logo
Sobota, 26 września 2020 r.
imieniny:
Kosmy, Damiana, Justyny, Łucji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Jan Zalewski
Święta Urszula Ledóchowska w Danii
materiał własny
 


Na wstępie niniejszej prezentacji, należy podkreślić, że Julia Urszula Ledóchowska pochodzi z bardzo zasłużonej dla Kościoła i Polski Rodziny. Musiała Ona emigrować do Austrii po upadku Powstania Listopadowego. Brat ojca Julii, kard. Mieczysław Ledóchowski Prymas Polski (1822-1902), był arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim. Jej rodzona siostra, bł. Maria Teresa założyła Kongregację św. Piotra Klawera i jest zwaną „Matką Afryki”. Młodszy brat Włodzimierz Ledóchowski, zwany „czarnym papieżem”, był przełożonym generalnym Jezuitów. Najmłodszy brat Ignacy, był generałem Wojska Polskiego i zmarł w obozie koncentracyjnym w Dora k. Nordhausen w 1945 r. 

Przyjazd św. Urszuli Julii Ledóchowskiej do Danii, należy rozpatrywać na tle sytuacji społeczno–politycznej Europy na początku XX wieku. Pierwszym znaczącym wydarzeniem była sytuacja w Rosji po rewolucji w 1905 r., która wzbudziła w s. Urszuli pragnienie przedostania się do tego Kraju, aby utworzyć tam szkołę, dającą mieszkającym tam Polkom polskie i katolickie wychowanie. Matka Urszula przybyła do Rosji w roku 1907. W 1914 w wyniku wybuchu I Wojny Światowej została zmuszona do jej opuszczenia (posiadając paszport austriacki) i do emigracji do Szwecji. Przed wybuchem Rewolucji Październikowej w 1917 roku Matka Urszula zdążyła przenieść ostateczne wszystkie siostry do Szwecji. Pobyt w Szwecji stał się okazją do kontaktów z Norwegią i Danią, najpierw w charakterze prelegentki, która mówiąc o Polsce zbierała datki dla Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce. Następnie zaniepokojona losem dzieci polskich robotników rolnych w Danii, przeniosła się do Aalborga, by ostatecznie po odzyskaniu Niepodległości powrócić do Polski. Całkowite zakończenie misji w Danii nastąpiło jesienią 1920 r.
Niniejsze opracowanie jest próbą przedstawienia działalności św. Urszuli w Aalborgu poprzez artykuły prasowe, a więc z perspektywy ówczesnych Duńczyków.

Pierwsze kroki na duńskiej ziemi

Swój pierwszy kontakt z duńską ziemią matka Urszula opisuje w ten sposób: „Stąd (Malmö) pojechałam do Danii, do Kopenhagi. Pierwsza, pisemna próba, by urządzić w tym kraju konferencję (wykłady o Polsce połączone ze zbiórką pieniędzy na rzecz założonego w Vevey w Szwajcarii przez księcia biskupa Adama Sapiehę, Henryka Sienkiewicza, Ignacego Paderewskego i Antoniego Osuchowskiego, Generalnego Komitetu Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce), źle wypadła. (…) Gdy statek, który z Malmö przywiózł mnie do Kopenhagi, przybił do portu, przywitała mnie tam wnet pani Hansen. Panie tak serdecznie się mną zajęły, że wszelka obawa pierzchła. Wynajęły pokoik dla mnie w dobrym hoteliku. Rozmaite wizyty musiałam złożyć. To były pierwsze me kroki na duńskiej ziemi. Szwedzki i duński język są dość do siebie podobne, więc i po szwedzku można było tutaj mówić. Pierwszą konferencję miałam 18 listopada (1915 r.) w Kvindelig Laseforening, po francusku. Sala przepełniona, rozmaite poselstwa, bardzo elegancka publiczność. Wielkie było zainteresowanie i dużo mi okazali sympatii”.

Przyjazd św. Urszuli na stałe do Danii był wynikiem troski o polskie dzieci, którą tak sama opisuje: „Tymczasem ojciec Sassen, Kamilianin z Aalborga, coraz bardziej nalegał bym przyjechała otworzyć w tym mieście ochronkę dla dzieci polskich robotników. Od dwóch lat już odmawiałam. Wszak ochronkę, w której dzieci nie płacą, niełatwo prowadzić bez kapitału. A i dom trzeba by kupić. Zapytałam ojca Włodzia (brat rodzony, generał Towarzystwa Jezusowego), co o tym myśli. Radził spróbować. Jego rada – to dla mnie światło Boże, więc kiedy ojciec Sassen napisał, że jest bardzo stosowny dom do nabycia, postanowiłam pojechać do Aalborga”.

