logo
Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Hilarii, Juliana, Lecha, Eupliusza – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Zbigniew Kubacki SJ
Szansa i wyzwanie
Posłaniec
 


Zbawienie poza Kościołem?
Druga istotna kwestia dotyczy rozumienia roli zbawczej Kościoła. Tradycyjnie od czasów Ojców Kościoła funkcjonował aksjomat mówiący, iż poza Kościołem nie ma zbawienia. Wielu – nie tylko wiernych, ale także wybitnych teologów – błędnie interpretowało tę formułę. Rozumiano ją w sposób literalny i nauczano, że – zwłaszcza po przyjściu Chrystusa na świat – zbawieni mogą być jedynie ci, którzy przyjęli Chrzest lub go wyraźnie pragnęli. Taka interpretacja została ostatecznie odrzucona przez Święte Oficjum po konflikcie w 1948 r. między arcybiskupem Bostonu Richardem Cushingem i wybitnym jezuickim teologiem Leonardem Feeneyem. Ten ostatni oskarżył arcybiskupa Bostonu o herezję, gdyż ów dopuszczał możliwość zbawienia dla ludzi znajdujących się poza Kościołem widzialnym. Ojciec Feeney twierdził bowiem, że do zdefiniowanego dogmatu wiary przynależy stwierdzenie, iż nie ma zbawienia poza Kościołem rzymskokatolickim. Wielu teologów uważa, iż należy całkowicie porzucić ten aksjomat. We współczesnych dokumentach Magisterium Kościoła jest on jednak wciąż przywoływany, chociażby we wspomnianej deklaracji Dominus Iesus. Kongregacja stwierdza, że formułę: Poza Kościołem nie ma zbawienia należy rozumieć w sensie następującym: Dla tych, którzy nie są w sposób formalny i widzialny członkami Kościoła, “Chrystusowe zbawienie dostępne jest mocą łaski, która, choć ma tajemniczy związek z Kościołem, nie wprowadza ich do niego formalnie, ale oświeca ich w sposób odpowiedni do ich sytuacji wewnętrznej i środowiskowej. Łaska ta pochodzi od Chrystusa, jest owocem Jego ofiary i zostaje udzielana przez Ducha Świętego”. Ma ona związek z Kościołem, który“swój początek bierze wedle planu Ojca z posłania Syna i posłania Ducha Świętego” (Dominus Iesus, 20). Zawartą w tym aksjomacie prawdę wiary katolickiej II Sobór Watykański wyraził w nauczaniu o Kościele jako powszechnym sakramencie zbawienia (Lumen gentium, 48). Ponieważ Kościół jako mistyczne Ciało Chrystusa, którego Głową jest On sam, jest zawsze w tajemniczy sposób złączony z Jezusem Chrystusem Zbawicielem i podporządkowany Mu jako Głowie, w planie Bożym ma nieodzowny związek ze zbawieniem każdego człowieka (Dominus Iesus, 20).

Ubogacające wyzwanie
Trzecia istotna kwestia dotyczy rozumienia roli religii niechrześcijańskich w Bożym planie zbawienia. Czy Bóg może się nimi posługiwać w udzielaniu swojej łaski innym wyznawcom? Czy powstały one z woli i ustanowienia Bożego, czyli z Bożego prawa (de iure)? Czy raczej powstały jako wynik naturalnego dążenia człowieka do Boga, a zatem nie istnieją de iure (z prawa), ale de facto? Tu rozbieżność stanowisk jest bardzo duża. Za uznaniem religii nie-chrześcijańskich jako istniejących de iure, czyli z woli i ustanowienia Bożego, opowiadają się nie tylko teologowie tzw. opcji pluralistycznej, która odrzuca jedyność i powszechność zbawczą Jezusa Chrystusa i Kościoła, ale także niektórzy teologowie tzw. opcji inkluzywistycznej, którzy te dwie zasadnicze prawdy wiary przyjmują. Nauczanie Magisterium Kościoła jest jednak odmienne. W deklaracji Dominus Iesus Kongregacja Nauki Wiary przeciwstawia się uznaniu pluralizmu religijnego jako istniejącego de iure (czyli jako zasadę) (por. Dominus Iesus, 4). Nie oznacza to wcale zanegowania wszelkich pozytywnych wartości istniejących w tych religiach. W deklaracji czytamy: Z pewnością, różne tradycje religijne zawierają i ofiarują elementy religijności, które pochodzą od Boga i stanowią część tego, co“Duch Święty działa w sercach ludzi i w dziejach narodów, w kulturach i w religiach” (Dominus Iesus, 21).
Pomimo związanego z nim niebezpieczeństwa relatywizmu dialog międzyreligijny jest dużą szansą dla Kościoła i dla świata, ale także wyzwaniem dla jego uczestników. Jest też szansą, ponieważ ubogaca. Pierwszym zadaniem dialogu jest bowiem wzajemne poznanie się – poznanie partnera dialogu oraz bogactwa jego religii. Takie spotkanie może ubogacić. Ale dialog jest jednocześnie wyzwaniem skierowanym do mojej wiary. Partner dialogu zadaje bowiem pytania: Co jest istotą twojej wiary? Czy na pewno musisz wierzyć we wszystko? A może możesz z czegoś zrezygnować, by nasze poglądy były bardziej zbieżne? Kiedyś kard. Carlo M. Martini porównał uczestników dialogu międzyreligijnego do ewangelicznej przypowieści o talentach, która kończy się słowami: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma (Łk 19, 26). Ten wybitny hierarcha Kościoła katolickiego chciał przez to powiedzieć, że dialog międzyreligijny ubogaca tych jego uczestników, którzy mają silną tożsamość religijną. Dla osób nie posiadających ugruntowanej wiary religijnej dialog, zwłaszcza ten prowadzony na poziomie teologicznym, może mieć charakter destrukcyjny. Istotą jego nie jest bowiem szukanie wspólnego mianownika dla wielu religii, z jednoczesną rezygnacją z tego, co stanowi istotę i odmienność danej wiary. Istotą dialogu jest szukanie śladów Boga działającego także w innych religiach.

Ks. Zbigniew Kubacki

 
 
Zobacz także
Jan Lewandowski
W dzisiejszych czasach, kiedy przyklejanie komuś etykietki antysemityzmu stało się dla niektórych wygodnym orężem w ideologicznej walce z różnego rodzaju oponentami, modne też stało się u niektórych kojarzenie tego, co katolickie, czy w ogóle chrześcijańskie, z tym, co nazistowskie. Czyni się tak oczywiście w tym celu, aby uderzyć w katolicyzm czy w ogóle w chrześcijaństwo...
 
Lillian Kristensen
Kiedy przygotowałam kazania i musiałam odnieść się do biblijnych tekstów, coraz bardziej czułam się ograniczana przez luterańską teologię i dogmaty. Bóg jest Bogiem niezależnie od tego, co o Nim myślimy lub sądzimy. Chciałam Go znać takim, jakim jest, a nie jak mi się wydawał. Za nic na świecie nie chciałam w moich kazaniach mówić czegoś nieprawdziwego o Bogu...
 
o. Jerzy Gogola OCD
Sprawa wpływu Jana od Krzyża na duchową drogę Edyty Stein, do momentu nawrócenia (1921 r.), wydaje się być jasna: św. Jan od Krzyża nie miał na nią żadnego wpływu, ponieważ go nie znała. Nie można jednak pominąć tego okresu jej życia, jeżeli chcemy zrozumieć rolę Jana od Krzyża na jej duchowej drodze w okresie późniejszym. W tym okresie należy poszukiwać przyczyny, dla której Edyta wybrała go później za swojego duchowego przewodnika.
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm