logo
Poniedziałek, 26 października 2020 r.
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy, Demetriusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Henryk Bejda
Szczęście w cieniu gilotyny
Źródło
 


Zrozumienie i nadzieja

Choć Franziska miała nadzieję, że mąż nie otrzyma już kolejnego powołania, stało się inaczej. Od tej chwili stanęła murem za mężem. Wiedząc, że po jego stronie została tylko ona jedna, nie chciała pogłębiać jego bólu próbami przekonywania go do zmiany stanowiska. Franz miał już wtedy i tak dość zmartwień ze strony matki, teściów, znajomych, a nawet księży, którzy „ciosali mu kołki na głowie” i odwołując się do jego poczucia odpowiedzialności za rodzinę próbowali skłonić do kompromisu z hitlerowcami. Franz uważał jednak, że bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi. Pocieszające było tylko to, że – jak pisze Erna Putz – silna wiara żony pozwalała Franzowi mieć nadzieję, że udźwignie stratę męża i trudny los wdowy.

Dwie smutne sceny wieńczą trwające zaledwie siedem lat małżeństwo Franziski i Franza: pożegnanie przed wyjazdem do jednostki, do której został powołany (kiedy niemal siłą trzeba było odrywać Franza od żony) i ostatnie – pełne wzajemnego cierpienia – widzenie w więzieniu. Podczas tego drugiego – ostatniego spotkania – Franziska, której towarzyszył ksiądz, zdołała wymienić z mężem zaledwie kilka zdań, a co więcej, widziała jak brutalnie obchodzili się z nim więzienni strażnicy (przewrócił się zepchnięty z rampy).

Wpatrzeni w cierpiącego Chrystusa

Wzruszające są listy, jakie małżonkowie wymieniali między sobą przez pięć miesięcy „odsiadki” Franza w hitlerowskich więzieniach w Linzu i Berlinie. W liście z 1 marca 1943 r. Franz pisał: Ukochana żono, dziękuję jeszcze raz z całego serca za całą twoją miłość, wierność i ofiary, które ponosisz dla mnie i całej rodziny. I zapewne będziesz nadal ponosiła. Najcięższa ofiara to odczuwanie miłości wobec tych, którzy być może będą Cię obrażać. Miłość bezwarunkowo dąży do doskonałości. Miłość pomoże Ci przetrwać trudne chwile. 

Franz prosił żonę, żeby tak jak on zaufała Bogu i poszukała pomocy u cierpiącego Chrystusa, żeby właśnie Jemu zawierzyła swoje cierpienia. Martwił się, czy żona podoła bez niego gospodarskim obowiązkom (na szczęście Franziska radziła sobie bardzo dobrze, donosząc mężowi o swych osiągnięciach, a co więcej – objęła po Franzu stanowisko kościelnego). W ostatnim liście Franz dziękował za wszystko żonie i matce, prosił je o przebaczenie wszystkiego, czym mógł je obrazić lub zranić i zapewniał, że on też wszystko im wybacza. Proszę, aby Bóg przyjął moje życie nie tylko jako ofiarę pokuty za moje grzechy, ale także i za grzechy innych – stwierdził.

Ze swojej strony Franziska zapewniała uwięzionego męża, że wraz z dziećmi modlą się gorąco o jego powrót do domu. Budzisz we mnie straszliwą litość i sama nie potrafię Ci pomóc, dlatego postanowiłam błagać umiłowaną Matkę Bożą, aby sprowadziła Cię z powrotem do domu, jeśli taka jest wola Boga. Dzieci bardzo tęskniły za tatą. Sześcioletnia Rosi podejmowała w jego intencji dodatkowe ofiary. Twoje dziewczynki myślą całymi dniami o Tobie. Trzymając w dłoniach piękne kwiaty, mówią, że chcą je wysłać tacie. Tata się uśmiechnie. Widok kwiatów przyniesie mu radość – pisała Franziska. Wytrzymaj cierpliwie – dodawała.

Franz wytrzymał. Nie poddał się presji. Odmówił wstąpienia do wojsk zmechanizowanych, do których go skierowano, a władze ze swej strony nie przystały na jego propozycję odbycia służby w charakterze sanitariusza. Za swą niezłomną postawę zapłacił najwyższą cenę.
Po śmierci męża Franziska musiała znieść wiele upokorzeń. Sąsiedzi obarczyli ją winą za śmierć Franza. Kobieta – wiedząc, że ani ona, ani jej mąż nie mieli sobie nic do zarzucenia – mężnie znosiła społeczny ostracyzm. Żyje do dziś w małej wiosce w północnej Austrii.
26 października 2007 r. jej mąż został beatyfikowany przez Ojca Świętego Benedykta XVI.

Henryk Bejda

   
 
poprzednia  1 2 3
Zobacz także
o. Andrzej Ruszała OCD
Korzystanie z pomocy kierownika duchowego jest rzeczą bardzo pomocną. Mówi się często, że nikt nie jest dobrym sędzią w swoich własnych sprawach. Stąd też obecność kogoś, kto z zewnątrz popatrzy na nasze życie, służąc radą, zachętą, pomocą w duchowym rozeznaniu – po to, byśmy mogli wiernie iść w naszym życiu za tym, czego oczekuje od nas Bóg – jest czymś bardzo pożytecznym.
 
Michał Wojciechowski
Dziś często pojmuje się sumienie na opak. Postępowcom nie chodzi o wymagania moralne, które stawia sumienie, lecz o zwolnienie od nich. Wolność sumienia rozumieją jako przysłowiowe „róbta, co chceta”...
 
Ks. Wiesław Wenz
Przeważnie lubimy myślowo i duchowo wybiegać w przyszłość. Człowiek usiłuje wówczas – najuczciwiej jak potrafi – odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: kim będę, kim chciałbym naprawdę być? Wielu odczuwa i odkrywa wewnętrzne przekonanie, że Ktoś wzywa ich do realizacji specjalnego zadania, jakim jest posługiwanie kapłańskie. Wtedy wielu burzy się na Pana Boga, wprost niedowierza, że On jest dawcą takiej wyjątkowej propozycji...
 
 
___________________
 
 reklama