Matka podaje w Historii Kongregacji, że było to „z końcem sierpnia 1917 roku,…ale (jak pisze) nie pamiętam dokładnej daty”. W lokalnej prasie w Aalborgu ukazywały się informacje o planowanym przybyciu Matki Urszuli. Pierwsza zachowana notatka pochodzi z Aalborg Stiftstiderne, i jest datowana 1 sierpnia 1917 roku. „Hrabina Ledóchowska jest w tych dniach z wizytą w Aalborgu. To w dalszym ciągu sprawa jej polskich rodaków, która zmusza niestrudzoną hrabinę do podróży z jednego kraju do drugiego”. Ta sama gazeta 8 sierpnia 1917 roku donosiła: „Jak już wcześniej pisaliśmy Willa „Skranten” przy ulicy Annebergvejen zostanie zaadoptowana przez polską hrabinę Ledóchowską na szkołę z internatem”. Dziennik z Kopenhagi Berlingske Tidende dnia 7 sierpnia 1917 roku zmieścił wywiad z matka Urszulą, w którym informuje Ona o utworzeniu w Aalborgu pensji dla duńskich dziewcząt. Matka jest przedstawiona jako bojowniczka o polskie sprawy, która od niedawna osiedliła się w tutaj w kraju (Dania), w celu propagowania, żeby duża ilość dzieci polskich robotników rolnych została objęta opieką. W podtytule artykułu wymowny jest zwrot: „Opieka nad polskimi dziećmi”. Matka Urszula mówi zupełnie otwarcie, że dzieci „staną się małymi bandytami i złodziejami, jeżeli zostaną pozostawione bez opieki i jeśli będą wyrastać w taki sposób jak dotychczas. Rodzice pracują całe dnie, a dzieci chodzą o głodzie i chłodzie. Zamierzam utworzyć szkołę z internatem dla duńskich dziewcząt, na wzór mojej pensji w Sztokholmie. Dochody z tej szkoły muszą opłacić bezpłatną szkołę – albo częściowo bezpłatną szkołę dla polskich dzieci”. Ciekawą notatką jest wiadomość zamieszczona w katolickim tygodniku z dnia 12 sierpnia 1917 r., w którym autor powołuje się na poprzednie doniesienia w tym samym piśmie z roku 1915 r  o działalności Matki i informuje, że na Półwyspie Jutlandzkim brakuje takich instytucji, jakie prowadzą Siostry św. Józefa w Maribo (szkoła i pensja dla polskich dzieci), a teraz w bliskości kliniki Kamiljanów w Aalborgu zostaną one utworzone. We wszystkich swoich poczynaniach Matka jest osobą nieskończenie ufającą Bogu, ale jednocześnie sama opisuje jak realnie ocenia sytuację w Aalborgu: ”Ojciec Sassen wskazał mi dom do nabycia. Rzeczywiście ładny, choć skromny – z ogródkiem, odpowiedni na ochronkę. Na przeciwko był też duży ogród należący do willi „Skranten”, więc powietrze było dobre. W dodatku niedrogo. Lecz powstała trudność - muszę zorganizować szkołę, bo w przeciwnym razie środków na ochronkę nie będzie.”


 

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Grażyna Starzak

Gdy dzisiaj mówi się o rodzinie, mamy na myśli głównie kobietę, mężczyznę oraz dzieci. Ale terminu rodzina zwykło się także używać w odniesieniu do siostrzeńców, stryjenek, teściów, szwagrów, do wszystkich bliższych i dalszych kuzynów. A ponieważ współczesne rodziny kurczą się, bo mamy coraz mniej dzieci, nasze potomstwo mówi "ciociu", "wujku" także do przyjaciół domu. 

 
Grażyna Starzak

Dla Boga gotowego zostawić dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, aby ratować ową jedną zagubioną i roztargnioną, pustynia staje się najlepszym miejscem do budowania dróg, a słony step-pustkowie wspaniałą przestrzenią do wyrównywania gościńca (por. Iz 40, 1–11). Bóg JUŻ teraz widzi na pustyni kwitnące ogrody (por. Iz 41, 18–20), a step JUŻ jest dla Niego tętniącą życiem metropolią. Pójdźmy dalej. To my jesteśmy TU i TERAZ pustynią i stepem, a więc marnym środowiskiem dla rozwoju życia. Bóg jednak widzi nas inaczej.

 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
W 1571 roku Turcy szykowali się do podboju chrześcijańskiej Europy. Dnia 7 pażdziernika pod Lepanto spotkały się flota Świętej Ligi z potężną flotą turecką. W tym samym czasie na Lateranie papież Pius V odmawiał różaniec. Cała ówczesna chrześcijańska Europa modliła się razem z papieżem o wielki cud i Boży ratunek za przyczyną Matki Bożej. Prośby zostały wysłuchane, a papież Pius V przypisał je modlitwie różańcowej. Dzień tego zwycięstwa – 7 października – polecił później obchodzić jako święto Matki Bożej Różańcowej...
 
 
___________________
 
 reklama