logo
Sobota, 18 września 2021 r.
imieniny:
Ireny, Irminy, Stanisława, Józefa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Jerzy Gogola OCD
Tajemnica wielkości ”małej Teresy”
Zeszyty Karmelitańskie
 


Wprowadzenie
 
Teresa od Dzieciątka Jezus, ta, która przez długi czas nazywana była przez ogół wiernych "małą świętą z różami" i której obrazy, bardziej lub mniej przesłodzone, widujemy niemal w każdej kaplicy i kościele (nawet nie należących do żadnej z rodziny zakonnej), uważana jest dzisiaj za jedną z największych świętych Kościoła.
 
"Papieże: św. Pius X i Pius XI nazwali ją, kolejno, największą świętą czasów współczesnych i słowem Boga dla świata. Kardynał Pacelli, przyszły Pius XII, nazywał ją najznamienitszą cudotwórczynią współczesnych czasów (1938). Można by w nieskończoność mnożyć te wypowiedzi w skali świata" [1]. Pokorne i proste świadectwo życia, jakie pozostawiła na piśmie, stanowi solidny pokarm duchowy dla milionów ludzi na całym świecie. Dzięki niej docierają oni do źródła życia i w Bogu znajdują jego sens i wartość. Obecnie coraz głośniej mówi się o nadaniu jej tytułu Doktora Kościoła. Sama przecież napisała: "Ach! Mimo mej maleńkości, chciałabym oświecać dusze, jak Prorocy, Doktorzy, czuję powołanie Apostoła..." (Rękopis B 3r); "Czuję w sobie powołanie Doktora..." (B 2v). Jest bardzo prawdopodobne, że żądanie milionów ludzi na całym świecie i dziesiątki episkopatów różnych krajów zostanie z uwagą wysłuchane przez kompetentną władzę Kościoła i po dokonaniu wszelkich formalności, tak właśnie się stanie.
 
Tytuł artykułu zobowiązuje do odsłonięcia tajemnicy wielkości przyszłego, ewentualnego Doktora Kościoła, trzeciej z kolei kobiety. Zadanie wydaje się być trudne – zwłaszcza gdy wysłuchamy twierdzeń znawców jej duchowości w rodzaju: tajemnica jej osoby wymyka się wszelkim badaniom i statystykom [2] – ale w rzeczywistości jest możliwe do wykonania. Wiedząc, że wielkość Teresy jest wielkością ewangeliczną, wystarczy wyjść od teologicznych danych na temat chrześcijańskiej świętości, wskazać na jej źródło i cel, by skierować swoją uwagę we właściwym kierunku.
 
Źródło ewangelicznej wielkości Teresy
 
Źródłem życia duchowego, tak w odniesieniu do jego początku jak i pełni (świętości) jest Bóg. Jednak dla osiągnięcia pełni życia duchowego, którą jest przemieniająca człowieka komunia miłości z Bogiem, istotna jest współpraca człowieka z łaską. Teresa od najwcześniejszych lat życia odpowiedziała Bogu wspaniałomyślnie. Czy to już usprawiedliwia jej wielkość i popularność? W dużym stopniu tak, jednak nie do końca. Tysiące chrześcijan odpowiedziało Bogu równie wiernie jak Teresa, dochodząc do heroicznej miłości. Jednak nie cieszą się tak ogromną sympatią wierzących i w większości nie są kanonizowani. Ten fakt każe sądzić, że naprawdę istnieje jakiś sekret wielkości Teresy, dosyć trudny do precyzyjnego określenia.
 
Znaczący jest w tej materii tytuł wywiadu z biskupem Guy Gaucher, zamieszczonego w Liście: "Podstęp Ducha Świętego". W odpowiedzi na pytanie: "Skąd zatem wzięło się to niesłychane zainteresowanie Teresą po jej śmierci?", które ma ścisły związek z naszą sprawą, biskup odpowiada: "Nie znajduję innego wytłumaczenia, jak działanie Boga. To On chciał ją światu pokazać. Przecież w samym Karmelu żadna z sióstr nie wpadłaby nigdy na pomysł, by promować Teresę, a tym bardziej ją kanonizować. (...) Emmanuel Mounier powiedział wręcz, że Teresa jest podstępem Ducha Świętego'. Duch Święty wzbudził bowiem kogoś maluczkiego, wzbudził dziecko, które umiało rozpoznać darmową miłość Boga i pozwoliło Mu siebie kochać" [3].
 
Autor tych słów, wielki znawca doktryny terezjańskiej, nie widzi innego wytłumaczenia wielkości Teresy niż Boże działanie. Na razie jest to wystarczająca wskazówka, nie wymyślona zresztą przez tego biskupa, lecz podpowiedziana przez samą Teresę, która w tej materii nie miała żadnych wątpliwości. "Kiedy ogrodnik pielęgnuje owoc z tą myślą, by dojrzał przed czasem, nie czyni tego po to, aby pozostawić go na drzewie, ale by móc podać go na bogato zastawiony stół. W podobnym zamiarze Jezus obsypywał łaskami swój mały kwiatek... Ten, który podczas swego ziemskiego życia zawołał w uniesieniu radości: 'Wysławiam Cię, Ojcze, żeś te rzeczy zakrył przed mądrymi i przewidującymi, a objawiłeś je najmniejszym z małych' (Mt 11, 25), chciał, by zajaśniało we mnie Jego miłosierdzie; ponieważ byłam mała i słaba, schylił się do mnie i pouczał tajemnie o sprawach swej miłości" (Rękopis A 49r).
 
Jezus chciał, aby nad Teresą zajaśniało Jego Miłosierdzie, a uczynił to z myślą o niej samej i o innych. Bóg, w przeciwieństwie do nas, ma prawo czynić, jak Mu się podoba. Teresa niejako broni Pana Boga przed ewentualnym zarzutem, że właśnie ją wybrał a nie kogoś innego: "Odkąd to Pan nie ma już prawa posługiwać się jednym ze swych stworzeń w celu rozdawania umiłowanym przez siebie dzieciom niezbędnego im pożywienia? W czasach Faraona Pan miał jeszcze to prawo, bo w Piśmie św. zwrócił się do tego władcy: 'Wyniosłem cię bardzo głównie dlatego, aby zajaśniała nad tobą moja moc, aby imię moje opowiadane było po całej ziemi' (Wj 9, 16). Wieki przeminęły, odkąd Najwyższy wypowiedział te słowa, a jego postępowanie nie zmieniło się, zawsze używa swych stworzeń jako narzędzi dla dopełnienia w duszach swego dzieła" (Rękopis C 20r).
 
Teresa wskazuje tutaj właściwą drogę do rozumienia jej życia i posłannictwa. Ona jest narzędziem w ręku Boga, który czyni wielkie rzeczy najpierw jej a poprzez nią innym. Dbała o to, by wszyscy, którzy zaczną czytać historię jej duszy widzieli w niej tylko Pana. On właśnie musi być ukazywany duszom, ponieważ całe piękno Teresy jest Jego dziełem.
 
W Żółtym zeszycie, pod datą 8 sierpnia, czytamy: "Powiedziałam jej – pisze matka Agnieszka – że sprawię, iż później jej cnoty zostaną uczczone. [Odpowiedziała:] Pana Boga jedynie trzeba będzie uczcić, w moim małym nic nie ma niczego do uczczenia" [4]. W dziesięć dni później, kiedy matka Agnieszka podziwia jej cierpliwość w znoszeniu okropnych bólów, odpowiada: "Nie byłam ani przez minutę cierpliwa. To przecież nie moja cierpliwość! Zawsze się mylą!" (Novissima Verba, 18.08.1897).
 
Oprócz potwierdzenia omawianej prawdy dochodzi tutaj drobny szczegół godny odnotowania "...zawsze się mylą". Droga odkryta przez Teresę była czymś nowym w jej środowisku. Powszechne niemal myślenie o świętości, także i dzisiaj, to sprowadzanie wszystkiego do wiernego wypełnienia obowiązków własnego stanu, do panowania nad sobą. l to jest prawdą, że w wiernym wypełnieniu Bożej woli przejawia się miłość, która jest w sercu. Teresa była heroicznie wierna w najmniejszych nawet rzeczach. Teresa była opanowana i bardzo pokorna, co nawet sama powiedziała w dniu śmierci (por. W 30.09.1897). Ona nie zamierza kwestionować tej zasady, która jest przecież wyrazem pewnej pedagogii wychowawczej, pewną wskazówką formacyjną i sprawdzianem, czy idzie się właściwą drogą. Teresa widzi i dostrzega przede wszystkim to, co Bóg czyni w niej, nie to, co ona czyni. Teresa czuje się obdarowana i przeżywa swoje uczestnictwo w życiu Jezusowym. Dlatego nie uważa, by była cierpliwa, gdyż to nie jest jej cierpliwość. Jest to cierpliwość Jezusa, którą On ponownie przeżywa w Teresie, płonącej Jego Duchem i przemienionej w Niego. To nie jest jej pokora, ale pokora Jezusa, w której ona uczestniczy, będąc zjednoczona z Nim i przemieniona w Niego. Nie patrzy na swoje życie, jakby ono było zrealizowaniem jakiegoś ascetycznego programu. Idzie na spotkanie z Bogiem z pustymi rękami, ponieważ nic nie zatrzymuje dla siebie i nawet na to nie patrzy, nie jest zainteresowana własnymi osiągnięciami i zasługami.
 
Aby widzieć swoje życie w taki sposób, musiała przebyć bardzo długą drogę, mimo, że ta długa droga została przez nią nazwana "małą drogą". Na tej drodze Bóg niesie na swoich ramionach, On wszystko czyni, a człowiek nic nie czyni. Jej cierpliwością, miłością i świętością był Bóg. On umieścił ją w sercu Kościoła Matki, pozwolił jej stać się jedno z Wielką Miłością, którą jest Duch Święty, źródło wszelkiego działania, uświęcenia w Kościele. Przemieniona przez Ducha Świętego, silna Jego Miłością mogła doskonale zrealizować nowe przykazanie miłości. Tylko w tajemnicy Bożego planu może znajdować się sekret, pozwalający zrozumieć jej życie. Gdyby Teresa nie posiadała Boga, nie posiadałaby dosłownie nic.
 
Teresa przyrównując się do innych świętych nie widziała żadnego podobieństwa z nimi. Życie świętych było tak bardzo przepełnione działalnością apostolską i różnymi dziełami, że gdyby nawet pominąć nadprzyrodzony wymiar ich życia, to i tak byłoby co podziwiać, l tak, św. Paweł widziany tylko tak po ludzku pozostałby wielkim propagatorem chrześcijaństwa, św. Augustyn wielkim geniuszem, św. Tomasz z Akwinu niezrównanym myślicielem, św. Wincenty a Paulo przykładem filantropii, itd. Teresa nie dokonała żadnych spektakularnych dzieł. Miała rację mówiąc, że w porównaniu z innymi świętymi ma puste ręce. Nie w zespole określonych praktyk i sposobie dokładnego wypełniania obowiązków stanu należy szukać tajemnicy jej wielkości, jakkolwiek była w tym wzorowa.
 
Doskonała współpraca z Bogiem
 
Wiadomo, że najwspanialsze dary Boże mogą być zmarnowane przez brak przyjęcia ich w swoje życie i współpracy z ich Dawcą. Teresa okazała się wspaniałą, żyzną glebą, na której Boże ziarno wydało stokrotny plon. Mimo to nie spotkamy w jej pismach zachwytu nad samą sobą, że tak potrafiła się wysilić, zmobilizować, by dać Bogu swoją współpracę. Znajdujemy natomiast jedno wielkie uwielbienie Miłosierdzia Bożego. Teresa zrozumiała, że wszystko jest łaską, że nawet jej piękna współpraca była łaską.
 
Nie wolno jednak naruszyć innej wielkiej prawdy: dotyczy ona wolności człowieka. Wiadomo, że człowiek pozostaje do końca wolny, i Teresa była wolna. Bóg nie uświęcił jej wbrew jej woli. A jednak trudno nie zauważyć wyjątkowo sprzyjających warunków rozwoju łaski w jej życiu. Rzadko się zdarza, by człowiek miał autentycznie świętych rodziców i rodzeństwo. Trudno przecenić wpływ środowiska na kształtowanie się osobowości człowieka, jego wartości i wyborów. Dlatego nawet wspaniałomyślna odpowiedź Teresy ostatecznie została dobrze przygotowana przez Boga.
 
Cel wielkości
 
Bóg jako dobry Ogrodnik potrafi postarać się, by w Jego ogrodzie (w Kościele) znajdowały się drzewa przynoszące upragnione przez wiernych owoce. Teresa ma świadomość, że jest takim drzewem zasadzonym w Bożym ogrodzie, by dawać pożywienie innym (por. cytowany wcześniej tekst). Jest także świadoma tego, że sama, będąc małym kwiatkiem, niezdolnym sam z siebie do niczego, otrzymała najwięcej, dlatego rozpływa się we wdzięczności Bogu. Osobista świętość Teresy i misja, jaką w Boskim zamiarze zbawczym miała spełnić Teresa nie idą obok siebie, ale razem. Teresa apostołuje, opowiadając po prostu wielkie rzeczy, które uczynił jej Wszechmocny (por. 1. 49).
 
Papież Pius XI powiedział o niej (z okazji zatwierdzenia cudu do kanonizacji, 19 marca 1925), że jest słowem Boga do dzisiejszego świata. Znaczy to, że Bóg do nas mówi poprzez słowo, którym jest życie i nauka Teresy z Lisieux. Bóg pozwolił Teresie zrozumieć, na czym polega prawdziwa wielkość ewangeliczna. Teresa zrozumiawszy, że wobec Boga należy pozostać małymi jak dzieci wobec rodziców, przypomina współczesnym wierzącym, że podstawowym prawem życia chrześcijańskiego jest otwarcie się na Boże działanie i pozwalanie Bogu działać. Taka jest bowiem logika wiary. Teresie dane było odgadnąć charakter Boga, Bożą pedagogię, i mogła zostać przemieniona i tak wspaniale ubogacona przez Niego. Uczy nas dzisiaj, że rola człowieka zaproszonego do wspólnoty miłości z Bogiem polega na całkowitym powierzeniu się działaniu Miłości Miłosiernej, zniżającej się ku niemu w osobie Jezusa, l taki wydaje się być głęboki sens wyniesienia "małej Teresy".
 
Zakończenie
 
Odpowiedź na pytanie o sekret wielkości Teresy musi uwzględniać prawdę o absolutnym prymacie Bożego działania w życiu chrześcijańskim, a jednocześnie o wolności człowieka, który może wybierać i prawdę o Kościele, w którym Bóg kontynuuje swoje zbawcze dzieło posługując się ludźmi.
 
Wydaje się, że Bóg w każdym wieku ubogaca niektórych ludzi w sposób szczególny, gdyż poprzez nich pragnie pomnażać swoje dobra w wielu innych. Bóg posługuje się bowiem ludźmi, by zbawiać ludzi. Jesteśmy wzajemnie dla siebie głosicielami Dobrej Nowiny. Wydaje się, że żadna zasługa Teresy nie usprawiedliwia jej ewangelicznej wielkości, podobnie jak żadna zasługa Maryi nie usprawiedliwia Jej wyniesienia. Analogia nie jest "naciągana", ale jak najbardziej na miejscu. Teresa wpisuje się w poczet wielkich wysłanników Bożych w rodzaju św. Benedykta, św. Franciszka z Asyżu, św. Katarzyny Sieneńskiej, św. Reformatorów Karmelu: Teresy od Jezusa i Jana od Krzyża, Karola de Foucauld, itp.
 
Jerzy Gogola OCD
Karmel, 3(64) 1997
 
________________________
Przypisy:
 
[1] G. Gaucher OCD, Teresa dzisiaj, w: Teresa z Lisieux. Życie. Nauka. Środowisko, red. K. de Meester OCD, Kraków 1996, s. 266.
[2] G. Gaucher OCD, Dzieje życia, Kraków 1995, s. 228.
[3] List, 10(1995), s. 4.
[4] Żółty zeszyt. Ostatnie rozmowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus zebrane przez Matkę Agnieszkę od Jezusa, Warszawa 1988, s. 122. 
 
Zobacz także
Jędrzej Majka
Wiek dwudziesty był raczej wiekiem nauki, dalekim od poszukiwania cudowności. Święci wykazywali się przede wszystkim głębią myśli, męstwem i ofiarnością. Trudno nazwać obfitującym w cudowność życie Edyty Stein, Maksymiliana Kolbe, brata Alberta czy Matki Teresy. Jednak w tym samym czasie żył także człowiek, którego popularność była wynikiem zdarzeń niezwykłych
 
Andrzej Prugar OFMConv
Wielki Tydzień, ponieważ tydzień ostatni, przed ukrzyżowaniem i śmiercią Jezusa na ziemi. We wtorek Kościół święty pokazuje najpierw całą misję Jezusa, poprzez pryzmat powołania i życia sługi Boga, które zostało objawione na wiele wieków przed narodzeniem Chrystusa. Z powołania sługi Pana zwróćmy uwagę na jeden obraz – w jaki sposób jest opisany dar Jego wymowy i do czego ma służyć: „Ostrym mieczem uczynił me usta…ukształtował mnie od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba... ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi. ” (Iz 49,2-6). 
 
Wojciech Werhun SJ
„Czy chcesz wyzdrowieć?” – zapytał Jezus chromego nad sadzawką Betesda. Odpowiedź wydaje się oczywista zarówno w sytuacji tamtego chorego, jak i w moim poturbowanym i poranionym życiu. Bo czy można w takiej sytuacji chcieć czegoś innego?!
 
___________________
 
 reklama