logo
Czwartek, 21 stycznia 2021 r.
imieniny:
Agnieszki, Jarosława, Nory  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Ignacy Kosmana OFMConv
Tonacja dialogu
Rycerz Niepokalanej
 
fot. Ryan Jacobson | Unsplash (cc)


Szeptem do mnie mów, mów szeptem, ...szeptem się nie kłamie (S. Krajewski)

 

Bóg jest miłością jedności Trzech Osób w Boskiej przestrzeni. Rozmawia ze sobą i z nami przyjaźnie. Mówi spokojnie i do rzeczy... To z tej przyjaźni zrodził się w Sercu Bożym plan zbawczy i zaproszenie do Boskiej Rodziny. Bóg nie przestał do nas mówić. To my przestajemy z Nim rozmawiać. Przestajemy też porozumiewać się między sobą.

 

Dialog w małżeństwie nie może być kwestią okazjonalną. To pewna, stała postawa, otwartość na drugiego człowieka. Ważny jest nie tylko temat rozmowy, ważne są również: tembr głosu, donośność emisji, atmosfera wypowiedzi. Bywa, że właśnie one stanowią o jakości dialogu.

 

Krzyk – dwa monologi

 

Rozmawiać – nie znaczy krzyczeć do siebie ani na siebie. Znaczy – porozumiewać się, mieć argumenty. Pewien kaznodzieja miał zwyczaj czynienia uwag do swoich kazań, które zaznaczał w nawiasach. Przy pewnym zdaniu zaznaczył: „głośno krzyczeć to oznaka braku argumentów”.

 

Niekiedy małżeńskie wypowiedzi przypominają wystąpienia tamtego księdza. Z braku argumentów małżonkowie podnoszą na siebie głos, jakby chcieli zakrzyczeć prawdę, a jednocześnie obezwładnić interlokutora, przestraszyć go, sparaliżować, aby nie był w stanie przeciwstawić własnego poglądu. Tak więc krzyczy mąż na żonę, żona drze się na męża. Przekrzykują się nawzajem, dowodząc swych racji. Cóż z tego, skoro nikt nie słucha? To nie jest dialog. Kłótnia nie jest rozmową. To dwa monologi wypowiadane ze swadą.

 

Dialog to naprzemienne wyrażanie zdań: ja mówię, ty słuchasz; ty mówisz, ja słucham. Wtedy rozmawiamy. W przeciwnym razie mamy do czynienia z totalną kakofonią, z pomieszaniem języków, pojęć i sensu.

 

Zwykle to osoba dominująca w związku małżeńskim stara się narzucić własny punkt widzenia. Gdy przeciwstawia się jej druga strona, stara się najpierw przekonać ją „po dobroci”. Gdy ta metoda nie przynosi pożądanego skutku, „pan i władca” podnosi głos. Pragnie w ten sposób dowieść swojej racji i swojej wyższości. Często nadużywa argumentu, że głową rodziny jest mąż, czyli właśnie on. W rzeczywistości jest to demagogia, która ma ukryć przykry fakt, że brak mu właśnie argumentów. Dlatego krzyczy. Krzyk jest skuteczny: potrafi zabić prawdę. W krzyk ubiera się zwykle kłamstwo. Co innego prawda. Ta nie krzyczy. Jest spokojna i zrównoważona.

 

Cisza schronieniem

 

Szeptem się nie kłamie. Szeptem wyznaje się miłość, jak w piosence, albo jak w Biblii. Cicho i bez szurania butami przechadzał się Bóg w rajskim ogrodzie, „w porze, kiedy był powiew wiatru”; i na górze Horeb, gdzie Jahwe przyszedł do Eliasza nie w „gwałtownej wichurze, rozwalającej góry i druzgocącej skały”, ani „w trzęsieniu ziemi”, ni „w ogniu”, lecz – „szmer łagodnego powiewu” objawił Boga człowiekowi. W takiej „tonacji” przemawia Bóg do ludzi. Bóg na nikogo nie krzyczy. Człowiek, owszem.

 

Najczęściej jednak jedna ze stron zamyka się w sobie, przygnieciona krzykiem współmałżonka. W tym wypadku krzyk napotyka na ciszę, by nie rzec – na grobową ciszę... Taka cisza – ciche dni – to nic innego, jak z jednej strony czysta forma ostracyzmu, a z drugiej – sposób na przetrwanie. Cisza taka jest zarówno więzieniem, jak i schronieniem.

 

Oto cały paradoks ciszy. Cisza chroni i cisza zabija. Zabija osobowość, talenty, relacje. Zamyka drzwi na świat i serce – na człowieka. Cisza jest również elementem mobbingu. Przerażającym i wynaturzonym. Mobbing małżeński to rak na poziomie podstawowych komórek społecznych. Rak złośliwy, bo z przerzutami.

 

Zgodny ton

 

Skutki mobbingu małżeńskiego zbliżone są w efektach do przemocy fizycznej. Powoduje on trwałe zmiany w psychice małżonków. Utrata poczucia bezpieczeństwa, przeżywanie lęków, ciągły stres, smutek i samotność, poczucie niesprawiedliwości i bezsensu oraz świadomość braku miłości – to główne konsekwencje „rozkrzyczanego” związku. Do tego należy dodać zaburzenia snu, przygnębienie, nerwice, zachowania agresywne, a nawet myśli i próby samobójcze.

 

Pozbawiony miłości dorosły człowiek – mąż, żona – nie potrafi nawiązywać prawidłowych kontaktów emocjonalnych z innymi ludźmi. Nie będzie umiał okazywać uczuć swoim bliskim. By wydostać się z tej pętli, małżonkowie muszą otworzyć się ponownie na siebie; muszą wykazać ogromną cierpliwość i spróbować dać sobie to, czego nie doświadczali dotąd, czyli miłość.

 

Tonacja małżeńskiego dialogu nie może być zatem zbyt głośna. Żaden z małżonków nie może narzucać swego „tematu” jako wiodący motyw życiowej rapsodii. Ich związek jest bowiem rodzajem antycznej pieśni, zgodnie „utkanej muzyki” dwojga kochających się osób, prezentujących swój „utwór” na publicznym zgromadzeniu.

 

Miłość dwojga, jak i tonacja małżeńskiego dialogu, nie mogą wszak wzbudzać „poklasku” zebranych. Wielu z nas doświadczyło, jak bezinteresowna bywa ludzka zawiść i radość z niesprawiedliwości. Ciszej rozmawiajmy ze sobą. Ciszej wymieniajmy zdania, wsłuchując się w racje współmałżonka.

 

Ktoś powiedział, że w rozmowie małżeńskiej nie ma miejsca na całe tony; małżonkowie rozmawiają półtonem. Razem stanowią jeden, zgodny ton. Takie rozmowy w tonacji piano nie zaniepokoją nocą sąsiadów, nie zbudzą też drzemiących w nas demonów. Wokół będzie zwyczajnie i cicho, jak w wierszu Haliny Poświatowskiej:

 

...znowu wieczór
wąskie wieże kościołów nakłuwają niebo
i dni tak lekko biegną nie wiadomo gdzie...

 

Post scriptum

 

Nie warto spierać się o jutro ani wspominać złych dni. Będzie tak, jak ma być. Normalnie. Jak w chrześcijańskim małżeństwie, które rozmawia ze sobą bez zbędnych emocji i bez złowieszczych wykrzykników.

 

o. Ignacy Kosmana OFMConv
Rycerz Niepokalanej 6/2014

 
Zobacz także
ks. Artur Andrzejewski
Gdyby ktoś cię wołał, odpowiedz: „Mów, Panie, bo sługa twój słucha” (1 Sm 3, 9). To napomnienie, jakie Heli daje młodemu Samuelowi, wykracza poza granice tamtego czasu i tamtej przestrzeni. Stanowi ono wzorzec relacji, jakie powinny towarzyszyć każdej lekturze Pisma Świętego. U jej podstaw leży prawda, że Bóg przychodzi i to przychodzi w swoim słowie, a nawet więcej – przychodzi jako Słowo. 
 
Jadwiga Martyka
Marysia i Tomek poznali się w czasie studiów, a było to w krakowskich Sukiennicach, lecz bynajmniej nie na imprezie czy romantycznym spacerze, ale w czasie pracy. Obydwoje bowiem - by podreperować swoje budżety, a jak ogólnie wiadomo, potrzeby żaków są duże, zaś źródła zdobywania funduszy ograniczone - zatrudnili się w jednej z restauracji...
 
Grażyna Rolkiewicz

Małżeństwo, tak jak i ludzkie życie, jest zbyt skomplikowane, by komukolwiek udało się wypracować uniwersalną receptę na udane życie czy szczęśliwe małżeństwo. Nie znaczy to jednak, że nie wiemy, czym jest szczęśliwe małżeństwo i jak do tego dążyć. Udane małżeństwo to związek, w którym obie osoby czują, że się kochają, szanują się nawzajem, rozumieją, wspierają.

 

Z Barbarą Smolińską – psychoterapeutą w laboratorium psychoedukacji w Warszawie, rozmawia Grażyna Rolkiewicz

 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー