logo
Wtorek, 17 maja 2022 r.
imieniny:
Brunony, Sławomira, Wery, Paschalisa, Weroniki – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
kl. Paweł Szlezinger SCJ
Troska o bliźniego
wstań
 
fot. Amos Bar-Zeev | Unsplash (cc)


Każdy z nas powołany jest do miłości: Boga i drugiego człowieka. Jezus powiedział do św. Faustyny: „Potrzebuję ofiary wypełnionej miłością, bo ta tylko ma przede Mną znaczenie”. Jak tę miłość się zdobywa? Poprzez modlitwę, a więc spotkanie z Tym, który jest miłością.

 

Przejaw naszej miłości

 

Modlitwa jest jednym z przejawów naszej miłości do Boga i drugiego człowieka. Stanowi ona wyraz naszej troski o bliźnich. Prosząc Boga o potrzebne dla nich łaski, w rzeczywistości sami otrzymujemy to, czego potrzebujemy. Ma wówczas miejsce nasza wewnętrzna przemiana. Bóg napełnia człowieka miłością, upodabnia go do siebie i przez to uzdalnia do jeszcze większej miłości. Przykład takiej miłości możemy znaleźć u świętych. Modlitwa, jaką zanosili oni do Boga, została wysłuchana, ponieważ ich serca były kochające i czyste. Wszystko, czego się podejmowali, było powodowane miłością, stąd każdy ich czyn miał wartość nadprzyrodzoną. Bóg Ojciec powiedział do św. Katarzyny ze Sieny, że dusza w stanie grzechu śmiertelnego nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który zasługiwałby na życie wieczne, ponieważ czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. W innym miejscu Bóg powiedział do świętej: „Jeżeli czyn nie jest spełniony z miłości dla Mnie, nie ma on żadnej wartości nadprzyrodzonej”. Miłość nie polega tylko na ckliwych uczuciach i słowach, ale przede wszystkim na tym, aby trwać w łączności z Chrystusem, a więc aby żyć w stanie łaski uświęcającej. Jak to robić? Przede wszystkim przestrzegając przykazania: „Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (J 15,9-10).

 

Ze względu na pośrednictwo ludzi, którzy z miłości zanoszą do Boga swoje modlitwy, może On udzielić łaski i przemienić serca tych, którzy są od Niego daleko.

 

Modlitwa św. Szczepana

 

Im bliżej jesteśmy Boga, tym więcej w nas miłości. Im więcej w nas miłości, tym bardziej nasza modlitwa podoba się Bogu. Modlitwa może wówczas przemieniać świat. Ze względu na pośrednictwo ludzi, którzy z miłości zanoszą do Boga swoje modlitwy, może On udzielić łaski i przemienić serca tych, którzy są od Niego daleko. Tak było w przypadku św. Szczepana i jego modlitwy. Bardzo uderza mnie to, co przeczytałem w Dialogu o Bożej opatrzności św. Katarzyny ze Sieny. Bóg Ojciec przekazał tej świętej, jaki wpływ na przemianę Szawła, a więc przyszłego św. Pawła, miała modlitwa św. Szczepana, pierwszego męczennika. Został on wyrzucony poza miasto i kamienowany. W tym czasie „osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie licz im tego grzechu!» Po tych słowach skonał” (Dz 7,60). W kolejnym wierszu czytamy, że tym, który zgadzał się na zabicie św. Szczepana, był Szaweł. Bóg Ojciec przekazał św. Katarzynie, że przez modlitwę św. Szczepana Szaweł wyrzekł się niewiary i prześladowania chrześcijan. Szaweł, człowiek, który dotąd „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (9,1), przeszedł diametralną przemianę i stał się św. Pawłem, Apostołem Narodów, niestrudzonym ewangelizatorem, którego zaangażowanie uczyniło z chrześcijaństwa wyznanie o zasięgu globalnym. Modlitwa ma zatem również wymiar ewangelizacyjny. Nie bez powodu św. Teresa z Lisieux, mniszka, która od 15. roku życia nigdy nie opuściła klauzury, została obrana za patronkę misji. Jej zaangażowanie w misyjną działalność Kościoła dokonywało się głównie poprzez modlitwę.

 

Skuteczność modlitwy

 

Jako chrześcijanie jesteśmy powołani do pracy w winnicy Pańskiej, a więc w Kościele, gdzie każdy z nas na miarę swoich możliwości powinien współpracować z Chrystusem w zbawianiu dusz. Jedną z form takiej współpracy jest właśnie modlitwa. Ale co zrobić, aby nasza modlitwa była miła Bogu i skuteczna? Czasem możemy mieć wrażenie, że Bóg nie wysłuchuje naszych modlitw. Pamiętajmy, że istnieją trzy, a nie dwie, odpowiedzi Pana Boga na modlitwę. Pierwsza brzmi „tak”, druga – „nie”, trzecia – „zaczekaj”. Niemniej jednak nasze podejście do modlitwy niejednokrotnie jest niewłaściwe, dlatego św. Jakub powie: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie” (Jk 4,3).

 

W przypadku modlitwy oprócz miłości potrzeba jeszcze przede wszystkim pokory. Bóg sprzeciwia się pysznym, a pokornym daje łaskę. Ponadto potrzebna jest ufność. Jezus mówi: „Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24). Konieczna jest także wytrwałość. To właśnie znaczą słowa Pisma Świętego: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone” (Łk 11,9). Jezus mógł powiedzieć przecież tylko „proście”. Jednak chce On dać nam do zrozumienia, że powinniśmy nalegać, być natrętni w modlitwie i nie ustawać, dopóki nie otrzymamy tego, o co prosimy. Módlmy się zatem i nie ustawajmy w modlitwie, słuchając także rady św. Bernarda z Clairvaux, aby zawsze uciekać się do wstawiennictwa Maryi: „Szukajmy łaski, a szukajmy jej przez Maryję, bo czego Ona szuka, to znajduje, i nie może zawieść”.

 

kl. Paweł Szlezinger SCJ
Wstań nr 199
wstan.scj.pl

 
Zobacz także
Stanisław Łucarz SJ
Jezus nie zgodził się na to, aby Mu nałożono prawdziwą, złotą koronę królewską i dano do ręki złote berło, żeby Go odziano prawdziwym królewskim płaszczem purpurowym, ale przyjął bez protestu koronę z ciernia, trzcinę zamiast berła i strzęp czerwonego żołnierskiego płaszcza. Zamiast korony chwały, przyjął koronę hańby. Jest więc swoistym wyrazem niezrozumienia najgłębszych intencji naszego Pana zdejmowanie Mu korony cierniowej i nakładania korony ze złota, której On nigdy ani nie nosił, ani nie chciał, co więcej, przed którą się bronił. 
 
Jacek Ponikiewski
Przez cały czas staramy się ze sobą zjednoczyć. Wprowadzamy zatem mechanizmy globalizacji, przeróżne komunikatory i wszędobylski Internet. Skrócenie odległości za pomocą sztucznych narzędzi, sprawia, że nasze kontakty takie też się stały. Wydaje się, że pędząc ku sobie, oddalamy się od siebie w szaleńczym tempie...
 
Hanna Gronkiewicz-Waltz
Z Ćwiczeniami duchownymi spotkałam się osobiście w końcu 1992 roku, niedługo po mianowaniu mnie prezesem NBP. Mimo że wcześniej odprawiałam różnego rodzaju rekolekcje, to jednak pierwszy tydzień Ćwiczeń okazał się całkowicie inny od moich dotychczasowych doświadczeń. Ta inność była przede wszystkim związana z milczeniem, z wyciszeniem wszelkich zewnętrznych bodźców w trakcie rekolekcji. Chociaż poprzednio także spotykałam się na rekolekcjach z milczeniem, to podczas Ćwiczeń było ono - powiedziałabym - bardziej radykalne. To właśnie między innymi dzięki milczeniu mogłam się lepiej otworzyć na głos Boga.
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm