logo
Sobota, 04 lipca 2020 r.
imieniny:
Elżbiety, Teodora, Aureli, Malwiny, Zygfryda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bohdan Koroluk
To ja naprawię błąd Chrystusa
Fronda
 


To ja naprawię błąd Chrystusa

U nas w Charkowie dzieją się rzeczy dziwne. Oto przy ulicy Darwina, w jednej z restauracji, odbyła się przepiękna uroczystość. Przyjechali korespondenci moskiewskiej telewizji Ostankino, deputaci rad narodowych różnego szczebla, dyrektorzy największych w okolicy kombinatów, w tym szef kompleksu zbrojeniowego, a nawet oficjalny przedstawiciel Cerkwi prawosławnej. Co ich przygnało? Otóż powitali oni gościa z Korei Południowej, specjalnego wysłannika na Ukrainę przywódcy Kościoła Zjednoczenia Sun Myung Moona - mr. Kwaka. Podczas spotkania zapowiedziano otwarcie w Charkowie międzynarodowego centrum kulturalno-komercyjnego pod patronatem Moona.

Kiedy spytałem duchownego, dlaczego przyszedł, wyszeptał mi: "Kwak dał 500 dolarów na cerkiew". Potem przedstawił mnie Kwakowi. Rozmowa zeszła na temat konieczności sojuszu chrześcijaństwa z konfucjonizmem, walki z komunizmem, mistyki, a przede wszystkim pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.

Mamy tu teraz nowego boga. Nazywa się dolar i spogląda na nas okiem opatrzności z zielonego banknotu. Po upadku komunizmu nastąpiła tu duchowa pustka, a jak wiadomo natura nie znosi próżni, więc w tą duchową niszę próbują się wcisnąć teraz różnego rodzaju sekty, zbory, ruchy religijne, magowie ezoterycy, psychotronicy i ekstrasensi. Największą siłę przebicia mają ci, którzy dysponują największą kasą, czyli wielkie sekty z Zachodu. Spotykają się tu z najbardziej zdemoralizowaną przez komunizm częścią społeczeństwa, czyli łasymi na każdego dolara aparatczykami dawnej komunistycznej administracji. Po tych na spotkaniach sekty otrzymują najczęściej niezłe lokale w centrach miast, czas antenowy w radiu lub telewizji oraz możliwość prowadzenia działalności bez wtrącania się władz. Im sekta bogatsza, tym do wyższego urzędnika może trafić. Guru japońskiej "Najwyższej Prawdy" Soko Asahara trafił do Olega Łobowa, najbliższego współpracownika Jelcyna. Potem praktycznie cała Rosja stanęła przed nim otworem. Równie rozpowszechnione jest też działanie na szczeblu lokalnym, gdyż w ten sposób można skuteczniej stworzyć sieć ogólnokrajową. Prowincjonalni aparatczykowie biorą mniej pieniędzy, a potrafią być równie użvteczni. Oto na przykład w światowym centrum grekokatolicyzmu, czyli we Lwowie pod presją sekt wyrzucono Klub Inteligencji Greckokatolickiej z jego własnej siedziby. Klub ten był współwłaścicielem dawnego kościoła dominikańskiego przerobionego przez komunistów na muzeum ateizmu. Dyrekcja muzeum zaczęła urządzać w barokowym wnętrzu świątyni spotkania różnych sekt, m.in. moonistów i krisznaitów. Klub zaprotestował przeciwko temu i znalazł się na bruku, mimo swoich oficjalnych praw do budynku.

Jak można się domyślać, u nas w Charkowie sprawy potoczyły się wiadomym trybem. Wkrótce po spotkaniu w restauracji przy ulicy Darwina okręgowy fundusz miłosierdzia zaprosił ze Stanów Zjednoczonych pierwszych kaznodziei Moona. Za wiedzą naszych władz zaczęli oni w swoim "domowym kościele" nauczać studentów języka angielskiego, a przy okazji prowadzić zajęcia sekcji pod nazwą"O pokój na całym świecie". Obecnie ujawnili się z altruistycznym planem... edukacji ukraińskiej elity narodowej. Chcą założyć specjalną szkołę, dokąd "trafiać będą najbardziej utalentowane dzieci na całej Ukrainie".

Podobnie stało się w jednej z republik Federacji Rosyjskiej - stepowej Kałmucji - gdzie moonistom udało się doprowadzić do tego, że w szkołach prowadzą oni kurs pt. "Mój świat i ja". To zresztą charakterystyczne dla nich, że często działają nie wprost, ale przez różne finansowane przez siebie organizacje, takie jak np. Collegiate Association forthe Research of Principles, International Cultural Foundation czy Professors World Peace Academy. Struktury te, choć oficjalnie zajmują się działalnością pokojową, naukową czy charytatywną, w rzeczywistości propagują na świecie doktrynę sekty i jej założyciela.

Kim jest Sun Myung Moon? Urodził się w 1920 r. w chłopskiej rodzinie w Korei Północnej. Twierdzi, że w wieku 16 lat ukazał mu się Chrystus, który powiedział: "Jesteś tym człowiekiem, którego szukam, właśnie w ciebie może wcielić się moja wieczność". Od tej pory Moon jest przekonany, że jego powołaniem jest wypełnienie misji Chrystusa, dlatego nazywa siebie drugim, prawdziwym Mesjaszem. Jezus - zdaniem Koreańczyka - popełnił błąd umierając na krzyżu, gdyż powinien zdobyć władzę, ożenić się i spłodzić bezgrzeszne potomstwo. Moon twierdzi, że musi błąd Chrystusa naprawić, aby zbawić ludzkość. Zmartwychwstanie uważa za fakt bez znaczenia. Odrzuca zdecydowanie krzyż jako symbol klęski, preferuje raczej centrum promieniste, kwadrat i koło.
  
Kiedy założył swój pierwszy "Kościół", został w 1947 r. aresztowany przez władze komunistyczne Korei Północnej. Uwolniły go z więzienia podczas wojny w 1954 r. wojska południowokoreańskie. Uciekł wówczas na Południe do miasta Pusan, gdzie zorganizował swój kolejny "Kościół", lecz wkrótce znów został aresztowany, tym razem przez władze Korei Południowej, za obrazę moralności publicznej i odmowę służby wojskowej. W 1962 r. jego Ruch pod Wezwaniem Ducha Świętego dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa Światowego działał już na pięciu kontynentach, tworząc wiele różnych organizacji religijnych, kulturalnych, politycznych i ekonomicznych.
 
Jak to się stało? Być może świat nigdy nie usłyszałby o Moonie, gdyby nie jego przyjaźń z Kim Eng Piłem - szefem wywiadu południowokoreańskiego. Dziś wiele tajnych operacji oraz transakcji bronią odbywa się poprzez kanały Moona, wypełniającego zlecenia południowokoreańskich służb specjalnych. Głównym filarem holdingu Moona jest firma zbrojeniowa "Tong ii Group", która nie tylko zaopatruje armię Korei Południowej, lecz również eksportuje broń do wielu krajów świata, np. do Urugwaju, gdzie w rękach Moona pozostaje jedna z najbardziej opiniotwórczych gazet "Ultimas Noticias".

O powiązaniach sekt i psychotroników z tajnymi służbami można by się długo rozwodzić. Znane są związki Kaszpirowskiego z KGB czy chociażby działalność założyciela i guru Wielkiego Białego Bractwa, doktora Jurija Kriwonogowa, który zanim przyjął imię Jana Chrzciciela pracował w Instytucie Cybernetyki w Kijowie, gdzie uczestniczył m.in. w przeprowadzanych na potrzeby wojska tajnych badaniach nad próbami masowej korekty świadomości przy użyciu środków psychotronicznych. Chodziło o "przeprogramowanie" człowieka na doskonałego żołnierza, który wypełni każdy rozkaz bez wahań i skrupułów. Wiele badań w tajnych laboratoriach prowadzi się w celu wyprodukowania broni psychotronicznej, zdolnej zawładnąć i kontrolować ludzki umysł. Poza tym sekty ze swoją siecią nieformalnych kontaktów i bezgranicznym posłuszeństwem członków mogą być idealnym instrumentem w rękach służb specjalnych.

Miałem okazję spotykać się z członkami Białego Bractwa już po ujęciu ich przywódców w Kijowie. Byli to młodzi, 18-, 20-letni ludzie, którzy zachowywali się jak zombie. Nie reagowali zupełnie na próby rozmowy, odpowiadali jakby obok pytań, powtarzając wciąż te same zakodowane w nich formułki, tak jak stary patefon, który się zatnie i powtarza bez końca ten sam fragment. Gotowi byli spełnić automatycznie każde życzenie swojego guru.

Podobne "pranie mózgu" przechodzą też ludzie w sekcie Moona. Wabieni na początku kursami językowymi, seminariami na temat pokoju lub ćwiczeniami nad mentalnością, z czasem wciągani są w orbitę wpływów sekty, by w końcu przyjąć jej doktrynę, która sprowadza się do porzucenia dotychczasowego sposobu życia oraz całkowitego podporządkowania się Moonowi. On sam zatrudnia ich w swoich przedsiębiorstwach (uchodzi za jednego z najbogatszych ludzi na świecie), a oni oddają poważną część swoich zarobków na rozwój jego ruchu. Wierzą, że "nowa era" zapoczątkowana została w 1960 r., kiedy to Moon w sześć lat po porzuceniu swojej ówczesnej żony z trojgiem dzieci, poślublubił 18-letnią Han Hak-Ja, nazywając ją "matką ludzi". Razem z synem utworzyli "doskonałą rodzinę". Od tamtego czasu Moon sam kojarzy pary małżeńskie między członkami, a członkiniami swojej sekty. Zawierają oni jeden wielki zbiorowy ślub. Podczas ostatniej takiej uroczystości na stadionie w Seulu stan cywilny zmieniło 70 tysięcy moonistów.

Moon deklaruje się jako zawzięty antykomunista. W 1966 r. w Japonii założył światową Ligę Antykomunistyczną, a następnie związek "Zwycięstwo nad komunizmem". Wiadomo, że wspierał w wyborach prezydenckich republikanów: Nixona, Reagana i Busha, a podczas afery Watergate zaangażował się w obronę Nixona. Kontroluje również czołowy dziennik prawicowy "Washington Times" oraz "New York Tribune". Jego przypadek pokazuje, że nie ma prostego przełożenia między prawicowością a chrześcijaństwem.

Bohdan Koroluk
tłum.: Hryć Hirnyj

 
Zobacz także
o. Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Gdy parę lat temu słuchałem spowiedzi w Padwie, w sanktuarium świętego Leopolda Mandicia spotkałem mamę Andrei. Przyszła zapłakana, nie chciała się spowiadać, a jedynie porozmawiać. Przedstawiła się jako „pocieszona nieszczęśliwa matka”. Jej ukochany syn zginął w wypadku, co wprowadziło ją w bezmierną rozpacz. Ale przyszedł czas pocieszenia - syn zaczął do niej mówić z zaświatów. Po prostu jej ręka porusza się samowolnie, zapisując jego słowa...
 
o. Piotr Jordan Śliwiński OFMCap
Praktyki wywodzące się z europejskiej tradycji ezoterycznej, jak magia czy wróżbiarstwo oraz okultystyczne propozycje współczesne, jak kontrola umysłu, bioenergoterapia czy supernauczanie, są obok praktyk wywodzących się ze Wschodu głównymi źródłami dzisiejszych zagrożeń duchowych...
 
Marcin Jakimowicz
Powiem jasno: jednostki o słabej psychice mają bardzo, bardzo ciężko – ks. Sękowski oprowadza nas po więziennym korytarzu. – Ale jeśli ktoś jest silny wewnętrznie, a jednocześnie silny Bogiem, to sobie poradzi. Widzę jak oni w czasie Mszy nabierają sił. To nie jest jedynie piękna metafora… Ktoś, kto chce pomodlić się w celi, może mieć olbrzymie trudności. 
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー