Katolik.pl - Uczucia a wychowanie
logo
Wtorek, 20 października 2020 r.
imieniny:
Ireny, Kleopatry, Witalisa, Jana Kantego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Piotr S. Mazur
Uczucia a wychowanie
Cywilizacja
 


Klasyczna koncepcja wychowania traktowana jest niekiedy jako zespół martwych reguł mało odpowiadających współczesnej wiedzy na temat człowieka, a jeśli już – to proponująca taki model jego wychowania, który wspiera się na trwałym gwałceniu jego wolności i godności. 
 
Perspektywa taka może wydawać się uzasadniona, kiedy patrzy się na tę koncepcję wyłącznie jako na rozbudowany katalog cnót, który trzeba narzucić młodemu człowiekowi do realizacji, grożąc mu jednocześnie, że nie ma innej drogi do realizacji człowieczeństwa czy do zdobycia szczęścia [1]. Tymczasem współczesna kultura obiecuje zdobycie szczęścia, do którego zmierza człowiek, bez większych wyrzeczeń ze strony działającego, co wychowanie czyni w zasadzie zbytecznym. 
 
Istnieje przekonanie, że dziecko "(…) jest niejako gotowe, autonomiczne w swoich decyzjach i nie potrzebuje żadnego wychowawcy ani żadnego prowadzenia w życiu" [2]. Jeśli tak, to pedagogom i szkole pozostaje w zasadzie kształcenie w nim pewnych dyspozycji intelektualnych. Nietrudno jednak zauważyć, że nawet jeśli są pedagodzy, którzy odpowiedzialnie tak sądzą, to ich wizja wychowania nie tylko kłóci się z wielowiekową tradycją, która nakazywała kształcić obok intelektu także i inne dyspozycje człowieka w takiej mierze, w jakiej są one spotencjalizowane (obecne w człowieku, lecz niezrealizowane i z tej racji jeszcze niedoskonałe), ale również nie odpowiada ona na wyzwania, przed jakimi stoi dziś szkoła. Coraz więcej bowiem faktów wskazuje, że nie da się kształcić intelektu człowieka bez jednoczesnego wychowania jego woli czy uczuć. Jednym z takich faktów jest narastanie agresji i przemocy w szkole, zjawisko, które można wielopłaszczyznowo opisywać i wskazywać na różnorodne jego psychologiczne czy socjologiczne źródła, ale przecież tak czy inaczej wypływające z kondycji samego człowieka, do badania której od przeszło dwóch i pół tysiąca lat filozofia czuje się upoważniona. Stąd na klasyczną koncepcję wychowania warto spojrzeć właśnie przez pryzmat zjawiska, które jest bardzo niepokojące, bo rozciąga się od młodzieńczych ekscesów stanowiących pożywkę dla mediów aż po najcięższego kalibru zbrodnie budzące przerażenie społeczności. Zadaniem filozofii nie jest jednak dawanie recept czy przeprowadzanie terapii, lecz przede wszystkim próba wyjaśnienia faktów. Dopiero na tym tle mogą rodzić się jakieś wskazania dla pedagogów i teoretyków wychowania.
 
Zjawisko agresji i przemocy
 
Zjawisko przemocy w szkole polskiej i nie tylko polskiej jest coraz bardziej zauważalne. Media prześcigają się w tropieniu stanów patologicznych, które – jak należy sądzić – pojawiają się w każdym systemie wychowawczym i w każdych czasach, co jednak nie oznacza, że wszystkie systemy wychowawcze są równie dobre czy równie złe. Tym, co budzi największe zaniepokojenie, jest narastanie skali agresji i przemocy w szkołach oraz dotychczas rzadkie zjawisko przemocy uczniów wobec nauczycieli i wychowawców aż po skrajne przypadki użycia broni. Sytuacja ta rodzi zaniepokojenie i niezrozumienie ze strony rodziców czy wychowawców, ale także samych ludzi młodych, nierzadko zszokowanych zachowaniem swoich kolegów, co uwidaczniają marsze milczenia towarzyszące szkolnym zbrodniom. Nie dość bowiem, że naruszone zostają normy moralno-społeczne odnoszące się do akceptowalnych sposobów zachowań, to jeszcze podważony zostaje konieczny w nauczaniu autorytet pedagoga, przez co niweczy się możliwość kształcenia i wychowania charakteru młodego człowieka.
 
