logo
Niedziela, 07 marca 2021 r.
imieniny:
Perpetuy, Felicyty, Kajetana, Pauli – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ryszard Stocki, Cezary Sękalski
Sztuka wypoczynku
Głos Ojca Pio
 


Z Ryszardem Stockim, doktorem psychologii rozmawia Cezary Sękalski
 
 Czy istnieje coś takiego, jak „psychologia odpoczynku”?
 
Na pewno zachowania i przekonania ludzi związane z odpoczynkiem to ciekawy temat. Nie jest to jednak tematyka zbyt popularna. Zwykle psychologowie zajmują się drugą stroną medalu, czyli stresem, i na ten temat jest rzeczywiście dużo prac. Jak pozbyć się stresu, jak się relaksować, jak żyć, aby stres jak najmniej nam zagrażał? Oto pytania, jakie stawia się w tej gałęzi psychologii. Zatem nie ma psychologii odpoczynku, ale jest bardzo rozbudowana psychologia zajmująca się stresem. 
 
Jak zatem definiuje się stres w psychologii?
 
Pierwszą osobą, która odkryła zjawisko stresu i jego przystosowawczy charakter był Hans Selye (w Polsce znana jest jego książka „Stres okiełznany”). Stres jest jak najbardziej właściwą, przystosowawczą reakcją na występujące w otoczeniu zagrożenie. Problem polega na tym, że to mechanizm dość prymitywny i łatwo się uogólnia na nowe sytuacje.
 
Nasza cywilizacja w sposób niezamierzony wywołuje w organizmie reakcje nieadekwatne do naszego sposobu życia. Ponieważ napięcia te nie znajdują żadnego ujścia na zewnątrz, pozostają w organizmie i powodują negatywne skutki. Chodzi mi np. o zespół reakcji „ucieczki lub walki”, który dawniej ujawniał się w sytuacji stresującej. Fizjologicznie rzecz biorąc, w takiej sytuacji zaczynają nam się pocić ręce, żeby skóra była bardziej elastyczna, gdybyśmy się skaleczyli. Zaczynają pocić się nogi, serce zaczyna szybciej bić, krew zwiększa krzepliwość. Krew głównie jest kierowana do serca, mięśni i mózgu, a odprowadzana na przykład od narządów układu trawiennego. Wszystkie te reakcje dla dzisiejszego stresu są jednak nieadekwatne, bo dziś raczej nie walczymy i nigdzie pod wpływem stresu nie biegniemy. A zatem wszystko, co zostało wydzielone, pozostaje w organizmie, powodując różne zmiany chorobowe, np. choroby serca itp.
 
Jesteśmy skazani na wszystko, co ze stresem się łączy, i łatwo tego nie unikniemy. Te mechanizmy fizjologiczne tworzyły się bowiem ewolucyjnie przez wieki, a nasza cywilizacja (czy obecny sposób funkcjonowania) trwa może zaledwie setkę lat… Kiedyś tamte reakcje na zagrożenie były potrzebne, dziś natomiast już nie.
Jaka jest na to rada? Należałoby się stosować do potrzeb nasze wewnętrznej natury poprzez jak najbliższe naturze zachowania.
 
Można by zatem powiedzieć, że istotą odpoczynku jest jakaś forma rozładowywania stresu?
 
To byłoby pierwsze zadanie odpoczynku. Jeżeli nagromadziło się w nas wiele napięć, to jeżeli teraz zacznę biegać, będę zachowywał się w sposób adekwatny do potrzeb organizmu. Każde jak największe przybliżenie się do natury będzie tu procentować. Nasi przodkowie bardzo dużo chodzili, biegali, a nie jeździli samochodami czy windą. Stąd każda decyzja, żeby zamiast jechać samochodem przejść się lub wsiąść na rower, zawsze będzie bliższa naszej naturze. Każdy wysiłek fizyczny, aktywne spędzanie niedzieli czy nawet poranne ćwiczenie zbliżają nas do rozładowywania stresu i do natury.
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Małgorzata Szewczyk
Bóg wybiera noc. Ta pora należy do Niego, a nie do człowieka. Nocą Bóg przemawia do człowieka, ingeruje w jego losy, niesie pomoc i pociechę, przekazuje swoje słowo. W liturgii obchodzimy dwie święte noce: narodzenia i zmartwychwstania. Bóg rodzi się nocą, by rozjaśnić nasze życie swoim blaskiem...
 
Małgorzata Szewczyk
Kto z nas, zapytany o to, czy zna kogoś, kto jest naprawdę radosny, bez zastanowienia wskaże taką osobę? Ja osobiście mogę natychmiast wskazać dwie: pierwszą jest mój nieżyjący już dziadek, drugą mój synek, niemowlę 11-miesięczne. Dlaczego o to pytam? Bo wbrew wszelkim pozorom okazuje się, że radość jest postawą deficytową. Odnosząc się raz jeszcze do wymienionych przeze mnie radosnych osób, wyjaśniam, dlaczego pytałam o te właśnie cechy charakteryzujące człowieka. 
 
Ks. Tomasz Stępień
Anioł przybierając ciało nie staje się człowiekiem. On nadal pozostaje aniołem! Oznacza to, że choćby w przybranym ciele chodził jak człowiek, jadł jak człowiek i wszystko robił jak człowiek, to i tak nie stanie się przez to człowiekiem. Św. Tomasz mówi, że w przybranych ciałach aniołowie nie wykonują czynności życiowych...
 
 
___________________
 
 reklama