logo
Wtorek, 29 września 2020 r.
imieniny:
Michaliny, Michała, Rafała, Gabriela – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Mierzejewski
Szkoła pojednania
Wieczernik
 


Nie to jest największym nieszczęściem, że upadamy, ale to, że nie potrafimy się od razu podnieść.
 
Kiedy przegląda się materiały przygotowane przez Ojca Franciszka na Oazę Nowego Życia pierwszego stopnia można odnieść wrażenie, że zawarł w nich podstawę czegoś, co dziś możemy swobodnie nazywać szkołą duchowości „Światło-Życie”. Są to pewne zręby relacji człowieka z Bogiem, filary, na których powinna zasadzać się duchowość oazowicza. Jednym z takich filarów jest praktyka, którą podręcznik pierwszego stopnia nazywa duchowym oddychaniem.
 
Wiara i sakrament pokuty
 
Aby lepiej zrozumieć istotę duchowego oddychania, należy umieścić je w szerszym kontekście, w rzeczywistości, którą Ojciec obserwował wśród wierzących, a która nadal jest dla wielu codziennością. Pierwszym elementem, który ją określa jest to, co ks. Blachnicki nazwał „teologią żaby”, a co moglibyśmy zdefiniować jako oderwanie sakramentu pojednania od postawy pokuty, rozumianej jako stały element życia chrześcijańskiego. Jak żaba żyje na co dzień w bajorze i tylko od czasu do czasu zeń wychodzi, tak chrześcijanie regułą życia czynią stan grzechu śmiertelnego, z którego wychodzą jedynie od święta po to, by przyjąć Komunię świętą i szybko wrócić do życia w grzechu. Tymczasem, jak pisze Ojciec Franciszek „nie to jest największym nieszczęściem, że upadamy, ale to, że nie potrafimy się od razu podnieść” (Homilie w Oazie Nowego Życia I stopnia, 1989, s. 53).
 
Obok „teologii żaby” Ojciec zaobserwował czysto jurydyczne podejście do sakramentu pojednania, widoczne przeakcentowanie tego, co w spowiedzi zewnętrzne, kosztem postawy wiary i osobistego odniesienia do Boga – miłosiernego i przebaczającego Ojca. Takie wyłącznie zewnętrzne podejście może skutkować i niejednokrotnie skutkuje bezowocnością sakramentów, nawet często i systematycznie przyjmowanych.
 
Bardzo wielu ludzi przyjmuje sakramenty bezowocnie. Sakrament bardzo często – chociaż sam w sobie jest ważny – nie sprawia żadnych skutków, jeżeli nie przystępujemy do niego w wierze, w Duchu Świętym, jeżeli nie przeżywamy go jako spotkania z Chrystusem, z Jego śmiercią na krzyżu, z Jego zmartwychwstaniem. Taka jest nauka Kościoła od początku. I jeszcze to trzeba sobie uświadomić, że jeżeli nie ma możności przyjęcia sakramentu zewnętrznie, to można osiągnąć skutki sakramentu przez samą wiarę. Natomiast nie można sprawy odwrócić: gdy nie ma wiary, to sakrament nie sprawia żadnego skutku (ks. F. Blachnicki, op. cit., s. 52).
 
Oddychać duchowo
 
Ks. Blachnicki proponuje duchowe oddychanie już na Oazie Nowego Życia I stopnia nie tylko jako remedium na wyżej opisane bolączki. Także jako konsekwencję osobowego spotkania z Jezusem. Wiara osobowa wyraża się bowiem w konkretnych postawach.
 
Duchowe oddychanie nie jest zatem kolejną praktyką modlitewną, ale konkretnym sposobem na życie w Duchu, zerwanie z grzechem i jego skutkami. Składa się nań dwa etapy: w analogii do oddychania jest to wdech i wydech, tyle że – duchowy. Na wydech składa się wyznanie grzechów, uznanie popełnionego przez siebie zła, zgoda na Boży osąd w tej sprawie połączona z wiarą w Jezusa, który przebacza grzech. Wdech natomiast to ponowne oddanie sterów swojego życia Jezusowi, ponowienie decyzji przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela swojego życia, połączone z „otwarciem się na pełnię Ducha Świętego przez modlitwę i wiarę”, jak mówi podręcznik oazy.
 
Widzimy zatem wyraźnie, jak bardzo praktyka duchowego oddychania wiąże się z osobowym przeżywaniem swojej więzi z Chrystusem. Decyzja przyjęcia Jezusa jako Pana swojego życia odżywa w ten sposób po każdym upadku, po każdym odejściu od źródeł łaski. Dzięki temu nie tylko obecność Jezusa w naszym życiu może się pogłębić, ale też może dokonać się w nas duchowa przemiana, która jest niejako celem formacji:
 
[duchowe oddychanie] jest ćwiczeniem w wierze umożliwiającym trwanie w Bożej miłości i przebaczenie grzechów. (…) W pewnym sensie rozwiązuje problem „człowieka cielesnego” w nas i pomaga nam przekształcać się w człowieka duchowego (ks. F. Blachnicki: Oaza Nowego Życia Pierwszego Stopnia. Podręcznik, Krościenko 2001, s. 227).
 
Duchowe oddychanie a sakrament pokuty
 
Tak rozumiane, duchowe oddychanie jawi się jako pozasakramentalna forma odpuszczenia grzechów. Ks. Blachnicki utożsamia duchowe oddychanie z doskonałym żalem za grzechy. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:
 
Gdy żal wypływa z miłości do Boga miłowanego nade wszystko, jest nazywany „żalem doskonałym” lub „żalem z miłości” (contritio). Taki żal odpuszcza grzechy powszednie. Przynosi on także przebaczenie grzechów śmiertelnych, jeśli zawiera mocne postanowienie przystąpienia do spowiedzi sakramentalnej, gdy tylko będzie to możliwe (n. 1452).
 
1 2  następna
Zobacz także
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Kochać grzesznika, winowajcę, kogoś, kto wyrządził mi wielką krzywdę, oznacza, że pomimo tego, iż na jego widok mogą się spontanicznie rodzić we mnie negatywne uczucia – to jednak decyzją i mocą mojej woli przebaczam mu z całego serca. Jakże wielką duchową mocą dysponuje człowiek, gdy kocha i przebacza...
 
ks. Adam Sikora
Grzech jest zjawiskiem społecznym nie tylko w wymiarze jego skutków, ale także przyczyn. To inni, wpływając na nas, mogą powodować pojawienie się grzechu w naszym życiu. To my, wpływając na innych, możemy wywołać taki sam skutek.
 
ks. Krzysztof Mierzejewski
Każdy z nas od dzieciństwa, a ściślej rzecz biorąc od przygotowań do Pierwszej Komunii świętej dobrze wie, że jest siedem sakramentów. Doświadczenie katechetyczne pokazuje, że nawet mniej rozgarnięci uczniowie potrafią je wymienić. Nie każdy jednak wie, że nie zawsze tak było...  
 
 
___________________
 
 reklama