W środowisku szkolnym agresja i przemoc są wielokierunkowe i wielowymiarowe. Wielokierunkowe – bo dotyczą różnych relacji: nauczyciel–nauczyciel, nauczyciel–uczeń, oraz uczeń–uczeń i coraz powszechniejsze: uczeń – nauczyciel. Wielowymiarowe, bo w grę wchodzą agresja i przemoc fizyczna, psychiczna a nawet duchowa, dotykające nie tylko wymuszania na człowieku określonej postawy zewnętrznej, ale przyjęcia przez niego przekonań i zasad, którymi ma się kierować w swoim życiu, a więc jakiegoś światopoglądu czy ideologii, jak miało to miejsce w szkole komunistycznej narzucającej tzw. światopogląd naukowy (czyt. materialistyczny) [3].
 
Proces kształcenia i wychowania opiera się na autorytecie, ale za nim podąża zawsze jakaś siła, niekoniecznie fizyczna i niekoniecznie bezpośrednio stosowana. Jest więc szkoła miejscem, w którym w naturalny sposób ściera się najszerzej rozumiana władza społeczności reprezentowanej przez nauczycieli z wolnością człowieka, który jest przedmiotem wychowania. Proces kształcenia jest trudny i wymaga zwykle znacznego wysiłku, a jednym z najważniejszych bodźców jest stosowanie siły, co uwidacznia się choćby w samym przymusie edukacyjnym. Stąd z natury tego, czym jest wychowanie, nie może być szkoły bez choćby minimum przymusu. Zakres jego stosowania nie jest dowolny, i choć nie zawsze słusznie, to jednak jest dookreślony przez prawo. Sens posługiwania się tego rodzaju przymusem pozostaje przedmiotem społecznej dyskusji, lecz wydaje się, że bez niego trudno byłoby kształtować młodego człowieka. To jednak, co jawi się ważne dla dalszych rozważań to agresja i przemoc, które rodzą się wśród młodzieży niejako niezależnie od relacji nauczyciel – uczeń. 
 
Zwykle przez agresję rozumie się takie zachowanie człowieka, którego bezpośrednim celem jest wyrządzenie komuś jakiegoś zła. Pozostaje natomiast kwestią okoliczności, o jaki rodzaj zła chodzi, przeciw komu może ono zostać wymierzone, i czy to zło jest jakoś moralnie lub prawnie dozwolone. Z kolei przemoc będzie związana z wywieraniem na kogoś nacisku w celu wymuszenia na nim określonego zachowania, niezależnie od jego własnej woli. Pomijając kwestie terminologiczne i dociekania prowadzone w naukach szczegółowych dotyczące źródeł przemocy, nie ulega wątpliwości, że jest ona w istotny sposób związana ze sferą emocjonalną, uczuciową. Jakiego jednak rodzaju są to uczucia, czego dotyczą i na jakiej kanwie się rodzą?

Agresja jako uczucie
 
Wyjaśnienie, czym są uczucia i jakie jest ich miejsce w życiu człowieka zależy od rozumienia bytu ludzkiego. W myśli personalistycznej uznaje się człowieka za byt duchowo-cielesny, autonomiczny wobec przyrody i społeczności podmiot-osobę obdarzony nieredukowalną godnością, który jednak w swoim bytowaniu jest spotencjalizowany. Oznacza to, że do zrealizowania tego wszystkiego, co tkwi w jego osobowej naturze potrzebuje on istotnego wsparcia osób drugich. Samo zaś złożenie tego, co w podmiocie jest duchowe z tym, co jest cielesne powoduje, że osobowa wolność spotyka się z biologiczną determinacją. Stąd porządek życia duchowego – osobowego może się rozmijać z porządkiem życia biologicznego, z potrzebami, jakie rodzą się w biologicznym organizmie człowieka, co w szczególnych okolicznościach rodzić może "dramat osoby i natury" lub – jak niekiedy się to określa – walkę rozumu z uczuciami.
 
Cała sfera emocjonalna związana z poznaniem i pożądaniem zmysłowym według tradycji klasycznej należy do porządku biologicznego i stanowi o podobieństwie człowieka do zwierząt. W następstwie tego pochodzenia uczucia rządzą się swoimi prawami i nie podlegają nakazom woli w takim samym stopniu co władze motoryczne [4]. Ze względu na kierunek powstawania uczuć dzieli się je na cielesne (zaczynają się przemianą w organizmie, następnie dochodzi do uświadomienia jej sobie i spowodowanego tym odczucia przyjemności lub przykrości) oraz zmysłowe (zaczynają się od poznania jakiegoś przedmiotu, które wzbudza upodobanie lub odrazę i powoduje przez to określoną przemianę w organizmie). Faktycznie uczucia te są często ze sobą przemieszane i jeden typ inicjuje drugi [5].

______________________________
Przypisy:

  [1] Pedagogika klasyczna rozumiana jako paideia nakierowana na wychowanie dzieci, na kształcenie i zharmonizowanie w działaniu różnorodnych dyspozycji, które tkwią w człowieku nie jest oderwana od moralności, która za zasadniczy cel ma szczęście człowieka.
  [2] B. Kiereś, Jak wychowywać?, Lublin 2006, s. 7.
  [3] Zob. M. Ryba, Szkoła w okowach ideologii, Lublin 2006.
  [4] "Akty (…) pożądania zmysłowego, będące następstwem poznania, zawierają w sobie element psychiczny i organiczny, polegający na przyjęciu nowej formy, nowego stanu organicznego z równoczesną utratą stanu poprzedniego. Tego rodzaju akty nazywamy wzruszeniami lub uczuciami, co jest równoznaczne z łacińskim pojęciem passio w węższym znaczeniu wziętym i przeniesionym na przedmioty psychiczne". M.A. Krąpiec, Psychologia racjonalna, Lublin 1996, s. 109. Tak rozumiane uczucie jest różnym wobec aktów woli (pożądania umysłowego) doznaniem psychicznym (ruch do konkretnego dobra lub od konkretnego zła), któremu towarzyszy przemiana fizjologiczna o charakterze organicznym. Obydwa te czynniki w uczuciu są ze sobą w sposób istotny zespolone. Nie ma uczucia bez poruszenia psychicznego podobnie jak nie ma go bez przemiany organicznej.
  [5] Odpowiedzialność moralna człowieka dotyczy przede wszystkim uczuć zmysłowych, gdyż są one najczęściej wytworem jego rozumnych i wolnych działań, natomiast uczuć cielesnych o tyle, o ile. 
 
1 2 3 4  następna
Zobacz także
Bartłomiej Bartoszek
Pod żadnym pozorem nie powinno się komukolwiek udostępniać swoich haseł. Dodatkowo warto pomyśleć nad hasłem bardziej skomplikowanym niż "azorek". Przerażające jest to, że użytkownicy Internetu słabo chronią informacje o sobie. Popularne stały się różnorodne fora internetowe czy portale społecznościowe...
 
Przemysław Radzyński
Narzeczeństwo powinno być bardzo pięknym okresem w życiu każdego człowieka. Charakterystyczna jest w tym czasie tęsknota za pełnią. Większa dawka pocałunków, dotknięć, muśnięć, przytuleń, które ogrzewają przeistaczającą się miłość. 

O tym czym powinno być narzeczeństwo i dlaczego ważna jest czystość przedmałżeńska opowiada ks. Mirosław „Malina” Maliński, duszpasterz akademicki z Wrocławia znany zwłaszcza z prowadzenia genialnych kursów przedmałżeńskich - rozmawiał Przemysław Radzyński

 
 
Monika Florek-Mostowska
Życie duchowe zaczyna się tam, gdzie człowiek nie patrzy tylko na siebie. Zachwyca się zachodem słońca – i jest to wymiar transcendencji, choć niekoniecznie jest to odniesienie do transcendencji Bożej. Później można mówić o transcendencji religijnej – człowiek odnosi zachwyt, jaki mu towarzyszy, do rzeczywistości wyższej, Boga, Allacha, Kogoś, kto jest poza mną. 

Z o. Tadeuszem Kotlewskim SJ, psychologiem i teologiem duchowości, rozmawia Monika Florek-Mostowska
 
 
___________________
 
 reklama
 
 
 

 

 
グッチバッグコピー グッチ財布コピー