Katolik.pl - To, co małe i głupie
logo
Wtorek, 20 października 2020 r.
imieniny:
Ireny, Kleopatry, Witalisa, Jana Kantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra Wojtyna
To, co małe i głupie
Rycerz Młodych
 


Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata(...), wybrał to, co niemocne. Pan Bóg wybiera to, co małe, to, co pokorne.

Prostoduszność na wskroś


Tak niewybrednie można opisać małą Francuzkę, pirenejską góralkę, a każdy niemal domyśli się, o kim mowa. Tak, chodzi o św. Bernadetę Soubirous, której niechlubny opis przeczytałeś powyżej.

Wywodziła się ze skrajnie ubogiej rodziny. Jej rodzice, uczciwi i pracowici ludzie, zmuszeni byli oddać małą Bernadetę na służbę, gdyż jej mama rozchorowała się i nie była w stanie zapewnić dziewczynce opieki, a Bernadeta nie była ich jedynym dzieckiem. Dziewczyna wróciła pod rodzinny dach, mając czternaście lat. Owa kilkuletnia służba pociągnęła za sobą godne politowania konsekwencje w postaci infantylnych zachowań dziewczyny; naiwności i łatwowierności, które można podporządkować jednemu rzeczownikowi - prostoduszność, bo taka właśnie była ta dziewczyna - na wskroś prostoduszna.

Bernadeta była także opóźniona w stosunku do swoich rówieśników w nauce, gdyż ludzie, którzy przyjęli ją do siebie, wywodzili się z najniższych warstw społecznych, a tym samym prezentowali "umiarkowany" poziom intelektualny. Dziewczyna w wieku 14 lat znała zaledwie podstawy rodzimej pisowni, zaś jej wiedza religijna ograniczała się do umiejętności odmawiania różańca, co z pasją czyniła codziennie. Ponadto nie przystąpiła jeszcze do Komunii świętej, co bardzo martwiło jej prostych, ale niezwykle bogobojnych i kochających ją rodziców. Jakby tego było mało, Bernadeta była wątłej figury i lichego zdrowia i tym też odstawała od rosłych kolegów.

Właśnie takiej prostej dziewczynce bez wykształcenia, bez majątku, bez koneksji, w najbardziej niepewnym momencie jej życia objawiła się Ta najdostojniejsza, najpiękniejsza i najgodniejsza. Jakiż zaskakujący kontrast ukazuje Maryja w swych objawieniach, i to nie jeden raz.

Wybrana

Być może właśnie z takimi cechami Bernadeta zasłużyła na wyróżnienie w oczach Bożych, bowiem w górskiej grocie ukazuje się jej Matka Chrystusa i z nią rozmawia. Dziewczyna początkowo nie zdaje sobie sprawy, kogo ujrzała, i mając pierwsze widzenie w towarzystwie koleżanek, jest absolutnie przekonana, że one także widziały "Białą Panią". Widzenia powtarzają się coraz częściej, aż w końcu Bernadeta, naciskana przez okoliczną ludność, wśród której wieść o objawieniach rozniosła się lotem błyskawicy, pyta, kim jest owa nieznajoma Pani. Kiedy otrzymuje odpowiedź, zamiera i ona, i tłum, któremu przekazuje prawdę o "Białej Pani" - Matka Pana. Od tego momentu rozpoczynają się masowe pielgrzymki ludności do massabielskiej groty, gdzie Bernadeta rozmawia z Najświętszą Panienką, nie ustają modlitwy i śpiewy, rozentuzjazmowani górale uważają Bernadetę za mediatorkę między nimi a niebem i gdy dziewczyna, przynaglona przez Matkę Bożą, zmierza w kierunku groty, oni wiernie z modlitwą na ustach podążają za nią, wierząc w prawdziwość jej wizji.

"Dziewczyna duby smalone bredzi… a gawiedź wierzy"

Wieści o niezwykłych zjawiskach dochodzą aż do Paryża, a stamtąd do cesarzowej, żony samego Napoleona Bonapartego, która powszechnie uchodzi za osobę niezwykle bogobojną i wrażliwą w kwestiach religijnych, czego nie można powiedzieć o jej mężu. Ona sama zaczyna przyglądać się z uwagą całej sprawie, dopytując bardziej "wtajemniczonych" o szczegóły. W Lourdes zaś, gdzie mają miejsce same wizje, rośnie atmosfera podejrzeń i wrogości wycelowana w niczego niepodejrzewającą Bernadetę. Władze, do których doszły zdumiewające wieści o wizjach młodej dziewczyny, natychmiast zareagowały. Uznano sytuację w miasteczku za niebezpieczną dla porządku publicznego, w związku z tym zadecydowano o zatrzymaniu Bernadety i zakazano jej kategorycznie urządzania "masowych widowisk" dla okolicznego pospólstwa. "

Zagrożono jej nawet aresztem i uznano za chorą psychicznie. Najbardziej obawiano się jednak, że rozochocona gawiedź wiejska, skłonna do zabobonów, będzie wierzyć w ową "komedię", a to może zaszkodzić reputacji władzy. Głos Maryi był jednak silniejszy, dziewczyna nie zaprzestała swoich wizyt u groty. Jak wielokrotnie ukazuje historia, gdy władza czegoś zakazuje, budzi to w ludności sprzeciw i podsyca działania proporcjonalnie odwrotne do wydanych zakazów. Gmin, choć Matki Bożej swymi oczami nie wdział, zaczął jeszcze gorliwiej chodzić na modlitwy do groty, słuchając opowieści dziewczyny o Przedziwnej Pani, a wytryśnięcie cudownego źródła i obecność spektakularnych uzdrowień spotęgowała tylko jego wiarę w nadprzyrodzoność i prawdziwość wizji Pastuszki.

Transmisja z nieba

Stanowisko Kościoła wobec całej sprawy pomimo zewnętrznych nacisków przez pewien czas jest bardzo powściągliwe, co wywołuje niepokój u władz miasta. Tamtejszy proboszcz, ks. Peyramale znał bardzo dobrze Bernadetę, tak dobrze, że nie mógł posądzić jej o kłamstwo, podchodzi jednak do jej opowieści z daleko posuniętą ostrożnością. Zmienia się to jednak, kiedy Pastuszka informuje proboszcza, iż Pani, zapytana o swe imię, odpowiedziała: "Niepokalane Poczęcie". Ksiądz zrozumiał, że oto temu biednemu dziecku, które z trudem wypowiedziało słowa przekazane przez Maryję i którego wiedza teologiczna jest żadna, została objawiona najdostojniejsza prawda o Matce Chrystusa. Bernadeta mówi prawdę. Ją wybrał Bóg do potwierdzenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP, uchwalonego trzy lata wcześniej. Przecież dziewczyna nawet o tym nie wiedziała. Samo niebo ustami małej chłopki potwierdza tę wielką prawdę o niepokalaności Bożej Rodzicielki. Sam Bóg wywyższa pokorę i posłuszeństwo Bernadety. Objawienia zostają uznane i zatwierdzone przez bp. Laurence'a. Mała mieścina, Lourdes, zaczyna budzić w przybywających gromadami ludziach tyle samo sensacji, co i czystej wiary. Komisja lekarska bada cuda i niektórym z nich nadaje godność nadprzyrodzonych. Wielu ludzi doznaje nawrócenia, nawet tych, którzy zwali się "najbardziej światłymi umysłami" i "uczonymi głowami". Uzdrowiony został również z postępującej ślepoty pewien lekarz, co opisał w swojej książce Niepokalana z Lourdes.

"Aby mądrych zawstydzić…"

Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone. Biskup Lourdes i Tarbes ogłosił poprzedni rok 2009 Rokiem św. Bernadety Soubirous, gdyż 16 kwietnia w ubiegłym roku minęło 130. rocznica śmierci tej, która "była wybrana. A łaską swoją obdarzył ją Bóg po to, by w duszach ludzkich rozniecić kult Niepokalanej, która prowadzi je do Niego".

Czego my możemy się uczyć od tej prostej świętej? Przede wszystkim pokory. A cóż to jest pokora? Pokora jest to prawda o sobie samym, to postawa wobec Boga i ludzi wolna od fałszu i zakłamania, pełna ufności, że wszystko, co mnie dotyka, otrzymuję z woli Bożej, i na nią się zgadzam całą swoją duszą. Tak żyła Bernadeta do końca swoich dni. Trudne, ale nie niemożliwe. Teraz jest nam łatwiej, bo mamy w niebie mocne wstawiennictwo świętej z Lourdes i wierzcie, że naprawdę skuteczne.

Aleksandra Wojtyna

 
Zobacz także
Przemysław Radzyński

Słowo "konsekracja" (poświęcenie) może sugerować, że to człowiek z własnej inicjatywy poświęca się Bogu. Tymczasem konsekracja jest przede wszystkim inicjatywą Bożą; to Bóg mnie poświęca, On wyciąga nade mną swe dłonie, a ja odpowiadam gotowością pełnienia Jego woli. Konsekracja świeckich łączy się z praktykowaniem trzech rad ewangelicznych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. 

 

O świeckim życiu konsekrowanym opowiada pani Jola ze świeckiego instytutu Przemienienia Pańskiego w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim

 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
W każdym domu katolickim powinna być przynajmniej jedna gromnica. Zapala się ją także przy konającym, aby Maryja - Ta, która niosła do świątyni Jezusa - Światłość Prawdziwą, prowadziła dusze umierających wprost do wiekuistej światłości, do nieba...
 
Piotr Ślęczka SDS
Na drodze powołania kapłańskiego boleśnie daje o sobie znać paradoks: błogosławiąc codziennie innych, sam nie czuję się pobłogosławiony. Wydobycie z serca tej prawdy może stać się dla pasterza początkiem walki o odkrycie prawdziwej "twarzy" Boga, Boga, który nigdy nie przestał błogosławić jego powołania. Podobnie jak Jakub, ksiądz ze swojego zmagania może wyjść z nowym imieniem. W kluczu odkrywania na nowo smaku życia kapłańskiego warto spróbować odczytać walkę Jakuba z Bogiem.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー