logo
Wtorek, 13 listopada 2018 r.
imieniny:
Arkadii, Krystyna, Stanisławy, Benedykta, Jana, Mateusza, Izaaka, Krystyna – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jan Uryga
Św. Franciszek Salezy - rybak dusz
Źródło
 


Poznajmy swoich patronów
 
 W 1923 r. katoliccy dziennikarze i literaci otrzymali swego patrona. Został nim jeden z najwybitniejszych mężów Kościoła, człowiek wielkiej wiedzy, biskup św. Franciszek Salezy, którego wspomnienie obchodzimy w kalendarzu liturgicznym 24 stycznia.
 
Urodził się 21 sierpnia 1567 r. na zamku Salezych w Sabaudii. Bóg dał mu znamienitych rodziców, ojciec był kasztelanem w Nouvelles, matka również pochodziła ze znakomitego rodu.
 
Już w domu rodzinnym otrzymał wychowanie głęboko katolickie, a wielki wpływ na nie miała matka, wychowująca trzynaścioro dzieci. Właśnie przykład matki będzie dla Franciszka wzorem, jaki odtąd będzie polecał naśladować osobom żyjącym w świecie, by nawet wśród najliczniejszych zajęć umiały jednoczyć się z Bogiem.
 
W wieku zaledwie sześciu lat został wysłany na naukę do kolegium w Annecy. Tam przebywał trzy lata. Studiował następnie w Paryżu i Padwie, gdzie uzyskał doktorat obojga praw. Do rzetelnych studiów biblijnych przygotowywał się dodatkowo przez naukę języka hebrajskiego i greckiego. Otwierała się przed nim wspaniała kariera, piękna przyszłość, bo przecież był wykształcony, pochodził ze znanego i szacownego rodu, z którym wszyscy we Francji się liczyli. Młody Franciszek podjął jednak inną decyzję. Poświęcił swe życie służbie Bogu. Swymi zdolnościami i wiedzą pragnął służyć ogółowi społeczeństwa i Kościoła.
 
Gdy po studiach i po pielgrzymce do Loreto i Rzymu Franciszek powrócił do rodzinnego domu, ojciec zamierzał go wprowadzić jako adwokata i prawnika do senatu w Chambery. Czynił też starania, by go bogato ożenić. Nie wiedział, że Franciszek w Loreto złożył Bogu ślub czystości i zapragnął zostać kapłanem. Ku wielkiemu niezadowoleniu ojca opuścił rodzinny dom i udał się do Genewy, do miejscowego biskupa, by prosić go o przyjęcie w poczet duchownych. W roku 1593 Franciszek otrzymał święcenia kapłańskie i godność prepozyta kolegiaty św. Piotra, co czyniło go drugą osobą po biskupie.
 
Od tej chwili w życiu św. Franciszka Salezego rozpoczął się nowy rozdział. Był odtąd niezmordowany na ambonie i w konfesjonale. Odwiedzał ubogich i chorych, dzieci uczył prawd wiary katolickiej.
 
Po roku udał się Franciszek w charakterze misjonarza do okręgu Chablais, by tam umacniać w wierze katolików i próbować odzyskać dla Chrystusa tych, którzy odeszli od wiary i przeszli na kalwinizm. Pokonywał górzyste tereny Alp, odwiedzał wioski i zagrody wieśniaków, nawiązywał kontakty, pouczał, wyjaśniał, argumentował, przekonywał. Pozyskał na nowo dla Chrystusa kilka tysięcy dusz.
Potem przez rok działał z wielkim poświęceniem w Paryżu, będąc już biskupem pomocniczym w Genewie. Król Henryk IV bardzo cenił Franciszka, pragnął go zatrzymać przy sobie, ten jednak odmówił, czym jeszcze bardziej ujął króla.
 
W czasie pobytu w Paryżu dowiedział się o śmierci biskupa Genewy, Graniera. Powrócił do Szwajcarii i został głową genewskiej diecezji. Z wielką żarliwością zabrał się do wizytacji swych 450 parafii. Niestrudzenie przemawiał, udzielał sakramentów świętych, rozmawiał z kapłanami, nawiązywał żywe kontakty z wiernymi. Wizytował klasztory. Zreformował kapitułę katedralną. Większość z tego, co otrzymywał od osób bogatych, rozdawał potrzebującym. Ceniono go za umiejętność kierownictwa duchowego, a także za wybitny talent literacki.
 
Napisał wiele książek oraz 21 tys. listów. Wszystko, co czynił, było ukierunkowane na zbawienie innych ludzi. Nie stawiał innym zbyt rygorystycznych wymagań, ale ukazywał radość, jaką daje dążenie do doskonałości. Jego ujmująca uprzejmość i takt spowodowały, iż nazwano go "światowcem pośród świętych". W kontaktach z ludźmi wyznawał zasadę: "Więcej much się złapie na kroplę miodu aniżeli na całą beczkę octu".
 
W jego czasach Kościół w Europie został rozbity wystąpieniami Lutra, Kalwina i innych reformatorów. Franciszek bolał nad tym i szukał dróg wyjścia z tej sytuacji, nawoływał do głębszego poznawania Pisma Świętego, do czytania książek, by nie dać się zwieść nowinkom reformatorów.
Nazywano go rybakiem dusz. Starał się ukazywać taki model świętości, który pasowałby do każdej osoby i czasów. - Nowe czasy wymagają innego modelu świętości - pisał. - Do nieba dochodzi się wieloma drogami. Każdy inaczej chwali Boga.
 
W roku 1604 Franciszek poznał św. Joannę Franciszkę de Chantal i przy jej współpracy założył nową rodzinę zakonną - sióstr Nawiedzenia NMP (wizytek). Jemu zawdzięczamy wspaniałe dzieło, sławną "Filoteę", czyli "Drogę do życia pobożnego", w której przekonywująco i zrozumiale tłumaczył, że do doskonałości mogą dojść także ludzie świeccy, że świętość dostępna jest dla każdego bez względu na pochodzenie.
 
Zmarł nagle w Lyonie, 28 grudnia 1622 r. Jego serce wizytki pozostawiły w Lyonie, zaś ciało złożono w Annecy, gdzie spoczywa do dziś. Już w trzy lata po śmierci Franciszek Salezy został ogłoszony świętym. Pius IX ogłosił go doktorem Kościoła, zaś Pius XI patronem dziennikarzy i katolickiej prasy.
 
Św. Franciszek Salezy był wytrawnym kierownikiem dusz ludzkich, mistrzem nad mistrzami, który żyjąc na przełomie XVI i XVII wieku wybiegał metodami duszpasterskimi w nasze czasy.
 
Jan Uryga
 
Zobacz także
Małgorzata Janiec
Sprawdzony przepis na niebo? Oddać całe życie na ziemi drugiemu człowiekowi. Szczególnie takiemu, który sam już nie może się o siebie zatroszczyć. Hanna Chrzanowska, nowa błogosławiona Kościoła katolickiego, dobrze znała ten przepis. A właściwie sama go napisała. Tymi samymi rękami, które nosiły chorych, opatrywały rany, gładziły po wyniszczonych chorobą lub starością dłoniach. 
 
Małgorzata Janiec
Któż o niej nie słyszał? Któż nie podziwiał jej za skromność i za oddanie się najbardziej potrzebującym? Któż wreszcie nie ubolewał z powodu jej śmierci? "Oni" szczególnie odczuli tę stratę. Całe życie walczyła nie o sławę, nie o bogactwo, ale o każdą najdrobniejszą istotę, o jej prawo do miłości, do godnej śmierci. Ile w niej było dobra, tyle niezrozumienia i zła atakowało ją z każdej strony. Na szczęście jej starania nie poszły na marne. Nauczyła Miłości wielu innych, którzy poszli w jej ślady. Dowody na to są widoczne w wielu miastach Indii, ja jednak chciałam dotrzeć do źródeł, do miejsc, które wpłynęły na taką, a nie inną postawę Matki.
 
Małgorzata Janiec
Dobroć serca, miłosierdzie prawdziwie chrześcijańskie są tymi cnotami, które zawsze najbardziej ludzi pociągały. Dlatego właśnie obok św. Antoniego z Padwy i „biedaczyny z Asyżu" - św. Franciszka, święty Mikołaj z powodu wielkich czynów miłosierdzia - cieszy się największą popularnością, a jego kult obejmuje cały glob ziemski. 
 
 

Zaduszki

___________________
 
 reklama