logo
Poniedziałek, 15 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Marii, Napoleona, Stelii – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Kamila Rybarczyk
Uczucia - dar i zadanie
materiał własny
 


Uczucia niekoniecznie chciane

Co zrobić ze złością, smutkiem, strachem czy zazdrością? Jak pozbyć się nienawiści, lęku czy gniewu? Od świtu do nocy mierzymy się z sytuacjami, które wywołują w nas przeróżne uczucia – częściej te niekoniecznie przez nas chciane. Za to dalibyśmy wiele, by przedłużyć choć przez moment radość, poczucie szczęścia czy zadowolenie.
 
Mimo iż wszystkie uczucia, które się w nas pojawiają są moralnie obojętne, to tych powszechnie uznawanych za negatywne często nie akceptujemy. Gdyby to od nas zależało, to chcielibyśmy nigdy ich nie doświadczać – najchętniej byśmy się ich wyparli. Nierzadko też wstydzimy się, że ich doświadczamy, czym dodatkowo wpędzamy się w poczucie winy. Tak po prostu nas wychowano czy ukształtowało życie. Dużo ofiarowalibyśmy, aby się tych trudnych uczuć pozbyć – nie są dla nas komfortowe. Podświadomie szukamy i podążamy za tymi pozytywnymi, dającymi radość, przyjemność czy zaspokojenie. Ale czy tak musi być?
 
Pełniej wyrażać siebie
 
Dzięki uczuciom wyrażamy pełniej siebie, swoje pragnienia czy to, co w danym momencie nas spotyka. Życie bez uczuć byłoby po prostu nijakie, miałkie i obojętne. Podobnie jest z emocjami. Stany emocjonalne i uczucia obrazują niejako to, co aktualnie przeżywamy. Dzięki zaangażowaniu emocjonalnemu w pewne czynności czy działania – dłużej coś pamiętamy, głębiej przeżywamy czy nawet, często po raz pierwszy, w ogóle podejmujemy. Wiele rzeczy zostało odkrytych lub poznanych dlatego, że w człowieku "wzięła górę" cierpliwość, wytrwałość i determinacja. A te cnoty nie spadły jak meteoryt z nieba – powstały na skutek pracy nad sobą i współpracy ze swoimi emocjami. Dobry skutek w naszym życiu może mieć zarówno zapalający do działania gniew, jak i frustracja – gdy staną się impulsem do poszukiwania nowych, odważnych rozwiązań jakiegoś problemu. Pewnie, że kierowanie się samymi uczuciami czy emocjami świadczy o niedojrzałości i naiwności człowieka, ale bez tej sfery człowieczeństwa stracilibyśmy wiele. Nikt nie policzy ile pasji czy misji ujrzało światło dzienne tylko dlatego, że ich autorowi towarzyszyło jakieś gorące uczucie! 
 
O ile słowa mogą ująć prawdę o nas lub nie, to uczucia zawsze nas zdradzą – nie da się ich po prostu oszukać. Mają ogromną moc – "puszczone z wiatrem" mogą przynieść spustoszenie zarówno samemu nadawcy, jak i adresatom. Natomiast te, które potrafimy dojrzale wyrazić czy odpowiednio nad nimi zapanować – są drogocennym skarbem. Stanowią fundament budowania dojrzałych, odpowiedzialnych relacji międzyludzkich. Bez nich człowiek byłby ograniczony w swym wyrazie, nie mógł by budować trwałych więzi, a nawet można śmiało stwierdzić, że byłby kaleki. Dlatego uczuciowość jest zarówno darem, jak i ogromnym zadaniem "zleconym" nam z pełnym zaufaniem przez Boga. 

Narzędzie do szukania woli Bożej
 
Kolejną dobrą stroną uczuć (uwaga: wszystkich!) jest to, że są ważnym narzędziem służącym do szukania i odnajdywania woli Bożej. Ich brak utrudniałby bardzo mocno (o ile wręcz nie uniemożliwiłby) rozeznawanie duchowe. Uczucia w rozeznawaniu stanowią coś na wzór zapalającej się nagle czerwonej lampki. Aby podjąć drogę szukania i odnajdywania Pana Boga w swoim życiu, należy oprócz przeanalizowania własnych myśli i sytuacji zewnętrznych (tzw. bodźce), umieć dostrzegać i nazywać swoje uczucia oraz stany emocjonalne. Bez tego będziemy poruszali się w życiu i czytali w nim Boże znaki podobnie, jak byśmy płynęli statkiem bez steru czy jechali samochodem bez kierownicy – daleko odbyć podróży się wówczas nie da. Śmiało można zatem stwierdzić, że uczucia są ogromnym darem, ale już sama refleksja nad nimi, co ja z nimi robię – jest zadaniem, i to niemałym. Nie mamy żadnego wpływu na to, jakie uczucie i kiedy w nas się pojawi. Ale ponosimy odpowiedzialność za to, co z nim zrobimy – czy zaczniemy je "podkręcać", tonować, a może tłamsić w sobie? Dlatego ważniejsze od samych uczuć (szczególnie tych niechcianych) jest to, w jaki sposób zostaną one "zagospodarowane". Warto zatem świadomie zarządzać swoimi uczuciami i emocjami, abyśmy nie dowiadywali się o tym, co czujemy, od innych: "Tobie to chyba ktoś nieźle na odcisk dziś nadepnął, prawda?". A zatem – do dzieła!
 
Kamila Rybarczyk 
 
Zobacz także
s. Judyta CB
Jezus przemierzając drogi Palestyny obserwował codzienne życie ówczesnych ludzi i mówił do nich: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wiele jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znają.”...
 
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Rodzice muszą pożegnać marzenia o zdrowym maluchu. Gdy dziecko pojawia się na świecie, trzeba odnaleźć wielkie pokłady miłości i siłę, aby zaopiekować się nim najlepiej, jak się da. Może też być sytuacja, że wada dziecka jest tak ciężka, że istnieje duże ryzyko porodu przedwczesnego czy niewczesnego. Wówczas trzeba pozwolić dziecku dożyć swoich dni w łonie mamy, żeby przyszło na świat tak, jak to zostało zaplanowane.

 

Z Małgorzatą Musiałowicz, lekarzem pediatrą w Alma Spei – domowym hospicjum dla dzieci, rozmawia Jola Tęcza-Ćwierz

 
Dominika Krupińska

Jeżeli ma być powołanie, to musi być wołający i wołany. To nie jest tak, przynajmniej w naszym wypadku, że my traktujemy słowo „powołanie” jako synonim pewnego zespołu zdolności i chęci, który człowieka kwalifikuje do jakiegoś stylu życia – tak jak się mówi o lekarzu czy nauczycielu z powołania i nikt nie pyta: „A kto go wołał?”. W naszym wypadku pytanie „A kto go wołał?” jest kluczowe i ominąć się go nie da.

 

Kiedy mówi się o kryzysie powołań, to w gruncie rzeczy jest to krytyka Pana Boga: czemu nie wezwał większej ilości ludzi – mówi siostra Małgorzata Borkowska OSB, historyk życia zakonnego, w rozmowie z Dominiką Krupińską

 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm