logo
Piątek, 02 października 2020 r.
imieniny:
Racheli, Sławy, Teofila – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marek Ziaja
Tak wiele w starym kościele
materiał własny
 


Tak wiele w starym kościele

Różnie możemy opisać świat i człowieka: na wesoło lub smutno, z uśmiechem czy żalem, poważnie i żartem. A dla mnie i tak najlepszy jest personalizm realistyczny gdzie cały świat jest ze sobą perfekcyjnie połączony, a nawet z Bogiem. Gdzie zbieranie śmieci i dbanie o naszą planetę ma bezpośrednie odniesienie do Boga, a sex z małżonką jest dla nich jedną z najwyższych możliwości uwielbienia Go.
I pisał zanim został Papieżem, że człowiek nie jest prostym złączeniem ciała i duszy, lecz czymś więcej, jest osobą. To złączenie ziemi i nieba w człowieku tworzy nową jakość - osobę. To osoba idzie do nieba, nie daj Boże gdzie indziej. Jest tu poniekąd gra słowami, bo ci, co pisali, że to dusza tam idzie używali innego zestawu słów na określenie tego, co Papież nazywa drogą osoby do Boga. I ta myśl tego Bożego sługi podnosi go wysoko na ziemskim panteonie filozofii, w jej personalistycznie realistycznym ujęciu, które kontynuował.

Kult Bożego Miłosierdzia, miłości nad sprawiedliwością, tak wyraźnie w głoszeniu papieskim wyrażony to drugie ramię Jego nauczania obok filozofii. Choć nawet to, nie było niczym nowym, bo przecież Bóg na początku stworzył człowieka w Raju i stwierdził, że jest bardzo dobry i zakochał się w nim Miłością niewymowną, a człowiek już w pierwszych dniach tę Miłość zdradził. A Bóg nie stworzył sobie nowego stworzenia, lecz trwając w tej wiecznej miłości do swojego stworzenia posłał Swojego Syna, by Ten przez stanie się tym stworzeniem i przez śmierć i zmartwychwstanie przywrócił całe stworzenie Bogu z powrotem.
I wiem, że ani w tym życiu ani w przyszłym, w które mocno wierzę, nie zrozumiem, co to jest ta Nieskończona Miłość Boża. Nie zrozumiem jak można nieustannie, wiecznie, kochać kogoś takiego jak Adolf Hitler lub Józef Stalin, o mnie nie wspominając.

Ciekawe, że s. Faustyna głosi Boże Miłosierdzie między dwoma wojnami, a kult ten rozwija się po wojnie i to nie w Niemczech czy Rosji, ale w Polsce. Mamy, więc iść do tych, co nas gnębili i głosić im, że Bóg im mimo wszystko przebaczy? Moje drogi i moje myśli nie są drogami i myślami waszymi - coś w tym jest, nie tylko, dlatego że jesteśmy grzeszni. W końcu jesteśmy jego stworzeniem.

Nie dostrzegł Szatan, Wcielenia ani Śmierci Drugiej Osoby Boskiej, i teraz mści się na Bogu, wyżywając się na ludziach. Oczywiście nie robi tego bez naszej zgody na zło, przez co panuje ono bardziej, w naszych czasach ostatecznych, w których przyszło nam żyć. Wojny, kataklizmy, upadek rodziny a wartości w szczególe są tego najwyraźniejszymi śladami. Ta przegrana z przed 2000 lat pokazała upadłym aniołom, że jednak nie dorównują Bogu. Że choć na początku świata skusili człowieka, znalazł on w Bogu pełnego Odkupiciela, Jezusa Chrystusa.

Tego wszystkiego nauczał Jan Paweł II, nic nowego od czasu Chrystusa. Stara nauka czasem przy pomocy nowych słów, ale często cytując dokumenty i autorów Kościoła. Bo Kościół nie jest "kościołem księgi", lecz Żywego Jezusa Chrystusa żywego w Księdze jak i w całym nauczaniu Kościoła.
A przede wszystkim, uczył bycia chrześcijaninem aż do końca, naśladowanie Mistrza, przez krzyż, do zmartwychwstania w wieczności. I cały czas mam tę myśl byśmy nie naśladowali Papieża Jana Pawła II, ale jego Mistrza, Jezusa Chrystusa. Bo On jest tym celem, do którego wszyscy zmierzamy, a Papież nas do Niego wyprzedził na swojej drodze do Niego. Nam zostawił wieje znaków jak budować swoją drogę do Ojca. Będąc kolejnym, który zaświadcza, że warto. Byśmy nie skończyli tak:
Umarł wielki człowiek
a mali zostali i płaczą
czekając aż umrze następny
by móc zapłakać i powspominać.

I taka myśl na koniec. Jak w IX wieku mnisi Irlandzcy odrodzili życie religijne Europy przychodząc z krańców świata, tworząc bogate życie monastyczne. Dopiero potem przyszły reformy gregoriańskie, zakony żebracze itd. Tak Papież z dalekiego kraju w XX wieku, metodami Jemu współczesnymi, odnawia wiarę w Chrystusa na całym świecie.
I to wszystko w tym jednym, starym, katolickim kościele.

Marek Ziaja

 
Zobacz także
Aleksandra Wojtyna
Na pewno znane jest wam zdjęcie przedstawiające uśmiechniętego młodzieńca stojącego z triumfem na ośnieżonym szczycie góry z fajką w ustach. Co usiłuje nam powiedzieć ten młody człowiek z fotografii podpierający się drewnianym czekanem alpinisty? Przez przyjaciół nazwany został żartobliwie Valanga di Vita, co znaczy: lawina życia. Dlaczego?...
 
Aleksandra Wojtyna
Jedną z najbardziej znanych i charyzmatycznych osób minionej epoki był bez wątpienia Ojciec Pio z Pietrelciny – włoski kapucyn, który otrzymał dar stygmatów, stając się "widzialnym sakramentem" Chrystusa w Kościele, a zarazem znakiem sprzeciwu. Noszone przez niego w ciągu pięćdziesięciu lat krwawiące znaki męki były i nadal pozostają źródłem nieustających polemik i sporów. 
 
Jacek Ponikiewski
Rosnące zapotrzebowanie na psychoterapeutów oraz przeróżne tabletki, nie jest dla panującego konsumpcjonizmu niczym złym, bowiem nakręca go. Ludzie wciąż kupują, szukając celu, a także nabywają sterty niepotrzebnych w istocie leków. Błędne koło toczy się dalej, powołując do życia nowy twór- religie New Age. Wydają się być one idealnym rozwiązaniem problemu...
 
 
___________________
 
 reklama