Katolik.pl - Temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma
logo
Czwartek, 22 października 2020 r.
imieniny:
Haliszki, Lody, Przybysłąwa, Salomei, Filipa, Donata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jacek Salij OP
Temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma
Miesięcznik W drodze
 


Wiara jak płomień
 
Wiara przekazywana jest od osoby do osoby, podobnie jak płomień zapala się od innego płomienia.
 
W jednym ze swoich tekstów Grzegorz Górny opisuje taką scenę: Dwaj wieśniacy w drodze do miasta rozmawiają ze sobą po białorusku. Na rogatkach od razu przechodzą na język rosyjski. „Bo kiedy jest się w mieście, trzeba rozmawiać po miastowemu” – wyjaśniają powód tej zmiany.
 
Swój rodzimy język ustawiają na z góry przegranej pozycji. Ich dzieci w drodze do miasta będą rozmawiać po rosyjsku, a wnuki najprawdopodobniej białoruskiego już w ogóle nie będą znały.
 
Przytoczona scena przypomina mechanizm pełzającej apostazji, jaka się dokonuje w niektórych rodzinach. Niepostrzeżenie dla nas samych zaczynamy się kierować dwiema hierarchiami wartości. Nawet jeżeli regularnie chodzimy do kościoła, a rano i wieczorem klękamy do pacierza, to w życiu codziennym – zarówno w naszym postępowaniu, jak i w poglądach – żyjemy w gruncie rzeczy tak, jakby Boga nie było. A potem się dziwimy, że nasze dzieci przemieniają się w katolików niepraktykujących, a wnuki w ogóle odchodzą od wiary.
 
Organy nieużywane zanikają
 
Jak się troszczyć o swoją wiarę? Nie zapomnę dobrotliwego uśmiechu znajomej rehabilitantki, kiedy na jej propozycję, że zajmie się moją złamaną ręką, odpowiedziałem, że rehabilitacja nie będzie potrzebna, bo ręka ma być w gipsie zaledwie pięć tygodni. Zrozumiałem ten uśmiech po zdjęciu gipsu. Ręka była jak uschnięta. Wystarczyło pięć tygodni nieużywania.
 
Podobnie zanika wiedza, z której przez dłuższy czas nie korzystaliśmy. W ciągu zaledwie kilku lat można utracić także zdolność wykonywania wyuczonego zawodu. Wskutek nieużywania zmniejsza się nasza znajomość obcego języka, a nawet musimy sobie odświeżyć umiejętność obsługiwania maszyny, z którą przez jakiś czas nie mieliśmy do czynienia. Co więcej, również więzi małżeńskie mogą – na szczęście nie muszą – się rozluźnić, gdy małżonkowie zbyt długo pozostają w oddaleniu od siebie.
 
Ale i odwrotnie: Relacje z tymi, których kochamy, możemy pogłębiać, w poznanej prawdzie się umacniać, a w nabytych umiejętnościach nabierać coraz większej biegłości. Każdy dobry nauczyciel przyzna, że przedmiot, który wykłada, poznał tak naprawdę nie podczas studiów, ale dopiero wtedy, kiedy sam zaczął go uczyć.
 
Z wiarą jest podobnie: Umacniamy się w niej i poznajemy coraz lepiej, kiedy przekazujemy ją innym. Jeśli poznałem Chrystusa i wierzę w Niego, ale wiarę uważam za ściśle prywatną sprawę i z nikim się nią nie dzielę, to tak jakbym schował zapaloną świecę pod garncem (por. Łk 8,16).
 
Nawet rodzice nie zawsze chcą się dzielić swoją wiarą. Pytania, które zadają im dzieci, często są trudne. Ale właśnie te pytania są doskonałą okazją, żeby porozmawiać z dzieckiem i pomóc mu w jego drodze do Boga. Niestety, wielu dorosłych ucieka od tych pytań. Zbywamy dzieci, mówiąc: „To dla ciebie za trudne, jak dorośniesz, to zrozumiesz”, albo: „Najlepiej ksiądz ci na to pytanie odpowie”, lub: „Zapytaj katechetkę”. Dla dziecka to jasny komunikat: Jesteśmy wprawdzie wierzący, ale tak naprawdę wiarą nie ma się co za bardzo przejmować.
 
Oczywiście, rodzic nie musi znać odpowiedzi na każde pytanie, ale nawet wówczas – korzystając z tego, że dziecko samo tę rozmowę zaczyna – może z nim całkiem serio porozmawiać o Bożych sprawach. Można też otwarcie powiedzieć dziecku: Muszę pomyśleć nad tym pytaniem, trochę mnie zaskoczyłeś, może jutro spróbuję ci odpowiedzieć.
 
Kiedy jednak uciekamy od prośby dziecka o pouczenie w wierze, mamy prawo się obawiać, że to właśnie do nas Pan Jezus mówi: „Kto ma, temu będzie dane, a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma” (Łk 8,18).
 
Warto wszystkim katolickim rodzicom zwrócić uwagę na słowa papieża Franciszka z encykliki Lumen fidei: „Wiara przekazywana jest od osoby do osoby, podobnie jak płomień zapala się od innego płomienia”.
 
Tak mało, że poniżej minimum
 
Niekiedy można odnieść wrażenie, że wstydzimy się naszej wiary. Tyle się dzisiaj mówi, również w naszej obecności, przeciwko wierze, Kościołowi, a nawet przeciwko samemu Panu Bogu, a my siedzimy cicho jak mysz pod miotłą. Nie stać nas nawet na zwyczajne słowa: „Proszę cię, przestań tak mówić. Jestem katolikiem i taka mowa sprawia mi przykrość. Nawet jeśli ci się wydaje, że mówisz prawdę, uszanuj przynajmniej moją wrażliwość”.
 
Przypomina mi się tutaj mocne upomnienie, na które pozwolił sobie nowo ochrzczony student. Ogromnie zależało mu na tym, żeby przyjąć chrzest podczas niedzielnej mszy akademickiej, gdy kościół wypełniony jest ludźmi. Podczas spotkania po mszy jeden ze studentów zagadnął go: „Wiesiek, w tak uroczystym dla ciebie dniu na pewno masz nam coś ważnego do powiedzenia”. A Wiesiek zareagował tak, jakby mu kolega na odcisk nadepnął: „Tak, mam wam coś ogromnie ważnego do powiedzenia. Nie mogę wyjść ze zdumienia, że widzę tu tyle osób, o których nigdy bym nie pomyślał, że są katolikami”.
 
1 2  następna
Zobacz także
Aneta Pisarczyk
Tak jak z biegiem lat zmienia się nasza fizyczność, tak samo zmianie podlega w nas to, co psychiczne i duchowe. Z drugiej strony jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania pozostają wciąż nieoczywiste. Dziecko, które poznaje świat, dopiero zaczyna uczyć się Pana Boga, człowiek starszy zaś wciąż jeszcze się Go uczy. Czy starość zbliża do Boga? Czy w starości łatwiej się modlić? Czym jest zdrowa i dojrzała duchowość osób starszych? 
 
ks. Piotr Stawarz SDS
W dzisiejszych czasach jesteśmy świadkami nowej wiosny w Kościele: w tak wielu miejscach zapala się entuzjazm do czytania Biblii i pragnienie poznawania jej. W wielu sercach rodzi się pragnienie, by poznać Pana. Ludzie wszystkich stanów, powołań i zawodów pytają o sposoby rozważania Pisma Świętego. Chcą nauczyć się modlić Słowem Bożym.
 
Mieczysław Guzewicz
W duchowości mówi się o odniesieniu do Jezusa, o potrzebie budowania z Nim relacji, oddaniu Mu swojego życia, zachęca się do wypowiadania słów: "Jezus jest Panem całego mojego życia", ale raczej nie wskazuje się na osobę określoną płciowo. Wszyscy mamy tak robić, powierzać się Jezusowi, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, brakuje jednak ważnego dla mężczyzn doprecyzowania: że my mamy się Jezusowi podporządkować jako mężczyźnie, jako Panu i Władcy, Przywódcy, Mistrzowi, Naczelnemu Wodzowi. Dla nas brzmi to konkretnie i porywająco. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー