynoszono dzieci, które kochał za życia.

Obecnie, w dniu 18 maja, w jego święto, w kapucyńskich kościołach odprawiane są nabożeństwa, podczas których święcony jest "olej św. Feliksa". Namaszczane są nim przede wszystkim dzieci.
Jezus powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie. Św. Feliks kiedyś prowadził dzieci do Jezusa. Prowadzi je i dzisiaj. Bo święci prowadzą zawsze do Jezusa.

br. Andrzej Zębik OFMCap.

 
Zobacz także
ks. Edward Staniek
Święci to ludzie, którzy decydują się na sięganie po najwyższy stopień ewolucji, w którym życie ludzkie zostaje podniesione do poziomu życia Bożego. Tacy ludzie żyją w każdym pokoleniu. Nie ma ich nigdy za wielu. Zdecydowana bowiem większość zadowala się życiem w wymiarach doczesnych...  
 
ks. Edward Staniek
Józef miał swoje życiowe plany. Chciał założyć rodzinę. Czekając na dzień ślubu z radością spoglądał na swoją narzeczoną – Maryję. Jego wizja życia nie odbiegała w niczym od tej, jaką mieli jego koledzy. Mimo głębokiej wiary, jaką posiadał, była ona przykrojona do doczesności. Chciał uczciwie przeżyć swoje lata, wychować dzieci, doczekać się wnuków i w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku spocząć razem z przodkami w grobie. 
 
o. Rafał Myszkowski OCD
Pewien kapłan, aby zilustrować młodzieży potrzebę modlitwy, zaproponował, aby każdy z uczestników spotkania wstrzymał oddech jak najdłużej potrafi. Chociaż każdy się starał jak najdłużej wytrzymać, w końcu wszyscy w niewielkim odstępie czasu z ulgą łapali powietrze... Możemy zatem sobie wyobrazić, co przeżywają aniołowie, gdy przez wiele lat patrzą na kogoś, kto się nie modli, nie oddycha tchnieniem, jakie jest źródłem jego istnienia… 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama