logo
Czwartek, 29 października 2020 r.
imieniny:
Angeli, Przemysława, Zenobii, Narcyza, Felicjana, Violetty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Tydzień kontrastów. Między Niedzielą Palmową a Wielkim Piątkiem
Przewodnik Katolicki
 


Niedziela Palmowa to w liturgii dzień pełen kontrastów, nasycony wieloma treściami najwyższej wagi. Może dlatego zbiegło się tu tyle istotnych wątków, by w tej niedzieli zawrzeć jakby w pigułce przesłanie całego Wielkiego Tygodnia, a w zasadzie całej historii zbawienia.
 
Wydarzenia, które rozegrały się począwszy od triumfalnego pochodu z Betanii do śmierci na Golgocie, to jakby streszczenie tego wszystkiego, co wydarzyło się w dziejach ludzkości od raju aż po dzień Sądu Ostatecznego. Niedziela Palmowa ma zatem wprowadzić wiernych w przeżywanie Wielkiego Tygodnia, a tym, którzy nie będą mogli później uczestniczyć w tych uroczystościach w kościele, dać uproszczoną wersję liturgii Triduum Paschalnego. U progu Wielkiego Tygodnia Niedziela Palmowa ze swym poruszającym przesłaniem ma nas pobudzić do refleksji nad nieskończoną miłością Boga i nad grzesznością człowieka.

Chwała i grzech

W historii zbawienia – podobnie jak w liturgii Niedzieli Palmowej – chwile triumfu i chwały Bożej przeplatają się z momentami ludzkiego buntu, grzechu, pychy i pogardy dla Boga. Człowiek odrzuca Boga, a Bóg odpowiada miłością i przebaczeniem. Dlatego nad wszystkim góruje krzyż Chrystusa: z jednej strony narzędzie straszliwej kaźni i kwintesencja ludzkiej nienawiści, a z drugiej – znak Bożego zmiłowania, miłosierdzia i przebaczenia.

Zanim jednak na krzyżu dokonało się dzieło zbawienia, najpierw ludzie podjęli jeszcze jedną próbę zbawienia się o własnych siłach, „skrojonego” na miarę ludzkich wyobrażeń i wizji. Próba ta wynikała z powierzchownego i niepełnego rozumienia planów Bożych i ich czysto ludzkiej interpretacji. Triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy był dosłownym wypełnieniem jednego z dawnych proroctw mesjańskich, a zarazem radosnym proroctwem zapowiadającym ostateczny triumf Boga i nawrócenie narodów. 

Ludzkie myślenie

Ale niestety, wkradł się tu również ludzki sposób myślenia. Żydzi przechowali wiarę w Mesjasza, ale rozumieli Go w czysto ludzkich kategoriach świata i władzy. Sądzili, że dzieło mesjańskie dokona się na ich sposób i według ich oczekiwań, że będzie to ich własny triumf i zasługa, że to ostatecznie oni obwołają Mesjasza królem i posadzą na tronie. W każdej epoce znajdują się ludzi gotowi podjąć inicjatywę takiej samozwańczej intronizacji, by sobie przypisać zasługę królowania Mesjasza. Entuzjastyczny wjazd i powitanie Jezusa miały być pierwszym krokiem do zaprowadzenia w świecie mesjańskich porządków i polityki. Również opór faryzeuszów był podyktowany nie tyle troską o czystość kultu jedynego Boga, ile raczej zazdrością o wpływy Jezusa.

Potem ten sam błąd zobaczymy w wydaniu apostołów. Oni również sądzili, że lada moment nastąpi wreszcie ostateczne objawienie się chwały Jezusa, że wszem i wobec udowodni On swoją mesjańską tożsamość i potęgę. Może stąd wynikała gorliwość Piotra, deklarującego swoją wierność; może dlatego chwycił on za miecz, by porwać innych do krwawego powstania i samemu dać pierwszy impuls do zwycięstwa Mesjasza.
 
Na sposób Boży

Ale zbawienie miało się dokonać na sposób Boga, a nie człowieka. Wiemy już, że był to sposób niebywale trudny i kosztowny. Bóg nie oszczędził swojemu Synowi żadnego upokorzenia, bólu i udręki. Odrzucenie przez własny naród i wyrok śmierci przez aklamację to symboliczny wyraz ilustrujący całą wrogą i grzeszną postawę ludzkości względem Boga. Ci, którzy niedawno chcieli obwoływać Jezusa królem, teraz w swoim zaślepieniu i nienawiści, wywołanej rozczarowaniem i porażką swoich planów, wołają dla Niego o śmierć krzyżową.

Lekarstwo na niekonsekwencję

Kontrastowe zestawienie tych dwóch postaw ilustruje zagubienie, dezorientację i niekonsekwencję człowieka. Wydaje się nam, że stoimy po właściwej stronie, że podejmujemy słuszne decyzje, że pragniemy dobra i idziemy we właściwym kierunku. Ale gdy coś układa się nie po naszej myśli, gdy rozczarujemy się efektami swoich wysiłków, wtedy potrafimy diametralnie zmienić zdanie, zaprzeczyć i zdradzić to, czym dotychczas żyliśmy. Nie umiemy sprostać próbom zaufania, wierności i wytrwałości.

W rzeczywistości kierujemy się nie prawdą i wolą Bożą, ale naszymi własnymi zachciankami i wizjami, które są podyktowane pychą i chęcią postawienia na swoim. Tolerujemy Boga o tyle, o ile dostosowuje się do naszych oczekiwań. Jeśli nie – wybieramy swoją drogę. Jedynym lekarstwem na tę niekonsekwencję jest radykalne zaufanie Bogu i wybranie Jego woli. Lekcję takiego posłuszeństwa daje nam Jezus na krzyżu. W każdej chwili mógł z niego zejść i do takiego właśnie rozwiązania kusił Go szatan głosami tłumów: „Niechże teraz zstąpi z krzyża, a uwierzymy Mu”. Ale Chrystus wybrał wolę Ojca i tego też oczekuje od nas. Tylko radykalna wierność Bogu może nas ustrzec od błądzenia i grzechu.

Moja droga

Niedziela Palmowa to dla nas okazja do refleksji, jaką drogę my wybieramy. Spróbujmy odnaleźć się wśród ludzi uczestniczących w tych wydarzeniach, wtedy, dwa tysiące lat temu. Czy wymachujemy gałązkami palmowymi i wiwatujemy na cześć Mesjasza? A może po cichu przygotowujemy broń na zbrojne powstanie pod sztandarem Mesjasza? Czy tchórzymy i tracimy wiarę w Ogrójcu? Zapieramy się więzi z Jezusem pod presją szyderczych uśmiechów i uwag? Czy może wyładowujemy swoje frustracje i rozczarowania nienawistnymi okrzykami: „Na krzyż z Nim”. Czy potrafimy się odnaleźć w postaci Cyrenejczyka albo Weroniki? Co czujemy pod krzyżem, patrząc na konającego i słabego Jezusa?

To wszystko można sobie wyobrazić i zbadać swoje uczucia, motywacje, postawy. To właśnie na krzyżu dokonuje się sąd nad światem, sąd nad nami. Bądźmy w tym sądzie szczerzy i pamiętajmy, że Chrystus umarł za mnie, za każdego z nas, właśnie po to, by zgładzić i odkupić wszystkie nasze winy, błędy i niewierności.

ks. Mariusz Pohl

 
Zobacz także
ks. Grzegorz A. Ostrowski
Mimo wysokiego pochodzenia Józef nie posiadał żadnego majątku. Na życie zarabiał stolarstwem i pracą jako cieśla. Zdaniem św. Justyna (ok. 100 – ok. 166), który żył bardzo blisko czasów Apostołów, św. Józef wykonywał sochy drewniane i jarzma na woły. Przygotowywał więc narzędzia gospodarcze i rolnicze. 
 
o. Tadeusz Hajduk SJ
Scena znalezienia 12-letniego Jezusa w świątyni jest nam wszystkim dobrze znana, ale pozwólmy temu Bożemu słowu przemówić do nas jeszcze raz. Rozważając to wydarzenie, starajmy się o odkrycie, czym się Jezus kieruje w swoich decyzjach i jak On się otwiera na życie dla Ojca. Zapragnijmy takiej mądrości życiowej, jaką dostrzegamy u Jezusa, i dążmy do nieustannego wzrastania w niej...
 
Danuta Piekarz
Przedstawienie postaci biblijnych, dla których głos Bożego powołania był zaskoczeniem, jest zadaniem dość karkołomnym. Trzeba by raczej zapytać, czy istnieje ktoś, dla kogo Boże plany nie byłyby zaskakujące... Gdyby tak było, oznaczałoby to, że Duchowi Świętemu zabrakło fantazji i ludzkie losy zaczynają się powtarzać. Nawet bowiem jeśli ktoś przewiduje, może nawet od dzieciństwa, swoją życiową drogę, prędzej czy później musi się przekonać, że wszedł na szlaki Tego, którego myśli nie są myślami naszymi...  
 
 
___________________
 
 reklama