logo
Piątek, 27 maja 2022 r.
imieniny:
Amandy, Jana, Juliana, Augustyna – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Piotr Krupa OCD
Szkoła walki duchowej, czyli o zmaganiu się z Bogiem
Głos Karmelu
 


Szkoła walki duchowej,
czyli o zmaganiu się z Bogiem
 
Biada mi, matko moja, żeś mnie porodziła, męża skargi i niezgody dla całego kraju. Nie pożyczam ani nie daję pożyczki, a wszyscy mi złorzeczą (Jr 15,10).
 
Dzisiejszy świat poszukuje drogi wiodącej do doskonałości. Tego pragnienia człowiek nigdy nie będzie mógł się pozbyć. To takie nasze szczęście w nieszczęściu. Ale jak sobie radzi świat? Szuka w religiach wschodu natchnienia, człowieka, który gardzi bólem, cierpieniem, jest ponad wszystkim, co doczesne. I choć wielu współczesnych guru wykrzywia prawdziwy sposób myślenia kultury Dalekiego Wschodu, bardzo dużo ludzi, także chrześcijan, daje się uwieść.
 
Gdy patrzę na posąg Buddy i krzyż Chrystusa, widzę różnicę. Chciałbym tak jak Budda być panem życia, umierać z uśmiechem na ustach, w stanie nirwany, całkowicie zanurzony w sobie. Ale Chrystus, jedyny prawdziwy Pan Życia i Śmierci, obdarza nas wspanialszą drogą. Drogą całkowitej ofiary z siebie, ekstazy – wyjścia z siebie, z własnego egoizmu i odnalezienie siebie w Bogu, w Łonie Ojca. Tylko to cierpienie...
 
Jeśli chcesz zostać świętym, nie ominie Cię droga Chrystusa. Jest to wielki przywilej – mieć udział w Jego cierpieniu, żeby mieć też udział w Jego chwale (por. Rz 8,17). Możesz cierpieć w rozpaczy lub w nadziei, wybór należy do ciebie. Nie ma innej możliwości, także sama Biblia opisując losy powołanych przez Boga ludzi, nie tuszuje ich trudności, walki i zmagania się z Bogiem.
 
Chciałbym zaproponować Ci, drogi czytelniku, mały eksperyment. Chcesz powalczyć z Bogiem? Chcesz poczuć słodki smak zmiażdżenia z Jego ramion pełnych mocy, jak doświadczył tego Jakub (por. Rdz 32,25-33)? A może wydaje Ci się, że jesteś gotowy do pełnienia Jego woli jak Izajasz? Nie zapominaj, że i on poddał się oczyszczeniu, gdy anioł żarzącym węglem dotknął jego ust (por. Iz 6,1-8). Dopóki nie poddasz się Bogu w walce, nie poznasz, na jak wiele Cię stać. Twoim powołaniem nie jest siedzenie w pozycji lotosu jak Budda i rozpływanie w „harmonii wszechświata”. Twoim powołaniem jest los dwóch świadków z Apokalipsy św. Jana (por. Ap 11,1-13).
 
Skoro jesteś gotów, to proponuję Ci prawdziwą walkę. Nie musisz oglądać kolejnych programów z serii reality show. Weź Pismo i módl się, a poznasz smak walki. Codzienne, wytrwałe czytanie i modlenie się Słowem to prawdziwa szkoła życia. Jeśli chcesz przemodlić temat zmagania z przyjęciem powołania, proponuję Ci tzw. „Księgę wyznań Jeremiasza”. Są to fragmenty 15, 10-21; 17, 14-18; 18, 18-23; 20, 7-18 z Księgi proroka Jeremiasza. Są to konkretne fragmenty z Pisma Świętego, które możesz rozłożyć na kolejne dni modlitwy.
 
Jak zadać pierwszy „cios”? Wołaj o Ducha, módl się gorąco w sercu, by On Cię prowadził w tej walce, byś był wyczulony na Jego natchnienia i wskazówki. Proś też o pomoc Maryję, Ona nauczy Cię, jak zachowywać i rozważać w sercu Słowo. W miejscu cichym i spokojnym, nie tak jak na ringu. Bez tłumu – myślisz, a co z całym Niebem, które przygląda się Twej codziennej walce. Jest to walka ukryta, a jednak jawna wobec aniołów, świętych i Boga! Znajdź czas (najmniej 15 minut) i miejsce.
 
Czytaj uważnie, walcz z brakiem skupienia. Nie uderzaj na oślep, lecz stosuj taktykę uników. Wracaj do tekstu, jeśli zgubiłeś jego główną myśl . Możesz go przepisywać lub uczyć się na pamięć. Kształtuj go, krusz, czytaj tak, jakby to do Ciebie mówił Bóg, a nie do Jeremiasza. W słowo proroka włóż Twoje uczucia, przeżycia, serce. I bądź czujny. Serce, to najzdradliwsze „miejsce” na ziemi, które jedynie Bóg może zgłębić, ono zareaguje na Słowo. Jeśli nie teraz, to może w ciągu dnia lub po wielu dniach, w chwili całkowicie niespodziewanej.
 
Ty musisz wypracować własny styl walki. Bądź gotowy na zmiany, elastyczność, dopracowanie taktyki. Ale jedna ważna uwaga – żeby wygrać, trzeba przegrać! Bzdura?! Spójrz na krzyż. Szatan i jego pachołki myśleli, że wygrali, nie wiedząc, że patrzą na znak swej klęski. Pozwól się ukrzyżować, wejdź w trud modlitwy i życia Bożego, a już teraz wśród cierpienia i zmagania, będziesz miał udział w chwale Chrystusa. Upodabniając się do Jego śmierci, dojdziesz do pełnego powstania z martwych (por. Flp 3,10). Chrzest to początek, zadatek, a jednak już pełnia zwycięstwa.
 
Po modlitwie podziękuj. Nie nam oceniać wyniki, nie mamy dobrego rozeznania i obiektywnego spojrzenia. Zostaw to Bogu. Ucz się zawierzenia. A jeśli będzie Ci się wydawać, że taka walka jest zbyt męcząca, że z Bogiem trudno jest walczyć, to pomyśl, ile On się z Tobą nabiedził przez te 15 minut, żebyś dopuścił do siebie jedno, najważniejsze dla każdego człowieka zdanie: „Kocham Cię i chcę, byś był ze Mną na wieczność”.
 
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał, ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, żarzący się w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem (Jr 20,7.9).
 
o. Piotr Krupa OCD
 
Zobacz także
abp Grzegorz Ryś
Patrząc na Jezusa ukazanego w Ewangeliach, zaczynamy rozumieć, kim sami jesteśmy. Jezus mówi o sobie: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”, i On nie tylko zna drogę, ale sam jest Drogą. Nie tylko zna prawdę, ale jest Prawdą. I nie tylko wie, co to jest życie, ale sam jest Życiem. Można by powiedzieć, że Jezus jest konsekwentny jako Człowiek i jest bardzo spójny wewnętrznie. 
 
Krzysztof Wons SDS
Między naszą duszą a Pismem Świętym istnieje pewne podobieństwo – twierdzi Orygenes. Jedno może pomóc zrozumieć drugie. Cytuje Księgę Przysłów: „Pij wodę z własnej cysterny, tę, która płynie z twej studni” (Prz 5,15), i zachęca: „Spróbuj i ty mieć własną studnię i własne źródło, abyś skoro zrozumiesz księgę Pism, zaczął również z własnej myśli wydobywać jakiś sens”. 
 
Jacek Poznański SJ

Często jesteśmy całkiem nieświadomi tego, że obok nas dzieją się wielkie rzeczy. Bóg udziela nam lub innym ważnych łask. My jednak nie mamy sił i czasu i zauważyć i na nie odpowiedzieć. Jesteśmy ciągle zmęczeni. Rzeczywiście, ciągłe zmęczenie bardzo niszczy życie duchowe, znieczula na to co dzieje się we wnętrzu człowieka. Jeżeli z powodu zmęczenia nie mam czasu na modlitwę, usypiam na modlitwie, to czy mogę jeszcze prowadzić życie duchowe.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm