logo
Piątek, 05 marca 2021 r.
imieniny:
Aurory, Euzebiusza, Hadriana, Fryderyka, Oliwii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. dr hab. Grzegorz Ryś
Św. Jadwiga jadała bułeczki, czyli święci schodzą z obrazków
List
 


 
z ks. Grzegorzem Rysiem, mediewistą, historykiem Kościoła, rozmawiają Anna Dąbrowska i Marcin Jakubionek

 Księże Profesorze, dlaczego życiorysy świętych tak często przedstawiają ich jako osoby pozbawione jakiejkolwiek niedoskonałości czy słabości? Nieraz są one tak „przesłodzone", że aż nierealne, i zamiast przybliżać, jeszcze bardziej oddalają nas od świętych.

Wiele zależy od tego, jakie teksty mamy na myśli, mówiąc o życiorysach świętych. Najstarsze świadectwa o nich to tzw. akta męczenników, czyli protokoły z przesłuchań, które sporządzano podczas publicznych procesów pierwszych chrześcijan. Rzym był państwem zbudowanym na prawie, więc procesy były nie tylko publiczne, ale też skrupulatnie protokołowane. Taki protokół, sporządzony przez cesarskiego urzędnika, chrześcijanie odkupywali albo sami sporządzali w trakcie przesłuchania. Niektóre z nich zachowały się do naszych czasów. Z pewnością nie znajdziemy tam  nic „cukierkowatego". Wręcz przeciwnie, mogą one przyprawić czytelnika o dreszcze.
Istnieje także druga grupa tekstów, która powstała mniej więcej w tym samym czasie co akta męczeństwa. Są to tzw. passiones, czyli opowiadania o męczeństwie. Ich autorzy odwołują się niejednokrotnie do wyobrażeń i symboli znanych wspólnocie wierzących. Niektóre motywy wydają się nam wręcz nieprawdopodobne, więc je lekceważymy, a zawierają one często w sobie ukryty przekaz teologiczny. Przykładowo już w Starym Testamencie spotykamy motyw osoby oddanej Bogu, której ogień się nie ima. Tak jest m.in. w biblijnej historii trzech młodzieńców w piecu ognistym, spisanej w II w. przed Chr., podczas prześladowań Żydów w czasach wojen machabejskich. Motyw taki trafił potem do hagiografii chrześcijańskiej. Przykładem może być męka św. Polikarpa, przedstawiająca go na stosie, na którym ogień nie czyni mu żadnej szkody. Nie sądzę, żeby autorowi opisu męczeństwa Polikarpa chodziło o przekonanie czytelników, że Polikarp był „ognioodporny”. Ważne było raczej pokazanie Pana Boga jako Tego, który potrafi człowieka ć nawet przez ogień, wybawić z każdej opresji. Polikarp natomiast został pokazany jako chleb (materia Eucharystii!) wypiekany w ogniu cierpienia. Najwyraźniej dla autorów passiones ważny był także motyw dydaktyczny.


Mijali się z prawdą?

Odpowiedź nie jest taka prosta. Średniowieczne koloryzowanie życiorysów związane było nie tylko z pasją dydaktyczną autorów. Trzeba pamiętać, że społeczeństwo było wówczas w dużej mierze niepiśmienne, więc zanim powstała jakakolwiek książka o danej postaci, opowieść o niej przekazywano sobie ustnie. Zdarzało się, że historię taką tworzyło kilka kolejnych pokoleń. Niewiele żywotów świętych powstało tuż po śmierci świętego. Wyjątkiem jest np. żywot Marcina z Tours. Autor, Sulpicjusz Sewer, napisał we wstępie, że żywot ten był ponoć przedstawiony Marcinowi do swoistej „autoryzacji". Znajdziemy w nim opowieści o tym, jak święty z Tours odstąpił swoją tunikę żebrakowi albo stanął sam przeciwko całej armii barbarzyńców. Rzeczy niesłychane opowiadano także o Bernardzie z Clairvaux. W czasie zwoływania II krucjaty Bernard głosił Słowo Boże, a za nim szli ludzie, którzy mówili: „Widziałem wczoraj, jak Bernard uzdrowił piętnastu, z dwóch wyrzucił demony, a jednego wskrzesił”. To, co o nim mówiono, nijak miało się do tego, co on sam twierdził o świętości”.

W Polsce przykładem żywotów pisanych z bliskiej perspektywy czasowej są „Żywoty św. Wojciecha”, które powstały niedługo po jego śmierci. Autorzy – Brunon z Kwerfurtu i Jan Kanapariusz – należeli do pierwszego pokolenia po Wojciechu. Odwiedzili miejsca, gdzie żył święty, mieszkali w tych samych co on klasztorach, uczyli się w tych samych szkołach, przeszli podobną drogę duchową - Bruno z Kwerfurtu aż po męczeństwo. Natomiast np. pierwszy żywot św. Jana Kantego powstał dopiero jakieś siedemdziesiąt lat po jego śmierci. Wcześniej spisywano tylko cuda, które działy się za jego wstawiennictwem. Autorem pierwszego żywota był prawdopodobnie Sakran (Sakranus). Jego dzieło nie jest książką historyczną w dzisiejszym rozumieniu, bo nie ma tam ani jednej daty. Innym zachowanym świadectwem o tym świętym jest bulla kanonizacyjna, w której zebrano wszystkie przekazy związane z Janem Kantym. Co ciekawe, nawet ona myli się o kilka lat, podając jego datę urodzenia. Są w niej zaś opisane niezwykłe wydarzenia związane ze świętym, które już wtedy były powszechnie znane. Dowiadujemy się z nich, że każdy doktor teologii miał prawo raz w życiu ubrać togę Jana Kantego albo że św. Jan Kanty wprowadził zwyczaj, kultywowany potem przez profesorów uniwersyteckich, zapraszania na codzienny obiad jednego ubogiego z krakowskiego Rynku. Niestety w bulli znajdziemy też przekazy nieprawdziwe, np. opisy pielgrzymek do Rzymu i Ziemi Świętej, które święty miał odbyć. Z innych źródeł wiemy, że najprawdopodobniej Kanty nigdy w tamtą stronę nie podróżował.

Po Janie Kantym pozostało też sześć napisanych przez niego tzw. kazusów sumienia, czyli rozstrzygnięć w trudnych kwestiach spowiedniczych. Wyłania się z nich człowiek dobry, o wnikliwym osądzie moralnym, który wie, że od surowości pokuty ważniejsze jest nastawienie serca, z jakim się ją wypełnia. Wydaje mi się, że najlepszym sposobem poznania prawdy o jakimś świętym jest czytanie tego, co on sam napisał.

 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Monika Kacprzak
Misje w Libii nie są takimi misjami w ścisłym znaczeniu jak misje w tzw. Czarnej Afryce czy Ameryce Południowej, dlatego że Afryka Północna to kraje arabskie, muzułmańskie. Nasza praca początkowo polegała na posłudze obcokrajowcom - katolikom, którzy w tym czasie przyjeżdżali do pracy w Libii...
 
Monika Kacprzak

Podstawową kategorią życia religijnego była dla chasydów uwznioślona modlitwa i mistyczne przeżycie, do którego może dojść każdy, nie tylko wybrani. Chasydyzm to religia powszechnego mistycyzmu.

 

Z Marcinem Wodzińskim, kierownikiem zakładu studiów żydowskich uniwersytetu wrocławskiego, rozmawia Józef Augustyn SJ

 
Marek Piotrowski
20 kwietnia 1999 r. w szkole w Littleton w stanie Kolorado doszło do strzelaniny, która wstrząsnęła Ameryką. W relacjach większości mediów skoncentrowano się na tym, że małoletni mordercy „polowali" na mniejszości narodowe i sportowców, ale była jeszcze jedna grupa, która stanowiła cel ataku. Byli to chrześcijanie. Spośród dwunastu osób zamordowanych w Littleton było czworo katolików i czworo protestantów...
 
 
___________________
 
 reklama