logo
Wtorek, 26 maja 2020 r.
imieniny:
Eweliny, Jana, Pawła, Filipa – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Grzegorz Strzelczyk
To nie spadło z nieba, czyli wiara między herezjami
List
 


Prawdopodobnie każdy chrześcijanin, któremu zdarzyło się zastanawiać nad treścią własnej wiary, zderzył się - bo tak chyba o tym trzeba mówić - z pytaniem, jak to właściwie jest z tym Bogiem. Utrzymujemy, że jesteśmy monoteistami, że Bóg jest jeden i jedyny, ale zaraz potem dorzucamy: w trzech Osobach.

Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem, Duch jest Bogiem. Są od siebie jakoś różni, ale mimo to nie ma trzech bogów. Czyżby wiara kazała nam - wbrew logice - uznawać, że 1+1+1=1, że 3=1? Co gorsza, próżno szukać określenia „Trójca Święta" w Nowym Testamencie. Skąd zatem wzięła się wiara w Trójcę? Czy trzeba było aż tak komplikować sobie życie?

Żeby odpowiedzieć na takie i podobne pytania - zwłaszcza te dotyczące znaczenia wiary w Trójcę Świętą- trzeba sięgnąć do początków historii chrześcijaństwa. Nauka o Bogu Trójjedynym nie pojawiła się bowiem od razu w gotowej, w pełni dojrzałej postaci. Z nieba nie spadła żadna gotowa formuła, żaden obraz, który by jasno i raz na zawsze określał, jak należy myśleć o Bogu. Przeciwnie - to raczej mozolnie, przez kilka wieków wysnuwany, precyzowany, cyzelowany wniosek z... doświadczenia.

Bóg Ojciec i Chrystus

Ale po kolei... Chrześcijaństwo wyrasta z judaizmu, który jest radykalnie monoteistyczny. Wyznanie, że Bóg jest jedyny, że jest jedynym Panem człowieka i dziejów stoi w samym centrum wiary i pobożności Izraela. To przekonanie odziedziczyliśmy. Dokonaliśmy jednak pewnej dość istotnej korekty, której początek wyznaczył Jezus Chrystus.

Nowy Testament poświadcza, że przed śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa zdania co do Jego tożsamości były podzielone. Uczniowie widzieli w Nim oczekiwanego Mesjasza, spełnienie Bożej obietnicy danej Izraelowi, ale jeszcze najwyraźniej niejednakowo rozumieli Jego rolę. Zapewne dostrzegali szczególny związek Jezusa z Bogiem. Już choćby sposób, w jaki się do Niego zwracał, pełne zaufania słowa: Abba, Ojcze, musiał dawać im do myślenia.

To, czego doświadczali u boku Jezusa, mogło, a nawet musiało przekraczać „ludzkie" ramy, dlatego pytanie o Jego tożsamość, nawet jeśli nie padało otwarcie, to czaiło się w głębi świadomości. Jednak raczej - choć trudno to z całą pewnością stwierdzić - uczniowie widzieli w Nim przede wszystkim wybranego przez Boga, niezwykłego człowieka. Ich paniczna reakcja na pojmanie a potem śmierć Jezusa dość wyraźnie o tym świadczy.

Zmartwychwstanie było zatem wydarzeniem zaskakującym i przełomowym. Chrystus, który ukazywał się uczniom, był ewidentnie tą samą osobą, której towarzyszyli przez kilka lat, a której śmierć zdawała się definitywnym końcem ich nadziei. Jednocześnie jednak było w Nim coś radykalnie nowego - ewangeliści świadczą o tym, pisząc na przykład o trudnościach w rozpoznawaniu Go.

Owocem paschalnych spotkań było głębsze zrozumienie zarówno samej tożsamości Jezusa, jak i Jego miejsca i roli w całym Bożym projekcie zbawienia. Ewangelia Łukasza mówi wręcz o nauczaniu Zmartwychwstałego, które najwyraźniej szło dalej, głębiej, niż przedpaschalne: zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego (Łk 24, 21).

Chrystus i Duch Święty

Jezus przed Paschą nauczał głównie o Królestwie Bożym. W obliczu zmartwychwstania uczniowie zaczynali rozumieć, że związek tegoż królestwa z Chrystusem jest głębszy niż początkowo myśleli. Ono przyszło w Nim. To przekonanie ugruntowało się jeszcze pod wpływem kolejnego, ściśle związanego z Paschą Chrystusa, doświadczenia - przyjścia Ducha Świętego.

Był to moment o tyle przełomowy, że z mocą Ducha uczniowie zaczęli głosić publicznie, że Jezus jest Mesjaszem. Zaś publiczne głoszenie domagało się opisywania własnego doświadczenia, a więc prowadziło do formułowania - pod wpływem Ducha - podstawowych treści tego, co wkrótce miało zostać nazwane chrześcijaństwem. Najważniejszą kwestią było oczywiście wyrażenie tożsamości samego Jezusa i Jego związku z Bogiem. Nowy Testament jest świadectwem tych poszukiwań; o tyle trudnych, że teologia Starego Testamentu nie dostarczała pojęć czy obrazów, które nadawałyby się do wyrażenia chrześcijańskiego doświadczenia bez wcześniejszej obróbki.

Nie da się całego tego procesu prześledzić w krótkim tekście, ograniczę się do jednego przykładu, bardzo znaczącego dla naszego pytania o początki wiary trynitarnej. W Pierwszym Liście do Koryntian (8, 6) św. Paweł pisze: Dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Michał Gryczyński
Dogmat o Wniebowzięciu Maryi Panny Pius XII ogłosił w Roku Świętym 1950. Nie oznacza to jednak, że nastąpiło wówczas w teologii coś przełomowego, co pozwoliło na odkrycie nowej prawdy wiary. Wręcz przeciwnie: tajemnica ta, podobnie jak i sama uroczystość, ma starożytny rodowód...
 
Fr. Justin
Słyszałem kiedyś, że szczęście w niebie będzie polegało na oglądaniu Boga "twarzą w twarz". Obawiam się, że takie "widzenie" może nas upokarzać i wywoływać strach, gdyż Bóg jest wszystkim, a my niczym.
 
Jan Duda
Ja myślę, że Boga głosi się przede wszystkim swoją własną postawą. Żadne kazania nie pomogą, jeżeli sami nie będziemy świadczyć o Jego obecności, o tym, że dla nas jest On najważniejszy. Toteż my wprost nie głosimy. Natomiast w każdej naszej domowej kaplicy, zarówno członkowie wspólnoty (obowiązkowo), jak i pozostali mieszkańcy (dobrowolnie) gromadzą się na codzienną adorację Najświętszego Sakramentu.

Z siostrą Małgorzatą Chmielewską rozmawia Jan Duda.
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー