logo
Piątek, 01 lipca 2022 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Adam Kiełtyk
Tryptyk Bożego miłosierdzia
Pastores
 


Przypowieści o zagubionej owcy, drachmie i synu marnotraw­nym są główną belką, na której opiera się cała narracja św. Łu­kasza o Synu Człowieczym, który przyszedł odnaleźć to, co zo­stało zagubione.
 
Przypowieść w trzech odsłonach
 
Wszystkie trzy przypowieści są ze sobą głęboko powiązane, układając się w tryptyk, który na swoich tablicach odsłania pięk­no i istotę Bożego miłosierdzia. Łukasz w swym artystycznym zamyśle umiejscawia w centrum dzieła przypowieść o synu marnotrawnym, a na bocznych tablicach pozostałe dwie przypo­wieści. W ten sposób odczytanie malowidła dokonuje się stop­niowo, rozpoczynając od uważnego przyjrzenia się dwóm pierw­szym opowiadaniom i kończąc na kontemplacji centralnego przedstawienia. Pominięcie dwóch skrzydeł tryptyku prowadzi do zubożenia odbioru dzieła, ponieważ odsłania ono swoje pięk­no jedynie w harmonijnym połączeniu trzech scen. Za takim spójnym odczytaniem przypowieści przemawia ciekawy zabieg kompozycyjny ewangelisty Łukasza, który mówi o jednej przy­powieści (15,3), a przytacza trzy. W ten sposób daje nam do zrozumienia, że opowieść o miłosierdziu Bożym nie pozwala się zamknąć w jednym schemacie, ale potrzebuje dla ukazania jej głębi wielu odsłon. Ponadto tym, co łączy te trzy przypowieści, jest również ich wewnętrzna logika: najpierw posiada się pewną rzecz lub relację, później zostaje ona zgubiona lub zatracona i na końcu odnaleziona. Zabłąkana owca i drachma zostają odnale­zione, a marnotrawny syn zostaje na nowo przyjęty przez ojca. Te trzy opowiadania układają się także w pewną sekwencję, według proporcji malejącej: jedna owca ze stu, jedna drachma z dziesięciu, synów jest dwóch i każdy z nich się gubi. To stopniowe zawężanie się proporcji służy wskazaniu tego, co jest najbar­dziej istotne, a co może się zagubić. Dwaj zagubieni synowie stoją zatem w centrum całego tryptyku, bo to właśnie utrata relacji z ojcem jest najbardziej bolesną zgubą. Poza tym owca gubi się na zewnątrz, na pustyni, drachma natomiast wewnątrz, w domu. W ten sam sposób gubią się dwaj synowie: jeden oddala się od domu, drugi gubi się w domu. Również zakończe­nie każdej przypowieści podkreśla ich spójny charakter. Dwie pierwsze kończą się bardzo podobnym stwierdzeniem o radości nieba z powodu nawrócenia grzesznika, ostatnia natomiast zamyka dwie kluczowe sceny słowami ojca, który cieszy się powrotem marnotrawnego syna.
 
Słuchacze przypowieści
 
Słuchaczami trzech przypowieści są zarówno grzesznicy, jak i faryzeusze – każdy z nich zaproszony jest do otwarcia się na Dobrą Nowinę, do zmiany swojego sposobu myślenia o Bogu, oceniania innych i samych siebie. Grzesznik ma zrozumieć, że Bóg go nie karze, nie odtrąca, ale szuka i wzywa do nawrócenia. Natomiast sprawiedliwy ma wyjść z błędnego założenia, że miłość Boga można sobie kupić dobrymi uczynkami. Te dwie postawy określają jednak każdego słuchacza przypowieści Jezusa. Każdy z nas ma w sobie cząstkę faryzeusza i poganina. Być może tą bardziej dominującą będzie postawa faryzejska, która objawia się szemraniem (Łk 15,2), niezadowoleniem płynącym z rozpadu twardych reguł życia religijnego. To szemranie zawiera w sobie dalekie echo lamentu Izraela, który wyrażał strach przed wolno­ścią i przywiązanie do duchowej stagnacji: „Izraelici szemrali przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. Całe zgromadzenie mówiło do nich: «Obyśmy byli pomarli w Egipcie albo tu na pustyni!»” (Lb 14,2). Okazanie miłosierdzia jest drogą ku wolności, która wymaga wyzbycia się mentalności niewolnika i przybrania god­ności synowskiej.
 
Jezus zaprasza zatem do przyjrzenia się sobie, aby dostrzec, jaka postawa w nas dominuje. Uważne wsłuchiwanie się w słowa Jezusa i w emocje, jakie one w nas wywołują, pozwoli nam odkryć obraz Boga, jaki nosimy w naszym sercu.
 
Pierwsze skrzydło tryptyku: zagubiona owca
 
Przypowieść rozpoczyna się zadaniem pytania: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięć­dziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?”. Odpowiedź jest prosta: Nikt! Owce nie mają zmysłu orientacji. Pustynia Judzka to miejsce, gdzie bardzo łatwo się zgubić. Jest kamienista i poprzecinana wadi, czyli suchymi do­linami, tworzącymi sieć korytarzy. W takich warunkach wydaje się prawie niemożliwe odnalezienie zaginionej owcy, zaś bardzo prawdopodobne jest zagubienie stada pozostawionego bez opie­ki. Logicznym rozwiązaniem jest więc spisanie na straty zagu­bionej owcy i pozostanie przy stadzie.
 
Ten paradoks poszukiwania owcy zagubionej obnaża jednak zatwardziałość serc faryzeuszów i uczonych w Piśmie, gdyż wy­raża ideę obecną w Starym Testamencie, którą znawcy Pisma powinni doskonale pamiętać. Prorok Ezechiel, piętnując grzechy pasterzy Izraela, głosił: „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko – wyrocznia Pana Boga. Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opa­trzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie” (Ez 34,15-16). Nieracjonalne zachowanie pasterza jest więc wpisane w logikę Bożego działania, które już w księgach prorockich znalazło swój oddźwięk. Faryzeusze, których oburza zachowanie Jezusa jedzącego z grzesznikami, tak naprawdę nie godzą się na naukę płynącą z Pisma. Ich własna choroba, zatwar­działość serca, nie pozwala im poprawnie odczytać przesłania płynącego z Pisma. Być może tą zagubioną owieczką jest właśnie człowiek sprawiedliwy, faryzeusz, który nie chce wejść do domu, aby świętować z Ojcem. Jezus opowiada tę przypowieść, jedząc i pijąc razem z grzesznikami. To faryzeusze pozostają na ze­wnątrz: zamknięci w swoich wy­obrażeniach o Bogu i przykuci do kanonów poprawności religijnej nie chcą dzielić chleba razem z Jezusem i innymi braćmi. Mi­łosierna bliskość Jezusa wywołu­je w nich szemranie, zgrzytanie zębów i zabójcze zamysły. Drzwi do wieczernika pozostają jednak dla nich zawsze otwarte...
 
Kładąc akcent na nieracjonalnym zachowaniu pasterza, przy­powieść chce ukazać bezmiar Bożej miłości względem człowieka. Jesteśmy drogocenni w oczach Boga do tego stopnia, że decydu­je się On na mało roztropne zachowanie. Rachunek strat i zysków w tej sytuacji nie obowiązuje, liczy się tylko zbawienie utraconej osoby. Gdy chodzi o uratowanie człowieka, Bóg nie kieruje się zdrowym rozsądkiem. To człowiek wciąż kalkuluje i idzie na kompromisy nawet za cenę skazania Niewinnego: „Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapła­nem, rzekł do nich: «Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod rozwagę, że lepiej jest dla was, aby jeden człowiek umarł za lud, niżby miał zginąć cały naród»” (J 11,49-50).
 
Jedno z najstarszych wyobrażeń Jezusa pochodzi z katakumb św. Pryscylli z Rzymu. Przedstawia ono Jezusa jako Dobrego Pasterza, który niesie na swoich ramionach zagubioną owieczkę. Chrześcijanie od samego początku rozumieli tę przypowieść w sensie teologicznym, kontemplując w nieracjonalnym zacho­waniu pasterza miłosierdzie i opiekę Boga.
 
Można powiedzieć, że cała historia zbawienia rodzi się z py­tania, które Bóg zadał człowiekowi po jego pierwszym grzechu: „Gdzie jesteś?” (Rdz 3,9). Poprzez patriarchów, proroków Bóg szukał swojego ludu, który chował się przed Nim, oddając cześć pogańskim bożkom. W końcu zdecydował się posłać swojego Syna, aby wszystkie rozproszone owce przyprowadzić do jednej owczarni. W tym nieracjonalnym geście objawia się miłosierna mądrość Boga, która jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan (1 Kor 1,23).
 
Drugie skrzydło tryptyku: zagubiona drachma
 
Drugie skrzydło tryptyku przedstawia obraz zaczerpnięty z życia codziennego. Scena jest bardzo prosta: pewna kobieta, która zgubiła drachmę w domu, dokonuje starannych porządków, aby ją odnaleźć. Odnaleziona moneta jest motywem radości i świętowania z przyjaciółkami i sąsiadkami. Aby zrozumieć dobrze sens tego opowiadania, trzeba zwrócić uwagę na parę szczegółów w nim ukrytych. I tak, okazywanie bogactwa wobec innych osób nie było przejawem pychy, ale przynależało do ry­tuału gościnności. Poza tym fakt, że przy poszukiwaniu monety należało zapalić lampy, wskazuje na to, że było to ubogie miesz­kanie bez okien. Również liczba wszystkich drachm, dziesięć, potwierdza, że mamy do czynienia z ubogą kobietą (jedna drach­ma odpowiadała dziennemu wynagrodzeniu). Dlatego utrata jednej monety była bardzo bolesna, być może bardziej niż strata jednej owcy ze stu. Prawdziwą wartość nadaje monecie zachowanie kobiety. Chodzi o staranność poszukiwania – zapalenie światła, wy­miatanie domu – i radość przeżywaną z innymi kobietami. Przypowieść koncentruje się zatem na wysiłku, jaki kobieta wkłada w odnalezienie zgubionej drachmy.
 
1 2  następna
Zobacz także
Renata Chrzanowska
Trzeba, odwołując się do słów papieża Franciszka z 30 lipca 2016 roku, „mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś”. Przyszliśmy bowiem na świat, by pozostawić ślad.
 
ks. Józef Maciąg
Droga do Emaus... Czas wydarzenia, to pierwszy dzień po szabacie, dzień Pański, jaśniejący blaskiem Jezusowego zwycięstwa nad śmiercią. To w tym dniu Zbawiciel zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię (2Tm 1,10). Ale w sercach i umysłach obu uczniów panuje jeszcze ciemność i strach. 
 
Marta Trymbulak

Niezależnie od tego, co wynosimy z naszego ziemskiego domu, Bóg wskazuje nam, jaki ma być prawdziwy dom, dom Jego miłości, w którym "jest mieszkań wiele". To znaczy, że Jego Miłość i dla nas przygotowała miejsce. Stwórca z miłością opisuje wizję naszego szczęścia w prawdziwym domu.

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm