logo
Sobota, 15 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Marii, Napoleona, Stelii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Mateusz Szerszeń CSMA
Tajemnice parenezy
Któż jak Bóg
 
fot. Dave | Unsplash (cc)


Jakie pouczenie wystosował do chrześcijan św. Paweł?

 

Pierwszy List do Tesaloniczan należy do najstarszych pism Nowego Testamentu. Święty Paweł wystosował go do gminy chrześcijańskiej, która przeżywała pierwsze problemy (zaraz po założeniu jej przez apostoła). Była to wspólnota młoda, gorliwa i wierna, ale pod nieobecność Pawła zaczęła błądzić doktrynalnie i w dziedzinie moralności.

 

Sam list jest świadectwem wielkiej miłości Apostoła Narodów do ludzi, a także jego głębokiej troski o wierność Ewangelii, którą głosi. Pod koniec listu (1 Tes 5,12nn) pojawia się część, którą w biblistyce nazywa się „parenezą”, czyli pouczeniem. To właśnie w tej części święty Paweł daje wskazówki, jak powinno wyglądać prawdziwie chrześcijańskie życie. Co ciekawe, wiele z problemów poruszonych w pouczeniu odnosi się również do współczesnych chrześcijan.

 

Katolicki antyklerykalizm?


Prosimy was, bracia, abyście uznawali tych, którzy wśród was pracują, którzy przewodzą wam i w Panu was napominają. Ze względu na ich pracę otaczajcie ich szczególną miłością!

 

***

 

Już na samym początku apostoł nazywa wszystkich braćmi, co ma sugerować równość wszystkich chrześcijan przed Bogiem. Nie ma tutaj miejsca na wywyższanie się, podział klasowy czy ekonomiczny. Wszyscy są braćmi, a więc łączą ich więzy rodzinne.

 

Jednocześnie Paweł wspomina o tych, którzy pracują na rzecz gminy chrześcijańskiej poprzez zarządzanie i napominanie. Ma tutaj zapewne na myśli starszych, którzy pełnią rolę przełożonych wspólnoty. To właśnie oni mają być otoczeni szczególną miłością. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że w tym kontekście chrześcijanie powinni kochać swoich duszpasterzy, którzy z ustanowienia Bożego zostali im dani i posłani jako przewodnicy.

 

Dzisiaj stosunek do Kościoła i duszpasterzy bywa różny. Nie mam oczywiście na myśli sytuacji, gdy księża świadomie i celowo tracą zaufanie swoich wiernych. Bardziej myślę tu o tych, którzy są ofiarami niesłusznych ataków, oskarżeń i pomówień. Chodzi mi o tych, którzy stają się ofiarami antyklerykalizmu.

 

Pamiętam, że gdy przebywałem w jednym z krajów zachodnich, pewien świecki (mocno zaangażowany w życie parafii) powiedział mi: Jesteś Polakiem i zapewne wiesz, że katolicy w Polsce są bardzo pobożni, ale jednocześnie nie przeszkadza im to w byciu antyklerykalnymi. Tutaj jest inaczej. Może jesteśmy mniej pobożni, ale nie można o nas powiedzieć, że jesteśmy antyklerykalni. My kochamy i tęsknimy za kapłanami.

 

Świadectwo tego człowieka mocno zapadło mi w pamięci. Pokazuje jak wielkie jest pragnienie Boga w ludziach, którzy pozbawieni są dostępu do duszpasterstwa, albo mają do niego dostęp mocno ograniczony. Tu nie chodzi nawet o samą osobę kapłana, ale o to wszystko, co dzięki kapłanowi wydarza się w życiu ludzi wierzących. Głoszenie słowa i sprawowanie sakramentów to zbawcze dzieło powierzone tym, którzy zostali uświęceni przez sakrament kapłaństwa.


Może warto zdać sobie sprawę z tego, że także w naszym życiu duchowym księża odgrywali bardzo ważną rolę? Może warto podziękować Bogu za tę możliwość, że nikt w Polsce (jeśli tylko zechce) nie pozostaje bez opieki duszpasterskiej? Nawet jeżeli spotykamy czasami gorszącego księdza, to zawsze mamy też możliwość odnaleźć kapłana prawdziwie Bożego, który przyjmie nas z miłością i dobrocią.

 

Świątynia Ducha czy dom egoizmu?


Między sobą zachowujcie pokój! Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi! Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za złe, zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich!

 

***

 

Druga część pouczenia skupia się na relacjach między chrześcijanami. Święty Paweł prosi o zachowanie pokoju, bo przecież to właśnie ten dar jest świadectwem przyjęcia prawdy o zmartwychwstaniu Jezusa. Pamiętajmy, że po wydarzeniach paschalnych Jezus obiecuje swoim uczniom, że pokój im zostawia i daje. Tam, gdzie pojawia się niezgoda, tam szatan zastawia swoje sidła i prowadzi do powolnej degradacji wspólnoty chrześcijańskiej.

 

Paweł nie boi się wskazywać na rolę upominania tych, którzy odstępują od ewangelicznego radykalizmu. Zachęca wspólnotę, aby była pomocą dla małodusznych i tych, którzy są jeszcze słabi w wierze. Nie każe ich potępiać i alienować, ale zaleca by im pomagać i z troską ich przyjmować. Z kolei opieka nad słabymi to przejaw głębokiej miłości chrześcijańskiej, która widzi w drugim człowieku Boga. Pełni cierpliwości i łagodności chrześcijanie mają swoim postępowaniem przypominać o działaniu Chrystusa, który stał się sługą i ostatecznie oddał wszystko za życie innych. Chrześcijanin powinien być wolny od chęci zemsty i od płacenia złem za zło.

 

Warto w tym miejscu przemyśleć także nasze postępowanie. Czy nie jest przypadkiem tak, że niezgoda i podziały polityczne, ekonomiczne i osobiste stają się główną osią problemów w naszych wspólnotach kościelnych, parafialnych, zakonnych i rodzinnych? Czy możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że wspomagamy najbardziej potrzebujących? Czy upominamy niekarnych i pocieszamy małodusznych? Zdaje się, że w tej materii mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Egoizm, który w nas mieszka, zamyka nas na innych. Przestajemy wtedy być Kościołem prawdziwie powszechnym, a stajemy się kościołem egoistów - duchowych monad, które realizują się tylko poprzez karmienie się pychą i wewnętrznym wygodnictwem. Bycie dla innych to trudne zadanie, ale też dobrze wiemy, że miłość bliźniego to cecha, która powinna charakteryzować wszystkich chrześcijan i tym samym stawać się narzędziem ewangelizacji świata.

 

Niechrześcijański smutek


Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.

 

***

 

W tej części Paweł zachęca do ewangelicznej radości, która wypływa z nadziei zbawienia. Człowiek, który uwierzył w orędzie Jezusa Chrystusa i przyjął zbawcze owoce Jego męki, będzie się cieszył z obecności Boga w świecie i w swoim życiu. Jednocześnie zrodzi się w nim głęboka potrzeba modlitwy, która stanowi wyraz dziękczynienia za to wszystko, co Chrystus uczynił dla niego samego.

 

O tym też wspomina Paweł, który w dziękczynieniu widzi wolę samego Boga. Człowiek w postawie wdzięczności staje się człowiekiem prawdziwie wolnym. Przypomina stworzenie Boże, które, początkowo pozbawione grzechu, dziękowało Bogu za swoje istnienie. Smutek chrześcijanina powinien zatem trwać tylko przez chwilę. W momentach trudności, strapienia i wątpliwości powinniśmy wracać do spojrzenia na świat oczami wiary. Czy nie jest to lekarstwo na współczesne problemy związane z depresją, nerwicami i tym wszystkim, co sprawia, że na ulicy tak rzadko widzimy ludzi radosnych?

 

Oczywiście, nie zawsze sprawa jest tak prosta. Czasami musimy szukać fachowej pomocy, ale też wydaje się, że wiara jest istotnym elementem wyciągania człowieka z rozpaczy. Tam, gdzie zabraknie wiary, człowiek pogrąży się w egzystencjalnym w marazmie. Będzie patrzył na swoje życie jedynie przez pryzmat porażek, klęsk i niepowodzeń. Taka postawa to dobry przyczółek dla złego ducha, który stara się pognębić człowieka i zepsuć w nim to spojrzenie, które pozwala na radość z najmniejszych rzeczy, które daje nam Pan.

 

Ducha nie gaście!


Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.

 

***

 

Ostatnie wskazania mają charakter pneumatologiczny. Apostoł przestrzega przed gaszeniem ducha i lekceważeniem proroctwa. Ma tutaj na myśli całą działalność charyzmatyczną wspólnoty, która przez Bożego Ducha powinna być wierna Jego natchnieniom i w pełni wykorzystywać łaskę, którą Bóg daje człowiekowi. To właśnie w działaniu charyzmatu miłości przejawia się Boże działanie we wspólnocie chrześcijańskiej.

Jednocześnie ostrzeżeniem wydają się słowa, które nakazują badanie tego, co rodzi się we wspólnotach. Jest to wielka zachęta do rozeznawania duchowego, aby nigdy nie zapomnieć o tym, że w każdym chrześcijaninie rozgrywa się walka duchowa o jego zbawienie. Wpływają na niego zarówno duchy dobre jak i duchy złe. Poprzez sumienie i logiczne myślenie chrześcijanin ma w obowiązku rozeznawać to, co przynosi większą chwałę Bożą. Nie może być bezkrytyczny ani zadufany w sobie. Doświadczenie charyzmatyczne i mistyczne musi być poddawane krytycznej ocenie wspólnoty.

 

W ostatnim zdaniu św. Paweł pisze, aby unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła. To jedno z najpiękniejszych zdań, jakie można zastosować jako zachętę dla wspólnoty chrześcijańskiej. Chrześcijanom nie chodzi tylko o to, aby być dobrymi ludźmi. Nie chodzi im tylko o to, aby unikać zła. Chrześcijanin ma wybierać to, co najlepsze. Karmić się duchową strawą, która przynosi największe korzyści. Jednocześnie ma unikać tego wszystkiego, co przynosi szkodę jego duszy. W nowym życiu w Chrystusie nie chodzi już tylko o wybór między dobrem a złem. Taki wybór jest zbyt oczywisty! W wolności ducha mamy gorliwie szukać tego wszystkiego, co mocniej, bardziej i szybciej przybliży nas do spotkania z Chrystusem.

 

***

 

Na zakończenie warto jeszcze raz sięgnąć do parenezy św. Pawła z Pierwszego Listu do Tesaloniczan i uwierzyć, że nie jest ona tylko pobożnym życzeniem sprzed dwóch tysięcy lat, ale prawdziwym Słowem Bożym skierowanym do chrześcijan wszystkich wieków i wszystkich miejsc.

 

ks. Mateusz Szerszeń CSMA

Któż jak Bóg! nr 2 (164) marzec - kwiecień 2020

 
Zobacz także
Przemysław Radzyński

Jezusa Dobrego Pasterza nie sposób postrzegać inaczej, jak przez pryzmat miłosierdzia. Zabłąkana owca, której szuka jej właściciel, jest przecież symbolem ludzkiego zagubienia – grzechu. A manowce, na które człowiek schodzi, mogą skutecznie oddalić go od Boga. Ks. Sopoćko postrzega w tym pewien proces: "Oddala się owca od Dobrego Pasterza, a oddalając się, zapomina o Nim i już nawet Go nie poznaje, gdy się zbliża – ucieka od Niego, męczy się i wpada w ostateczną nędzę"...

 
Maria Rytel
Do pastuszków fatimskich przychodziło wielu księży, aby ich przesłuchać, sprawdzić ich wiarygodność, ale tylko o jednym mówi się, że poszedł z dziećmi na Cova da Iria i pomodlił się z nimi na różańcu. Padre Francisco da Cruz nie po raz pierwszy był wtedy w Fatimie. Cztery lata wcześniej odegrał bardzo ważną rolę w życiu najstarszej z widzących. 
 
Krzysztof Wons SDS
Kiedy zaczynamy czytać słowo Boże, wtedy ono „czyta” nasze życie. My „czytamy” Boga, a On „czyta” nas. Na tym polega Boże czytanie – lectio divina. Duch Boży, który tchnie kędy chce, wyznacza czytającemu drogę do spotkania z życiem zawartym w Jego słowie. To słowo Boże wyznacza rytm życia, a więc także rytm modlitwy serca – „rytm” naszych słów.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー